czwartek, 1 marca 2012

Sangamaji


Tak usłyszałem. Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał blisko Savatthi w Gaju Jeta w klasztorze Anathapindiki. Przy tej okazji czcigodny Sangamaji przyjechał do Savatthi zobaczyć Zrealizowanego. Była żona czcigodnego Sangamaji, usłyszawszy że mistrz Sangamaji przybył do Savatthi, zabrała swe dziecko i udała się do Gaju Jeta. Przy tej okazji czcigodny Sangamaji siedział u korzenia pewnego drzewa, odpoczywając pośrodku dnia. Wtedy była żona czcigodnego Sangamaji podeszła do niego i przemówiła tymi słowami: „Mam małego syna, pustelniku, wspieraj mnie”. Kiedy to zostało powiedziane, czcigodny Sangamaji pozostał milczący. Drugi raz i trzeci raz powiedziała: „Mam małego syna, pustelniku, wspieraj mnie”. I za trzecim razem czcigodny Sangamaji pozostał milczący. Wtedy była żona czcigodnego Sangamaji położyła dziecko przed nim i odeszła mówiąc: „To twój syn, pustelniku, wspieraj go”. Ale czcigodny Sangamaji ani nie spojrzał na dziecko ani nie przemówił do niego. Wtedy była żona czcigodnego Sangamaji, po przejściu krótkiego dystansu, spojrzała w tył i zobaczyła, że nie patrzy on na dziecko ani do niego nie mówi. Widząc to, pomyślała: „Ten pustelnik nie chce nawet własnego syna!” Zawróciła, zabrała dziecko i odeszła. Boskim okiem, co oczyszczone i przewyższające ludzkie, Zrealizowany zobaczył nieuprzejme zachowanie ze strony żony czcigodnego Sangamaji. Wtedy, znając tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił taką eksklamację:

Nie znalazł przyjemności w jej przyjściu,
Ani nie smucił się jej odejściem;
Sangamaji, wolny od więzów,
Jego nazywam braminem.   (Udana 1. 8)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.