Życie jest czasownikiem, nie rzeczownikiem.
Każdy moment Życia, wypływa przez bramy zmysłów, świeży i
nowy. To ŚWIADOMY KONTAKT. Wtedy porywa go umysł, i mówi, "Ja
jestem tym świadomym kontaktem".
Przelatuje ptak. To tylko prosta świadomość, widzenie się
wydarza. Wtedy głowa mówi: "Ja to robię".
KTO widzi? - poczucie bycia widzącym - staje się ważniejsze
niż samo WIDZENIE.
Nie jesteś widzem. To HISTORIA,
INTERPRETACJA. Świadomy kontakt staje się zawłaszczony przez myśl.
Usypia cię to i nie uprzytomniasz sobie, że ty JESTEŚ świadomym
kontaktem.
Życie jest
CZASOWNIKIEM. Po prostu się wydarza. Wydarza się, ale nie komuś.
Tylko energia, szaleńczo falująca. Ale JAŹŃ czyni z siebie
RZECZOWNIK. Rzecz. Iluzja bycia rzeczownikiem, polega na tym, że
wszystko dzieje się na zewnątrz CIEBIE.
Cały dzień, każdy
świadomy kontakt, który się wydarza, twoja głowa zawłaszcza jako
CIEBIE będącego w kontakcie ze światem.
Jaźń jest tylko opowiadaniem odtwarzanym w umyśle. Nigdy nic
się nie wydarza Paulowi. Temu czym JESTEM. Jestem czystą i prostą
przytomnością wydarzeń.
Większość ludzi żyje w świecie który SIĘ NIE WYDARZA. Żyją
w MYŚLI o przeszłości i przyszłości. Tworzą tym samym wiele
niepokoju. "Co może mi się przytrafić?" Fizyczny aparat
reaguje na to cały czas. Zestresowany życiem paroma dniami w tym
samym czasie.
Życie się dzieje, jest czasownikiem. Czasownik jest
rzeczywistością, rzeczownik iluzją. Patrzysz z punktu widzenia
bycia rzeczownikiem, i tak ci się to wymyka. To jest to co twoja
głowa robi cały dzień: INTERPRETUJE to co się dzieje i tworzy z
tego historię o czymś innym.
Mówisz, że chcesz być "przebudzony". Ale jesteś tak
zaabsorbowany w historię: "ja", że nie zdajesz sobie
sprawy, iż JUŻ jesteś PRZEBUDZONY. Dalej twoje myślenie może iść
w kierunku STANIA SIĘ przebudzonym. Wspomagając ideę, że nie
jesteś przebudzony.
Myśl gra rolę Boga. I już cię
pokonała, skoro teraz myślisz, że nie jesteś przebudzony. I
będzie w to grała przez lata.
Możesz POCZUĆ życie, albo możesz o nim MYŚLEĆ. To jest
wybór.
Nie chodzi tu o zdobywanie wiedzy. To dotyczy przebudzenia się na
esencję tego co nazywamy życiem. Jeżeli identyfikujesz się jako
"ja", twoim przeznaczeniem jest zamieszkanie w królestwie
TEGO CO SIĘ NIE WYDARZA. W przyszłości a w przeszłości.
Myśl jest tylko myślą; ale zmienia się diametralnie, gdy staje
się MOJĄ myślą. Interpretacja myśli, jako będącej moją,
kładzie się cieniem na doświadczeniu. Ale to nie życie, to
prze-żywanie, egocentryczny system myśli i interpretacja, zawsze
aktywne.
Myślisz, że jesteś odseparowany od życia i że
ono DZIEJE SIĘ dla ciebie. "Ja" jestem rzeczownikiem,
któremu wszystko to się przytrafia. Ale nie ma rzeczownika w życiu,
jest czasowość.
Kiedy patrzysz na sposób widzenia rzeczownika, interpretujesz
życie z fałszywego centrum. I nie rozumiesz dlaczego jesteś tak
skonfundowany. Wszelkie doświadczenia bycia czasownikiem stają się
czymś co MA rzeczownik. Pragniesz czasowości życia, ale nie
dostrzegasz jej. Zasmuca cię ten sposób widzenia rzeczownika. To
dylemat: Nie możesz dostrzec siebie stwarzającego się jako
rzeczownik. Rzeczownik nie może odczuwać spokoju, ponieważ spokój
jest żywym momentem, nie rzeczą w stagnacji, którą uzyskałeś
czy zawłaszczyłeś.
Wraz z byciem rzeczownikiem stajesz się
magazynem dla interpretacji życia przez umysł. Nie doświadczasz
żywego momentu, odświeżasz stary moment. Żyjesz pamięcią;
interpretacja jest stale prezentowana by nałożyć się na istość
życia.
Jako rzeczownik, najlepsze co możesz zrobić, to założyć, że
MIAŁEŚ doświadczenie, nie możesz być TYM w czym przejawia się
doświadczenie. Jedno jest ruchem drugie zajmuje się paczkami. Albo
przemieszczasz się wraz rzeczami, albo je pakujesz, "Wiem to i
to; miałem to a to doświadczenie". Zabieranie czasownika i
transformowanie go w coś co posiadasz.
Interpretacja umysłu
to: "Wszystko w porządku, zamierzam utkwić naprzeciw tego
czasownika. Utkwić jako rzeczownik i edytować życie, wychodząc z
założenia, że jestem twórcą tego czasownika. Ja widzę, ja
słyszę, i to ja myślę o tym wszystkim. Działający i posiadacz i
interpretator.
Jakże wyczerpujące! Próbowanie kontrolowania tego wszystkiego.
Chwytanie się jakiejś pewności, że tam w dole rzeki będzie
wszystko w porządku. Budowanie tam i zbiorników.
Co
dostarcza opału temu selfingowi (samoidentyfikacji) to twoje
skupienie na myślach, twoja obsesja nimi. Ale myśli są na temat
ciała, nie o tobie. Widząc to, możesz stracić zainteresowanie
nimi. Zostaje uwolniona energia. Może nawet zaczniesz interesować
się źródłem życia, nazywanym świadomością.
Być może
posiadasz epifanię: Życie z nieobecną jaźnią. Poczułeś smak
momentu, życia-tak-jak-się-ono-dzieje; co nokautuje "ja".
Jaźń upada, odchodzi do konta, oblewają je wodą; i jak tylko
zaczyna się nowa runda, mówi: "Och MIAŁEM takie
doświadczenie, taką epifanię!" Tworzy zwycięstwo na terenie
porażki.
Generalnie, epifania kończy się gdy zaczyna się
ten selfing i interpretacja. Parę takich epifanii i będziesz
duchowym rzeczownikiem. Ha-ha!
Ale epifania może zaoferować
wizję z poza skrzynki bycia rzeczownikiem - portal pomiędzy
bezczasowością a czasem, zwanym przeze mnie "pauzą" czy
"przerwą". Uwaga wydostaje się na zewnątrz skrzynki i
rozszerza się. Wieczne nie-czasowe wydarzenie, w tym linearnym
magazynie czasu. Bycie świadkiem widzenia, odczuwania, dotykania,
smakowania, i myślenia tak jak oko jest świadkiem przelatującego
ptaka. To świadomy kontakt.
Reakcja umysłu na świadomy
kontakt to: Ja widzę, dotykam, myślę. Główną metodą
przemieszczania się umysłu jest ROSZCZENIE. Jest życie, i wtedy
umysł je zawłaszcza.
Możesz wejść w rzeczywistość
czasownika i dostrzec rzeczownik w działaniu. Zobaczyć go na
tronie. Czasownik nie zatrzymuje się, jest zawsze aktywny. Nie ma
"przeszłej obecności" ani "przyszłej obecności".
Jest BYCIE. Teraz.
Masz tony starych idei o sobie. Jeżeli ich
nie puścisz, będziesz podróżował bardzo obciążony.
Lekka łódź, która może nawigować i płynąć podczas różnych
rodzajów pogody. A jesteś teraz starym tankowcem. W każdy momencie
na twój pokład wdzierają się fale. Potrzebujesz ulgi. Ale dokąd
się udasz w poszukiwaniu wytchnienia? Do swej głowy! i to jest
problem. Ulga jaką oferuje myśl jest częścią zniewolenia jaźni.
Idźmy w stronę problemu proszenia o radę!
Ulepszyć swoje
"ja"? Kiedy to się może stać? Nigdy teraz. Zawsze
odkładane na później. "Jeżeli tam dojdę, wszystko będzie
wspaniale". A kiedy tam dojdziesz? Szczęście nie nadchodzi i
umysł obwinia cię o to.
Selfing nie jest tym czym
jesteś. Ale jeżeli patrzysz w przeszłość, czy patrzysz w
przyszłość, wszystko to o tym co wydarza się jaźni. Zmartwienia
mogą zrobić z twego życia piekło.
Rozwiązanie: Wejrzeć w sytuację i dostrzec brak problemu. Tylko
to co jest teraz. Istość. Z tym rozpoznaniem, dochodzi do
uodpornienia na stawanie się rzeczownikiem. Prawdziwy smak życia,
po prostu wydarzanie się, a nie "mi się to przytrafiało"
- to otwarty sekret, brama bez drzwi. Cały czas
dostępna.
Rozpoznaj, że nie masz problemu. Nigdy nie miałeś.
To rozwiązanie. Kłamstwo, to twoje bycie "ja". Ale nigdy
tym nie byłeś. Twoje skierowanie uwagi zostało uprowadzone, to
wszystko.
Ty i ja mamy wielką wiarę. Ale na jaki pojazd ją
załadujesz? Większość z nas, załadowała ją na ideę "jaźni",
koncentracji-ja. To wiedzie do strachu, gdyż ta koncentracja-ja jest
niegodna zaufania. Twoja wiara w jaźń tworzy niepokój, z którym
próbujesz sobie radzić jak gdyby był czymś realnym i solidnym.
Wiara pokładana w nieskończoność stworzy swobodę i komfort.
Ułatwi podróżowanie.
Umysł próbuje opisać to jako
historię. Ale rzeczy po prostu się dzieją. Nie ma to nic wspólnego
z jaźnią. Interpretacja głowy sprawia, że podróż jest bardzo
ciężka. A wszystko to bazuje na idei bycia "ja".
"Ja"
mówi, że chce "być wolne", ale prawdziwa wolność to
być wolnym właśnie OD NIEGO: Być czasownikiem, uważnością,
czystą i wolną od "ja". Selfing wymaga uwagi;
kiedy uwaga zostaje skierowana gdzie indziej, pojawia się wolność.
Paul Hedderman