jest własne mieszkanie, w którym mogłaby się
odciąć od wszystkiego. Chciałaby chodzić na próby, podróżować,
występować, odnosić sukcesy – ale potem zawsze wracać do
mieszkania z wyłączonym dzwonkiem i telefonem, z odłączonym
radiem i telewizorem, albo nawet bez nich, żeby w pełni rozkoszować
się muzyką lub czytaniem poezji albo żeby godzinami po prostu nic
nie robić i tylko rozmyślać, bez obawy, że ktoś koniecznie
będzie chciał wejść do jej pokoju. Na razie jednak nie miała na
to pieniędzy”.
Harry
Mulisch, Odkrycie nieba.
Przeł. R. Turczyn
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.