Poszedłem ja do domu. Portret Stalina
niosę tak, żeby każdy widział. Niech burżuazja dygocze przed
obliczem naszego WIELKIEGO wodza. Przychodzę ja do domu i tak sobie
myślę: „Gdzie by GO, kochanego OJCA powiesić?” Widzę w kącie,
w najlepszym, można powiedzieć, miejscu jakaś madama wisi. A
jakże, w złotej sukience i w koronie na głowie. Ehe, myślę ja
sobie, toż to ich burżujski święty obraz. Dopiero teraz
domyśliłem się. Wołam ja Marię Aleksandrownę i z oburzeniem
wielkim pokazuję na obraz:
– Proszę mi to natychmiast stąd
zabrać! Jestem kulturalnym człowiekiem i nie chcę czegoś
podobnego w pokoju trzymać! Lampka niech zostanie, bo jest w
czerwonym, proletariackim kolorze. Ale waszej propagandy
faszystowskiej i zabobonów mnie nie trzeba!
Zabrała ona swój obraz i wyniosła, a
ja zaraz na jego miejscu naszego kochanego WODZA i NAUCZYCIELA
powiesiłem. Wieczorem zapaliłem ja przed portretem lampkę. Pięknie
wyszło. Czerwone światło pełza po portrecie naszego czerwonego
wodza proletariatu, a ja sobie siedzę w miękkim fotelu i czytam
biografię Hitlera. Bardzo ucieszyłem się, gdy dowiedziałem się,
że on był kiedyś malarzem pokojowym. To znaczy też
proletariackiego pochodzenia jest – jak i nasz kochany towarzysz
Stalin. A dalej dowiedziałem się, że i on także u siebie w
Germanii socjalizm wprowadził... Tak, życie jest piękne! Jak ten,
kochany malarz Hitler i nasz OJCIEC Stalin razem wymalują świat na
czerwono, toż to będzie cudnie!
*
– Chłopaki, patrzcie! Przecież im
odpoczywać wolno! Stanęliśmy i patrzymy. Artel robotników ulicę
reperuje. Wylewali ją asfaltem. Widać od razu, że proletariusze.
Jedni w kombinezonach, inni w bluzach. A istotnie pracują powoli.
Jeden siedzi na taczce. Inny pali. Trzeci papierosa kręci. A
niektórzy pracują sobie powoli. I rzeczywiście nikt ich nie
popędza, ani batem lub kijem nie bije, jak to nam wiadomo,
zwyczajnie się dzieje we wszystkich państwach kapitalistycznych.
Przecież wiemy dokładnie, jak burżuje katują swych robotników,
aby większe normy pracy z nich wydobyć.
Rzeczywiście zagadka była wielka. Ale
zaraz kapitan Jegorow nam tę sprawę dokładnie wytłumaczył:
– To, rozumiecie, są już wolni
robotnicy. Władza sowiecka ich wyzwoliła i pozwala na razie
pracować powoli, żeby nabrali sił do przyszłej stachanowskiej
pracy na korzyść Związku Radzieckiego.
Zrozumieliśmy tę sprawę i poszli
dalej. Zawsze mądry człowiek potrafi wszystko mądrze wytłumaczyć.
Sergiusz Piasecki
Zapiski oficera Armii Czerwonej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.