poniedziałek, 3 czerwca 2013

Arahat: buddyjski ideał do realizacji

Parę podstawowych informacji o arahacie


Nie ma możliwości opisu stanu arahata w terminach istnienia - nieistnienia:

Upasiva spytał: Kiedy arahat odszedł, czy już dłużej nie istnieje? Lub czy trwa po wsze czasy? Budda odpowiedział: Upasivo, nie ma miary na tego kto tak odszedł. Nie ma w nim nic przez co mógłby być opisany. Kiedy wszelkie idee zostały zniesione, wszelkie drogi opisu zostały zniesione. Sutta Nipata 

Myśli cokolwiek chce pomyśleć i nie myśli niczego czego nie chce myśleć; wybiera cokolwiek chce wybrać i nie wybiera niczego czego nie chce wybrać; w taki sposób osiągnął mistrzostwo nad drogami myśli. AN IV, 35

Wiedza i wizja arahata o wyczerpaniu skaz:

Ale mistrzu Ananda, kiedy mnich jest arahatem z wyczerpanymi skazami, tym który przeżył święte życie, wykonał co było do wykonania, odłożył brzemię, osiągnął prawdziwy cel, zniszczył pęta istnienia i jest wyzwolony przez finałową wiedzę, czy jego wiedza i wizja, że skazy są wyczerpane jest ciągle i nieprzerwanie u niego obecna, gdy idziem czy stoi, czy śpi, czy jest przebudzony?” „Co do tego Sandako dam ci przykład, gdyż pewni mądrzy ludzie zrozumieją znaczenie twierdzenia za pomocą przykładu. Załóżmy, że jest człowiek którego ręce i stopy zostały odcięte. Czy wiedziałby on: 'Moje ręce i stopy są odcięte', ciągle i nieprzerwanie, niezależnie czy idąc, czy stojąc, czy śpiąc, czy będąc przebudzonym, lub wiedziałby: 'Moje ręce i stopy są odcięte', tylko rozpatrując ten fakt?'” „Ten człowiek mistrzu Anando nie wiedziałby 'Moje ręce i stopy są odcięte' ciągle i nieprzerwanie, niezależnie czy idąc czy stojąc czy śpiąc czy będąc przebudzonym, ale tylko rozpatrując ten fakt”. „Tak też Sandako, kiedy mnich jest arahatem z wyczerpanymi skazami, tym który przeżył święte życie, wykonał co było do wykonania, odłożył brzemię, osiągnął prawdziwy cel, zniszczył pęta istnienia i jest wyzwolony przez finałową wiedzę jego wiedza i wizja, że skazy są wyczerpane pojawia się gdy rozpatruje ten fakt”.


Arahat jest niezdolny do:

„Sandaka, kiedy mnich jest arahatem z wyczerpanymi skazami ... wyzwolony przez finałową wiedzę, jest on niezdolny do wykroczenia w pięciu przypadkach. Mnich którego skazy są wyczerpane nie jest zdolny do rozmyślnego pozbawienia życia żywej istoty, jest niezdolny do zabrania tego co nie dane, to jest do kradzieży, jest niezdolny do stosunku seksualnego, jest niezdolny do świadomego powiedzenia kłamstwa, jest niezdolny do cieszenia się zmysłowymi przyjemnościami przez gromadzenie rzeczy jak to uprzednio robił w świeckim życiu. Kiedy mnich jest arahatem z wyczerpanymi skazami ... wyzwolonym przez finałową wiedzę, jest on niezdolny do wykroczenia w tych pięciu przypadkach”.
M 76

Dodatkowo arahat jest niezdolny do wyrzeczenia się Buddy, Dhammy, Zgromadzenia; niezdolny do podjęcia błędnego działania pod wpływem pożadania, nienawiści, złudzenia czy strachu. (AN IX 7,8)

Świecki, bez porzucenia domowego życia, raczej nie ma co liczyć na zostanie arahatem (nawet gdy przestrzega celibatu – gdy nie przestrzega celibatu, może być tego w stu procentach pewnym:

Kiedy to zostało powiedziane, wędrowiec Vacchagotta spytał: "Mistrzu Gotama, czy jest jakiś gospodarz, który bez zaniechania więzów świeckiego życia, po rozpadzie ciała, po śmierci zrealizuje koniec cierpienia?" "Nie ma gospodarza, który bez zaniechania więzów świeckiego życia, po rozpadzie ciała, po śmierci zrealizuje koniec cierpienia". M 71 

Arahat dysponuje dziesięcioma mocami:

Wtedy czcigodny Sariputta podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd i usiadł Z boku. Wtedy Zrealizowany odezwał się do niego: „Sariputto, kiedy skazy mnicha zostały wyczerpane, jak wiele mocy posiada, z powodu których może ogłaszać wyczerpanie skaz?” „Czcigodny panie, kiedy skazy mnicha zostały wyczerpane, posiada on dziesięć mocy, z powodu których może ogłaszać wyczerpanie skaz. Jakie dziesięć?

Tu, czcigodny panie, mnich, którego skazy zostały wyczerpane, jasno zobaczył wszystkie determinacje takimi jakimi w rzeczywistości są, z odpowiednim zrozumieniem, jako nietrwałe. To jest moc mnicha z wyczerpanymi skazami, na podstawie której może ogłaszać wyczerpanie skaz: 'Moje skazy zostały wyczerpane'.

I znów, mnich, którego skazy zostały wyczerpane, jasno zobaczył zmysłowe przyjemności takimi jakimi w rzeczywistości są, z odpowiednim zrozumieniem, jako dół z rozżarzonym żarem. To jest moc mnicha z wyczerpanymi skazami, na podstawie której może ogłaszać wyczerpanie skaz: 'Moje skazy zostały wyczerpane'.

I znów, umysł mnicha którego skazy zostały wyczerpane, skłania się, kieruje się i inklinuje do odosobnienia; jest oderwany, rozmiłowuje się w wyrzeczeniu, i całkowicie skończył z wszystkimi rzeczami, które są bazą pod skazy. To jest moc mnicha z wyczerpanymi skazami, na podstawie której może ogłaszać wyczerpanie skaz: 'Moje skazy zostały wyczerpane'.

I znów, mnich, którego skazy zostały wyczerpane, utrzymał przy istnieniu i dobrze rozwinął cztery podstawy uważności … cztery właściwe wysiłki … cztery podstawy sukcesu … pięć zdolności … pięć mocy … siedem czynników przebudzenia … ośmioraką szlachetną ścieżkę. To jest moc mnicha z wyczerpanymi skazami, na podstawie której może ogłaszać wyczerpanie skaz: 'Moje skazy zostały wyczerpane'.

Czcigodny panie, kiedy skazy mnicha zostały wyczerpane, posiada on te dziesięć mocy, z powodu których może ogłaszać wyczerpanie skaz”. AN X, 90

Mnisi, to przez oddalenie siedmiu rzeczy jest się arahatem. Jakich siedmiu? Pogląd ucieleśniający jest oddalony; wątpliwość jest oddalona; obrządki i rytuały są oddalone; pożądanie jest oddalone; nienawiść jest oddalona; złudzenie jest oddalone; wyobrażenie jest oddalone. To przez oddalenie tych siedmiu rzeczy jest się arahatem. AN VII, 92

Synonimem arahata jest nibbana:

„Są dwa elementy wygaszenia. Jakie dwa? Jest element wygaszenia z pozostałym rezultatem przeszłego utrzymywania i element wygaszenia bez pozostałego rezultatu przeszłego utrzymywania. Czym jest element wygaszenia z rezultatem przeszłego utrzymywania? Tu mnich jest arahatem ze zniszczonymi skazami, który przeżył święte życie, uczynił co trzeba było uczynić, odłożył brzemię, osiągnął najwyższy cel, zniszczył więzy istnienia i który jest całkowicie wyzwolony przez finałową wiedzę. Jego pięć funkcji zmysłowych pozostaje i z uwagi na ich obecność ciągle będzie się stykał z miłym i niemiłym, ciągle doświadczał przyjemności i bólu. To wyczerpanie pożądania, nienawiści, i złudzenia w nim jest nazywane wygaszeniem z pozostałym rezultatem przeszłego utrzymywania. A czym jest element wygaszenia bez rezultatu przeszłego utrzymywania? Tu mnich jest arahatem, który przeżył święte życie, uczynił co trzeba było uczynić, odłożył brzemię, osiągnął najwyższy cel, zniszczył więzy istnienia i który jest całkowicie wyzwolony przez finałową wiedzę. Wszystko w nim co odczuwane, gdyż nie rozmiłowuje się w tym, stanie się chłodne tu w tym życiu, to jest nazywane elementem wygaszeniem bez pozostałego rezultatu przeszłego utrzymywania”. To jest znaczenie tego co powiedział Zrealizowany. To w odniesieniu do tego zostało powiedziane:

Te dwa elementy wygaszenia zostały poznane
Przez widzącego, stabilnego i nieprzywiązanego:
Jeden jest elementem widzianym tutaj i teraz
Z pozostałością, lecz ze sznurem do istnienia zniszczonym;
Drugi, bez pozostałości w przyszłości
Jest tym gdzie wszystkie rodzaje istnienia całkowicie zanikają.

Zrozumiawszy niedeterminowany stan,
Zrealizowany przez umysł z sznurem do istnienia zniszczonym,
Osiągnęli esencję Dhammy.
Rozmiłowując się w wyczerpaniu pragnienia
Ci stabilni porzucili wszelkie istnienie.  Itivutaka


Przypływy wyobrażeń nie unoszą tego kto stoi na tych czterech podstawach, a kiedy przypływy wyobrażeń go już dłużej nie unoszą, jest on zwany spokojnym mędrcem. Tak zostało powiedziane. A odnośnie do czego tak zostało powiedziane?

Mnichu "jestem" jest wyobrażeniem, „ jestem tym", jest wyobrażeniem, „będę”, jest wyobrażeniem, „nie będę”, jest wyobrażeniem, „będę posiadał materialną formę”, jest wyobrażeniem, „będę niematerialny", jest wyobrażeniem, „będę postrzegający”, jest wyobrażeniem, „będę nie-postrzegający”, jest wyobrażeniem, „będę ani-postrzegający-ani-nie-postrzegający”, jest wyobrażeniem. Wyobrażenie jest chorobą, wyobrażenie jest nowotworem, wyobrażenie jest drzazgą. Przez przekroczenie wszelkich wyobrażeń mnichu, jest on nazwany spokojnym mędrcem. A spokojny mędrzec jest niezrodzony, nie starzeje się i nie umiera, jest nieporuszony, niezaniepokojony. Bo nie ma w nim nic obecnego przez co mógłby się urodzić. Nie będąc narodzonym, jak mógłby się starzeć? Nie starzejąc się jak mógłby umrzeć? Nie umierając jak mógłby być poruszony? Nie będąc poruszonym jak mógłby być zaniepokojony? M 140

Mówi się, że zwykły człowiek, gdy styka się z fizycznym bólem, jest jak ktoś trafiony dwoma strzałami, gdyż za fizycznym bólem podąża dyskomfort psychiczny. Natomiast arahat jest jak trafiony jedną strzałą, cielesny ból nie wywołuje mentalnego cierpienia, umysł arahata pozostaje nieporuszonym:


Kogo umysł stoi jak góra,
Stabilnie, niepomieszany,
Nieprzywiązany do rzeczy wzbudzających przywiązanie,
Nierozgniewany rzeczami prowokującymi gniew.
Kiedy jego umysł jest kultywowany w ten sposób
Jak mogłoby go spotkać cierpienie?

Udana 4. 4

Kto opanował cierń zmysłowych przyjemności,
Zniewagi, kary, więzienie,
Ten mnich trwa stabilnie jak góra,
Bez pragnień, nieporuszony przez przyjemność i ból.

Udana 3. 3

Szerzej wypowiada się na ten temat czcigodny Sona: 


„Czcigodny panie, kiedy mnich jest arahatem z wyczerpanymi skazami, tym kto przeżył święte życie, wykonał to co było do wykonania, odłożył brzemię, osiągnął swój cel, całkowicie zniszczył pęta istnienia, w pełni wyzwolonym przez finałową wiedzę, skłania się ku sześciu rzeczom: do wyrzeczenia, do samotności, do nie-bolesnego, do wyczerpania pragnienia, do wyczerpania utrzymywania, i do nie-pomieszania. (...)

Załóżmy, czcigodny panie, że jest kamienna góra, bez szczelin czy pęknięć, jedna solidna masa skalna. Jeżeli gwałtowna burza nadejdzie ze wschodu, nie zachwieje nią, nie poruszy, nie zatrzęsie; jeżeli gwałtowna burza nadejdzie z zachodu, nie zachwieje nią, nie poruszy, nie zatrzęsie; jeżeli gwałtowna burza nadejdzie z północy, nie zachwieje nią, nie poruszy, nie zatrzęsie; jeżeli gwałtowna burza nadejdzie z południa, nie zachwieje nią, nie poruszy, nie zatrzęsie. Tak też kiedy mnich jest o tak doskonale wyzwolonym umyśle, nawet jeżeli potężne materialne formy poznawane przez oko wejdą w zasięg oka, nie wprawiają jego umysłu w obsesję; jego umysł jest zupełnie nie dotknięty. Pozostaje stabilny, osiągnąwszy niewzruszoność, obserwując ich zanikanie. Nawet jeżeli potężne dźwięki poznawane przez ucho wejdą w zasięg ucha … Nawet jeżeli potężne smaki poznawane przez język wejdą w zasięg języka … Nawet jeżeli potężne zapachy poznawane przez nos wejdą w zasięg nosa… Nawet jeżeli potężne dotyki poznawane przez ciało wejdą w zasięg ciała … Nawet jeżeli potężne idee poznawane przez umysł wejdą w zasięg umysłu, nie wprawiają jego umysłu w obsesję; jego umysł jest zupełnie nie dotknięty. Pozostaje stabilny, osiągnąwszy niewzruszoność, obserwując ich zanikanie.
W tej samej Suttcie, czcigodny Sona wymienia że arahat skłania się do sześciu rzeczy: do wyrzeczenia, do samotności, do nie-bolesnego, do wyczerpania pragnienia, do wyczerpania utrzymywania, i do nie-pomieszania. A to dlatego, ponieważ jest wolny od pożądania przez wyczerpanie pożądania; ponieważ jest wolny od nienawiści przez wyczerpanie nienawiści; ponieważ jest wolny od złudzenia przez wyczerpanie złudzenia. AN VI, 55

Arahat o sobie:

„Przyjaciele, w odniesieniu do widzianego trwam bez atrakcji czy odpychania, niezależny, oderwany, wolny, niestowarzyszony, z umysłem wolnym od barier. W odniesieniu do słyszanego ... odczuwanego ... poznawanego trwam bez atrakcji czy odpychania, niezależny, oderwany, wolny, niestowarzyszony, z umysłem wolnym od barier.  

 
„Przyjaciele, poznawszy materialną formę jako lichą, zanikającą, nie dającą pocieszenia, z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i zaniechaniem atrakcji i utrzymywania odnośnie materialnej formy, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie materialnej formy, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Przyjaciele, poznawszy uczucie ... percepcję ... determinacje ... świadomość jako lichą, zanikającą, nie dającą pocieszenia, z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i zaniechaniem atrakcji i utrzymywania odnośnie świadomości, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie świadomości, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. To przez poznanie w ten sposób, w odniesieniu do tych pięciu agregatów utrzymywania, przez nie-utrzymywanie, mój umysł jest wyzwolony ze skaz”.

Przyjaciele, potraktowałem element ziemi jako nie-ja, bez jaźni bazującej na elemencie ziemi. I z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i zaniechaniem atrakcji i utrzymywania bazujących na elemencie ziemi, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie elementu ziemi, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Przyjaciele, potraktowałem element wody ... ognia ... powietrza ... przestrzeni ... świadomości jako nie-ja, bez jaźni bazującej na elemencie świadomości. I z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i zaniechaniem atrakcji i utrzymywania bazujących na elemencie świadomości, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie elementu świadomości, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. To przez poznanie w ten sposób, w odniesieniu do tych sześciu elementów, przez nie-utrzymywanie, mój umysł jest wyzwolony ze skaz”.

Przyjaciele, z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i porzuceniem chęci, pożądania, rozmiłowania, pragnienia, atrakcji i utrzymywania, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie oka, materialnych form, świadomości oka, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i porzuceniem chęci, pożądania, rozmiłowania, pragnienia, atrakcji i utrzymywania, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie ucha, dźwięków, świadomości ucha zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i porzuceniem chęci, pożądania, rozmiłowania, pragnienia, atrakcji i utrzymywania, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie nosa, zapachów, świadomości nosa, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i porzuceniem chęci, pożądania, rozmiłowania, pragnienia, atrakcji i utrzymywania, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie języka, smaków, świadomości języka, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i porzuceniem chęci, pożądania, rozmiłowania, pragnienia, atrakcji i utrzymywania, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie ciała, dotyków, świadomości ciała, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. Z wyczerpaniem, zanikiem, wstrzymaniem, rezygnacją i porzuceniem chęci, pożądania, rozmiłowania, pragnienia, atrakcji i utrzymywania, mentalnych stanowisk, przywiązań i dogłębnych tendencji odnośnie umysłu, idei, świadomości umysłu, zrozumiałem, że mój umysł jest wyzwolony. To przez poznanie w ten sposób, w odniesieniu do tych sześciu wewnętrznych i zewnętrznych baz, przez nie-utrzymywanie, mój umysł jest wyzwolony ze skaz.

Przyjaciele, dawniej kiedy żyłem domowym życiem, byłem ignorantem. Wtedy Tathagata lub jego uczeń nauczył mnie Dhammy. Po usłyszeniu Dhammy uzyskałem wiarę w Tathagatę. Posiadając wiarę rozważyłem 'Domowe życie jest tłoczne i duszne; bezdomne szeroko otwarte. Nie jest możliwym żyjąc jak gospodarz prowadzić święte życie, całkowicie doskonałe i czyste jak wypolerowana muszla. Może zgolę włosy i brodę, przywdzieję żółtą szatę i odejdę z domu w bezdomność'. I przy innej okazji, zaniechawszy majątku, zaniechawszy kręgu krewnych, zgoliłem swe włosy i brodę, zawdziałem żółtą szatę i odszedłem z domu w bezdomność.

Tak odchodząc i otrzymując reguły treningu i drogę życiową mnicha porzucając zabijanie żywych istot, stałem się tym, kto powstrzymuje się od zabijania żywych istot, z odłożonymi kijem i bronią, łagodny i uprzejmy, trwałem we współczuciu dla wszystkich istot. Zaniechawszy zabierania tego co nie dane, stałem się tym, który powstrzymuje się od zabierania tego co nie dane, biorąc tylko to co dane, oczekując tylko tego co dane, stałem się tym, który powstrzymuje się od zabierania tego co niedane, trwając czystym w sobie przez nie kradzenie.

Porzucając to co nie należy do świętego życia, stałem się tym kto żyje poza, powstrzymując się od wulgarnej zmysłowości. Porzucając fałszywą mowę, stałem się tym który powstrzymuje się od fałszywej mowy, mówiąc prawdę, lgnąc do prawdy, jestem godny zaufania, rzetelny i niezawodny. Porzucając złośliwą mowę stałem się tym kto powstrzymuje się od złośliwej mowy, jak ten co ani nie powtarza gdzie indziej w celu tworzenia podziałów tego co tu usłyszał, ani nie powtarza tutaj tego co usłyszał gdzie indziej; jestem tym który jednoczy podzielonych.

Jestem promotorem przyjaźni i radosnej zgody, raduję się zgodnością, cieszę się zgodnością, zostałem mówcą słów które promują zgodę. Porzucając ostrą mowę, stałem się tym który powstrzymuje się od ostrej mowy, stałem się mówcą słów łagodnych, miłych i cieszących ucho, dochodzących do serca, słów drogich i pożądanych przez wielu. Porzucając obmowę, stałem się tym który powstrzymuje się od obmowy, jak ten kto mówi zgodnie ze stanem faktycznym, o tym co korzystne, o Dhammie i Dyscyplinie, stałem się mówcą właściwych słów, wartych zapamiętania, uzasadnionych, wyważonych i związanych z dobrem. Stałem się tym, który powstrzymuje się od niszczenia roślin i nasion. Stałem się tym, który je tylko raz dziennie, odmawiając posiłku o późnej porze i w nocy. Stałem się tym, który powstrzymuje się od tańca i śpiewu, muzyki i przedstawień teatralnych. Stałem się tym, który powstrzymuje się od noszenia ozdób i używania pachnideł. Stałem się tym, który powstrzymuje się od używania wysokich i dużych łóżek. Stałem się tym, który powstrzymuje się od akceptowania złota i srebra. Stałem się tym, który powstrzymuje się od akceptowania: surowego ziarna...surowego mięsa...kobiet i dziewczyn...niewolnic i niewolników...owiec i kóz...słoni i wołów, koni i kobył...pól i ziemi. Stałem się tym który powstrzymuje się od chodzenia na posyłki...od kupowania i sprzedawania...od używania fałszywych wag...fałszywych metali i fałszywych miar...od oszukiwania, zwodzenia, defraudowania i szachrajstwa...od ranienia, mordowania, więzienia, zbójnictwa, plądrowania i przemocy. Stałem się tym co jest zadowolony z szat do ochrony ciała, z wyżebranego jedzenia do zaspokojenia głodu, gdziekolwiek idę, cały swój dobytek zabieram ze sobą. Tak samo jak ptak który gdziekolwiek leci używa swych własnych skrzydeł, tak też stałem się tym, który jest zadowolony z szat do ochrony ciała, z wyżebranego pożywienia dla zaspokojenia głodu, gdziekolwiek idę, cały swój dobytek zabieram ze sobą. Posiadając ten rodzaj cnót, właściwych szlachetnym, czuję w sobie zadowolenie co nienaganne.



Widząc widzialne formy okiem, nie chwytam się znaków i cech przez które, gdybym pozostawił funkcję oka bez ochrony, złe niekorzystne stany pożądania i smutku mogłyby mnie nawiedzić. Praktykuję drogę wstrzemięźliwości, chronię funkcję oka, podejmuję się wstrzemięźliwości funkcji oka. Słysząc dźwięk uchem ... Wąchając zapach nosem ... Smakując smak językiem ... Dotykając dotykalne ciałem...Poznając idee umysłem, nie chwytam się znaków i cech przez które, gdybym pozostawił funkcję umysłu bez ochrony, złe niekorzystne stany pożądania i smutku mogłyby mnie nawiedzić. Praktykuję drogę wstrzemięźliwości, chronię funkcję umysłu, podejmuję się wstrzemięźliwości funkcji umysłu. Posiadając tą wstrzemięźliwość szlachetnych, czuję w sobie zadowolenie co nienaganne.

Stałem się tym który działa z pełną rozwagą, poruszając się na przód i z powrotem, który działa z pełną rozwagą patrząc na i patrząc poza, który działa z pełną rozwagą zginając się i rozciągając, który działa z pełną rozwagą nosząc połataną szatę i miskę, który działa z pełną rozwagą gdy je, pije, przeżuwa i smakuje, który działa z pełną rozwagą gdy opróżnia jelita i oddaje mocz, który działa z pełną rozwagą gdy chodzi, stoi i siedzi, budzi się, mówi i milczy.

Posiadając ten agregat szlachetnej cnoty, i tą szlachetną wstrzemięźliwość funkcji i posiadając tą szlachetną uważność i rozwagę, udałem się w odosobnione miejsce: do lasu, korzenia drzewa, góry, zbocza, górskiej jaskini, terenu cmentarnego, leśnej gęstwiny, otwartej przestrzeni, stogu siana. Po powrocie z żebrania, po posiłku, siadałem krzyżując swe nogi, z ciałem wyprostowanym, z ustanowioną uważnością przed sobą. Porzucając pożądania świata, oczyszczałem swój umysł od pożądania. Porzucając złą wolę trwałem bez umysłu o złej woli, współczujący dla dobra wszystkich żywych istot, oczyszczałem umysł od złej woli. Porzucając stany letargiczne i ospałość, trwałem z umysłem wolnym od stanów letargicznych i ospałości, postrzegając światło, uważny i w pełni rozważny, oczyszczałem swój umysł ze stanów letargicznych i ospałości. Porzucając niepokój i zmartwienia, trwałem niezaniepokojony, z umysłem wyciszonym w sobie, oczyszczając umysł z niepokojów i zmartwień. Porzucając niepewność, trwałem z umysłem, który pokonał niepewność, nie kwestionując korzystnych idei, oczyszczałem umysł z niepewności.

Po zaniechaniu tych pięciu przeszkód, skalań umysłu, osłabiających zrozumienie, całkowicie odosobniony od zmysłowych przyjemności, odosobniony od niekorzystnych stanów wkroczyłem i trwałem w pierwszej jhanie, z myśleniem i rozważaniem wraz z błogością i przyjemnością zrodzonymi z odosobnienia. Po uspokojeniu myślenia i rozważania wkroczyłem i trwałem w drugiej jhanie z pewnością siebie i z zjednoczonym umysłem, bez myślenia i rozważania z błogością i przyjemnością zrodzonymi z koncentracji. Z odejściem błogości trwając w równowadze, uważny i w pełni rozważny ciągle odczuwając przyjemność cielesną, wkroczyłem i trwałem w trzeciej jhanie, na temat której szlachetni powiadają:'Ten ma przyjemne przebywanie, kto zrównoważony i uważny'. Po zaniechaniu przyjemności i bólu z uprzednim zanikiem radości i smutku, wkroczyłem i trwałem w czwartej jhanie, charakteryzującej się ani-bólem-ani-przyjemnością, i z oczyszczoną uważnością dzięki równowadze.

Kiedy mój skoncentrowany umysł był tak oczyszczony, jasny nienaganny, wolny od niedoskonałości, podatny, władczy, stały, bazujący na niewzruszoności, nakierowałem, inklinowałem umysł na wiedzę o eliminacji skaz. Miałem bezpośrednią taką wiedzę: 'To cierpienie'. Miałem bezpośrednią taką wiedzę: 'To powstanie cierpienia'. Miałem bezpośrednią taką wiedzę: 'To wstrzymanie cierpienia'. Miałem bezpośrednią taką wiedzę: 'To droga do wstrzymania cierpienia'. Zrozumiałem to takim jakim w rzeczywistości to jest: 'Takie są skazy'. Zrozumiałem to takim jakim w rzeczywistości to jest: 'To jest powstanie skaz'. Zrozumiałem to takim jakim w rzeczywistości to jest: 'To jest wstrzymanie skaz'. Zrozumiałem to takim jakim w rzeczywistości to jest: 'To jest droga prowadząca do wstrzymania skaz'.

Kiedy wiedziałem i widziałem w ten sposób, mój umysł został wyzwolony ze skazy zmysłowego pożądania, ze skazy istnienia, i ze skazy ignorancji. Z wyzwoleniem pojawia się wiedza: 'Jest wyzwolony'. Miałem bezpośrednią wiedzę: 'Narodziny wyczerpane, święte życie przeżyte, co trzeba było wykonać zostało wykonane. Nigdy więcej tego stanu istnienia'. To przez poznanie w ten sposób, przyjaciele w odniesieniu do tego ciała z jego świadomością i wszystkimi zewnętrznymi znakami, ja-twórczość, moje-twórczość i dogłębne tendencje do wyobrażenia zostały wykorzenione u mnie”. M 112

Jako wolny od idei „ja” i „moje”, arahat nie popada w trzy rozróżnienia, jakie zwykle czynią zwykli ludzie: 

 
„Czcigodny panie, kiedy mnich jest arahatem z wyczerpanymi skazami, tym kto przeżył święte życie, wykonał to co było do wykonania, odłożył brzemię, osiągnął swój cel, całkowicie zniszczył pęta istnienia, w pełni wyzwolonym przez finałową wiedzę, nie pojawia mu się: 'Jest ktoś lepszy niż ja', czy 'Jest ktoś mi równy', czy 'Jest ktoś ode mnie gorszy'”. Oto co powiedział czcigodny Khema. Nauczyciel się zgodził. Wtedy, czcigodny Khemma, myśląc: 'Nauczyciel się zgodził ze mną, wstał ze swego miejsca, złożył hołd Zrealizowanemu i okrążywszy go trzymając go po swej prawej stronie, odszedł.

AN VI, 49 

 

Zwykły człowiek jest zależny od swego postrzegania, pewne rzeczy (np. rozpadające się zwłoki) jawią mu się jako odpychające, inne znowu, wydają mu się atrakcyjne. Arahat jeżeli zechce:

„Obym trwał postrzegając nieodpychające w odpychającym”, trwa postrzegając nieodpychające w odpychającym. Jeżeli zechce: „Obym trwał postrzegając nieodpychające w odpychającym i nieodpychającym”, trwa postrzegając nieodpychające w odpychającym i nieodpychającym. Jeżeli zechce: „Obym trwał postrzegając odpychające w nieodpychającym i odpychającym”, to trwa postrzegając odpychające w tym. Jeżeli zechce „Obym uniknął zarówno odpychającego i nieodpychającego, trwając w równowadze uważny i w pełni rozważny”, to trwa w równowadze ku temu, uważny i w pełni rozważny. Oto jak jest człowiekiem z rozwiniętymi zdolnościami.
M 152

Impotencja arahata – czyli jak pracować z Suttami



Aby coś osiągnąć trzeba mieć już pewne rozeznanie, czym właściwie jest to do czego dążymy. Taka wiedza jest niezbędna, jeżeli chcemy uniknąć rozczarowania. Zaletą islamu jest to, że obiecane dziewice, są obiecane w przyszłym życiu, co tym samym niweluje niebezpieczeństwo rozczarowania w tym życiu. W Dhammie jednakże, której cechą jest to, że jest widoczna tutaj i teraz, od początku musimy sobie zdawać sprawę do czego dążymy. I tak na przykład jedną z cech arahata jest pełna i totalna impotencja. Jak sądzę są pewni „buddyści” którzy błędnie klasyfikują impotencję jako rzecz negatywną. Nie każdy ma tak jasną wizję jak Cioran:

„Gdyby impotenci wiedzieli, jak bardzo po macierzyńsku potraktowała ich natura, błogosławiliby sen gruczołów i zachwalali go na każdym rogu ulicy”.

Czy Gomez Davila: „Z tym, który nie widzi nieuleczalnej nikczemności erotyzmu, nie warto poruszać nawet tematu erotyki”.

Jeżeli jednak ktoś ma wątpliwości, i impotencja mimo wszystko jawi mu się jako dziwaczny efekt praktyki, powinien sobie uprzytomnić jedną sprawę. Jest coś takiego jak właściwy pogląd, i jest on całkowicie poza zasięgiem zwykłego człowieka. Zatem jest naturalne, że zwykły człowiek, rozpoczynający studiowanie Dhammy, znajdzie w Suttach wiele rzeczy, które trudno mu zaakceptować. A im bardziej błędny jest jego pogląd, tym tych rzeczy jest więcej. Budda jednak nie szuka jak największej ilości wyznawców, do czego prawdopodobnie obiecanie dziewic w raju by się przyczyniło, a naucza Prawdy, którą bezpośrednio poznał. Metoda praktyki jest zatem taka: tam gdzie widzę, że moje poglądy nie zgadzają się z Suttami, odpowiednio je modyfikuję, by były z nimi w zgodzie. Dzięki standardowi Dhammy, w ten sposób stopniowo oczyszczam się z błędnych poglądów. 
Nie jest to bynajmniej to tym co robi znaczna część buddystów, którzy odwrotnie, manipulują tak Suttami, by zgadzały się one z ich poglądami. Można to robić na wiele sposobów. Albo zapominać o istnieniu Sutr, które bezpośrednio negują nasze poglądy, albo twierdzić, że te konkretnie Sutty nie pochodzą od Buddy, albo twierdzić, że dane słowo o konkretnym i jasno zdefiniowanym znaczeniu akurat w tej Sutrze znaczy co innego (i dziwnym zbiegiem okoliczności, znaczy dokładnie to co zgadza się z naszymi poglądami, albo … naprawdę ignoranci mający większe zaufanie do siebie niż do Dhammy, znajdują wiele sposobów na utrzymywanie poglądów które im odpowiadają, będących w sprzeczności z Dhammą, przy jednoczesnym twierdzeniu, że to właśnie jest Czysta i Prawowierna Dhamma. Pewna pani, Miranda Jakaśtam dowodzi, że tak naprawdę Budda osiągnął przebudzenie stosując praktyki tantryczne, jeszcze jako świecki w swych trzech pałacach. 
Warto z odpowiednim dystansem obserwować wysiłki takich „buddystów”, gdyż mimo woli dostarczają oni oczywistego dowodu na geniusz Buddy, który w utrzymywaniu – upadana; fundamentalnym pojęciu w Dhammie – rozpoznawał specjalny i odrębny rodzaj utrzymywania, utrzymywanie poglądów … Niestety, trzeba już dysponować całkiem sporą inteligencji, by kierując się wiarą zaadoptować metodę czcigodnego Nanaviry: „Ja się mylę, Sutty mają rację”.
Dlatego też Budda używa języka fenomenologicznego. Jasne i precyzyjne opisy pozwalają inteligentnemu człowiekowi rozpoznać nadzwyczajną inteligencję mówcy i w akcie wiary zaufać mu tam, gdzie opisy rzeczywistości wychodzą poza możliwość natychmiastowej weryfikacji (znaczna część z takich opisów może zostać zweryfikowana wraz z praktyką).

niedziela, 2 czerwca 2013

Niemożność opisu

Warto pamiętać, że język jest narzędziem służącym do opisu imienia-i-materii, materialnych rzeczy i mentalnych zjawisk mających w Nauce Buddy jedną nazwę - sankhata - elementu determinowanego, który rozpoznaje się po tym, że daje się zaobserwować jego pojawienie się, zanik i zmianę, gdy jest obecny. Świadomość jest świadomością czegoś i zawsze jest to obiekt determinowany. Taka świadomość podlega opisowi pośredniemu, to znaczy może być opisana w oparciu o to o co powstała, co poznaje (jaki obiekt) albo dzięki czemu poznaje (na przykład możemy mówić o świadomości oka). I tu musimy być bardzo ostrożni, by wstrzymaniu świadomości, oderwanej od imienia-i-materii nie przypisywać nieistnienia. A zatem ta świadomość wciąż jakoś istnieje?, zapyta ktoś dociekliwy. No właśnie, wstrzymanie świadomości oznacza wstrzymanie możliwości przypisania jej zarówno istnienia jak i nie istnienia, to jest właśnie wstrzymanie możliwości opisu. W warunkach samsarycznego zniewolenia język jest użytecznym narzędziem do przekazywania informacji, musimy jednak pamiętać, że jego użyteczność ogranicza się do sytuacji gdzie świadomość wspiera się na imieniu-i-materii: Dotąd Anando człowiek może się rodzić czy starzeć czy umierać czy upadać czy powstawać dotąd jest sposób desygnacji, dotąd jest sposób języka, dotąd jest sposób opisu, dotąd jest sfera zrozumienia, dotąd jest kontynuacja samsary jako pojawienie się w sytuacji, dotąd mianowicie jak jest imię-i-materia ze świadomością. D 15


***

„Ale przyjacielu, czy jest inna metoda wyjaśniania dlaczego to nie zostało zdeklarowane przez Zrealizowanego?” „Przyjacielu Sariputto, dlaczego chcesz jeszcze coś do tego dodawać? Przyjacielu Sariputto, kiedy mnich jest wyzwolony przez wyczerpanie pragnienia, nie ma koła by go opisać. (SN 44:6)

Sabhiya Kaccana: „Vaccha, co do warunku i przyczyny na opisanie Tathagaty jako 'składającego się z materii' czy jako 'niematerialnego' czy jako 'postrzegającego' czy jako 'niepostrzegającego', czy jako 'ani-postrzegającego-ani-nie-postrzegającego': gdyby ten warunek i przyczyna zanikły całkowicie i totalnie bez pozostałości, w jaki sposób można by opisać go jako 'składającego się z materii' czy 'niematerialnego' czy jako 'postrzegającego' czy jako 'niepostrzegającego', czy jako 'ani- postrzegającego-ani-nie-postrzegającego'?” SN 44: 11

Pytanie Upasivy

Upasiva spytał: Kiedy arahat odszedł, czy już dłużej nie istnieje? Lub czy trwa po wsze czasy? Budda odpowiedział: Upasivo, nie ma miary na tego kto tak odszedł. Nie ma w nim nic przez co mógłby być opisany. Kiedy wszelkie idee zostały zniesione, wszelkie drogi opisu zostały zniesione. Sutta Nipata

Niemożność opisu


W Savatthi. Wtedy czcigodny Phagguna podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i powiedział: „Czcigodny panie, czy jest jakieś oko, za pomocą którego ktoś opisując Buddów przeszłości, mógłby ich opisać - tych którzy osiągnęli finałowe wygaszenie, wyszli poza zróżnicowanie, wyszli poza ekscytację, wyczerpali koło, przekroczyli wszelkie cierpienie? Czy jest jakieś ucho … nos … język … ciało … umysł za pomocą którego ktoś opisując Buddów przeszłości, mógłby ich opisać - tych którzy osiągnęli finałowe wygaszenie, wyszli poza zróżnicowanie, wyszli poza ekscytację, wyczerpali koło, przekroczyli wszelkie cierpienie?”

„Nie ma oka, Phagguna, za pomocą którego ktoś opisując Buddów przeszłości, mógłby ich opisać - tych którzy osiągnęli finałowe wygaszenie, wyszli poza zróżnicowanie, wyszli poza ekscytację, wyczerpali koło, przekroczyli wszelkie cierpienie. Nie ma ucha … nosa … języka … ciała … umysłu za pomocą którego ktoś opisując Buddów przeszłości, mógłby ich opisać - tych którzy osiągnęli finałowe wygaszenie, wyszli poza zróżnicowanie, wyszli poza ekscytację, wyczerpali koło, przekroczyli wszelkie cierpienie”. SN 35: 83

sobota, 1 czerwca 2013

Paticcasamuppada i wstrzymanie percepcji i uczucia


„Czcigodny panie, jak wiele jest tu determinacji?" „Trzy są determinacje, determinacja ciała, determinacja mowy i determinacja umysłu”. "Dobrze, czcigodny panie", rzekł gospodarz Citta. Dalej po ucieszeniu się i uradowaniu słowami czcigodnego Kamabhu zadał mu kolejne pytanie:

„Ale czcigodny panie, co jest determinacją ciała? Co jest determinacją mowy? Co jest determinacją umysłu?" " Wdech i wydech, gospodarzu to determinacja ciała; myślenie i rozważanie to determinacja mowy; percepcja i uczucie to determinacja umysłu". "Dobrze, czcigodny panie", rzekł gospodarz Citta. Dalej po ucieszeniu się i uradowaniu słowami czcigodnego Kamabhu zadał mu kolejne pytanie:

„Ale czcigodny panie, dlaczego wdech i wydech to determinacja ciała? Dlaczego myślenie i rozważanie to determinacja mowy? Dlaczego percepcja i uczucie to determinacja umysłu?”- „Gospodarzu, wdech i wydech są cielesne, te rzeczy są związane z ciałem, dlatego wdech i wydech to determinacja ciała. Najpierw, gospodarzu, człowiek myśli i rozważa potem mówi, dlatego myślenie i rozważanie jest determinacją mowy. Percepcja i uczucie są mentalne, te rzeczy są związane z umysłem, dlatego percepcja i uczucie są determinacją umysłu”. Mówiąc „dobrze”, gospodarz Citta po ucieszeniu się i uradowaniu słowami czcigodnego Kamabhu zadał mu kolejne pytanie: … cała Sutta 

Celem Nauki Buddy jest uspokojenie wszystkich determinacji. Jak długo świadomość wspiera się na nietrwałych rzeczach, mamy współzależne powstawanie, samsarę, zniewolenie. Jest ciało, mowa, umysł kogoś, kto tworzy nowe działanie (karmę). Wstrzymanie percepcji i uczucia jest rozwiązaniem niejako siłowym, z coraz głębszym skupieniem medytacyjnym, z pola świadomości znikają kolejno obiekty identyfikacji, a po osiągnięciu wstrzymania percepcji i uczucia, nie ma już nic z czym świadomość zwykła się identyfikować. Podczas gdy jest możliwe, by po wyjściu z osiągnięcia percepcji i uczucia mnich dalej skłaniał się ku wyobrażeniu „jestem”, dzięki wiedzy uzyskanej w tym osiągnięciu, niemożliwe jest by powstała u niego idea „jestem tym”.

Oczywiście sankhara, determinacje w formule współzależnego powstawania mogą też oznaczać działanie – kammę, jednak zacytowana tu Sutta jasno pokazuje, że determinacje we współzależnym powstawaniu trzeba rozumieć w znacznie szerszym sensie. Nie ogranicza się on do tych trzech, wymienionych tu przez Suttę, one zostały wymienione ze względów dydaktycznych, by ukazać że celem buddyjskiej praktyki jest uspokojenie wszystkich determinacji i przez to wstrzymanie świadomości, o czym zresztą mówi formuła współzależnego powstawania: ze wstrzymaniem determinacji, wstrzymanie świadomości. Oczywiście, w pewnym sensie świadomość jest obecna i u arahata, jednak pytanie: gdzie właściwie jest ten arahat? Bo jak mówi Sutta

Ignorancja jest wpisana we wszystkie te stany. Ale z zanikiem i wstrzymaniem ignorancji, nie istnieje to ciało determinowane przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; ta mowa determinowana przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; ten umysł determinowany przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie. To pole nie istnieje, ta strona nie istnieje, ta baza nie istnieje, ta fundacja nie istnieje, determinowane przez którą, przyjemność i ból powstają wewnętrznie. SN 12: 25

Ale kwestia „zlokalizowania” arahata to temat na osobną dyskusję.

Budda i "ja" - czyli jak osiągnąć trwałe szczęście


Gdyby ktoś zapytał co robisz, mógłbyś odpowiedzieć: „Wbijam gwóźdź” lub „Szukam absolutnej prawdy”. Jednak wszystko co rzeczywiście mówisz to: „Próbuję poczuć się tak dobrze, jak tylko potrafię”. Ligotti CATHR

Obserwacja psychologiczna Ligottiego jest trafna, jesteśmy świadomymi, czującymi istotami, i czy sobie z tego zdajemy sprawę czy nie - a bardzo często tak bywa, że nasza fundamentalna motywacja kierująca wszystkimi naszymi działaniami ginie w mrokach niewiedzy – działamy w oparciu o zasadę bólu i przyjemności. Wiedza o tym nie jest bynajmniej odkryciem współczesnej psychologii, już choćby Epiktet rozpoznał, że cechuje nas naturalna niechęć do popadnięcia w sprzeczność, jeżeli coś robimy to tylko dlatego, że albo tym działaniem chcemy uzyskać przyjemność, albo też uniknąć cierpienia. Nie jest możliwe by świadoma istota podjęła się działania o którym wie, że przyniesie jej cierpienie, gdy ma możliwość jego uniknięcia. Jeżeli podejmuję się działania o którym wiem, że przyniesie mi cierpienie, to tylko dlatego, że nie widzę alternatywy, i wszystkie inne wybory wiążą się z jeszcze większym cierpieniem.

Pewnym czytelnikom może się wydać, że masochizm jest wyjątkiem z tej zasady, jednakże w tym wypadku po prostu przyjemność czerpana z zadawania sobie bólu jest większa niż sam ból. Po dokonaniu tej uwagi o naturalnej awersji jaką ludzie odczuwają przed popadnięciem w sprzeczność z zasadą bólu i przyjemności, Epiktet zauważa, że jednak bardzo często ludziom nie udaje się osiągnąć tego co tak pragną, szczęścia. I przyczynę tego słusznie widzi on w ignorancji – zwykle ludzie nie zdają sobie w pełni sprawy z konsekwencji swych czynów i to co miało przynieść im szczęście jest przyczyną ich cierpienia. Weźmy bardzo toporny przykład, przestępca kradnąc, czy na drodze rozboju, wchodzi w posiadanie materialnych dóbr które miały mu, według niego, zapewnić przyjemność, czy to przyjemność samego posiadania, czy też posłużyć do zapewnienia miłego i lekkiego życia. Jednak zostaje złapany i następne piętnaście lat spędza w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Nie to planował. Oczywiście może być i tak, że ktoś popełnia przestępstwo by się dostać do więzienia, jeżeli na przykład nie ma gdzie spędzić najbliższej zimy – ale to tylko potwierdza naturalną dążność do wyboru opcji z jak najmniejszym cierpieniem. By zilustrować rolę ignorancji przy podejmowaniu działania, jako że nasz artykuł dotyczy Nauki Buddy, posłużmy się przykładem z tej dziedziny.

Wielu ludzi, w pogoni za przyjemnością, pragnąc swojego szczęścia, łamie podstawowe zasady etyczne, zabija, kradnie, kłamie, śpi z cudzymi żonami czy też pije alkohol. Weźmy ten ostatni przypadek. Ktoś może powiedzieć: „Owszem, są ludzie którzy nie powinni pić alkoholu, gdyż stają się po nim lekkomyślni albo agresywni, ale na mnie alkohol działa bardzo uspokajająco, nie widzę w nim większego zagrożenia”.

Znający Sutty widzą, że ten człowiek argumentuje pod wpływem ignorancji – nie wie o wszystkich niebezpieczeństwach swego działania - jak nas zapewnia Budda, konsekwencje systematycznego picia alkoholu są bardzo bolesne, mianowicie zejście do piekła, albo odrodziny w świecie zwierząt, albo w najlepszym wypadku choroba psychiczna. I tu od razu widzimy jak bardzo ważną sprawą w życiu jest wiara. Działamy w oparciu o skalę bólu i przyjemności o której wiemy. Wiedza o istnieniu piekieł jednakże, większości ludzi nie jest dana, w piekło się wierzy albo też nie. Tak samo jest z prawem działania zwanym potocznie prawem karmy. Owszem, będąc ludźmi na pewnym poziomie możemy aprobować kodeks etyczny oparty na nie łamaniu pięciu wskazań, z wielu różnych powodów. Jednak czasami może się zdarzyć, że przyjemność jaką możemy osiągnąć przez dane konkretne działanie jest tak duża w naszej skali wiedzy o bólu i przyjemności, że łamiemy wskazanie. Podam przykład z życia:
Erdemović – powiedział – jeśli nie chcesz tego zrobić, przejdź tam i stań razem z więźniami, żebyśmy mogli zastrzelić i ciebie. Daj mi swój karabin maszynowy".
Drażen z pewnością natychmiast zrozumiał, że oficer mówi serio. Był zmieszany, nie spodziewał się takiej reakcji. Przez krótką chwilę miał nadzieję, że będzie się mógł z tego wyplątać, jeśli po prostu powie „nie”. Czego się spodziewał? Pamiętał opowieść o wcześniejszym wypadku nieposłuszeństwa, kiedy to z rozkazu podpułkownika Pelemiśa został rozstrzelany żołnierz, i zrozumiał, że jest za późno, żeby powiedzieć „nie”. Powinien to zrobić dawno temu. Serce biło mu tak mocno, że nie słyszał nic porucz jego walenia. Może przez minutę, może nawet krócej, Drażen po prostu tam stał z kałasznikowem w rękach. Przez głowę przemknęła mu myśl, żeby uciec do lasu. Ale ujrzał przed sobą twarz żony i poczuł się bezradny. W każdej chwili mogli się zemścić na niej i na niemowlęciu. Odpowiadał za trzy życia. To była wymówka, fakt. Prawda była taka, że okazał się tchórzem i wiedział o tym, ale co jeszcze mógł zrobić? Gojković nie wahałby się przed wydaniem rozkazu zastrzelenia go, a Pero zrobiłby to z radością, choć Drażen nie wiedział, co Pero może mieć przeciwko niemu. Może Drażen musiał traktować groźbę Gojkovicia poważnie, ponieważ nie był czystej krwi Serbem?
Dowódca nie patrzył więcej na niego, jak gdyby nie obchodziła go decyzja Drażena. Rozkazał żołnierzom zająć pozycję, a więźniom uklęknąć. Drażen wybrał miejsce na końcu oddziału. Serce nadał głośno mu biło, kiedy celował w starszego mężczyznę, którego twarzy na szczęście wcześniej nie widział. Gorączkowo rozważał, co zrobić. Oczywiście, mógłby strzelić między dwoma więźniami. Ale jego więzień i tak musiałby zostać zabity. W pewien sposób umierałby dwa razy. Poza tym ich pluton egzekucyjny był niewielkim oddziałem, złożonym z zaledwie dwunastu żołnierzy, i gdyby Drażen nie mierzył dobrze, zostałoby to natychmiast zauważone. Dowódca dowiedziałby się i zastrzelił go. Nie, musi dobrze mierzyć. Wtedy padł rozkaz: „Ognia!”, i mężczyzna znikł z pola widzenia Drażena. Pamiętał tylko, że jego pierwsza ofiara miała na sobie szarą koszulkę. Drażen zamknął oczy i próbował się uspokoić. Ale przed nim stali już nowi więźniowie. Jeden z nich krzyknął: „Pieprzcie się, cholerne ...” ale już nie zdążył dokończyć zdania, kiedy padł kolejny rozkaz: „Ognia!” Teraz już Drażen strzelał co parę minut, nie zastanawiając się zbytnio, co robi.
Drakulić Oni nie zabiliby nawet muchy s 129-130

Z pewnością opisana tu sytuacja nie jest codzienna, jednak przez swoją drastyczność dobrze ilustruje to co chcę przekazać. Drażen dokonuje wyboru kierowany strachem. To normalne, jednak gdyby na miejscu Drażena został postawiony szlachetny uczeń Buddy, wybrałby własną śmierć. I co ważniejsze, bardzo możliwe, że nie z innych powodów niż Drażen – też by się bał. Tego popołudnia zastrzelił on około siedemdziesięciu ludzi, to bardzo spore obciążenie karmiczne, wobec którego danie się zastrzelić, aczkolwiek nieprzyjemnie i bolesne, wydaje się całkiem naturalną i oczywistą decyzją. Owszem, ta decyzja byłaby naturalna i oczywista, ale tylko w przypadku wierzącego w prawo działania. Taki ktoś wybrałby po prostu mniejszy ból.

Na pytanie, zatem, czym jest Nauka Buddy, możemy odpowiedzieć, że jest zbiorem informacji o rzeczywistej skali przyjemności i bólu, w granicach której operujemy, a z której nie zdajemy sobie sprawy, gdyż jest to na naszym obecnym poziomie, poza obrębem naszej bezpośredniej wiedzy. Zbiorem informacji oraz instrukcji, gdyż Sutty nie tylko informują nas o przyjemności o której nie mieliśmy uprzednio pojęcia, ale też dostarczają metod, jak tą przyjemność osiągnąć. Bo oczywiście przykład z piekłem to jedna strona medalu, z drugiej strony jest szczęście do którego my wszyscy, jako czujące istoty dążymy. I któż z nas pogardziłby trwałym szczęściem, gdyby tylko wiedział jak je osiągnąć? W oparciu o wiedzę o zasadzie ból/przyjemność, całkiem śmiało możemy powiedzieć: nikt.

Jeżeli zatem zajmujemy się uzyskaniem przyjemności, samo to nie jest niczym przeciwko czemu Budda by oponował. Przeciwnie, rozumie on nasze dążenie i nie ma nic przeciwko niemu. Dla Buddy, problem nie leży w dążeniu do przyjemności, gdyż jak już to zauważyliśmy, tego uwarunkowania nie da się przeskoczyć, jesteśmy skazani na poszukiwanie przyjemności. Problem leży tylko w tym, abyśmy poszukiwali przyjemności w sposób inteligentny, byśmy umieli poprawnie zdefiniować czym jest przyjemność. Inaczej, podając błędne definicje przyjemności, gdy się im oddamy, czeka nas tylko rozczarowanie, jeżeli nasza definicja określa za przyjemne to co nietrwałe.

"Powinien wiedzieć jak zdefiniować przyjemność i znając to powinien oddać się własnej przyjemności", to zostało powiedziane, a odnośnie do czego to zostało powiedziane?

Mnisi, jest pięć strun zmysłowych przyjemności. Jakich pięć? Materialne formy poznawane przez oko, upragnione, pożądane, miłe i lubiane, połączone ze zmysłowymi pragnieniami, prowokujące pożądanie. Dźwięki poznawane przez ucho ... Zapachy poznawane przez nos ... Smaki poznawane przez język ... Dotyki poznawane przez ciało ... Takie jest pięć strun zmysłowych przyjemności. Przyjemność i radość powstająca dzięki tym pięciu strunom zmysłowych przyjemności nazywa się zmysłową przyjemnością, która jest odrażającą przyjemnością, podrzędną przyjemnością, nieszlachetną przyjemnością. O takim rodzaju przyjemności mówię, że nie powinna być kultywowana, że nie powinna być ustawicznie praktykowana i że powinno się jej obawiać.

Tu mnisi, całkowicie odłączony od zmysłowych przyjemności, odłączony od niekorzystnych rzeczy, mnich wkracza i trwa w pierwszej jhanie z towarzyszącymi temu myśleniem i rozważaniem i z błogością i przyjemnością zrodzonymi z odosobnienia. Z uspokojeniem myślenia i rozważania wkracza on i trwa w drugiej jhanie, z pewnością siebie i zjednoczonym umysłem, bez myślenia i rozważania z błogością i przyjemnością zrodzonymi z koncentracji. Z zanikiem błogości trwając w równowadze uważny i w pełni rozważny, ciągle odczuwając przyjemność cielesną, wkracza i trwa w trzeciej jhanie o której szlachetni mówią: „Ten ma przyjemne przebywanie kto zrównoważony i uważny”. Z porzuceniem przyjemności i bólu, po uprzednim zaniku radości i smutku wkracza on i trwa w czwartej jhanie, charakteryzującej się ani-bólem-ani-przyjemnością i czystością umysłu dzięki równowadze. To nazywa się przyjemnością wyrzeczenia, która jest przyjemnością odosobnienia, przyjemnością spokoju, przyjemnością oświecenia. O takim rodzaju przyjemności mówię, że powinna być kultywowana, że powinna być ustawicznie praktykowana i, że nie powinno się jej obawiać. To w odniesieniu do tego zostało powiedziane: „Powinien wiedzieć jak zdefiniować przyjemność i znając to powinien oddać się własnej przyjemności”. M 139

Oczywiście, ma rację ten, kto powie, że jhany jako takie też są nietrwałe. Czyżby sam Budda mylił się dając błędną definicję przyjemności? Oczywiście nie. Przede wszystkim przyjemność medytacji nie ma „skutków ubocznych” nierozerwalnie związanych ze zmysłowymi przyjemności, a fundamentalnym „skutkiem ubocznym” zmysłowych przyjemności jest kontynuacja samsary dla tego kto się im oddaje. Jhany natomiast nie tylko zapewniają nam przyjemne przebywanie tutaj i teraz, ale także kładą fundament pod wgląd, że nibbana jest wstrzymaniem istnienia, czyli stanowią bazę w oparciu o którą możemy osiągnąć trwałą przyjemność. Także, ostateczna i oczywiście poprawna definicja przyjemności i szczęścia, zostaje podana przez Buddę w taki sposób:

Przyjemna jest beznamiętność
w świecie, wydostanie się poza zmysłowość.
Ale wstrzymanie wyobrażenia "jestem"
to najwyższa przyjemność.

Z pewnością nie jest to definicja szczęścia i przyjemności, która mogłaby liczyć na jakąś większą popularność w świecie. Powód jest prosty, większość ludzi, nawet jeżeli uważa się za buddystów - cokolwiek miałoby to znaczyć – nie ma wglądu w Cztery Szlachetne Prawdy, nie widzi tego co rzeczywiście jest cierpieniem, ani też tym samym, nie widzi kresu cierpienia. Bo jak ludzie mogą dostrzec to o czym mówi Budda, skoro zmysłowe przyjemności i pragnienie istnienia są w świecie akceptowane jako coś naturalnego i oczywistego?

I tu znów wkracza wiara. W oparciu o nią, podejmujemy się takich rzeczy jak wstrzemięźliwość oraz innych działań, zalecanych nam przez Buddę. W marę upływu czasu, nasza wizja staje się coraz jaśniejsza, aż w pewnym momencie pojawia się u nas oko Dhammy i nasze zdanie o tym co jest przyjemnością i co jest cierpieniem jest całkowicie zgodne z Dhammą. Co trzeba podkreślić, ta wiedza o prawdziwej przyjemności, nie jest poglądem racjonalnym, który bazuje na logicznym myśleniu. To wizja silnie zakorzeniona na poziomie emocjonalnym, gdzie wszystko co nietrwałe widzimy jako bolesne i w swym dążeniu do szczęścia, nie pokładamy w tym żadnych nadziei.

Jak powiada czcigodny Nanavira „Jest szczęście i szczęście, i inteligentny człowiek będzie przedkładał trwałe nad czasowym”. I dokładnie tak jest w przypadku sotapanny, który swe szczęście widzi w realizacji wygaszenia, nibbany. Dysponuje on specyficznym rodzajem inteligencji, którą śmiało możemy nazwać ariya – szlachetną. Skoro wszystkie świadome istoty dążą do szczęścia, inteligencja która pozwala na osiągnięcie trwałego szczęścia zasługuje na miano szlachetnej.

Przewodnik po ścieżce arahata – to coś co jest nam niezbędne, zarówno do wyrobienia sobie tej inteligencji jak i do realizacji pełnego szczęścia, czyli zostania arahatem. Tym przewodnikiem są Cztery Szlachetne Prawdy. Struktura Prawd jest taka, że pierwsze dwie opisują doświadczenie puthujjana, przeciętniaka bez wglądu w Prawdy, czyli bez inteligencji ariya, a trzecia i czwarta prawda dotyczą arahata, który ma nie tylko wgląd w Prawdy, ale też je w pełni zrealizował. Tu mała dygresja dla słabo obeznanych z Nauką Buddy: arahat i nibbana to synonimy.

Naszym zadaniem, jako tych którzy pragną szczęścia jest zrozumienie doświadczenia puthujjany, poznania gdzie popełnia on błąd w swych poszukiwaniach szczęścia, oraz zrozumienie arahata, tego kto osiągnął trwałe szczęście. Innymi słowy, ogłaszając Cztery Szlachetne Prawdy, Budda wyznaczył sobie zadanie, mianowicie, pomóc nam w transformowaniu naszego doświadczenia puthujjany w doświadczenie arahata. W tym celu drugą i trzecią Prawdę, możemy oddać przez strukturalny zapis:

A czym jest szlachetna prawda o powstaniu cierpienia? Z ignorancją jako warunek, determinacje, z determinacjami jako warunek, świadomość, ze świadomością jako warunek, imię-i-materia, z imieniem-i-materią jako warunek, sześć baz, z sześcioma bazami jako warunek, kontakt, z kontaktem jako warunek, uczucie, z uczuciem jako warunek, pragnienie, z pragnieniem jako warunek, utrzymywanie, z utrzymywaniem jako warunek, istnienie, z istnieniem jako warunek, narodziny, z narodzinami jako warunek, starość i śmierć, żal, płacz, ból, smutek i rozpacz dochodzą do istnienia; takie jest powstanie tej całej masy cierpienia. To jest nazywane szlachetną prawdą o powstaniu cierpienia.
A czym jest szlachetna prawda o wstrzymaniu cierpienia? Ze wstrzymaniem ignorancji, wstrzymanie determinacji, ze wstrzymaniem determinacji, wstrzymanie świadomości, ze wstrzymaniem świadomości, wstrzymane imienia-i-materii, ze wstrzymaniem imienia-materii, wstrzymane sześciu baz, ze wstrzymaniem sześciu baz, wstrzymane kontaktu, ze wstrzymaniem kontaktu, wstrzymane uczucia, z wstrzymaniem uczucia, wstrzymane pragnienia, ze wstrzymaniem pragnienia wstrzymane utrzymywania, z wstrzymaniem utrzymywania, wstrzymane istnienia, ze wstrzymaniem istnienia wstrzymane narodzin, ze wstrzymaniem narodzin, wstrzymane starości i śmierci, żalu, płaczu, bólu, smutku i rozpaczy; tak oto wstrzymana zostaje ta cała masa cierpienia. To jest nazywane szlachetną prawdą o wstrzymaniu cierpienia. AN III,61

Powtarzając, z ignorancją jako warunek … jest opisem doświadczenia zwykłego człowieka. Ze wstrzymaniem ignorancji … jest opisem arahata. I to właśnie zrozumienie tego, wgląd we współzależne powstawanie jest tym co daje nam inteligencję ariya. Zrozumienie współzależnego powstawania jest zatem sprawą najwyższej wagi, i niestety jak wszystko co cenne i wartościowe nie jest łatwe do osiągnięcia. Nie mniej jest to właśnie ta rzecz na której powinniśmy się skupić o ile rzeczywiście pragniemy własnego szczęścia wiążąc swe nadzieje na nie z Nauką Buddy. Budda ostrzegając nas i informując o skali trudności tego zadania jednocześnie daje pewną podpowiedź na czym powinniśmy się skoncentrować, co jest kluczem do współzależnego powstawania. I tak w M 26 Budda mówi:

Pomyślałem: „Ta Dhamma, którą osiągnąłem jest głęboka, trudna do zobaczenia i trudna do odkrycia. To najspokojniejszy i nadrzędny cel ze wszystkich, nieosiągalna przez zaledwie rozumowanie, subtelna i do doświadczenia przez ludzi mądrych. Ale to pokolenie polega na przywiązaniu, gustuje w przywiązaniu, rozmiłowuje się w przywiązaniu. Jest trudnym dla takiego pokolenia zobaczenie prawdy, mianowicie specyficznego uwarunkowania, współzależnego powstawania. I jest trudno zobaczyć tą prawdę, mianowicie uspokojenie wszystkich determinacji, uwolnienie się od posiadłości, wyczerpanie pragnienia, zanik pożądania, wstrzymanie, wygaszenie”.

Determinacje – sankhara – jak widzimy są bardzo ważnym terminem, nierozerwalnie związanym ze współzależnym powstawaniem, bez należytej wiedzy o determinacjach, wiedza o współzależnym powstawaniu wydaje się niemożliwa.

Na wiele sposobów, Dhamma opisuje naturę rzeczywistości, która jest niezmienna w czasie i przestrzeni, jednym z nich jest właśnie współzależne powstawanie.
A czym jest, mnisi, współzależne powstawanie? Z narodzinami jako warunek, starość i śmierć (dochodzą do pozytywnego istnienia), czy Tathagatowie pojawiają się, czy nie ma pojawienia się Tathagatów, ten element natury, ta stabilność Dhammy, te swoiste uwarunkowanie ciągle pozostaje właśnie takim, Tathagata przejrzał i poznał to. To osiągnąwszy, wyjaśnia to, naucza tego, proklamuje, ustanawia, ukazuje, analizuje, naświetla to i mówi: „Zobacz! Z narodzinami jako warunek, starość i śmierć!” SN 12: 2O

Potoczne zrozumienie śmierci u przeciętnego człowieka jest takie, że nic nie da się zrobić, trzeba umrzeć. Takie podejście wynika z braku wglądu w nietrwałość. Przyjrzyjmy się tej relacji: z narodzinami jak warunek, starość i śmierć. Kiedy to jest – to jest, śmierć występuje tylko wtedy gdy są narodziny, i tak narodziny są determinacją śmierci. Są rzeczą która determinuje istnienie śmierci. I tu widzimy, że choć słowa Jezusa: „Ktokolwiek podąży za moim nauczaniem nie zazna nigdy śmierci”, aczkolwiek spotkały się z całkowitym niezrozumieniem u słuchaczy, nie są wcale takie absurdalne jak mogłoby się wydawać, śmierci faktycznie można uniknąć, ponieważ jak widzimy, nie jest czymś absolutnym, a tylko rzeczą współzależnie powstałą, a zatem śmierć jest nietrwała, determinowania i powstała współzależnie od determinacji (narodzin) i gdyby nie było narodzin, nie byłoby i śmierci. Tu mała dygresja - cytat wielkiego nauczyciela Ajahn Chah, pozwalający nam żywić przekonanie, że rzeczywiście widział on współzależne powstawanie bezpośrednio:
Narodziny i śmierć są nierozerwalne. Nie możesz mieć jednego bez drugiego. To dość zabawne, widzieć jak przy śmierci ludzie płaczą i smucą się, a przy narodzinach są szczęśliwi i radośni. To złudzenie. Myślę, że jeżeli rzeczywiście chcesz płakać, byłoby lepiej robić to gdy ktoś się rodzi. Płacz u korzenia, ponieważ gdyby nie było narodzin, nie byłoby śmierci. Czy potrafisz to zrozumieć?

Czy potrafimy to zrozumieć? To właśnie problem. Nie widząc współzależnego powstawania, niestety nie widzimy że:
Mnisi, czy Tathagatowie pojawiają się, czy nie ma pojawienia się Tathagatów, ma miejsce ten element natury, ta stabilność Dhammy: „Wszystkie determinacje są nietrwałe”.
Tathagata przejrzał i poznał to. To osiągnąwszy, wyjaśnia to, naucza tego, proklamuje, ustanawia, ukazuje, analizuje, naświetla to i mówi: „Wszystkie determinacje są nietrwałe”.
Mnisi, czy Tathagatowie pojawiają się, czy nie ma pojawienia się Tathagatów, ma miejsce ten element natury, ta stabilność Dhammy: „Wszystkie determinacje są cierpieniem”.
Tathagata przejrzał i poznał to. To osiągnąwszy, wyjaśnia to, naucza tego, proklamuje, ustanawia, ukazuje, analizuje, naświetla to i mówi: „Wszystkie determinacje są cierpieniem”.
Mnisi, czy Tathagatowie pojawiają się, czy nie ma pojawienia się Tathagatów, ma miejsce ten element natury, ta stabilność Dhammy: „Wszystkie rzeczy są nie-ja”.
Tathagata przejrzał i poznał to. To osiągnąwszy, wyjaśnia to, naucza tego, proklamuje, ustanawia, ukazuje, analizuje, naświetla to i mówi: „Wszystkie rzeczy są nie-ja”. AN III,136
Starość i śmierć, mnisi są nietrwałe, determinowane, współzależnie powstałe, są podmiotem destrukcji, zaniku, przemijania i wstrzymania. SN 12:20

Możemy więc powiedzieć, że zwykły człowiek nie widzi współzależnego powstawania, nie widzi tego, że:

wszystkie determinacje są nietrwałe
wszystkie determinacje są cierpieniem
wszystkie rzeczy są nie-ja

Współzależne powstawanie to: z narodzinami jako warunek, starość i śmierć.

Nie widzenie nietrwałości to nie widzenie, że narodziny determinacja starości i śmierci, są nietrwałe, determinowane, powstałe współzależnie.

Nie widzenie cierpienia to cieszenie się z narodzin, gdy jak to jasno określił Ajahn Chah, jeżeli chcemy płakać nad czyjąś śmiercią, powinniśmy zapłakać przede wszystkim przy jego narodzinach.

Nie widzenie rzeczy jako nie-ja, to traktowanie śmierci osobiście: „ja umieram”.

Tu dochodzimy do serca ignorancji. Nie widząc nietrwałości wszystkich determinacji, u zwykłego człowieka pojawia się specyficzny rodzaj determinacji, determinowany oczywiście przez ignorancję. Chodzi o pogląd ucieleśniający, zwany inaczej poglądem na osobowość:

Tu mnisi, niepouczony przeciętniak ... uważa materię za ja. Takie mniemanie to determinacja. Ta determinacja – co jest jej źródłem, co jej powstaniem, z czego się rodzi i jest stworzona? Kiedy niepouczony przeciętniak jest kontaktowany przez uczucie zrodzone z kontaktu-ignorancji, powstaje u niego pragnienie, tak się rodzi ta determinacja. Mnisi, ta determinacja jest nietrwała, determinowana, powstała współzależnie, to pragnienie jest nietrwałe determinowane, powstałe współzależnie, to uczucie jest nietrwałe, determinowane, powstałe współzależnie, ten kontakt jest nietrwały, determinowany, powstały współzależnie i ta ignorancja jest nietrwała, determinowana, powstała współzależnie. Kiedy wie i widzi tak, mnisi, to realizuje bezpośrednie wyczerpanie skaz. SN 22: 81

Pogląd ucieleśniający, to sytuacja gdzie zwykły człowiek identyfikuje siebie, swe ja z jakimiś obiektami. „Ja” jest nierozerwalnie związane z procesem identyfikacji. Obszar identyfikacji to pięć agregatów utrzymywania: materia, uczucie, percepcja, determinacje, świadomość. Wszystkie one są nietrwałe, cierpieniem i nie-ja, zatem nasza identyfikacja z nimi jest błędna i powinniśmy je wszystkie widzieć tak: „To nie moje, tym nie jestem, to nie moje ja”.

W buddyjskiej praktyce, chodzi o wyrobienie sobie percepcji nietrwałości, cierpienia i nie-ja. Puthujjana nie posiada tej percepcji co zezwala mu na identyfikowanie się z nietrwałymi rzeczami, przez co styka się on z cierpieniem, gdy dana identyfikacja w końcu okazuje się fałszywą. Ariya w treningu, choć wciąż utrzymuje się u niego postawa „jestem”, z uwagi na percepcję nietrwałości powstrzymuje się od wszelkich identyfikacji.

Tu bardzo ważnym dla nas jest zrozumienie, że idea Buddy nie-ja nie ma zbyt wiele wspólnego, z ideami obecnymi we współczesnej neuronauce, dowodzącymi braku ego. Znaczącym reprezentantem tej dziedziny nauki jest Metzinger. Proponuję się zapoznać z krótką uwagą Ligottiego na temat tego naukowca:
Co rozczarowuje, Metzinger mówi dalej, że „tragedia ego znika ponieważ nikt się nigdy nie urodził ani nikt nigdy nie umiera”. To twierdzenie jest zapożyczeniem z buddyzmu zen i traci nieco gdy przeniesione z klasztoru na uniwersytecką salę wykładową. W tradycjach oświecenia jedyną ulgą wobec naszego lęku przed śmiercią jest przebudzenie się z wytworzonego przez nasz mózg poczucia jaźni, w ten sposób eliminując to o czym błędnie myślimy, że tym jesteśmy, zanim nie jest za późno. Ale misją Metzingera jako naukowca-filozofa było oświetlenie neurologicznych mechanizmów czyniących ten cel niewykonalnym. Dlaczego więc, Metzinger mówi do audytorium o „tragedii ego”, o której ze wszelkim prawdopodobieństwem nikt ze słuchaczy nie myślał jako o tragedii zanim nie przyszedł na jego wykład, i jak się ona „rozwiązuje z powodu tego, że nikt nigdy się nie urodził i nikt nigdy nie umrze”? Ligotti CATHR

Możemy docenić ironię Ligottiego, faktyczne zwykły człowiek nie myśli o swoim ego w kategoriach tragedii. I warto zauważyć, że i dla Metzinegra nie jest to też jakaś większa tragedia, gdyż „nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera”. Rozpad ciała dla Metzingera, kończy egzystencjalny dramat związany z iluzją ego.

Po pierwsze jednak, Metzinger popełnia fundamentalny błąd, podchodząc do świadomości od strony ciała. Jak słusznie zauważa Nanavira Thera:
Błędem jest podchodzenie do świadomości od strony ciała. Ale racjonalna nauka będąca esencjonalnie studium tego co publiczne, mianowicie materii, nie ma alternatywy. Prawa nauki to prawa materii i jeżeli te prawa są uniwersalnie ważne, to świadomość (czymkolwiek by nie była) musi z konieczności być podporządkowana materii. To co nauka przeocza i nie jest w stanie nie przeoczać, to fakt, że aby poznać ciało wpierw trzeba być świadomym ciała - ciało jest obiektem (wśród innych obiektów) świadomości i starać się dociekać świadomości od strony ciała, zamiast odwrotnie, to ustawiać karetę przed końmi. Świadomość idzie pierwsza i jeżeli ma być poznana musi być studiowana bezpośrednio (mianowicie w bezpośredniej refleksji).
Prawdopodobnie, by zmienił swe przekonania, Budda dałby Metzingerowi następującą radę:
To ciało składa się z czterech elementów, jest poczęte przez matkę i ojca podtrzymywane przez gotowany ryż i chleb, z natury jest nietrwałe, skazane na zużycie i zniszczenie, zanik i dezintegrację. Musi być uważane za nietrwałe, za cierpienie, za chorobę, za nowotwór, za drzazgę, za klęskę za dolegliwość, za obce, za dezintegrujące się, za pustkę, za nie-ja. Kiedy człowiek uważa je za takie, zaniechane zostaje pragnienia ciała, emocjonalne zaangażowanie w ciało i jego przyzwyczajenie do traktowania ciała jako podstawy pod wszelkie wnioskowanie. M 74
Jak widzimy ze współzależnego powstawania, tragedia ego ma miejsce. Z uwagi na ignorancję mamy do czynienia z postawą „jestem”. Jest „ktoś” (sakkaya) kto się urodził i kto umiera (przynajmniej we swym własnym mniemaniu, i mniemaniu tych, którzy także są ofiarami poglądu ucieleśniającego). I co trzeba podkreślić, ta struktura niewiedzy, mimo tego, że ignorancja sama w sobie jest też tylko determinacją, a zatem jest nietrwała, determinowana i powstała współzależnie, jest nad wyraz stabilna; musimy uczynić ważne rozróżnienie pomiędzy nietrwałością i stabilnością. Rzecz może być nietrwała i powstała współzależnie, przy jednoczesnym byciu stabilną, gdyż zależy od danej determinacji, i gdy to jest (dana determinacja) – to jest (rzecz nietrwała, determinowana i powstała współzależne). I oczywiście „gdy to jest” - determinowana przez „to”rzecz trwa, na przekór swej nietrwałości, a w przypadku ignorancji, jakkolwiek daleko byśmy sięgnęli pamięcią w tył, w naszym doświadczeniu sprzed wglądu w Cztery Szlachetne Prawdy - choćbyśmy posiadali zdolność pamiętania naszego doświadczenia sprzed miliarda lat - zawsze napotkamy ignorancję.

I tu pojawia się problem. Od czego zależy ignorancja, sprawiająca że struktura współzależnego powstawania jest tak stabilna, mimo swej nietrwałości? A jak wiemy (wierzymy) regres ignorancji jest nieskończony.
Najwcześniejszy punkt ignorancji, mnisi, się nie manifestuje: ”Przed tym, ignorancji nie było, po tym doszła do istnienia”. Mimo, że to zostało powiedziane, mnisi, to manifestuje się: „Z tym jako warunek, ignorancja”. Powiadam mnisi, że niewiedza również ma wspomaganie, nie jest bez wspomagania. AN X, 64
Czcigodny Sariputta w M 9 informuje nas, iż ignorancja zależy od skaz, skazy z kolei zależą od ignorancji. Co więcej, jedną ze skaz jest skaza ignorancji, co wymusza na nas zaakceptowanie faktu, że ignorancja determinuje sama siebie.

Zatem, używając potocznego języka, całkiem śmiało możemy mówić o pewnego rodzaju Absolucie, z zastrzeżeniem, że „absolutność” tego Absolutu, tylko taką się jawi, koło samsary nie jest zamkniętym kręgiem, bez możliwości ucieczki, ucieczka jak najbardziej jest możliwa, z tym, że śmierć ciała zupełnie nic wpływa na strukturę ignorancji. I jak powiada czcigodny Nanavira:
Tak długo jak są myśli „ja się urodziłem”, „ja umrę”, są narodziny i śmierć: tak długo jak pięć khandh jest saupadanaktoś” pojawia się i zanika.
Stwierdzenie Metzingera, zatem należy zmodyfikować; owszem możemy powiedzieć, że nikt się nie rodzi ani nikt nie umiera, jeżeli chodzi o arahata, który usunął ignorancję. Oto jak opisuje to Sutta M 140:
Mnichu "jestem" jest wyobrażeniem, „ jestem tym", jest wyobrażeniem, „będę”, jest wyobrażeniem, „nie będę”, jest wyobrażeniem, „będę materialny”, jest wyobrażeniem, „będę niematerialny", jest wyobrażeniem, „będę postrzegający”, jest wyobrażeniem, „będę nie-postrzegający”, jest wyobrażeniem, „będę ani-postrzegający-ani-nie-postrzegający”, jest wyobrażeniem. Wyobrażenie jest chorobą, wyobrażenie jest nowotworem, wyobrażenie jest drzazgą. Przez przekroczenie wszelkich wyobrażeń mnichu, jest on nazwany spokojnym mędrcem. A spokojny mędrzec jest niezrodzony, nie starzeje się i nie umiera, jest nieporuszony, niezaniepokojony. Bo nie ma w nim nic obecnego przez co mógłby się urodzić. Nie będąc narodzonym, jak mógłby się starzeć? Nie starzejąc się jak mógłby umrzeć? Nie umierając jak mógłby być poruszony? Nie będąc poruszonym jak mógłby być zaniepokojony?
I tak, Metzinger mówiąc, że nie ma problemu, ponieważ nikt się nie urodził i nikt nie umiera, stawia sprawę na głowie. Owszem jest cel buddyjskiej praktyki, realizacja wygaszenia - ale zwykły czlowiek jest daleki od jego zrealizowania. Cel ten jest osiągnięty przez Tathagatę, arahata:

Bahuna, to z uwagi na to, że Tathagata jest uwolniony, oderwany, i wyzwolony, od dziesięciu rzeczy, trwa on z umysłem wolnym od ograniczeń. Jakich dziesięciu? To z powodu, że Tathagata jest uwolniony, oderwany, i wyzwolony od materialnej formy, trwa on z umysłem wolnym od ograniczeń. To z powodu, że Tathagata jest uwolniony, oderwany, i wyzwolony od uczucia … percepcji … determinacji … świadomości … narodzin … starości … śmierci … cierpienia … skalań, trwa on z umysłem wolnym od ograniczeń. AN X, 81
Jak mówi Ligotti: My nie mamy po prostu doświadczeń – my je posiadamy. To jest to co znaczy być osobą. Bez wątpienia, każdy kto jest kimś, trzyma się tego artykułu wiary, nawet ci, którzy jak osiemnastowieczny szkocki filozof David Hume, wykonali dobrą robotę logicznego rozebrania na kawałki rzeczywistości jaźni. Ale logika nie jest w stanie egzorcyzmować tego „ja”, które patrzy się na ciebie z lustra … CATHR
Zatem widzimy, że interpretowanie przekazu Buddy nie-ja jako nieistnienie ja jest zdecydowanie niepoprawnym uproszczeniem problemu cierpienia. A cierpienie zostaje wstrzymanie przez całkowite uwolnienie się od ego, dopiero z realizacją poziomu arahata.

Jednak to nie jedyny punkt rozbieżności pomiędzy Buddą i Metzingerem. Naukowiec ten zupełnie nie bierze pod uwagę dość prostego pytania: „Jak to możliwe, że w ogóle doszło do powstania tak skomplikowanego mechanizmu percepcyjnego, jak świadome ciało? W obecnych czasach wiara w Boga stworzyciela wydaje się coraz mniej popularna, nie mniej, jeżeli tylko zachowamy odpowiednią dozę obiektywizmu, musimy przyznać, że jakkolwiek absurdalna może się wydawać idea Boga stworzyciela, wyprowadzanie pochodzenia tak skomplikowanego mechanizmu jak świadome ciało, z nieożywionego błocka, w żaden sposób nie jest mniej absurdalne.

Według Buddy jednak odwieczna ignorancja jest niewiedzą o elemencie nie-determinowanym, który tak samo jak i ignorancja, nie ma początku …

Tu powiedzmy sobie jeszcze coś o sankhara, determinacjach. Z ignorancją jako warunek, determinacje. Słynna formuła Spinozy głosi „Omnis determinatio est negatio” . Weźmy wspomnianą przez nas determinację: „uważa ciało za ja”. Kiedy biorę się za ciało, narzucam sobie pewne granice, jestem tym ciałem, ale nie jestem otaczającymi to ciało rzeczami. I tak, sakkaya-ditthi – pogląd ucieleśniający, związany z procesem identyfikacji, jest określaniem granic, narzucaniem sobie skończoności.

Jednak jak zapewnia nas Budda i czego doznają ci którzy uzyskali wgląd w Cztery Szlachetne Prawdy, jest coś takiego jak element nie-determinowany, który charakteryzuje się właśnie brakiem granic:
Mnisi, są trzy nie-determinowane znaki nie-determinowanego. Jakie trzy? Początek się nie manifestuje, koniec się nie manifestuje, zmiana gdy obecne się nie manifestuje. AN III, 47
Ponieważ w tym artykule zajmowaliśmy się pytaniem jak ociągnąć trwałe szczęście, podsumujmy, że bycie osobą w czasie i przestrzeni, związane z narzucaniem sobie granic, poprzez identyfikację z pięcioma agregatami utrzymywania, jest stanem cierpienia i dla osoby żyjącej w czasie i przestrzeni niemożliwym jest zrealizowanie stanu wolnego od cierpienia.

Ligotti ironicznie zauważa: „Lekcja: 'Kochajmy nasze ograniczenia, gdyż bez nich nie pozostałby nikt aby być kimś'".

Problem w tym, że my właśnie to robimy, jesteśmy „kimś”. A właśnie stanie się „nikim”, daje pełnię szczęścia. Jednak wiedza o szczęściu, o elemencie nie-determinowanym, dostępna jest tylko szlachetnym. Stąd też dominująca rola chciwości, nienawiści i złudzenia na tym świecie. Złudzenie, którego innym imieniem jest ignorancja jest wszechpotężne, jego ofiarą poda sam Metzinger, było nie było autor książki „Being No One”. A my jeżeli chcemy pogłębić zrozumienie idei anatta i chcemy poszukać drogowskazu również poza Suttami, zdecydowanie powinniśmy się zwrócić o pomoc do Ojców Pustyni, nie do Metzingera.

I tak, na potrzeby tego artykułu, który było nie było, jest materiałem popularnonaukowym, traktującym pewne sprawy z uproszczeniem, możemy powiedzieć, że punktem porozumienia zwykłego człowieka pragnącego szczęścia, z Buddą, jest koncepcja jestem. Nasze szczęście, jak mówi nam Budda, kryje się w zaprzestaniu narzucania sobie granic, określania siebie, ucieleśniania, poprzez identyfikację z ciałem i innymi nietrwałymi rzeczami, jak uczucia, percepcje, intencje. Takie uspokojenie determinacji, kończy, jakby to powiedział pewien autor, przygodę świadomości w świecie. Ta odwieczna przygoda jest stanem cierpienia, gdyż w świecie czeka nas starość i śmierć. Wraz ze wstrzymaniem determinacji, następuje wstrzymanie świadomości, i otwiera się przed nami niczym nie-determinowana pustka.
Rozumie on tak: "Cokolwiek jest determinowanego i wytworzonego mentalnie jest to nietrwałe i ulegające wstrzymaniu". Kiedy wie on i widzi w ten sposób jego umysł jest wyzwolony ze skazy zmysłowego pragnienia, ze skazy istnienia i ze skazy ignorancji. Gdy wyzwolony, przychodzi wiedza: "Jest wyzwolony". Rozumie on tak: "Narodziny są wyczerpane, święte życie przeżyte, co trzeba było wykonać zostało wykonane,  nigdy więcej tego stanu istnienia". Rozumie on tak: "Zakłócenia, które były obecne zależnie od skazy zmysłowego pragnienia są tu nieobecne, zakłócenia, które były obecne zależnie od skazy istnienia są tu nieobecne, zakłócenia, które były obecne zależnie od skazy ignorancji są tu nieobecne, obecna jest tu tylko ta ilość zakłóceń (nie-pustka), mianowicie witalne determinacje jako warunek zależne od (obecności) tego ciała z jego sześcioma bazami. Rozumie on: "To pole percepcji jest puste od skazy zmysłowego pragnienia". Rozumie on: "To pole percepcji jest puste od skazy istnienia". Rozumie on: "To pole percepcji jest puste od skazy ignorancji. Jest tu tylko ta ilość zakłóceń (nie-pustka), mianowicie witalne determinacje jako warunek zależne od (obecności) tego ciała z jego sześcioma bazami". Tak widzi on za puste to co nieobecne, ale to co obecne rozumie tak: "To wciąż jest obecne". I to jest dla niego zejście w pustkę, zgodnie z rzeczywistością, bez przekłamań w znaczeniu i czyste.
Jacykolwiek mnisi i bramini w przeszłości weszli i trwali w pustce oczyszczonej i nieprzezwyciężonej przez nic innego, wszyscy oni weszli i trwali w tej samej pustce co czysta i nieprzewyższona przez nic innego. Jacykolwiek mnisi i bramini w przyszłości wejdą i będą trwali w pustce oczyszczonej i nieprzezwyciężonej przez nic innego, wszyscy oni wejdą i będą trwali w tej samej pustce co czysta i nieprzewyższona przez nic innego. Jacykolwiek mnisi i bramini teraz wchodzą i trwają w pustce oczyszczonej i nieprzezwyciężonej przez nic innego, wszyscy oni wchodzą i trwają w tej samej pustce co czysta i nieprzewyższona przez nic innego. Zatem Anando powinieneś trenować się tak: 'Wejdę i będę trwał w pustce co czysta i nieprzezwyciężona przez nic innego'". M 121
Jak widzimy, o ile poprzez narzucanie sobie granic, następuje indywidualizacja doświadczenia, gdzie jestem „ja” i „ty” oraz „moje” i „twoje”, wszystkie różnice znikają wraz z pełną realizacją Czterech Szlachetnych Prawd. Szczęście jest jedno.

Co to jest? Jak to jest? Czy próba odpowiedzi na te pytania nie byłaby definiowaniem tego co niedefiniowalne?

Nie zapominajmy, że „definicja” i „finis” z jednego korzenia! - ostrzega nas Stanisław Lec. Albo podchodząc do tego od strony już tu przeze mnie rekomendowanych Ojców Pustyni, stan pełnego szczęścia jest milczeniem ust, myśli, i serca. Nie da się opisać słowami takiego milczenia. Ale niemożność opisu nie oznacza niemożności doświadczenia tego stanu. Czy jednak potrafimy rozpoznać własne szczęście? Czy wiara w Naukę Buddy okaże się silniejsza od pragnienia istnienia?

Ponieważ nasze zniewolenie sięga nieskończoności w tył i jak do tej pory okazywaliśmy się „odporni” na pomoc Buddów, których od czasu do czasu spotykaliśmy na swojej drodze, nie sposób być optymistą. Pragnienie bycia „kimś” to potężna siła nie pozwalająca nam rozpoznać własnego szczęścia. Ale w sumie samsara jest sprawiedliwa: pragniemy istnienia i uzyskujemy to co chcieliśmy. Chciałoby się wszystkim amatorom istnienia, nieznużonym poszukiwaczom trwałego szczęścia w oparciu o nietrwałe rzeczy czasu i przestrzeni życzyć powodzenia w ich poszukiwaniach, ale to oczywiście niemożliwe. Być może warto zatem im życzyć by zetknęli się z dużą dawką cierpienia?

To z pewnością paradoks, ale za życzeniami cierpienia może kryć się współczucie. Ból bowiem może mieć właściwości otrzeźwiające, sprawić że zaczniemy myśleć. Co warto zaznaczyć, Sutty rozpoznają ten fenomen:
A co jest rezultatem cierpienia? Tu, ktoś owładnięty przez cierpienie, z umysłem uległym obsesji cierpienia, żali się, płacze i lamentuje; łka, bijąc się w piersi i stając się skonfundowanym. Albo też, owładnięty przez cierpienie, z umysłem uległym obsesji cierpienia, udaje się na zewnętrzne poszukiwania, mówiąc: 'Kto zna słowo czy dwa, by zakończyć to cierpienie?' Rezultatem cierpienia, powiadam, jest albo konfuzja albo poszukiwania. To nazywa się rezultatem cierpienia.
AN VI, 63
Z cierpieniem zatem pojawia się wiara, że można mu położyć kres. Wtedy rozpoczynamy poszukiwania i może w końcu docenimy Naukę Buddy. Kto wie? Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz o której mówi Gomez Davila:
Aby uciec z tego więzienia, trzeba posiąść sztukę nie wchodzenia w żadne układy z jego niewątpliwymi wygodami.

O tym mówi właśnie Pierwsza Szlachetna Prawda. Cierpienie musi być zrozumiane. Zmysłowe przyjemności i pragnienie istnienia nie pozwalają ludziom dostrzec że są więźniami i zamiast podjąć próbę ucieczki zadowalają się malowaniem krat w swej celi na złoty kolor i starają się wyposażyć ją tak, by była miłym miejscem pobytu.

Phassa - kontakt

Phassa – kontakt, to fundamentalne pojęcie w Dhammie. Wraz z notą czcigodnego Nanaviry do zrozumienia kontaktu wskazane jest przestudiowanie poniższych Sutr:


Wtedy, wieczorem, czcigodny Bhumija wyszedł z odosobnienia i podszedł do czcigodnego Sariputty. Wymienił pozdrowienia z czcigodnym Sariputtą i kiedy kurtuazyjna i grzecznościowa rozmowa została zakończona, usiadł z boku i rzekł do niego: „Przyjacielu Sariputto, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy sam, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez innego, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy zarówno sam, jak i są tworzone przez innego, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że przyjemność i ból powstają przypadkowo, nie będąc tworzone ani przez siebie samego ani przez innego. I teraz, przyjacielu Sariputto, co mówi o tym Zrealizowany? Czego naucza? Co powinniśmy odpowiedzieć, żeby przedstawić to tak jak było to powiedziane przez Zrealizowanego, bez błędnego reprezentowania go tym co sprzeczne z faktami? I jak powinniśmy wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę naszego twierdzenia?” „Przyjacielu, Zrealizowany powiedział, że przyjemność i ból są powstałe współzależnie. Zależnie od czego? Zależnie od kontaktu. Jeżeli powie się tak, przedstawi się to tak jak było powiedziane przez Zrealizowanego, bez błędnego reprezentowania go tym co sprzeczne z faktami. I tak powinieneś wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę twojego twierdzenia.

I tak, przyjacielu, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy sam, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy zarówno sam jak i są tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przypadkowo, jest to determinowane przez kontakt. Zatem przyjacielu, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez samego człowieka, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy zarówno sam, jak i są tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przypadkowo – w każdym tym przypadku to niemożliwe by doświadczali oni (czegokolwiek) bez kontaktu”.

Czcigodny Ananda usłyszał tą konwersację pomiędzy czcigodnym Sariputtą i czcigodnym Bhumiją. Wtedy podszedł do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku i zdał sprawę Zrealizowanemu z całej konwersacji pomiędzy czcigodnym Sariputtą i czcigodnym Bhumiją.

Dobrze, dobrze, Anando! Każdy odpowiadający właściwie, odpowiedziałby tak jak odpowiedział Sariputta. Powiedziałem, Anando, że przyjemność i ból są powstałe współzależnie. Zależnie od czego? Zależnie od kontaktu. Jeżeli powie się tak, przedstawi się to tak jak było powiedziane przeze mnie, bez błędnego reprezentowania mnie tym co sprzeczne z faktami. I tak powinno się wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę swego twierdzenia.

I tak, Anando, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy sam, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy zarówno sam jak i są tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przypadkowo, jest to determinowane przez kontakt. Zatem Anando, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez samego człowieka, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból człowiek tworzy zarówno sam, jak i są tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że przyjemność i ból są tworzone przypadkowo – w każdym tym przypadku to niemożliwe by doświadczali oni (czegokolwiek) bez kontaktu.

Anando, kiedy jest ciało, z powodu cielesnej intencji, przyjemność i ból powstają wewnętrznie; kiedy jest mowa, z powodu werbalnej intencji, przyjemność i ból powstają wewnętrznie; kiedy jest umysł, z powodu mentalnej intencji, przyjemność i ból powstają wewnętrznie – z ignorancją, jako warunkiem.

Albo z własnej inicjatywy, Anando, tworzy cielesną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; bądź skłaniany przez innych tworzy tą cielesną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie. Albo z premedytacją, Anando, tworzy cielesną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; albo nierozważnie tworzy tą cielesną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie.

Albo z własnej inicjatywy, Anando, tworzy werbalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; bądź skłaniany przez innych tworzy tą werbalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie. Albo z premedytacją, Anando, tworzy werbalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; albo nierozważnie tworzy tą werbalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie.

Albo z własnej inicjatywy, Anando, tworzy mentalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; bądź skłaniany przez innych tworzy tą mentalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie. Albo z premedytacją, Anando, tworzy mentalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; albo nierozważnie tworzy tą mentalną determinację, determinowaną przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie.

Ignorancja jest wpisana we wszystkie te stany. Ale z zanikiem i wstrzymaniem ignorancji, nie istnieje to ciało determinowane przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; ta mowa determinowana przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie; ten umysł determinowany przez przyjemność i ból powstałe wewnętrznie. To pole nie istnieje, ta strona nie istnieje, ta baza nie istnieje, ta fundacja nie istnieje, determinowane przez którą, przyjemność i ból powstają wewnętrznie. SN 12: 25


Tak usłyszałem. Przy tej okazji Zrealizowany mieszkał w Uruvela, przy rzece Neranjara u korzenia Drzewa Bodhi, po zrealizowaniu pełnego przebudzenia. Przy tej okazji Zrealizowany siedział ze skrzyżowanymi nogami przez siedem dni doświadczając przyjemności wyzwolenia. Wtedy, na końcu tych siedmiu dni, Zrealizowany wyszedł z tej koncentracji i okiem Buddy przeegzaminował świat. Podczas tej egzaminacji świata okiem Buddy Zrealizowany zobaczył stworzenia udręczone wieloma rodzajami udręki i konsumowane przez rozliczne gorączki zrodzone z namiętności, nienawiści i złudzenia. Wtedy, rozumiejąc tego znaczenie, Zrealizowany wygłosił przy tej okazji taką inspirującą wypowiedź:

“Bolesny jest ten świat, wystawiony na kontakt.
Nawet to co świat nazywa “ja” jest faktycznie chore,
bo niezależnie na czym opiera swe wyobrażenia (o ja)
rzeczywistość jest zawsze inna niż ta (jaką sobie wyobraża).

Być znaczy powstać ale świat zaangażował się w istnienie,
rozmiłował się tylko w istnieniu,
jednak w czymkolwiek się rozmiłowuje,
to przynosi mu strach a to czego się boi to ból.
I to święte życie jest wiedzione w celu uśmierzenia bólu”.

Jacykolwiek pustelnicy i bramini opisywali wyzwolenie z istnienia jako zachodzące przez (miłość) istnienia, żaden, powiadam, nie jest wyzwolony z istnienia. I jacykolwiek pustelnicy i bramini opisali ucieczkę z istnienia jako zachodzące przez (miłość) nie-istnienia, żaden, powiadam, nie jest wyzwolony z istnienia. Przez utrzymywanie jest cierpienie; z wyczerpaniem wszelkiego utrzymywania, nie ma cierpienia.

Zobacz szeroki świat
Istoty wystawione na ignorancję,
rozmiłowane w tym co jest,
nigdy wolne od istnienia.
Jakiekolwiek rodzaje istnienia, każde, wszędzie,
Wszystkie są nietrwale,
nawiedzone przez ból i podmiotem zmiany.
I tak, człowiek, który widzi to takim jakim to jest
Porzuca pragnienie istnienia, bez rozmiłowania się w nie-istnieniu.
Beznamiętność, wstrzymanie, wygaszenie,
Zachodzi z zakończeniem wszelkiego pragnienia.
Kiedy mnich osiąga wygaszenie przez nie-utrzymywanie,
Wtedy nie zazna odnowy istnienia,
Mara został pokonany i bitwa wygrana
Gdyż przekroczył wszelkie istnienie.
Udana 3. 10

Kiedy doznaje przyjemności i bólu w wiosce i w lesie,
Nie powinien przypisywać ich sobie czy innemu.
Kontakt kontaktuje zależnie od podłoża
Jak kontakt mógłby kontaktować tego co bez podłoża?

Udana 2:4

W Savatthi. Wtedy czcigodny Upavana zbliżył się do Zrealizowanego, złożył mu hołd, usiadł z boku, i rzekł do niego: „Czcigodny panie, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy sam, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez innego, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy zarówno sam, jak i jest tworzone przez innego, pewni pustelnicy i bramini utrzymują, że cierpienie powstaje przypadkowo, nie będąc tworzone ani przez siebie samego ani przez innego. Czcigodny panie, co mówi o tym Zrealizowany? Czego naucza? Co powinniśmy odpowiedzieć, żeby przedstawić to tak jak było to powiedziane przez Zrealizowanego, bez błędnego reprezentowania go tym co sprzeczne z faktami? I jak powinniśmy wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę naszego twierdzenia?” „Upavana, powiedziałem, że cierpienie jest powstałe współzależnie. Zależnie od czego? Zależnie od kontaktu. Jeżeli powie się tak, przedstawi się to tak jak było powiedziane przeze mnie, bez błędnego reprezentowania mnie tym co sprzeczne z faktami. I tak powinieneś wyjaśniać zgodnie z Dhammą, by nie dać podstawy pod uprawnioną krytykę twojego twierdzenia.

I tak, Upavana, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy sam, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy zarówno sam jak i jest ono tworzone przez innego, jest to determinowane przez kontakt. Również w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przypadkowo, jest to determinowane przez kontakt. Zatem Upavana, w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez samego człowieka, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie człowiek tworzy zarówno sam, jak i jest ono tworzone przez innego, i w przypadku tych pustelników i braminów którzy utrzymują, że cierpienie jest tworzone przypadkowo – w każdym tym przypadku to niemożliwe by doświadczali oni (czegokolwiek) bez kontaktu”. SN 12: 26