"24. I powiedział, że pojawiają się często takie, jak diabeł, którego Pan ukazał Hiobowi, mówiąc: Oczy jego są jak gwiazda poranna, z ust jego wychodzą światła płonące i miotają ognie, z nozdrzy jego wychodzi dym jak z pieca palonego węglem, dusza jego to węgle, a z ust jego płomień wychodzi. Ukazując się w takiej postaci, władca demonów budzi przestrach, tak jak powiedziałem. Straszne rzeczy mówi, nikczemny, jak znów wyjawił Hiobowi Pan: Dla niego żelazo - to słoma, brąz niby drzewo zbutwiałe. Morze ma za puszkę pachnideł, otchłań piekielną za jeńca. Uznał otchłań za miejsce swych przechadzek. Jak mówi prorok: powiedział nieprzyjaciel: ścigając pochwycę i ziemię całą pochwycę moją ręką jak gniazdo i jak porzucone jaja zniszczę. I usiłują się przechwalać, i mówią takie rzeczy o sobie, aby zwieść bogobojnych. Ale my znowu nie powinniśmy się bać jego majaków i zwracać uwagi na to, co mówi. Kłamie bowiem i nie mówi nic prawdziwego. Mimo iż rzeczy wielkie i straszne ośmiela się mówić, pociągnie go Pan na haku, jak bydłu przeciągnie przez nozdrza uzdę, jak niewolnikowi zbiegłemu przebije mu się nos i obrączką przekłuje wargi. I da nam go Pan jak wróbelka do zabawy. Leży on i razem z nim demony, tak jak skorpiony i żmije, po których my, chrześcijanie, mamy deptać. Znakiem tego jest to, że i teraz żyjemy wbrew niemu. Oto bowiem ten, który chełpi się, że morze osuszy i świat schwyta, nie może teraz przeszkodzić w ascezie ani wam, ani mnie, który przeciw niemu mówię. Nie zwracajmy więc uwagi na to, co mówi, bo kłamie, i nie bójmy się jego zjaw, bo one też są fałszywe. Nie ma w nich bowiem światła prawdy, a raczej zapowiedź i obraz tego ognia, który dla nich jest przygotowany, w którym spłoną, a którym usiłują przestraszyć ludzi. Nie jest ważne, że pokazują się, bo zaraz znikają. Nie szkodzą nikomu z wierzących, niosą zaś z sobą obraz ognia, który je pochwyci. Dlatego nie należy się ich bać. Przez łaskę Pana bowiem wszystkie ich dzieła są niczym. 25. Są zaś podstępne i gotowe we wszystko się przemieniać i zmieniać kształty. Często więc, nie pokazując się, udają, że śpiewają psalmy i przypominają fragmenty Pisma. Zdarza się również, gdy czytamy, natychmiast jak echo powtarzają to, co było przeczytane. Często, gdy śpimy, budzą nas na modlitwy, a robią to nieustannie, w końcu w ogóle nie pozwalając nam spać. Czasem ukazują się jako mnisi, udając, że mówią rozważnie, aby zwodzić podobną postacią, i tych, którzy im ulegli, pociągają tam, gdzie chcą. Nie należy jednak zwracać na nie uwagi, ani wtedy gdy budzą na modlitwy, ani wówczas gdy doradzają, by w ogóle nie jeść, ani gdy oskarżają i obrażają nas w tych naszych sprawach, które niegdyś poznały. Bo nie robią tak z rozwagi czy ze względu na prawdę, ale po to, by czystych przywieść do rozpaczy. Mówią, że asceza jest bezużyteczna, robią wszystko, by obrzydzić ludziom życie monastyczne, twierdząc, że jest uciążliwe i przykre, i przeszkadzają tym, którzy w ten sposób żyją. 26. Prorok posłany przez Boga uważał je za nieszczęsne i mówił: Biada temu, kto swojego bliźniego poi z domieszką swego gniewu. Takie bowiem czyny i zamysły niszczą drogę, która prowadzi do cnoty. Przecież sam Pan, gdy demony prawdę mówiły (prawdziwie bowiem mówiły: Ty jesteś Synem Bożym), zamknął im usta i zabronił mówić, aby wraz z dobrym nie zasiały złego nasienia i byśmy nawykli nigdy nie zwracać na nie uwagi, nawet jeśli wydawałoby się, że mówią prawdę. Albowiem, skoro mamy Pismo i wolność od Pana, czymś niestosownym jest, byśmy byli pouczani przez diabła, który nie ustrzegł własnego miejsca w szeregu ale wymyśla jedną rzecz po drugiej. Dlatego też, nawet jeśli mówi on o tym, co napisane jest w Piśmie, zabrania mu tego Pan, mówiąc: Do grzesznika Bóg mówi: Czemu wyliczasz moje przykazania i masz na ustach moje przymierze?. Ponieważ wiele rzeczy czynią, i mówią, i hałasują, i udają, i wprowadzają zamieszanie, ażeby zwieść tych, którzy są prostoduszni. Wrzeszczą i stukają, śmieją się bezmyślnie i gwiżdżą. A jeśli ktoś nie zwraca na nie uwagi, płaczą w końcu i jęczą, bo zostały pokonane. 27. Tak więc Pan, jako Bóg, zamknął usta złym duchom. My zaś, ucząc się od świętych, powinniśmy postępować tak jak oni i naśladować ich męstwo. I oni bowiem widzieli to i mówili: dopóki naprzeciw mnie jest występny, oniemiałem, zamilkłem pozbawiony szczęścia. I dalej: A ja nie słyszę - jak głuchy; i jestem jak niemy, co ust nie otwiera. I stałem się jak człowiek, który nie słyszy. Więc i my nie słuchajmy ich, bo są naszymi nieprzyjaciółmi, ani się im nie poddawajmy, gdy budzą nas na modlitwy albo mówią o postach. Zwracajmy raczej uwagę na cel ascezy, a nie będziemy przez nie zwodzeni, bo wszystko czynią podstępnie. Nie należy się ich bać ani wtedy, gdy zdają się atakować, ani gdy grożą śmiercią. Są bowiem słabe i prócz pogróżek nie są w stanie nic zrobić.
Z
"Żywota Świętego Antoniego" napisanego przez św.
Atanazego Wielkiego, biskupa i doktora Kościoła, Kraków - Tyniec
2005, w tłumaczeniu Ewy Dąbrowskiej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.