piątek, 10 stycznia 2014

Anacharys i Solon


Anacharsys przybył — jak mówią — do Aten pod mieszkanie Solona, zapukał i powiedział, że przybył jako obcy człowiek, by zawrzeć z nim przyjaźń i znajomość. Solon odpowiedział, że w domu się lepiej zawiązuje przyjaźnie. Na to Anacharsys: „Jesteś więc w domu, to zawrzyj ze mną przyjaźń i związek gościnności!" Solon z podziwu dla przytomności umysłu przybysza przyjął go z życzliwością i jakiś czas u siebie zatrzymał, kiedy już zajmował się sprawami publicznymi i układał prawa. Gdy Anacharsys poznał, co robi, zaśmiał się z zajęcia Solona, że sądzi, jakoby pismem dało się powstrzymać nieprawości i chciwość obywateli, jakby to się niczym nie różniło od pajęczyny: bo jak ona słabe i małe stworzenia złapane zatrzymuje, tak przez możnych i bogatych zostaje podarta. Na co Solon odrzekł, że ludzie przestrzegają umów, których przekraczanie żadnej ze stron nie jest korzystne, i on tak dostosowuje prawa do potrzeb obywateli, żeby pokazać, że o wiele lepiej dla obywateli przestrzegać prawa niż je przekraczać. Ale rzecz tu się sprawdziła raczej według przewidywań Anacharsysa niż według nadziei Solona.

Plutarch, Żywoty sławnych mężów
tłumaczenie: Mieczysław Brożek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.