„Ostatecznie
godnym wynikiem tego wszystkiego jest rzeczywiście tylko wstręt,
którym przejmuje mnie życie – moje życie – »to wszystko« i
»w ogóle«, wstręt, który mnie dławi, podrywa, wstrząsa i znów
z nóg zwala i który wcześniej czy później da mi potrzebną siłę,
by załatwić się z tą śmieszną i nikczemną sprawą i zabrać
się stąd. Być może, że wytrzymam jeszcze ten miesiąc i
następny, że przez kwartał lub pół roku będę jeść, spać i
pracować w ten sam mechaniczny, uregulowany i spokojny sposób, w
jaki moje zewnętrzne życie upływało tej zimy i jaki znajdował
się w przerażającej sprzeczności z obrzydliwym procesem
rozkładowym mego wnętrza. Czyż się nie zdaje, że wewnętrzne
przeżycia człowieka są tym silniejsze i tym bardziej męczące, im
swobodniej, samotniej i spokojniej z pozoru żyje? Nie ma rady:
trzeba żyć; i jeśli wzbraniasz się być człowiekiem czynnym i
zamkniesz się w najcichszym pustkowiu, to zmienne zdarzenia bytu
będą cię wewnętrznie opadać i będziesz musiał w nich sprawdzać
swój charakter, czy jesteś bohaterem, czy błaznem.
Sprawiłem
sobie ten czysty zeszyt, aby opowiedzieć w nim swą »historię«,
po co właściwie? Może, aby mieć w ogóle coś do roboty? Może z
zamiłowania do psychologizowania i aby delektować się
koniecznością tego wszystkiego? Konieczność jest tak
pocieszająca! Może też, aby chwilami rozkoszować się pewnego
rodzaju wyższością nad sobą samym i czymś jakby obojętnością?
Gdyż obojętność, wiem, byłaby rodzajem szczęścia”.
Thomas
Mann, Pajac.
Przeł. L. Staff
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.