sobota, 13 października 2012

Świecki arahatem?

 
Bardzo ciekawa Sutta, wskazująca, że jest możliwość w pewnych okolicznościach, by świecki wyznawca został arahatem. Tą okolicznością jest czas śmierci, co może mieć silny wpływ na psychikę i ułatwić inteligentnemu uczniowi Buddy „puszczenie” tego co do tej pory go zniewalało. Warto jednak zauważyć, że Sutta ta odnosi się tylko do ariya, który dysponuje już czterema rzeczami charakterystycznymi dla wchodzącego w strumień. Poza tym wydaje mi się, że trudno porównywać obecne czasy do czasów Buddy, kiedy jednak żyło się spokojniej, choćby przez brak mediów bombardujących umysł muzyką i informacjami ze świata. Nie mniej, skoro Sutty wspominają o takiej możliwości, dobrze jest o niej wiedzieć …

***

Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał wśród Sakyów w Kapilavatthu w Parku Nigrodha. Przy tej okazji liczni mnisi robili szatę dla Zrealizowanego, myśląc: „Po trzech miesiącach, ze skompletowaną szatą, Zrealizowany uda się w podróż”. Mahanama Sakyan usłyszał: „Liczni mnisi, jak się mówi, robią szatę dla Zrealizowanego, myśląc, że po trzech miesiącach, ze skompletowana szatą, Zrealizowany uda się w podróż”. Wtedy Mahanama Sakyan podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i powiedział do niego: „Czcigodny panie, usłyszałem, że liczni mnisi, robią szatę dla Zrealizowanego, myśląc, że po trzech miesiącach, ze skompletowana szatą, Zrealizowany uda się w podróż. A nie słyszałem i nie nauczyłem się tego w obecności Zrealizowanego, jak mądry świecki wyznawca, który jest chory, obolały i ciężko schorzały powinien być pouczony przez innego mądrego świeckiego wyznawcę”.

„Świecki wyznawca, Mahanamo, który jest chory, obolały i ciężko schorzały powinien być pocieszony przez innego świeckiego wyznawcę czterema pocieszeniami: 'Niech czcigodny będzie pocieszony. Masz pewną wiarę w Buddę, taką oto: Zrealizowany jest arahatem, doskonale przebudzonym, spełnionym w prawdziwej wiedzy i prowadzeniu się, pomyślnym, znawcą światów, nieprzewyższonym przywódcą osób do opanowania, nauczycielem bogów i ludzi, Przebudzonym, Zrealizowanym'. Posiadasz pewną wiarę w Dhammę, taką oto: 'Dhamma jest dobrze wyłożona przez Zrealizowanego, widzialna tutaj i teraz a nie (po upływie czasu) zapraszająca do wglądu, naprowadzająca, doświadczana przez mądrych dla każdego osobiście'. Posiadasz pewną wiarę w Zgromadzenie, taką oto: 'Zgromadzenie uczniów Zrealizowanego praktykuje w dobry sposób, praktykuje w uczciwy sposób, praktykuje w prawdziwy sposób, praktykuje w odpowiedni sposób; mianowicie, cztery pary osób, osiem typów jednostek – to Zgromadzenie uczniów Zrealizowanego jest godne darów, godne gościnności, godne podarunków, godne ukłonu z szacunkiem, nieprzewyższone pole zasług dla świata'. Posiadasz cnotę drogą szlachetnym – niezłomną, niezdartą, nienaganną, niezagmatwaną, uwalniającą, chwaloną przez mądrych, wolną od chciwości, wiodąca do koncentracji'.

Po tym jak świecki wyznawca, który jest chory, obolały i ciężko schorzały został pocieszony przez innego świeckiego wyznawcę czterema pocieszeniami, powinien być zapytany: 'Czy jesteś niespokojny o swoją matkę i ojca?' Jeżeli odpowie 'jestem', powinno się mu powiedzieć: 'Ale, dobry panie, jesteś podmiotem śmierci. Czy jesteś niespokojny o swoją matkę i ojca, czy też nie, tak czy tak umrzesz. Zatem proszę, porzuć swój niepokój o matkę i ojca'. Jeżeli powie: 'Porzuciłem swój niepokój o matkę i ojca', powinien być zapytany: 'Czy jesteś niespokojny o swoją żonę i dzieci?' Jeżeli odpowie 'jestem', powinno się mu powiedzieć: 'Ale, dobry panie, jesteś podmiotem śmierci. Czy jesteś niespokojny o swoją żonę i dzieci, czy też nie, tak czy tak umrzesz. Zatem proszę, porzuć swój niepokój o żonę i dzieci'. Jeżeli powie: 'Porzuciłem swój niepokój o żonę i dzieci' powinien być zapytany: 'Czy jesteś niespokojny o pięć strun ludzkich zmysłowych przyjemności?' Jeżeli odpowie: 'jestem', powinno się mu powiedzieć: 'Boskie zmysłowe przyjemności, przyjacielu, są bardziej wyborne i wysublimowane niż ludzkie zmysłowe przyjemności. Zatem proszę, oderwij swój umysł od ludzkich zmysłowych przyjemności i zdecyduj się na bogów królestwa Czterech Wielkich Króli'.

Jeżeli powie: 'Mój umysł oderwał się od ludzkich zmysłowych przyjemności i zdecydował się na bogów królestwa Czterech Wielkich Króli', powinno się mu powiedzieć: 'Bogowie Tavatimsa, przyjacielu są bardziej wyborni i wysublimowani niż bogowie Czterech Wielkich Króli. Zatem proszę, oderwij swój umysł od bogów Czterech Wielkich Króli i zdecyduj się na bogów Tavatimsa'.

Jeżeli powie: 'Mój umysł oderwał się od bogów Czterech Wielkich Króli i zdecydował się na bogów Tavatimsa', powinno się mu powiedzieć: 'Bardziej wyborni i wysublimowani, przyjacielu, niż bogowie Tavatimsa są bogowie Yamy … bogowie Tusita … bogowie Nimmanarati … bogowie Paranimmitavasavatti … Świat Brahmy, przyjacielu jest bardziej wyborny i wysublimowany niż bogowie Paranimmitavasavatti'. Jeżeli powie: 'Mój umysł oderwał się od bogów Paranimmitavasavatti i zdecydował się na świat Brahmy', powinno się mu powiedzieć: 'Nawet świat Brahmy, przyjacielu, jest nietrwały, niestały, obejmowany przez osobowość. Zatem oderwij swój umysł od świata Brahmy i skieruj go na wstrzymanie osobowości'.

Jeżeli powie: 'Mój umysł oderwał się od świata Brahmy; skierowałem swój umysł na wstrzymanie osobowości', wtedy, Mahanamo, powiadam że nie ma różnicy pomiędzy świeckim wyznawcą który jest o tak wyzwolonym umyśle, a mnichem, który jest o wyzwolonym umyśle przez sto lat, to jest, pomiędzy jednym wyzwoleniem a drugim”.

SN 55: 54

Cisza

 
Cisza stała się w naszym hałaśliwym świecie kosztownym dobrem. Wielu ludzi nie jest już w stanie znieść ciszy. Wo­kół nich ciągle jest jakaś paplanina, w mieszkaniu cały czas włączone radio, w samochodzie bębni głucho muzyka tech­no. Kiedy wyłączy się te wszystkie odgłosy, pojawia się cisza — dopiero wtedy człowiek może usłyszeć swój wewnętrzny głos. Najpierw są to odgłosy tak samo donośne jak hałas na zewnątrz — wypływają z głębi podświadomości jako lęki, życzenia, emocje i przymusy. Spoczywały w głębi i z powodu zewnętrznego hałasu były niesłyszalne. Dochodzą do gło­su dopiero w ciszy, wywołując niepokój, zwątpienie, niepew­ność. Trudno jest trwać w ciszy.

Wytrzymać ciszę

  Gdy pojawiają się takie emocje, wiele osób ich nie wytrzy­muje. Tęsknią oni za akustycznym hałasem, który trzymał ich problemy od nich z daleka — włączają znów radio, ska­czą po programach telewizyjnych i żyją coraz szybciej i co­raz głośniej.
  Inni wsłuchują się w głosy, które pojawiły się w ich wnę­trzu, próbują analizować swoje lęki, lecz to wnikanie w sie­bie rzadko przynosi sukces.

Milczenie i cisza

   Mądrzej jest nie zajmować się od razu emocjami. Należy zaakceptować te uczucia, lecz ich nie oceniać — nie nad­szedł jeszcze czas, aby nad nimi pracować i rozwiązywać problemy. W przypadku wielu osób pomocne okazuje się zapisywanie zauważonych emocji, aby o nich później nie zapomnieć. Takie postępowanie jest trudne, ale warto spró­bować. W ciszy mówi do ciebie ktoś, kto stoi za wszystkimi emocjami — chrześcijanie nazywają tę najwyższą instancję Bogiem. Człowiek może usłyszeć głos Boga także w innych sytuacjach życiowych, ale cisza jest stanem, w którym czło­wiek doświadcza Boga. Dlatego święty Benedykt poleca po­kochać milczenie, aby w ciszy zbliżyć się do Stwórcy. Oczy­wiście nie należy rezygnować, jeżeli nie nastąpi to od razu. Spotkanie z Bogiem i nawiązanie z Nim więzi jest często procesem trudnym i długotrwałym.

Ćwiczenie
Wejdź do pomieszczenia lub udaj się w miejsce, gdzie panuje cisza — pozwól jej oddziaływać na siebie. Przestań myśleć; cały zanurz się w ciszy.
  
Johannes Pausch, Gert Böhm, Żyć jak w niebie. Kurs duchowości nie tylko dla chrześcijan, inspirowany mądrością św. Benedykta. Tłumaczenie: Halina Podgórni, Wydawnictwo eSPe,

Montaigne o "Poznaj siebie"

 
Upomnienie by każdy ”znał siebie”, musi być niemałej wagi, skoro bóg wiedzy i światła kazał je umieścić na czele swej świątyni, jako zawierające wszystko, co nam może doradzić. Platon również powiada, że roztropność jest nie czym innym jak tylko wykonaniem tego przepisu; Sokrates w Ksenofoncie dowodzi tego szczegółowo. Trudności i ciemność w każdej wiedzy stawały się widoczne jeno tym, którzy w nią wstąpili. I do tego trzeba największego stopnia rozumienia aby móc spostrzec swą niewiedzę; trzeba pukać do drzwi, aby się dowiedzieć, iż nam są zamknięte. Stąd rodzi się owa platońska subtelność, iż sami ci, którzy wiedzą, nie mają się o co pytać, ponieważ wiedzą, ani ci, którzy nie wiedzą, ile że aby pytać, trzeba wiedzieć o co pytać. W ten sposób w owym „znaniu samego siebie” to, iż każdy widzi się zadowolony i pewien i że każdy ma się za dostatecznie rozumnego, to właśnie znaczy, że nic nie rozumie: jak poucza Sokrates Eutydena. Ja który widzę z tego jedynie swe zatrudnienie, znajduję w nim głębokość i rozmaitość tak nieskończoną, iż jedynym owocem tej nauki jest to, iż czuję, ile mi zostaje do nauczenia się.

niedziela, 7 października 2012

Ruina świętego życia

 
W Rajagaha w Bambusowym Gaju. Wtedy czcigodny Maha Kassapa podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd i usiadł z boku. Zrealizowany powiedział mu: „Poucz mnichów Kassapo, daj im mowę Dhammy. Albo ja powinienem pouczyć mnichów, Kassapo, albo ty powinieneś. Albo ja powinienem dać im mowę Dhammy, albo ty powinieneś”.

„Czcigodny panie, mnisi są trudni do napominania teraz i posiadają cechy czyniące napominanie ich trudnym. Są niecierpliwi i nie akceptują instrukcji z odpowiednim szacunkiem”.

„Tak jest, Kassapo, w przeszłości starsi mnisi byli mieszkańcami lasu i chwalili mieszkanie w lesie; byli noszącymi łachmany i chwalili noszenie łachmanów; byli używającymi trzech szat i chwalili używanie trzech szat; byli o paru pragnieniach i chwalili ograniczenie pragnień; byli zadowoleni i chwalili zadowolenie; byli odosobnieni i chwalili samotność; byli odłączeni od społeczności i chwalili odłączenie od społeczności; byli energiczny i chwalili wzmożenie energii.

Wtedy, kiedy mnich był mieszkańcem lasu i chwalił mieszkanie w lesie; był noszącym łachmany i chwalił noszenie łachmanów; był używającym trzech szt i chwalił używanie trzech szat; był o paru pragnieniach i chwalił ograniczanie pragnień; był zadowolony i chwalił zadowolenie; był odosobniony i chwalił samotność; był odłączony od społeczności i chwalił odłączenie od społeczności; był energiczny i chwalił wzmożenie energii, starsi mnisi zapraszali go by usiadł, mówiąc: 'Chodź mnichu. Jakie jest imię mnicha? To bardzo dobry mnich. Ten mnich jest entuzjastą w treningu. Chodź mnichu, tutaj jest siedzenie, usiądź'. Wtedy pojawiało się nowo ordynowanym mnichom: 'Wydaje się, że kiedy mnich jest mieszkańcem lasu i chwali mieszkanie w lesie; jest noszącym łachmany i chwali noszenie łachmanów; jest używającym trzech szt i chwali używanie trzech szat; jest o paru pragnieniach i chwali ograniczanie pragnień; jest zadowolony i chwali zadowolenie; jest odosobniony i chwali samotność; jest odłączony od społeczności i chwali odłączenie od społeczności; jest energiczny i chwali wzmożenie energii, wtedy starsi mnisi zapraszają go by usiadł, mówiąc: 'Chodź mnichu. Jakie jest imię mnicha? To bardzo dobry mnich. Ten mnich jest gorliwy w treningu. Chodź mnichu, tutaj jest siedzenie, usiądź'. I praktykowali odpowiednio i to doprowadziło do ich dobra i szczęścia na długi czas.

Ale teraz, Kassapo, starsi mnisi nie są już dłużej mieszkańcami lasu i nie chwalą mieszkania w lesie; nie są noszącymi łachmany i nie chwalą noszenie łachmanów; nie są używającymi trzech szat i nie chwalą używania trzech szat; nie są o paru pragnieniach i nie chwalą ograniczenia pragnień; nie są zadowoleni i nie chwalą zadowolenia; nie są odosobnieni i nie chwalą samotności; nie są odłączeni od społeczności i nie chwalą odłączenia od społeczności; nie są energiczni i nie chwalą wzmożenia energii'. Obecnie to kiedy mnich, gdy jest dobrze znany i słynny, uzyskujący szaty, jedzenie, miejsca pobytu, lekarstwa, to wtedy starsi mnisi zapraszają go by usiadł, mówiąc: 'Chodź mnichu. Jakie jest imię mnicha? To bardzo dobry mnich. Ten mnich jest entuzjastą towarzystwa swych braci w świętym życiu. Chodź mnichu, tutaj jest siedzenie, usiądź'. Wtedy pojawia się nowo ordynowanym mnichom: „Wydaje się, że gdy mnich jest dobrze znany i słynny, uzyskujący szaty, jedzenie, miejsca pobytu, lekarstwa, to wtedy starsi mnisi zapraszają go by usiadł, mówiąc: 'Chodź mnichu. Jakie jest imię mnicha? To bardzo dobry mnich. Ten mnich jest entuzjastą towarzystwa swych braci w świętym życiu. Chodź mnichu, tutaj jest siedzenie, usiądź'. I praktykują odpowiednio, i to prowadzi do ich krzywdy i cierpienia na długi czas.

Jeżeli, Kassapo ten kto mówiąc właściwie miałby powiedzieć: 'Ci wiodący święte życie zostali zrujnowani przez ruinę tych co wiodą święte życie; ci wiodący święte życie zostali podbici przez podbicie tych co wiodą święte życie'; to właśnie w taki sposób mógłby to właściwie powiedzieć”.
SN 16: 8

Puste miejsca

Autor: Carolyn Lefley

Tathagata rozmiłowuje się w pustych miejscach ...

sobota, 6 października 2012

Samadhi

 
To rzeczywiście w sprawie samadhi Wschodnia myśl jest najbardziej oddalona od Zachodu; i to jest powodowane sterylnością Zachodu wobec tej praktyki (włączając w to egzystencjalistów). Kłopot wydaje się być taki. Zachodnia myśl ma w tle chrześcijaństwo (jej indywidualni myśliciele prawie wszyscy mogą być sklasyfikowani jako pro- czy anty-chrześcijańscy, i rzadko, jeżeli w ogóle jako neutralni), i skoro praktyka medytacji jest normalnie połączona z religijnymi wierzeniami (w szerokim sensie), wszystkie stany osiągnięte przez takie praktyki są automatycznie klasyfikowane za chrześcijańskie (czy przynajmniej jako teistyczne czy deistyczne), a zatem esencjonalnie mistyczne. I teraz, żaden filozof który respektuje Prawa Myśli nie może znaleźć w swym systemie miejsca na mistykę, gdyż mistycyzm jest aktem wiary w zasadę nie-sprzeczności (tj, że Prawo Sprzeczności jest nieważne) – innymi słowami Bóg (który jest, można by rzec, spersonifikowaną samo-sprzecznością, i będąc Ostateczną Prawdą, jest zatem bez sprzeczności).*

I tak praktyka samatha (anapanasati, na przykład,) nawet gdyby była znana na Zachodzie (a nie jest), byłyby wpierw błędnie zrozumiana jako mistyczna, i wtedy, oto się opierając, zostałaby przegnana z filozoficznych systemów (z wyjątkiem oczywiście niedzieli). To w rzeczywistości chęci znalezienia jakiejś zdecydowanie nie-mistycznej formy praktyki pierwszy raz zwróciły moje myśli w stronę Wschodu: Zachodnie myślenie (o którym w rzeczywistości nie wiem wiele) wydawało mi się oscylować pomiędzy ekstremami mistycyzmu i racjonalizmu, oba napawały mnie niesmakiem, i praktyki yogi – w ogólnym sensie – indyjskie, prezentowały się jako możliwe rozwiązanie.

*

Z samadhi i zrozumieniem sprawa jest taka. Jak tylko osoba osiąga pierwszą ścieżkę (ale nie owoc, co może przyjść znacznie później) uzyskuje właściwy pogląd ariyapuggala (sammaditthi), który jest jego pańńa. I to jest charakterystyczne dla pańńa, że kiedy się ją ma (jako ariyapuggala) ma się również samadhi, viriya, saddha i sati**.

I teraz, mający tą pańńa może, prosto przez jej rozwój, w tym samym czasie rozwijać samadhi; i kiedy to osiągnie odpowiednią moc (coraz większa jest wymagana dla każdego następnego etapu) pojawia się osiągnięcie owocu. Chociaż rozwój pańńa jest, z konieczności częściowo dyskursywny (czy intelektualny), w aktualnym doświadczeniu osiągnięcia owocu (sotapati, itd.) umysł staje się stabilny (gdyż samadhi było automatycznie rozwijane razem z pańńa, i te dwie rzeczy łączą się teraz jako równi partnerzy – patrz M 149: iii,289) – jest tam bezpośrednia intuicja zamiast dyskursywnego myślenia. I tak we wszelkim osiągnięciu owocu jest samadhi. Ale jest również możliwe dla ariyapuggala rozwijać swe samadhi oddzielnie za pomocą anapanasati etc., i to jest faktycznie, najprzyjemniejszy sposób postępu (dla pewnych ludzi jednakże jest on trudny, i muszą oni poświęcić się praktyce vipassany – tj rozwojowi pańńa). W ten sposób, znacznie większy stopień samadhi jest rozwinięty niż aktualnie konieczny do osiągnięcia owocu; i tak kayasakkhi ma arupa osiągnięcia, których faktycznie nie potrzebuje do osiągnięcia nibbany.

Minimalna moc samadhi jaka jest konieczna dla osiągnięcia owocu jest następująca: dla arahatta i anagamita, moc jhany jest wymagana (wystarczy pierwsza jhana) – patrz Mahamalunkya Sutta, M 64: i, 432-37; dla sakadagamita i sotapati pełna jhana nie jest potrzebna – patrz A.IX, 12: iv 378-82 *** - ale jest koniecznym posiadanie samdhi nimitta (która przychodzi na długo przed pierwszą jhaną) – patrz A. VI,68: iii,422-3. Ale samadhi może być rozwijane zarówno oddzielnie najpierw (jak wyjaśniono powyżej) albo razem z pańńa, i przypuszczalnie w przypadkach gdzie osiągnięcie ma miejsce prosto przez słuchanie Buddy mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. (Jestem świadomy kontrowersji o tym czy jhana jest czy nie jest potrzebna do osiągnięcia sotapati, ale, tak jak to często bywa w kontrowersjach, dyskutujący uciekają się do ekstremów. Ci którzy twierdzą, że jhana jest konieczna, wierzą słusznie lub błędnie) że oponenci utrzymują, ze żadne samadhi wcale nie jest konieczne. Ale fakty są takie, że pewne samadhi jest konieczne, ale nie pełna jhana.


* Pewni filozofowie wykorzystują tą sytuację: rozwijają swe systemy tak daleko jak to tylko możliwe, troskliwie omijając samo-sprzeczności, ale kiedy stykają się z tym czego nie mogą wyjaśnić, zamiast przyznać się do porażki, dumnie deklarują, że udowodnili istnienie Boga.

** Ten fakt nie jest rozumiany przez puthujjanę, nie mającego doświadczenia tego fenomenu. Z pewnością może on uzyskać pewnego rodzaju samadhi (na przykład praktykując anapanasati), ale to nie jest sammasamadhi ścieżki (której nie posiada). I podobnie jest z viriya, saddha i sati.

*** Ta Sutta mówi, że podczas gdy anagami jest samadhismim paripurakari, sakadagamin nie jest paripurakari. (Pierwszy jest tym, który „wypełnia samadhi”, drugi tego nie robi).

Nanavira Thera

Medytacja z i bez ukierunkowania

 
Wtedy o poranku, czcigodny Ananda ubrał się, zabrał swą miskę i szatę, poszedł do kwater mniszek i usiadł na wskazanym miejscu. Wtedy liczne mniszki podeszły do czcigodnego Anandy, złożyły mu hołd, usiadły z boku i powiedziały: „Tu, czcigodny panie, liczne mniszki trwając ze swymi umysłami ustanowionymi na czterech podstawach uważności, postrzegają sukcesywnie głębsze stopnie rozróżnienia”. „Tak to jest, siostry, tak to jest! Można oczekiwać od każdego, siostry – czy to mnicha czy mniszki – kto trwa z umysłem dobrze ustanowionym na tych czterech podstawach uważności, że taki ktoś będzie postrzegał coraz głębsze stopnie rozróżnienia”.

Wtedy czcigodny Ananda poinstruował, pouczył, zainspirował i zadowolił te mniszki mową Dhammy, po czym wstał z miejsca i odszedł. Wtedy czcigodny Ananda wszedł do Savatthi na żebraczy obchód. Kiedy wrócił z żebraczego obchodu, po posiłku, podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i zdał relację z tego co się stało. „Tak to jest, Anando, tak to jest! Można oczekiwać od każdego, siostry – czy to mnicha czy mniszki – kto trwa z umysłem dobrze ustanowionym na tych czterech podstawach uważności, że taki ktoś będzie postrzegał coraz głębsze stopnie rozróżnienia.

Jakich czterech? Tu Anando, mnich trwa kontemplując ciało jako ciało, pilny, jasno postrzegający, uważny, usunąwszy pożądliwość i smutek wobec świata. Kiedy tak kontempluje ciało jako ciało, powstają u niego w oparciu o ciało, albo gorączka w ciele albo ospałość umysłu, albo umysł jest rozproszony zewnętrznie. Ten mnich powinien wtedy ukierunkować swój umysł na jakiś inspirujący znak. Kiedy ukierunkowuje swój umysł na jakiś inspirujący znak, rodzi się zadowolenie. Kiedy jest zadowolony, rodzi się radość. Kiedy umysł jest uwznioślony przez radość, ciało staje się spokojne. Ten o spokojnym ciele doświadcza szczęścia. Umysł tego kto jest szczęśliwy staje się skoncentrowany. Rozważa tak: 'Cel dla którego ukierunkowywałem swój umysł, został osiągnięty. Teraz go wycofam'. I tak wycofuje on umysł i nie myśli ani nie rozważa. Rozumie: „Bez myślenia i rozważania, wewnętrznie uważny, jestem szczęśliwy'.

I znów, mnich trwa kontemplując uczucie jako uczucie ...umysł jako umysł … mentalne obiekty jako mentalne obiekty, pilny, jasno postrzegający, uważny, usunąwszy pożądliwość i smutek wobec świata. Kiedy tak kontempluje mentalne obiekty jako mentalne obiekty, powstają u niego w oparciu o mentalne obiekty, albo gorączka w ciele albo ospałość umysłu, albo umysł jest rozproszony zewnętrznie. Ten mnich powinien wtedy ukierunkować swój umysł na jakiś inspirujący znak. Kiedy ukierunkowuje swój umysł na jakiś inspirujący znak, rodzi się zadowolenie. Kiedy jest zadowolony, rodzi się radość. Kiedy umysł jest uwznioślony przez radość, ciało staje się spokojne. Ten o spokojnym ciele doświadcza szczęścia. Umysł tego kto jest szczęśliwy staje się skoncentrowany. Rozważa tak: 'Cel dla którego ukierunkowywałem swój umysł, został osiągnięty. Teraz go wycofam'. I tak wycofuje on umysł i nie myśli ani nie rozważa. Rozumie: „Bez myślenia i rozważania, wewnętrznie uważny, jestem szczęśliwy'. W taki sposób, Anando, jest medytacja z ukierunkowaniem.

A jak Anando, jest z medytacją bez ukierunkowania? Nie ukierunkowując swego umysłu zewnętrznie, mnich rozumie: 'Mój umysł nie jest ukierunkowany zewnętrznie'. Wtedy rozumie: 'Jest niezawężony po i przed, wyzwolony, nieukierunkowany'. Wtedy dalej rozumie: 'Trwam kontemplując ciało jako ciało, pilny, jasno postrzegający, uważny; jestem szczęśliwy.  Nie ukierunkowując swego umysłu zewnętrznie, mnich rozumie: 'Mój umysł nie jest ukierunkowany zewnętrznie'. Wtedy rozumie: 'Jest niezawężony po i przed, wyzwolony, nieukierunkowany'. Wtedy dalej rozumie: 'Trwam kontemplując uczucie jako uczucie, pilny, jasno postrzegający, uważny; jestem szczęśliwy'. Nie ukierunkowując swego umysłu zewnętrznie, mnich rozumie: 'Mój umysł nie jest ukierunkowany zewnętrznie'. Wtedy rozumie: 'Jest niezawężony po i przed, wyzwolony, nieukierunkowany'. Wtedy dalej rozumie: 'Trwam kontemplując umysł jako umysł, pilny, jasno postrzegający, uważny; jestem szczęśliwy'. Nie ukierunkowując swego umysłu zewnętrznie, mnich rozumie: 'Mój umysł nie jest ukierunkowany zewnętrznie'. Wtedy rozumie: 'Jest niezawężony po i przed, wyzwolony, nieukierunkowany'. Wtedy dalej rozumie: 'Trwam kontemplując mentalne obiekty jako mentalne obiekty, pilny, jasno postrzegający, uważny; jestem szczęśliwy'. To w ten sposób, Anando, jest medytacja bez ukierunkowania.

W taki sposób, Anando, wyłożyłem medytację z ukierunkowaniem, wyłożyłem medytację bez ukierunkowania. Cokolwiek powinno być zrobione, Anando, przez współczującego nauczyciela kierowanego współczuciem dla swych uczniów, pragnącego ich dobra, to uczyniłem dla ciebie. Są tu korzenie drzew, Anando, są te puste chatki. Medytuj Anando, nie bądź niedbałym, inaczej później będziesz żałował. To moja instrukcja dla ciebie”.

Oto co powiedział Zrealizowany. Czcigodny Ananda był zadowolony i ucieszony słowami Zrealizowanego.

SN 47: 10

Sztuka bycia martwym

 
Abba Makariusz kiedyś powiedział jednemu ze swoich uczniów pytającemu o radę, by udał się na cmentarz i oddał chwałę zmarłym. Kiedy uczeń wykonał zadanie, abba Makariusz po­wiedział mu, by wrócił na cmentarz i obrzucił zmarłych obe­lgami. Gdy uczeń powrócił, abba Makariusz zapytał, czy zmarli odrzekli cokolwiek w odpowiedzi na pokłony i obelgi. „Nie", odpowiedział młody człowiek. Makariusz kontynu­ował: „Otóż tak samo i ty, jeżeli chcesz być zbawiony, stań się jak umarły. I nie przejmuj się ani krzywdami, ani ludzkimi pochwałami, jak ci umarli: w ten sposób będziesz mógł się zbawić".

Paticcasamuppada - wypisy i komentarze 15



Tak też, Magandiya, gdybym pouczył cię o Dhammie, „To jest to dobre zdrowie, to jest wygaszenie”, mógłbyś poznać dobre zdrowie, mógłbyś zobaczyć wygaszenie; z pojawieniem się oka, to co w pięciu agregatach utrzymywania jest chęcią i pożądaniem byłoby wyeliminowane u ciebie; co więcej, przedstawiłoby ci się: „Przez długi czas, w rzeczy samej, byłem oszukiwany i zwodzony i defraudowany przez ten umysł: utrzymywałem tylko materię, utrzymywałem tylko uczucie, utrzymywałem tylko percepcję, utrzymywałem tylko determinacje, utrzymywałem tylko świadomość”. M 75
,
*

Tak też, wielki królu, materia [uczucie, percepcja, determinacje, świadomość] przez którą ktoś mógłby opisać Tathagatę, została porzucona przez Tathagatę, ucięta u korzenia, uczyniona jak palmowy pieniek, unicestwiona, tak, że nie jest już więcej podmiotem do przyszłego powstania. Tathagata, wielki królu, jest wyzwolony od rozpoznania w terminach materii [uczucia, percepcji, determinacji, świadomości]; jest głęboki, niezmierzony, trudny do zgłębiania jak ocean. SN 44: 1

*

Mnisi, ciało Tathagaty stoi z wiodącym czynnikiem istnienia odciętym u korzenia. Tak długo jak jego ciało trwa, bogowie i ludzie będą go widzieć. Z rozpadem jego ciała, z wygaszeniem życia, bogowie i ludzi już go nie zobaczą. D1

W dialektyce arahat – puthujjana, choć puthujjanie wydaje się, że doświadczenie arahata jest czymś niezwykłym, to właśnie doświadczenie arahata jest „normalne” - w sensie „zdrowe”. Nie odnosimy się tu do statystyki, to że 99,9% świadomych istot jest chora nie czyni ich stanu normalnym i zdrowym. Odwoływanie się do statystyk jest typowe dla miałkich umysłów. Pewnego razu na buddyjskim forum, gdy padło zdanie o konieczności poznania Sutr Pali, jakiś błądzący człowiek argumentował, że większość buddystów nie zna tych Sutr i co może to nie buddyści? Jak widzimy, bycie w większości daje przeciętniakowi poczucie bezpieczeństwa, fałszywego bezpieczeństwa, bo przecież na zdrowy rozum jak można mówić, że się jest uczniem Buddy skoro się nie wie czego właściwie Budda nauczał. Taka argumentacja to ewidentny dowód na pewne problemy z logicznym myśleniem i raczej jawne ukazywanie swej ignorancji. A błędny pogląd pozostanie błędnym poglądem nawet kiedy wszyscy będą go utrzymywać, choć oczywiście w takiej sytuacji nie będzie w ogóle mowy o tym, że to pogląd błędny, gdyż nie będzie nikogo kto wykazałby jego błędność:)

Wracając do naszych wypisów, Tathagata, arahat jest nie do odnalezienia nawet tutaj i teraz, gdyż jest wolny od rozpoznania w terminach pięciu agregatów objętych utrzymywaniem, inaczej doświadczenie arahata to totalna dezidentyfikacja z tymi agregatami. To co widzą bogowie i ludzie w rzeczywistości jest już tylko pozostałością poprzedniego działania – patrz Sutta o starym działaniu. Ale doświadczenie puthujjana jest całkowitą odwrotnością doświadczenia arahata i co należy podkreślić, z uwagi na identyfikowanie się z agregatami i obecność wyobrażenia „jestem” właściwie i zgodnie z prawdą puthujjana jest do znalezienia tutaj i teraz. Co więcej, z rozpadem jego ciała, z wygaszeniem życia, bogowie i ludzie będą go nadal widzieć:) Zatem, ktoś kto mówi, że „nie ma ja”, ewidentnie pogrążony jest w złudzeniach. Gdyby nie było „ja” nie byłoby i żadnego problemu i Budda całkiem dobrze mógłby sobie darować wszelkie nauczanie. Jak należy się zatem odnieść do zdania: „Nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera” - to efektowne twierdzenie pozwolili sobie wypowiedzieć i Ajahn Chah i Nisargadatta Maharaj przy śmierci Maurycego Frydmana i nawet Metzinger na jednym z wykładów? - Otóż jeżeli Ajahn Chah i Nisargadatta Maharaj byli arahatami i wypowiadając to zdanie mówili o swoim doświadczeniu, słowa te są prawdziwe. Ale ewidentnie Nisargadatta Maharaj odnosił się do Maurycego Frydmana. I tu mamy problem, słowa te mogą być prawdziwe albo i nie, w zależności od tego czy u Maurycego Frydmana dalej była obecna ignorancja czy nie. Natomiast Metzinger ewidentnie mija się z prawdą; z wysoką dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że jego audytorium składało się z samych przeciętniaków, którzy w swoim mniemaniu byli i są osobami. Budda opisuje doświadczenie przeciętniaka za pomocą pięciu agregatów objętych utrzymywaniem i nazywa je „osobą” i w odniesieniu do doświadczenia przeciętniaka nie możemy powiedzieć, że nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera. Można by rzec, że Metzinger spełnia rolę pożytecznego … no mniejsza z tym, darujmy sobie leninowską terminologię. Filozof ten jest użyteczny, bo wskazuje, że jest problem, i jest wygodne, gdy rozmowa zejdzie na temat iluzji „ja” odwołać się do uznanych obecnie autorytetów, przemilczając np. Jezusa – choćby z tego powodu by nie spotkać się z lekceważeniem. Natomiast Metzinger zupełnie nie widzi skąd ten problem się wziął ani też nie widzi możliwości jego usunięcia. A to dlatego, że nie opiera się on na swoim bezpośrednim doświadczeniu i jego wywody mają charakter spekulacji. Zatem co należy podkreślić i co stwierdził czcigodny Nanavira:

Tak długo jak są myśli „ja się urodziłem”, „ja umrę”, są narodziny i śmierć: tak długo jak pięć khandh jest saupadana „ktoś” pojawia się i zanika.

Negatywne w doświadczeniu

 
Wielką zaletą twojego inteligentnego okazania niewiedzy jest to, że od razu położyłeś palec na witalnym miejscu. Mówisz: „Negatywne nie może pojawić się w bezpośrednim doświadczeniu. Jest w najlepszym razie wywnioskowane i jest zatem zakazane (?)” Znak zapytania w nawiasach, który traktuję jako oznaczający wątpliwość czy na pewno negatywne jako wywnioskowane może być zaakceptowane jako podstawowy, nie dający się zredukować koncept, jest w pełni usprawiedliwiony. Nie możesz rozpocząć od wnioskowania (co jest logiczną kategorią) z tego dokładnie powodu, że ażeby wnioskować, musisz mieć coś z czego wnioskujesz, i to z czego wnioskujesz jest automatycznie bardziej prymitywne niż to wnioskowanie. Co więcej, nie możesz wnioskować „nie-A” z „A”, gdyż wnioskowanie jest z konieczności z podobnego do podobnego. (W swej najprostszej formie, indukcyjne wnioskowanie to „proste wyliczenie” - „jeżeli A pojawiło się tak wiele razy, prawdopodobnie znowu się pojawi”). I jest dobrze znane, że dedukcyjne wnioskowanie nie dodaje niczego do tego co już jest dane w przesłankach). Z „A” możesz wywnioskować tylko „więcej A”, ale oryginalne „A” z którego wnioskujesz „więcej A” samo w sobie nie jest wywnioskowane.
Tak też, jeżeli wnioskujesz „nie-A” musi tam być oryginalne „nie-A”, które samo nie jest wywnioskowane. To oznacza, że twoje twierdzenie, iż negatywne nie może pojawić się w bezpośrednim doświadczeniu jest fundamentalnym błędem. * Jeżeli negatywne w ogóle pojawia się w doświadczeniu (co oczywiście robi), musi pojawiać się wpierw w bezpośrednim doświadczeniu. Z faktu, że jesteś w A nie możesz wywnioskować, że ruch z A – tj do nie-A jest możliwy: ruch jest bezpośrednim doświadczeniem, odsłaniającym bezpośrednio istnienie negatywnego. (I, incydentalnie, fakt, że przestrzeń jest trzy wymiarowa – jeżeli ruch w jednym wymiarze jest możliwy, jest możliwy również dwóch pozostałych – co jest również sprawą bezpośredniego doświadczenia. To pokazuje, że dyskusja w FUNDAMENTAL STRUCTURE nie jest logiczna czy wnioskująca, ale pre-inferencyjnym opisem struktury doświadczenia. Logik nic z tego nie pojmie).

Spróbuj prostego eksperymentu. Skoncentruj swój wzrok na jakimś danym obiekcie, A, w swoim pokoju. Wtedy, bez przenoszenia swojego wzroku z A, spytaj się siebie czy cokolwiek innego w pokoju jest w tym czasie tobie widoczne. Odkryjesz, że możesz również widzieć liczne inne obiekty otaczające A, ale mniej wyraźnie. Te inne obiekty, chociaż widziane w tym samym czasie jak A, formują jak gdyby, tło dla A, które zajmuje główne pole czy centrum uwagi. Te obiekty, są widziane peryferyjnie, podczas gdy A jest widziane centralnie, lub, jeżeli wolisz, A jest obecne podczas gdy inne obiekty są, w tej manierze mówienia, częściowo absencyjne – tj nieobecne. Ale wszystkie te inne obiekty, chociaż są nie-A, są dane w tym samym bezpośrednim doświadczeniu co A. Nie myślę, jeżeli przeprowadziłeś eksperyment dokładnie, że mógłbyś dojść do konkluzji, iż te wszystkie peryferyjnie – nie centralnie - widziane obiekty, które są negatywnościami centralnie widocznego A, są prosto wywnioskowane z A. Jak możliwym jest wywnioskowanie półki z książkami w rogu pokoju, z długopisu leżącego na twoim biurku?

Mówisz, że „determinujesz to co jest na biurku jako kartkę papieru, z jej pozytywnych cech”** Weźmy prawdopodobnie bardziej oczywisty przykład. Wchodzisz do pokoju i znajdujesz tam krzesło. Możesz wyliczyć jego „pozytywne cechy” - jego kształt, rozmiar, kolor, twardość, materiał, itd. Wtedy, przy pewnej późniejszej okazji, ktoś spyta cię: „Czym jest krzesło?” Czy nie odpowiesz mu prosto i bez wahania: „Krzesło jest czymś do siedzenia”? Lub dasz szczegółowy pozytywny opis krzesła, ominąwszy wspomnienie faktu, że możesz na nim usiąść? Ale jeżeli mówisz, że jest czymś do siedzenia, czy możesz wyjaśnić jak wyprowadziłeś (czy wywnioskowałeś) tą z pewnością ważną charakterystykę krzesła z listy czysto pozytywnych cech którą przedstawiłeś (mając w pamięci, oczywiście, że ta lista nie może zawierać najmniejszego odniesienia do anatomii ludzkiego ciała, co z pewnością nie zalicza się do pozytywnych cech krzesła)?
Być może mógłbyś powiedzieć, że wiesz, że krzesło jest czymś do siedzenia z twoich przeszłych doświadczeń z takimi rzeczami które pozytywnie opisałeś. W takim przypadku nie wyrażę swej niezgody, ale spytam cię zamiast tego jak „przeszłe doświadczenia” doszły do bycia obecnymi (gdyż, poza wszystkim, to w teraźniejszości opisujesz krzesło jako coś do siedzenia). Być może mógłbyś wtedy wyjaśnić, że teraz pamiętasz swoje przeszłe doświadczenie. Wtedy spytam: „Czym jest pamięć?” Jeżeli jesteś neurologiem, to prawdopodobnie przedstawisz mi opis nerwowej organizacji mózgu i traktów czy impulsów pozostawionych w nim przez każde doświadczenie, pozwalających mu przywołać pamięć przeszłych doświadczeń przy przyszłych okazjach. Prawdopodobnie mógłbym wtedy spytać o ludzi, którzy pamiętają swe przeszłe doświadczenia, kiedy mieli całkiem inne mózgi. Bądź, skoro faktycznie, nie jesteś neurologiem z wygodną podręczną hipotezą, mógłbyś zezwolić, że obecnie nie jesteś w stanie dać mi zupełnie adekwatnego wyjaśnienia tej sprawy. To dałoby mi okazję powiedzenia ci, że twoje „przeszłe doświadczenie” obecnego obiektu A to po prostu mniej lub bardziej opracowana organizacja kolekcji wizerunków, które są natychmiast obecne gdy bezpośrednio stykamy się z aktualnym obiektem A.

Moje przeszłe doświadczenia A są (mentalnymi) asocjacjami, które widok A teraz ma dla mnie. Jeżeli teraz widzę krzesło, automatycznie mam w tym samym czasie pewne wizerunki, albo implicite albo explicite (w tym późniejszym przypadku nazywamy je „wspomnieniami”), mnie samego siedzącego na rzeczach takich jak A bądź widzenia innych ludzi siedzących na nich. Aktualny wygląd krzesła, razem z towarzyszącym mu wizerunkiem siedzenia na nim, pozwala mi powiedzieć – zupełnie bez żadnego wahania, bez jakiegokolwiek racjonalnego aktu wnioskowania - „To jest do siedzenia”. (Negatywny) wizerunek siedzenia na krześle jest dany razem z (pozytywnym) widokiem krzesła, i determinuje krzesło jako to czym jest. Akt wnioskowania jest tylko zaangażowany przy spotkanym obiekcie który jest nieznajomy (tj nie mamy przeszłego jego doświadczenia, i obecne wizerunki powstające z zetknięciu z nim są nieadekwatne by go zdeterminować); i w tym przypadku musimy uruchomić skomplikowaną maszynerię myślenia o nim, czy prawdopodobnie będziemy musieli uzyskać „przeszłe doświadczenia” przez eksperymentowanie z nim. Ale nawet w takich przypadkach, nieadekwatność naszych wizerunków wraz z aktualnym widokiem obiektu jest wystarczająca by zdeterminować go natychmiastowo jako „dziwny obiekt, który musi być traktowany z ostrożnością”. Innymi słowy, nawet wtedy gdy uciekamy się do wnioskowania przy determinowaniu obiektu, on już został zdeterminowany (jako „wymagający przebadania”) przez negatywne (tj wizerunki) dane w bezpośrednim doświadczeniu razem z pozytywnym obiektem.

* Kierkegaard: Negatywni myśliciele zawsze mają jedną przewagę w tym, że mają coś pozytywnego, będąc świadomymi negatywnego elementu w egzystencji; pozytywni nie mają zupełnie niczego, gdyż są zwiedzeni. Dokładnie ponieważ negatywne jest obecne w egzystencji, i to obecne wszędzie (gdyż egzystencja jest stałym procesem stawania się) jest koniecznym stać się stale świadomym jego obecności, jako jedyną obronę przeciwko niemu. Polegając na pozytywnym bezpieczeństwie podmiot jest tylko zwodzony. (CUP, s. 75)

** Mówisz o jej potencjalnościach (tj jego negatywnościach) dla determinowania jej jako nie płonąca. Ale przypuśćmy, że powiem, że kartka papieru jest materiałem palnym. Czy zadowolisz się tym, że wymieniłem pozytywną cechę papieru? Ale co oznacza „palność”? Czy to, że ten papier się właśnie pali? Nie. Że się nie pali? Niezupełnie, gdyż szklanka wody również się nie pali, ale nie nazwiemy szklanki wody „materiałem palnym”. Czy to nie oznacza po prostu, że papier mógłby się palić, że „płonąć” jest jedną z jego potencjalności? Nie płonie, ale mógłby.


Kelner Sartre'a

 
Prawdopodobnie możemy teraz przejść do kelnera Sartre'a który bez wątpienia na nas czeka. Sprawa jest taka, że człowiek nie jest kelnerem w taki sposób w jaki kamień jest kamieniem. Możesz wziąć kamień i wyliczyć jego wszystkie cechy (aktualne i potencjalne) i kamień jest wszystkimi tymi rzeczami (aktualnie czy potencjalnie) przez cały czas. Ale jeśli wyliczymy cechy charakterystyczne kelnera, odkryjemy, że mamy listę rozlicznych zadań czy obowiązków do wykonania o różnych porach dnia. Być kelnerem to wstać o 5: 30 rano, wsiąść do tramwaju jadącego w stronę kawiarni w której pracuje, włączyć ekspres do kawy, zamieść podłogę, oczyścić stoły, wystawić je na zewnątrz na taras, usługiwać klientom i tak dalej i tak dalej. Ale człowiek nie może z samej natury rzeczy robić wszystkiego tego naraz, może je tylko robić o określonym czasie. Jeżeli zamiata podłogę, nie może sprzątać ze stołów i obsługiwać klientów. To znaczy, że nigdy nie będzie w pełni kelnerem w sensie w jakim kamień jest w pełni kamieniem; gdyż nie może wypełniać tych wszystkich wymagań „bycia kelnerem” naraz. Może próbować realizować swój „stan bycia kelnerem” poświęcając całe swe serce i duszę swej pracy czy nawet przez nadmierne podkreślanie typowych gestów stowarzyszonych z zachowaniem kelnerów; jednakże nigdy nie uda mu się całkowicie i absolutnie „stać się kelnerem”.

Negatywne tutaj jest oczywiste – być kamieniem to po prostu być rzeczą, ale być kelnerem to wykonywać serie zadań jednego za drugim i nie wszystkich naraz. Kelner jest determinowany jako kelner nie tyle przez to co aktualnie robi, ale to co rozpoznaje za swoje obowiązki do wykonania. Kelner jest determinowany przez jego negatywności.

Ale ten kelner jest odseparowany od (lub próbuje być) kelnera, nie dziennikarza ani nie dyplomaty. To po prostu oznacza, że w pewnym momencie swego życia wybrał bycie kelnerem (tj próbowanie być kelnerem w opisanym powyżej sensie) i nie bycie dziennikarzem czy dyplomatą. To oznacza, że jego bezpośredni świat jest tak zorganizowany, że „bycie kelnerem” jest obecne, „bycie zmywaczem naczyń” jest nieobecne (choć prawdopodobnie nie aż tak nieobecne jakby mógł tego chcieć), „bycie dziennikarzem” jest odlegle nieobecne i „bycie dyplomatą” jest w rzeczy samej bardzo odlegle nieobecne. *

Ale wszystkie te absencje (czy negatywności), przez które jego obecne („bycie kelnerem”) jest determinowane, normalnie pozostają na poziomie bezpośredniego nierefleksyjnego doświadczenia (czy świadomości – jest on ich świadomy, ale nie rozważa ich, co jest rozróżnieniem, które uczyniłem w liście o satiampajańńa). Gdy zapytany: „Czy jesteś dyplomatą?”, odpowie „nie, jestem kelnerem”, bez namyślania się nad tym) tak jak ty odpowiedziałeś bez namysłu „krzesło jest czymś do siedzenia”. Jeżeli te absencje, te negatywności, te determinacje tego czym jest (kelnerem), byłyby obecne na refleksyjnym poziomie zamiast pozostawania na poziomie bezpośredniości, spędzałby cały swój dzień mrucząc pod nosem do siebie: „Nie jestem ani dziennikarzem, ani dyplomatą, ale kelnerem; i jeżeli nie będę się odpowiednio zachowywał być może zostanę zmywaczem naczyń”; ale normalnie, jeżeli nie jest bardzo neurotycznym kelnerem, nie ma to miejsca.

„Człowiek nie jest substancją która myśli, ale separacją od wszelkiej substancji”. (Heidegger). Gdyby człowiek był substancją co myśli (jak kamień jest substancją), byłby całkowicie identyczny sam ze sobą, i żadna myśl (która z konieczności jest teleologiczna) nie byłaby możliwa. Kamień nie myśli ponieważ już jest w pełni i całkowicie kamieniem, ale kelner (który w najlepszym razie teleologicznie dąży do bycia kelnerem) jest zobligowany do myślenia o wszystkich zadaniach które musi wykonać ażeby być kelnerem, cel który nigdy nie zostaje osiągnięty. Podobnie z „Nie jestem, zatem myślę”. (Being and Time, s 113)

* Zauważ, że relatywne dystanse tych nieobecności, tj ich perspektywa, jest ważną sprawą. Kelner jest tylko „nie zmywaczem naczyń”, ale bardzo i w pełni „nie dyplomatą”. Dziennikarz, z drugiej strony, byłby prawie w równym dystansie do zmywacza naczyń i dyplomaty.

Mauvaise foi

 
Jeżeli chodzi ludzi, nie interesuje mnie to czym są ale to czym mogą się stać. - Sartre



Dwudziestowieczny filozof Jean-Paul Sartre określał nawyk zwodzenia się ludzi w myślenie, że nie mają wolności wyboru, z powodu lęku przed potencjalnymi konsekwencjami tego wyboru jako „złą wiarę” (mauvaise foi). Przez trzymanie się bezpiecznego, łatwego, narzuconego „wyboru” i zbłądzeniu przez nie rozpoznanie wielości innych wyborów jej dostępnych, osoba zdaje się na łaskę okoliczności w jakich zdarzyło jej się znaleźć. W taki sposób, osoba jest bardziej podobna do obiektu niż do świadomej ludzkiej istoty, czy w terminologii Sartre'a bardziej podobna do „bytu-w-sobie” niż do „bytu-dla-siebie”. Ludzie mogą udawać przed sobą, że nie są wolni w dokonywaniu wyborów przez uleganie pragmatycznym troskom i adoptowanie społecznych roli i systemów wartości które są obce ich naturze jako świadomych ludzkich istot. Jednak robienie tego jest samo w sobie dokonaniem wyboru, i przez to uznaniem ich wolności jako świadomych ludzkich istot.
Przykłady
Jednym z przykładów złej wiary dawanym przez Sartre'a jest kelner który robi co może by być w zgodzie ze wszystkim tym czym kelner powinien być. Dla Sartre'a zbyt wyraziste podkreślanie gestów kelnera jest dowodem, że odgrywa on rolę kelnera, jest automatem którego esencją jest bycie kelnerem. Jednakże by odgrywać rolę kelnera, kelner musi w pewnym stopniu zdawać sobie sprawę z tego, że faktycznie nie jest kelnerem, ale świadomą ludzką istotą, która zwodzi się, że jest kelnerem. Innym przykładem złej wiary dawanym przez Sartre'a jest z kobieta na pierwszej randce. Towarzysz młodej kobiety prawi jej komplementy na temat jej wyglądu zewnętrznego, ale ona ignoruje oczywiste seksualne konotacje jego komplementów i zamiast tego wybiera odebranie komplementów jako odnoszących się do niej jako do świadomej ludzkiej istoty. Wtedy on bierze ją za rękę, ale ona ani jej nie odsuwa ani nie podejmuje. Zamiast tego pozwala swej ręce spoczywać obojętnie w jego ręce, żeby zdobyć czas i odwlec dokonanie wyboru o zaakceptowaniu bądź odrzuceniu jego zalotów. Podczas gdy dokonuje wyboru by traktować jego komplementy jako będące niezwiązanymi z jej ciałem, wybiera traktowanie jej ręki (która jest częścią jej ciała) jako obiektu i przez to uznając swą wolność do dokonywania wyborów.
Implikacje
Dla Sartre'a, ludzie udają przed sobą samymi, że nie są wolni by dokonywać wyborów, ale nie mogą udawać przed sobą, że nie są sobą, to jest, świadomymi ludzkimi istotami które w rzeczywistości mają mało wspólnego bądź nic z ich pragmatycznymi troskami, społecznymi rolami i systemami wartości. Podążając za takimi a takimi pragmatycznymi troskami bądź adoptując takie a takie społeczne role i takie systemy wartości, osoba może udawać przed sobą, że nie jest wolna by czynić wybory, ale robienie tego samo w sobie jest dokonaniem wyboru, mianowicie wyboru udawania przed sobą, że nie ma się wolności w dokonywaniu wyborów. Człowiek, konkluduje Sartre, jest skazany na bycie wolnym.
Neel Burton

Medytacja bez myślenia

 
Przy tej okazji Nigantha Nataputa przybył do Macchikasanda razem z dużą grupą nighantów. Gospodarz Citta usłyszał o tym i razem z licznymi świeckimi wyznawcami podszedł do Nighanty Nataputty. Wymienił z nim pozdrowienia i kiedy kurtuazyjna i grzecznościowa rozmowa została zakończona, usiadł z boku. Wtedy Nighanta Nataputta rzekł do niego: „Gospodarzu, czy dajesz wiarę pustelnikowi Gotamie kiedy mówi: 'Jest koncentracja bez myślenia i rozważania, jest wstrzymanie myślenia i rozważania?'” „W tej sprawie, czcigodny panie, nie polegam na wierze w Zrealizowanego kiedy mówi on: 'Jest koncentracja bez myślenia i rozważania, jest wstrzymanie myślenia i rozważania'”.

Kiedy to zostało powiedziane, Nighanta Nataputta rozejrzał się dumnie po swoim własnym zgromadzeniu i rzekł: „Spójrzcie panowie! Jak prawy jest ten gospodarz Citta! Jaki uczciwy i otwarty! Ten kto myśli, że myślenie i rozważanie mogą być zatrzymane równie dobrze mógłby sobie wyobrażać, że może złapać wiatr w sieć i zatrzymać nurt rzeki Ganges swą własną dłonią”.

„Jak myślisz, czcigodny panie, co jest nadrzędne, wiedza czy wiara?” „Wiedza, gospodarzu jest nadrzędna w stosunku do wiary”. „Cóż, czcigodny panie, gdy tylko zechcę, odłączony od zmysłowych przyjemności, odłączony od niekorzystnych stanów, wkraczam i trwam w pierwszej jhanie, która jest stowarzyszona z myśleniem i rozważaniem, z radością i przyjemnością zrodzonymi z odosobnienia. Wtedy, gdy tylko zechcę, po uspokojeniu myślenia i rozważania wkraczam i trwam w drugiej jhanie z pewnością siebie i z zjednoczonym umysłem, bez myślenia i rozważania, z radością i przyjemnością zrodzonymi z koncentracji. Wtedy, gdy tylko zechcę, z odejściem radości trwając w równowadze, uważny i w pełni rozważny, ciągle odczuwając przyjemność cielesną, wkraczam i trwam w trzeciej jhanie, na temat której szlachetni powiadają: "Ten ma przyjemne przebywanie, kto zrównoważony i uważny". Wtedy, gdy tylko zechcę, po zaniechaniu przyjemności i bólu z uprzednim zanikiem radości i smutku, wkraczam i trwam w czwartej jhanie, charakteryzującej się ani-bólem-ani-przyjemnością, i z oczyszczoną uważnością dzięki równowadze.

A skoro znam i widzę w ten sposób, w jakim innym pustelniku czy braminie musiałbym pokładać wiarę odnośnie twierdzenia, że jest koncentracja bez myślenia i rozważania?”

Kiedy to zostało powiedziane, Nighanta Nataputta popatrzał dezaprobując na swe własne zgromadzenie i powiedział: „Spójrzcie panowie! Jak fałszywy jest ten gospodarz Citta! Jak oszukańczy i zwodniczy!”

„Teraz właśnie, czcigodny panie, rozumiemy, że mówisz: 'Spójrzcie panowie! Jak prawy jest ten gospodarz Citta! Jaki uczciwy i otwarty!' - jednak rozumiemy teraz, że mówisz: 'Spójrzcie panowie! Jak fałszywy jest ten gospodarz Citta! Jak oszukańczy i zwodniczy!' Jeżeli twoje uprzednie stwierdzenie jest prawdziwe, czcigodny panie, to wtedy twoje późniejsze twierdzenie jest fałszywe, podczas gdy jeżeli twoje uprzednie twierdzenie jest fałszywe, to twoje późniejsze twierdzenie jest prawdziwe.

Dalej, czcigodny panie, przychodzi te dziesięć rozsądnych pytań. Gdy zrozumiesz ich znaczenie, możesz odpowiedzieć mi, wraz z twoim zgromadzeniem. Jedno pytanie, jedna synopsa, jedna odpowiedź. Dwa pytania, dwie synopsy, dwie odpowiedzi, trzy pytania, trzy synopsy, trzy odpowiedzi, trzy pytania, trzy synopsy, trzy odpowiedzi, trzy pytania, trzy synopsy, trzy odpowiedzi trzy pytania, trzy synopsy, trzy odpowiedzi, cztery pytania, cztery synopsy, cztery odpowiedzi, pięć pytań, pięć synops, pięć odpowiedzi, sześć pytań, sześc synops, sześc odpowiedzi, siedem pytań, siedem synops, siedem odpowiedzi, osiem pytań, osiem synops, osiem odpowiedzi, dziewięć pytań, dziewięć synops, dziewięć odpowiedzi, dziesięć pytań, dziesięć synops, dziesięć odpowiedzi”.

Wtedy gospodarz Citta wstał ze swojego miejsca i odszedł bez pytania Nighanty Nataputty o te dziesięć rozsądnych pytań.

SN 41: 8