sobota, 20 maja 2023

Szczepionki jako główna przyczyna autyzmu

 

Fakty, o których społeczeństwa powinny były być poinformowane przez przyjęciem „szczepionki” – dr James Lyons-Weiler

Zamieszczamy pierwszą część analizy dr. James Lyons-Weiler, naukowca znanego jako jeden z największych autorytetów w dziedzinie badania przyczyn autyzmu. Wyniki wszystkich badań – poza sponsorowanymi przez Wielką Farmację – wskazują jednoznacznie na dziecięce szczepionki jako główną przyczynę autyzmu (oraz innych chorób).

Warto dodać od razu, że w demonicznym systemie „opieki zdrowotnej” w Stanach Zjednoczonych, przejętym przez wielkie korporacje farmaceutyczne (oraz Departament Obrony jako głównego inicjatora różnego rodzaju antyludzkich eksperymentów i twórcę broni biologicznej kierowanej przeciwko ludności cywilnej), aplikuje się dzisiaj każdemu dziecku 72 zastrzyki różnego rodzaju szczepionek. Dla porównania, w 1962 roku obowiązkowych było 5 szczepionek, w roku 1983 – 24 szczepionki, a w 2018 roku aż 72. Teraz, szatańskie moce w agencjach FDA czy CDC próbują przeforsować kolejne dawki, których liczba ma wkrótce przekroczyć sto.


Cały artykuł 

Sándor Marai - Luźne refleksje 2

Tożsamość

Jakie to dziwne, o ileż namiętniej i intymniej jesteśmy tożsami z naszymi grzechami i defektami niż z cnotami i talentami! O ileż bardziej charakteryzuje mnie to, co jest moją słabością, czego pragnę – mimo świadomości, że to, czego tak bardzo bym chciał, szkodzi mi i że nie jestem na to dość silny, mądry i zdyscyplinowany – niźli to, że czasem, z grubsza, biorę się jednak w garść i podejmuję pewne działania dla zdrowia oraz dość obojętnie wypełniam swoje obowiązki. W istocie jesteśmy grzechem, słabością, tym, co staramy się zataić. Cnota, to, co z nas widoczne, to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jesteśmy w głębi siebie.

Rola

Kiedy poruszam się po świecie, kiedy rozmawiam z ludźmi, raptem przestaje istnieć Ja i zaczynam grać swoją rolę – brakuje jedynie szminek i peruki. Naraz życie staje się teatralne. Tak dzieje się z każdym; zaprzeczają temu – także przed samymi sobą – jedynie dyletanci i kiepscy aktorzy. Znamy tylko jeden tekst, który – w formie lekkiej lub dramatycznej, w każdym razie skutecznie, chcemy podać światu do wiadomości. Ta rola to nie my. Czasem jednak rzeczy zlewają się w jedno: charakter z kostiumem, osobowość z obcym tekstem.

*

 Zasnąć

Od kilku lat zasypiam tak, jak ktoś, kto wypróbowuje śmierć, przysposabia głowę i członki do innego snu, próbuje ułożyć ciało w jakiejś ostatecznej pozycji i kosztuje w półśnie smak jakiegoś głębszego snu i spokoju. Około czterdziestki człowiek zaczyna ćwiczyć; jeszcze tylko jednym palcem, jak uczący się grać na fortepianie.

*

Miłość i śmierć

Długo przebierałem w kwiaciarni, aż w końcu kupiłem jedną różę, ponieważ tak jest elegancko i tanio. Gdy pakowano kwiat, powiedziałem:

– Żyje pani z miłości i śmierci, jak powieściopisarze. Proszę mi zdradzić, który interes jest lepszy?

Kwiaciarka zrosiła różę i odpowiedziała bardzo uprzejmie:

– W naszych czasach – śmierć. Szanowny pan też kupuje jedną różę dla osoby cieszącej się życiem. Gdyby owa dama umarła, posłałby jej pan co najmniej dziesięć dalii.

*

Ars moriendi

Zlicytowano spadek po znamienitym panu. Został po nim lichtarz, gobelin, frywolne fotografie, włoskie obrazy niepewnego pochodzenia, stojaki do nut i mistyczne przedmioty użytkowe.

Wśród książek znalazł się także niemiecki kodeks, z takim oto tytułem: Ars moriendi.

Chętnie nabyłbym dwie pozycje z owego spadkowego księgozbioru.

Tytuł pierwszej z nich: Cham z żółtym tobołkiem, czyli knowania syna karczmarza podającego się za naturalnego syna Kossutha. Druga to ów kodeks, który naucza ludzkość sztuki umierania. Obie książki odniosły wielki sukces w swoim czasie.

Poza widoczną na pierwszy rzut oka literaturą istnieje jeszcze ta druga, omalże nie powiedziałem: ta prawdziwa. Na wystawach są Dickens, Tołstoj, Arany6, ale w bibliotece wytrawnego bibliofila można znaleźć także Chama z żółtym tobołkiem oraz Ars moriendi.

Kodeks o sztuce „szczęśliwego umierania” cieszył się nadzwyczajną poczytnością w wiekach średnich. Był to, naturalnie, kodeks niemiecki; oryginał powstał w języku łacińskim, ale tłumaczenie przenika duch niemiecki. Bo też nie może być inaczej. Rzymianie pisali raczej Ars vivendi, z zamiarem nauczania sztuki życia.

Umierać metodycznie, jakiż to niemiecki koncept! W istocie kodeks jest pożyteczny i mądry. Epoka, w której wierzono w zaświaty, z tej książeczki pozwalała czerpać wiedzę, jak przygotować się do wielkiej podróży. Ten kodeks był bedekerem śmierci.

W trakcie licytacji sprzątnięto mi go sprzed nosa. Pozostałem tedy nieuczonym barbarzyńcą. Umrę bez żadnej metody, ani dobrze, ani szczęśliwie.

*

Śnieg

Jest coś w zimie, co przypomina dzieciństwo bezpośredniej i boleśniej niż inna pora roku. W szaroniebieskim kolorze śniegu, w zmierzchu wstępującym do pokojów, w surowym, kręcącym w nosie zapachu pieca, we wszystkim jest coś intymnego i na zawsze utraconego. To wspomnienie wywołuje dreszcze. Obraz dzieciństwa zimową porą jest jak puste, opuszczone mieszkanie, z którego wyprowadzili się wszyscy, których kochamy, mieszkanie, z którego wyniesiono meble i którego już nie trzeba ogrzewać.

Z książki Cztery pory roku

Aktywność żydów w latach 30-tych XX wieku – Larry Romanoff

Esej ten jest ćwiczeniem w łączeniu kropek, łączeniu pozornie rozbieżnych wydarzeń, które w rzeczywistości są w znaczący sposób ze sobą  powiązane.  Ma to na celu danie czytelnikom możliwości umieszczenia wydarzeń światowych w kontekście i wyłonienia całego spójnego obrazu z tych pozornie niepowiązanych elementów. Treść tego eseju jest następująca:

(1) Wielki Kryzys w latach 30.

(2) Konfiskata złota w USA

(3) Ustawa o skupie srebra z 1934 r.

(4) Wielki rabunek chińskiego złota przez Citibank

(5) Światowy rabunek złota – amerykański FED

(6) Żydowska deklaracja wojny i bojkot ekonomiczny Niemiec z 1933 r.

(7) Próba żydowskiego, faszystowskiego przewrotu w Ameryce w 1933 roku

(8) Przejęcie Chin

(9) Przygotowanie do II wojny światowej przeciwko Niemcom

1. Wielki Kryzys lat 30-tych
Nie jest żadną tajemnicą, że jedną z najgorszych konsekwencji prywatnej własności banku centralnego danego kraju jest to, że żydzi mają całkowitą kontrolę nad gospodarką tego kraju. Dzieje się tak, ponieważ kontrolują oni zarówno podaż pieniądza, jak i stopy procentowe, tym przejmując władzę nad gospodarką i czerpiąc ogromne zyski z każdego cyklu ekonomicznego.

Za każdym razem powtarzają ten sam mechanizm działania – obniżają stopy procentowe do zera lub prawie do zera, jednocześnie ogromnie nadmuchując podaż pieniądza i udzielając niemal nieograniczonych kredytów, tworząc w ten sposób wielkie bańki zadłużenia na rynkach akcji i nieruchomości itd. Następnie poważnie ograniczają podaż pieniądza i wszelkich kredytów, podnosząc jednocześnie stopy procentowe, doprowadzając w ten sposób do bankructwa niezliczone tysiące banków, firm i rodzin, a także wykupując za grosze wszelkie aktywa.

Nie jest też tajemnicą, że wszystkie recesje ostatnich 200 lub więcej lat, w gospodarkach zachodnich były powodowane celowo przez żydowskich bankierów. Załamanie w 1929 roku i wynikający z niego Wielki Kryzys lat 30-tych był tylko jedną z nich. Przed rokiem 1929 i później robiono to wielokrotnie.

Na początku lat 30-tych XX wieku, Chazarzy z londyńskiego City rozpętali najbardziej dotkliwą recesję w historii. Montagu Norman, szef należącego do Rothschildów Banku Anglii, odbył spotkanie z należącym do Rothschildów FED-em i ze Stowarzyszeniem Bankierów USA, a wkrótce potem nastąpiło załamanie całej gospodarki światowej. Senator Robert Owen, współautor Ustawy o Rezerwie Federalnej, zeznał przed Komisją Kongresu, że bank, którego był właścicielem, otrzymał zawiadomienie od Narodowego Stowarzyszenia Bankierów, które brzmiało: „Natychmiast wycofacie jedną trzecią swojego obrotu i wezwiecie do zapłaty połowę swoich kredytobiorców”.

W ten właśnie sposób Rotszyld i żydowscy bankierzy wywołują recesje: natychmiastowe zmniejszenie podaży pieniądza w kraju o 35% lub więcej i zmniejszenie o 50% całkowitej kwoty kredytu. Nieuniknionym rezultatem jest bankructwo tysięcy firm i banków oraz ogromny spadek papierów giełdowych i wszelkiego rodzaju aktywów, które można teraz kupić za grosze. Skutki, w tym wywołane recesje,  opisałem we wcześniejszym artykule zatytułowanym „Zróbmy sobie kryzys finansowy: Po pierwsze potrzebujemy bank centralny”[1].

Opisałem to również krótko, w innym wcześniejszym artykule: „Najbogatszy człowiek świata”, Część (8) Recesje i Depresje.[2]

Wielki Kryzys wymagał nie tylko planowania z wyprzedzeniem, ale także działań bieżących, w trakcie recesji. Jedno ze źródeł podaje, że w latach 30. upadło 1100 amerykańskich banków, podczas gdy inne źródła twierdzą, że upadło ich aż „kilka tysięcy”. Nie badałem tych danych , ale nawet w przypadku mniejszej liczby, jest to ogromna liczba banków, które należało doprowadzić do upadku, w celu ich przejęcia – co bezsprzecznie było jednym z celów wywołania kryzysu.

Ruch taki był konieczny, ponieważ nie można było dopuścić do tego, aby inne podmioty przybyły pierwsze i wybrały sobie co bardziej atrakcyjne aktywa. Nie mam wiarygodnego potwierdzenia liczby tych upadłych banków, które zostały kupione, ukradzione, połączone, połknięte lub wchłonięte, ale musiał to być duży procent całości. Banki nie stają się bezwartościowe tylko dlatego, że wycofuje się z nich płynną gotówkę, a wiele z nich, jeśli nie większość, można ponownie uczynić rentownymi.

Rotszyld i jego chazarscy przyjaciele z londyńskiego City z pewnością mieli dostęp do wszystkich informacji bankowych przechowywanych przez FED, a także dostęp do podobnych informacji i danych posiadanych przez Stowarzyszenie Bankierów USA, a zatem byli posiadaczami ogromnej ilości poufnych informacji na temat każdego banku. Jednak wykupywanie śmietanki tych wszystkich upadłych banków nie jest czymś, co robimy w  trzy czy cztery osoby. Planowanie i wykonanie tego zadania, wymagało zaangażowania sporej liczby „agentów”, nawet biorąc pod uwagę, że J. P. Morgan był lokalnym agentem Rotszyldów, podobnie jak inne żydowskie banki.

Jednak nie tylko banki były w tym czasie zagrożone. W miarę trwania kryzysu, większość firm doświadczała różnego stopnia trudności gospodarczych, a te, które produkowały towary o dużej elastyczności (produkty lub usługi zbędne lub luksusowe, których sprzedaż ulega znacznym wahaniom w zależności od warunków gospodarczych), doświadczały największych trudności, co czyniło je idealnymi celami dla łatwych przejęć. Jako jeden z przykładów, w tym czasie gwałtownie spadła sprzedaż Coca Coli, ale firma jakimś cudem  przetrwała, a nawet wchłonęła konkurencję.

Jest całkowicie możliwe, że jeden z agentów londyńskiego City nabył wtedy pakiet kontrolny w firmie Coca Cola. Bardzo często w takich sytuacjach, „świat gojów” nie reaguje, a opinia publiczna nigdy nie dowiaduje się o faktycznej zmianie właściciela. Wiele firm istnieje dziś w ten sposób, a ich własność jest całkowicie zamaskowana przez różnego rodzaju trusty, spółki offshore, raje podatkowe, fundusze inwestycyjne i wielu innych mechanizmów.

Jedną z firm z tej kategorii, która powinna przyciągnąć naszą uwagę, jest General Motors. W ciągu dekady poprzedzającej Kryzys, GM stracił ogromne sumy pieniędzy, 65 milionów dolarów w jednym tylko roku i inne duże kwoty w późniejszych latach. Od 1927 do 1933 roku sprzedaż głównych marek GM, Chevroleta i Buicka, spadła odpowiednio o 50% i 80%. Nie było wątpliwości, że GM był u kresu wytrzymałości i szybko zmierzał do bankructwa przed końcem lat 30. Jednak nagle GM ożył z impetem i praktycznie zmienił krajobraz społeczny i transportowy Ameryki Północnej.

GM nagle rozpoczął niewiarygodnie wielki program uśmiercenia całego transportu publicznego w USA, wykupując i złomując tabor prawie 1000 amerykańskich linii kolejowych. Omówiłem tę historię z wieloma szczegółami we wcześniejszym artykule „Amerykanie i samochody: Kapitalizm i Propaganda”[3], który zawiera wiele szczegółów, na opisanie których nie mamy tutaj miejsca.

Ale jak do tego mogło dojść? Czy macie pojęcie, ile pieniędzy potrzeba było na wykupienie wszystkich lokomotyw elektrycznych i wszystkich elektrycznych wagonów tramwajowych jeżdżących po 1000 linii kolejowych? Ten ogromny wydatek nie przypominał budowy nowej fabryki, od której można było oczekiwać wysokich zysków w ciągu roku, ponieważ z tymi  zakupami nic nie robiono. Cały ten tabor został po prostu zezłomowany, a pieniądze stracone bezpowrotnie. Ale przecież GM był w zasadzie bankrutem, więc skąd pochodziły pieniądze, które pozwoliły nie tylko na pozostanie na rynku, ale na sfinansowanie ekstrawaganckiego przedsięwzięcia, które miało przynieść jakikolwiek przychód lub zysk dopiero w dalekiej przyszłości?

Wydatkowane sumy były ogromne i nadzwyczajne. Nikt w USA nie miał takiej luźnej gotówki w czasie Wielkiego Kryzysu, a już na pewno nie po to, by ją po prostu wyrzucić za okno. Jedynym źródłem funduszy tej wielkości mogli być żydowscy bankierzy z City of London. Od tego czasu, GM jest zasadniczo organizacją przestępczą, specjalizującą się raczej w pieniądzach niż w samochodach, o niemal szalonym poziomie chciwości, wykazując wszystkie typowe oznaki chazarsko-mafijnej przestępczości zorganizowanej, w tym zastraszanie, wymuszanie, oszustwa, celowe obniżanie jakości i zadziwiającą pogardę dla życia swoich klientów.

Nie mam  dowodów na to, że ci żydowscy bankierzy przejęli w tym czasie GM, ale wszystko na to wskazuje, a wszystkie fakty doskonale pasują do tej hipotezy, zwłaszcza jeśli chodzi o wynikający z tego charakter i postawy biznesowe GM.

Wymieniłem tutaj tylko dwie firmy z dosłownie tysięcy: banki, firmy farmaceutyczne, producenci żywności i odzieży, sieci hotelowe, koleje, linie statków parowych, raczkujące linie lotnicze, firmy samochodowe i przemysłowe. Bardzo wiele z nich było w niebezpieczeństwie upadku pod koniec dziesięcioletniej recesji i dostępnych do przejęcia po zaniżonych cenach. Zapewne z wieloma tak się stało.

Nie zapominajmy też, że Wielki Kryzys dotknął nie tylko USA, więc możliwości istniały w wielu miejscach. Pomyślcie o logistycznym planowaniu i organizacji koniecznej do wykonania takiego planu, oraz o rodzajach i liczbie „agentów” niezbędnych nie tylko do wywołania recesji gospodarczej, ale także do wszystkich grabieży, które miały miejsce, gdy gospodarka tonęła we krwi.

Kolejne cztery części tego eseju, oznaczone numerami (2 do 5), zostaną tu przeanalizowane jedynie pobieżnie. Omówiłem je bardziej szczegółowo w poprzednim eseju zatytułowanym „The Richest Man in the World” (Najbogatszy człowiek świata”[4], a znacznie obszerniej w części 5 e-booka zatytułowanej „How the US Became Rich” (Jak USA stały się bogate?)[5]

Oto kolejne cztery części:

2) Konfiskata złota w USA

(3) Ustawa o skupowaniu srebra z 1934 r.

(4) Wielki rabunek złota przez Citibank

(5) Międzynarodowe konfiskaty złota

2. Konfiskata złota w USA

30 stycznia 1934 r. Prezydent Franklin Roosevelt podpisał ustawę o rezerwie złota.

W pierwszych latach po utworzeniu należącego do Rotszyldów FED, USA nadal stosowały standard złota dla swojej waluty. Nowy pieniądz mógł być emitowany przez FED tylko wtedy, gdy miał co najmniej 40% pokrycia tej kwoty w złocie. Jednak, jak to zawsze robili żydowscy bankierzy w każdym kraju, papierowa waluta znacznie przekraczała dozwolone limity. Do 1933 roku FED posiadał w swoich skarbcach zaledwie około 6 000 ton złota, czyli brakowało ok. 50 000 ton na pokrycie wyemitowanej przez niego waluty papierowej. Społeczeństwo było świadome tego, co się dzieje i w obawie przed tym, że papierowy pieniądz USA stanie się bezwartościowy, zamieniało papier na złote monety i sztabki, a małe banki i firmy również gromadziły złoty kruszec.

Pod naciskiem FED, Roosevelt uchwalił słynną ustawę 1602, która konfiskowała całe prywatnie posiadane złoto (we wszystkich formach; monety, sztabki, kruszce) w USA, wszyscy obywatele zmuszeni byli oddać swoje złoto do FED, pod karą 10 000 dolarów grzywny plus 10 lat więzienia. Zauważmy, że złoto nie było oddawane Departamentowi Skarbu USA, ale prywatnemu FED. Złoto było wymienione na papierowy pieniądz, co oznaczało, że właściciele FED wykorzystali rząd USA do skonfiskowania całego prywatnie posiadanego złota w USA, kosztem jedynie wydrukowania papieru. Po tym wydarzeniu, dolar amerykański uległ znacznej deprecjacji.

Była to jedna z najbardziej zdumiewających kradzieży w historii, dokonana przez prezydenta USA na jego własnym narodzie. W samym środku najbardziej bolesnego kryzysu w historii, Roosevelt skonfiskował całe prywatne złoto w kraju i przekazał je za darmo żydowskim właścicielom FED.

3. Ustawa o skupowaniu srebra z 1934 r.

Żydowscy bankierzy powtórzyli tę operację w następnym roku, kiedy to Roosevelt naciskał na wdrożenie kolejnej ustawy dotyczącej konfiskaty całego prywatnie posiadanego srebra (we wszystkich formach: monety, sztabki, kruszce) w USA na tej samej podstawie – aby pozbawić obywateli ich realnego majątku i zastąpić go papierem, przy czym te srebrne aktywa również były przekazywane FED-owi za darmo. Ta akcja również pochłonęła miliardy deficytowych funduszy rządowych w czasie Wielkiego Kryzysu, w czasie, gdy większość Amerykanów walczyła o przetrwanie i uniknięcie głodu i bankructwa.

Ta ustawa składała się z dwóch części. Pierwsza część z 1934 roku, dotyczyła USA i  miała na celu wymuszenie sprzedaży całego prywatnie posiadanego srebra w USA po ówczesnej cenie rynkowej, zastępując je papierem, który szybko tracił na wartości. Druga część, trwająca od 1934 do 1939 roku, musiała wydawać się całkowicie dziwaczna dla ludzi żyjących w tamtych czasach. Była to instrukcja dla amerykańskiego ministerstwa skarbu, aby kupować srebro „od obcych państw” po cenie, która była około trzykrotnie wyższa od ówczesnej ceny rynkowej srebra. Jedynym podanym powodem, który był oczywiście fałszywy, była chęć ochrony amerykańskich producentów srebra. Wkrótce jednak na jaw wyszedł prawdziwy powód.

W tym miejscu należy wtrącić uwagę historyczną. Przez ponad 100 lat, Chiny były ofiarą plagi opium, narzuconej im przez żydów, głównie Rotszyldów, Sassoona i Kadoorie, ale także wielu innych. Chińczycy byli również ofiarami porwań i handlu niewolnikami, które organizowali ci sami żydzi. Nie jest tajemnicą, że Rotszyld porwał około 70.000 Chińczyków, którzy zostali wysłani do Południowej Afryki i innych krajów jako niewolnicza siła robocza w kopalniach złota. To samo zrobiono, by dostarczyć siłę roboczą dla (finansowanych przez żydów) amerykańskich i kanadyjskich linii kolejowych, Kanału Panamskiego i kolei, kopalni w Peru i wielu innych tego typu przedsięwzięć.

Dopiero pierwsza wojna światowa położyła temu wszystkiemu kres, dając Chińczykom wreszcie trochę oddechu od obcego ucisku i możliwość odbudowy ich narodu. Jednak żydzi byli bardzo niezadowoleni z utraty swojej ofiary i byli zdeterminowani, by zagrabić wszystko, co pozostało z bogactwa  Chin.

Do tego czasu, Chiny od setek lat stosowały standard srebra dla swojej waluty, jedynej w świecie w pełni popartej metalem szlachetnym i odpowiedzialnej za stworzenie stabilnej bazy ekonomicznej, co pozwoliło Chinom całkowicie uniknąć Wielkiego Kryzysu, który pustoszył resztę świata. Wkrótce stało się jasne, że Amerykanie nie kupowali srebra od „obcych państw” na otwartym rynku, jak sugerowały amerykańskie przepisy, ale tylko w Chinach poprzez żydowskie banki i agentów Rotszyldów, takich jak Citibank, Morgan i Chase, ponieważ były one zwolnione z chińskich przepisów eksportowych.

Ta amerykańska polityka zadała druzgocący cios wielowiekowej stabilności walutowej Chin, ponieważ amerykańscy agenci oferowali chińskim obywatelom trzykrotną cenę rynkową za ich srebro, co naturalnie spowodowało zalew srebra płynącego do tych banków, a stamtąd było wysyłane do USA na amerykańskich okrętach.

Finansowanie tych zakupów srebra w Chinach jest ciekawostką, ponieważ dokonano go w całości za pomocą fałszywej waluty. Ani Skarb Państwa USA, ani należące do żydów banki amerykańskie nie mogły kupować srebra od obywateli Chin za dolary amerykańskie, ponieważ dolar nie był w powszechnym użyciu i z pewnością nie zostałby przyjęty jako zapłata przez obywateli Chin za ich srebro. Jedynym źródłem środków – w chińskich juanach – byłyby żydowskie banki działające w tym czasie w Chinach. Banki te mogły emitować chińską walutę tylko pod warunkiem, że posiadały złoto lub srebro jako pełne pokrycie, ale żydowskie banki łamały tę zasadę bez opamiętania, sam Citibank emitował miliardy chińskich juanów bez żadnego pokrycia w metalach szlachetnych.

Jestem przekonany, że inne żydowskie banki działały w podobny sposób. Zatem żydzi wkroczyli do Chin z dokładnym zamiarem całkowitego zbankrutowania ich gospodarki i zniszczenia kraju, dokonując tego poprzez drukowanie nieograniczonych miliardów w fałszywej walucie i płacenie obywatelom Chin trzykrotnej ceny rynkowej za ich srebro. Udało im się to do tego stopnia, że udział srebra w chińskiej walucie, spadł z niemal 100% do zaledwie 4%.

Waluta Chin została oczywiście zniszczona, gospodarka załamała się, a kraj został rzucony w otchłań Wielkiego Kryzysu, którego do tego czasu całkowicie unikał.  Żydowscy bankierzy, Rotszyld i inni właściciele FED, wyssali z Chin niezliczone miliardy dolarów w  srebrze, za skromną cenę druku bezwartościowych kawałków papieru, oczywiście z życzliwą pomocą rządu USA i wojska. Drugą częścią tego planu był celowy plan wpędzenia Chin w intensywną hiperinflację, podobnie jak ci żydowscy bankierzy zrobili w Niemczech zaledwie kilka lat wcześniej. Omówię to bardziej szczegółowo poniżej.

Być może zastanawiacie się, dlaczego żydowscy bankierzy z FED nie próbowali w ten sam sposób wykupić całego złota w Chinach. Istotnie, zrobili to dokładnie w tym samym czasie i osiągnęli to nawet bez niedogodności związanych z koniecznością drukowania fałszywej waluty. 

4. Wielki rabunek złota przez Citibank

Chińczycy zawsze gromadzili złoto i robili to wtedy, gdy Citibank, który był wtedy na skraju bankructwa, pojawił się w Chinach i potrzebował sprytnego sposobu na odbudowanie swojej bazy aktywów. Bank reklamował w całym kraju, że trzymanie sztabek złota w skarpecie pod łóżkiem jest niebezpieczne, i udało mu się przekonać co najmniej 100 milionów Chińczyków do zdeponowania swojego złota w skarbcach Citibanku, gdzie będzie bezpieczne, wymieniając prawdziwe złoto na małe kawałki papieru, które miały być „certyfikatami złota”. Citi i inne żydowskie banki robiły to przez kilka dekad, ale praktyka ta wybuchła ze zdwojoną mocą w latach 30.

Pod koniec dekady, gdy wojenne chmury zbierały się nad światem, Citi dosłownie załadował dziesiątki amerykańskich okrętów tym chińskim złotem, po czym po prostu zamknął drzwi i wyjechał. Złoto, oczywiście, zostało przekazane FED-owi Rotszylda w zamian za papier. Do dzisiaj ludzie  próbują odzyskać swoje złoto od Citibanku. Omówiłem to szczegółowo we wcześniejszym artykule[6].

To nie koniec tej historii, ponieważ Citibank i inne żydowskie banki dokonały tego samego wyczynu w co najmniej kilkunastu krajach.

Jeśli coś działa w jednym miejscu, to powinno działać wszędzie. W tym samym czasie, kiedy Citi (Międzynarodowa Korporacja Bankowa) zarejestrowała się w Chinach, otworzyła również operacje bankowe w Manili, Kalkucie, Singapurze, Jokohamie, Brazylii, Argentynie i w innych krajach. Ilość złota skradzionego przez żydowskich bankierów i Citibank obywatelom wszystkich tych krajów musiała być liczona w dziesiątkach miliardów, przy czym wszyscy oni najwyraźniej pracowali na podstawie standardowego szablonu używanego na całym świecie.

5. Międzynarodowe konfiskaty złota

Jak zauważyłem we wcześniejszym eseju „Najbogatszy Człowiek Świata”, jest to jedno z najbardziej oszałamiających oszustw, jakie kiedykolwiek popełniono w historii świata, takie, które wydaje się być usunięte z wszystkich współczesnych podręczników historii, do tego stopnia, że wątpię, aby jedna osoba na milion ma o nim jakąkolwiek wiedzę. Jak wszystkie skuteczne oszustwa, było ono proste: Od 1932 roku do rozpoczęcia II wojny światowej, rząd USA i żydowskie media straszyły cały świat, że Japonia albo Niemcy napadną na każde państwo i splądrują wszystkie ich banki centralne i komercyjne.

Rozwiązaniem jakie sugerowano, było przekazanie przez banki wszystkich krajów świata wszystkich swoich rezerw złota amerykańskiemu FED-owi na przechowanie do czasu zakończenia wojny. I tak też się stało. Każdego dnia New York Times odnotowywał transporty milionów dolarów złotego kruszcu ze wszystkich tych państw do USA. Jeden z artykułów NYT donosił, że siedem niszczycieli amerykańskiej marynarki wojennej załadowanych 125 000 tonami chińskiego złota przypłynęło do USA w 1938 roku, co było tylko jednym z wielu przykładów, a transfery te pochodziły zarówno od przyjaciół, jak i wrogów. Kanada i państwa zachodnie uległy tej samej propagandzie.

„Depozyty” te były potwierdzane certyfikatami złota wydawanymi przez Skarb Państwa USA, choć w rzeczywistości złoto trafiło do amerykańskiego FED-u. Nie wydaje się jednak, by istniał choćby jeden wiarygodny przypadek zwrotu tego złota właścicielom. W każdym przypadku FED stwierdził, że przedstawione certyfikaty były albo podrobione z oczywistymi błędami ortograficznymi i innymi, albo że po prostu „nie mógł potwierdzić emisji certyfikatów” o tych numerach seryjnych i odmówił ich wykupu.

 Nastąpiły również bardzo dziwne wydarzenia. Odkryto samolot CIA rozbity w dżungli na Filipinach, zawierający biliony dolarów w tych certyfikatach, i to oryginalnych, a nie sfałszowanych. Po tym odkryciu, wraz z towarzyszącym mu rozgłosem i pojawieniem się ogromnych i zdecydowanych roszczeń o wykup tych certyfikatów, FED wpadł w panikę, co doprowadziło do czegoś naprawdę dziwacznego: FED nagle zdecydował się przetopić i odlać cały swój zasób złota w celu „posiadania wszystkich złotych sztabek w tym samym kształcie”.

Nie przedstawiono żadnego wyjaśnienia, ale żadne nie było naprawdę potrzebne. Przetapianie setek tysięcy ton złota jest ogromnym przedsięwzięciem, skomplikowanym i bardzo kosztownym, i nigdy nie byłoby przeprowadzone z błahego powodu zmiany kształtu sztabek. Niezależnie od tego, jaki był cel FED, głównym skutkiem było to, że przetopione złoto nie posiadało już  oryginalnych oznaczeń, co oznaczało, że nie było już żadnego sposobu na zidentyfikowanie oryginalnego źródła tego złota.  Oznaczało to, że nikt nie mógł już  udowodnić, że złoto przechowywane przez FED było złotem, które zostało   skradzione z niemal każdego państwa na świecie.

Jednym z przykładów takiego rabunku, były zapasy złota  banku centralnego Chin. Kiedy Czang Kai-Szek przegrał chińską wojnę domową i uciekał na Tajwan, zabrał ze sobą całe złoto z banku centralnego Chin kontynentalnych i banków komercyjnych. Wszystko działo się pod ochroną Amerykanów.

Celem  zwiększenia ochrony wywiezionego złota, USA przekonały Czanga, aby pozwolił im zabrać złoto do USA „na przechowanie”, na wypadek, gdyby Chiny zaatakowały Tajwan i ukradły „jego” złoto. Kruszec ten nigdy nie został zwrócony. Co więcej, długo po śmierci męża, aż do dnia swojej śmierci, Pani Czang monitowała, walczyła, błagała i pozywała rząd USA i FED o zwrot „jej” złota. To się nie powiodło, a sprawa umarła śmiercią naturalną. Obecnie na Tajwanie już się o tym nie mówi.

6. Żydowska deklaracja wojny i bojkot ekonomiczny Niemiec z 1933 r.

W skrócie: Hitler zlikwidował należący do Rotszyldów prywatny Niemiecki Bank Centralny i wyrzucił wszystkich żydów z niemieckiego systemu bankowego i rządu, usuwając ich z większości miejsc, w których mogliby nadal szkodzić niemieckiej gospodarce. W odwecie, międzynarodowe żydostwo wprowadziło ogólnoświatowe embargo gospodarcze, mające na celu zdławienie niemieckiej gospodarki i zagłodzenie na śmierć dużej części niemieckiej populacji. Niemcy mogły produkować tylko tyle żywności, żeby wyżywić zaledwie 70% swojej populacji, a po wprowadzeniu embarga, kraj ten miał niewystarczające środki do zakupu niezbędnej żywności.

W tym czasie wielu dużych i małych detalistów (w wielu krajach) było żydami, podobnie jak większość dużych hurtowników, dużych importerów i właścicieli statków lub linii żeglugowych. Plan był taki, że żadna żydowska firma (ani żadna firma gojska, na którą żydzi mogliby wywierać wpływ finansowy lub inny) nie mogłaby handlować jakimikolwiek niemieckimi towarami. Co więcej, żydzi i banki będące w posiadaniu żydów miały odmówić finansowania jakiejkolwiek  przepływu niemieckich towarów, a żydowskie firmy ubezpieczeniowe miały odmówić ubezpieczenia towarów lub przewożących je statków.

Maklerzy odmawiali handlu akcjami niemieckich firm. Również duża część ówczesnej żeglugi należała do żydów, a żaden żydowski statek nie mógł przewozić niemieckich towarów. Tam gdzie żydzi nie byli właścicielami lub nie kontrolowali firm,  wywierali  naciski na bankowość i finanse, reklamę, transport i praktycznie zmuszali gojskie firmy do podporządkowania się ich życzeniom, podobnie jak to się dzieje dzisiaj z „sankcjami” i innymi naciskami. Embargo miało być ogólnoświatowe i całkowite. Żydzi umieszczali wiele ogłoszeń w mediach, zarówno tych należących do żydów, jak i nie, zachęcając wszystkich obywateli każdego kraju do całkowitego bojkotu wszystkich niemieckich towarów. Nie będę tu podawał dalszych szczegółów. Temat ten został omówiony dość szczegółowo w poprzednim artykule[7].

7. Próba żydowskiego, faszystowskiego przewrotu w Ameryce w 1933 r.

Chazarzy z City of London, działający za pośrednictwem grupy amerykańskich finansistów (w tym ojca George’a H. W. Busha – Prescotta Busha), podjęli w 1934 r. nieudaną próbę obalenia rządu USA i zainstalowania faszystowskiej dyktatury. Na czele nowego, faszystowskiego rządu, miał stanąć generał Smedley Butler[8].

Ze wszystkich epizodów historii świata, które zostały głęboko pogrzebane, to jedno wydarzenie zostało tak dokładnie oczyszczone przez media, wydawców książek i czasopism, biblioteki, a nawet instytucje edukacyjne, że być może nie pozostała jedna osoba, która miałaby świadomość tego wydarzenia. Jednak pewien skromny urzędnik w Bibliotece Kongresu przypadkowo natknął się na oryginalny protokół przesłuchania w Kongresie, dotyczący tego wydarzenia i bez większej zwłoki wysłał ją do publikacji. Podjęto ogromne wysiłki, aby ponownie tę informację zakopać i nadal bardzo niewiele osób jest jej świadomych, ale przynajmniej znajduje się ona w domenie publicznej. Opublikowałem artykuł na temat tego wydarzenia[9].

Spiskowcy zaoferowali Butlerowi 3 miliony dolarów na zorganizowanie armii liczącej 500 000 ludzi, w celu obalenia rządu Roosevelta, po czym mieli zainstalować faszystowską dyktaturę z Butlerem jako marionetkowym przywódcą. Roosevelt zostałby zmuszony do rezygnacji z funkcji prezydenta, a wcześniej  mianowałby Butlera na nowo utworzone stanowisko „sekretarza do spraw ogólnych”, pozostawiając mu rządzenie krajem. Wiceprezydent i sekretarz stanu zrezygnowaliby, a Butler przyjąłby dodatkową rolę sekretarza stanu.

Zeznania różnych osób zawarte w osobnych dokumentach potwierdzają, że gdyby Roosevelt odmówił realizacji tego planu, zostałby zabity. Spiskowcy powiedzieli Butlerowi, że dla osiągnięcia ich celu, mają pod ręką 300 milionów dolarów w gotówce, a nawet 800 milionów dolarów, jeśli będzie to konieczne. Pieniądze miały być przeznaczone na opłacenie tymczasowej armii Butlera, a także dla firmy Remington Arms, która  miała dostarczyć potrzebne uzbrojenie. Niestety dla bankierów, Butler był bardziej lojalny niż chciwy i poinformował Roosevelta o planie, a następnie złożył w Kongresie pełne zeznania pod przysięgą.

W tym miejscu należy wspomnieć o pieniądzach, o których tutaj mowa. W wielu przypadkach porównywanie dzisiejszej wartości waluty z tą z wcześniejszej daty, poprzez zastosowanie po prostu obowiązującej stopy deprecjacji, nie służy żadnemu użytecznemu celowi, ponieważ inne porównania są o wiele bardziej ważne i znaczące. Rozważmy 3 miliony dolarów zaoferowane Butlerowi za przeprowadzenie tego planu. Tabele statystyczne mówią nam, że dolar z 1934 roku byłby dziś wart może 22 dolary, ale pamiętajmy, że na początku lat 30. typowa pensja przeciętnego człowieka wynosiła tylko niewiele ponad 1000 dolarów rocznie. Oznacza to, że 3 miliony dolarów w „gotówce z góry” zaoferowane Butlerowi jako łapówka, to w rzeczywistości około 2500 do 3000 lat pensji przeciętnego człowieka. W podobnym świetle można rozpatrywać 300 milionów dolarów i 800 milionów dolarów.

Kongres USA przeprowadził oficjalne śledztwo, powołano komisję McCormack-Dickstein[10], która potwierdziła[11] wszystko, co powiedział im Butler, ale opublikowano tylko starannie odkażony raport, który potwierdził wydarzenie, ale usunął nazwiska spiskowców, a następnie wyciszył całą sprawę. Kontrolowane przez żydów media zignorowały tę historię, z wyjątkiem wyszydzenia Butlera za próbę oszustwa, a następnie pozwoliły sprawie umrzeć. Dostęp do oryginalnego dokumentu Kongresu można uzyskać tutaj.[12]

BBC przeprowadziło w tej sprawie śledztwo i wyprodukowało raczej mdły film dokumentalny na ten temat.[13]

W raportach końcowych stwierdzono, że „śledztwo w tajemniczy sposób wyhamowało, gdy nadszedł czas wezwania do złożenia zeznań”, a sam Butler zganił Kongres USA za ich tchórzostwo, mówiąc: „Jak większość komisji Kongresu, zarżnęła ona małych i pozwoliła uciec dużym. Wielkie szychy nie zostały nawet wezwane do złożenia zeznań. Wszyscy byli wymienieni w zeznaniach. Dlaczego wszystkie wzmianki o tych nazwiskach zostały usunięte z protokołów?”. 

 Jest tu coś jeszcze coś, co może budzić ogromne zainteresowanie.

Jeden z dokumentów potwierdzających zeznania Butlera stwierdzał, że „Spiskowcy albo (1) przebywali za granicą i poza zasięgiem Komisji, (2) albo otwarcie zaprzeczali twierdzeniom Butlera przed Komisją, albo (3) po prostu twierdzili, że nic o tym nie wiedzą i nie są w stanie rozliczyć się z tak dużych sum pieniędzy”. Rotszyld i inni żydowscy bankierzy z londyńskiego City nie są wymienieni z nazwiska w protokołach przesłuchań Butlera, ale z jego zeznań w Kongresie jasno wynikało, że ta inicjatywa wywodziła się z Europy, a poza tym, kto inny w środku Wielkiego Kryzysu w 1934 roku,  miał takie pieniądze?

8. Przejęcie Chin

Żydzi nie byli w stanie nakłonić Mao Zedonga do swojej psychopatycznej wersji dzikiego komunizmu, tak jak to z powodzeniem udało im się zrobić w Rosji. Porzucili więc Mao i postawili na Czang Kai-Szeka. Finansowali go i pomogli mu dojść do władzy, ponieważ wiedzieli, że mieli w swoich rękach nieświadomą marionetkę, dzięki której mogli przejąć całe Chiny i z pomocą zdrajcy T. V. Soonga, prawie im się to udało.

Za pośrednictwem Czanga i Soonga przejęli oni bank centralny Chin i prawie wszystkie banki komercyjne w kraju, a następnie nakazali Czangowi finansowanie swoich operacji wojskowych całkowicie na kredyt, zmuszając banki komercyjne do zakupu ogromnych ilości obligacji rządowych, które nie miały absolutnie żadnej wartości w perspektywie ich wykupu. Drukowano tak dużo pieniędzy, że Chiny znalazły się w sytuacji tak ogromnej hiperinflacji, że w konsekwencji, możliwe stało się wykupienie Chin za dosłownie grosze, coś co stało się w Niemczech, zaledwie kilka lat wcześniej.

Żydzi byli zdeterminowani by nie tylko kontrolować całe Chiny w sensie absolutnym (poprzez swoją marionetkę Czanga), ale by ograbić cały naród, całkowicie zniszczyć i załamać gospodarkę Chin, a w końcu stać się ich właścicielem i kontrolować wszystko. Prawie im się to udało. Nie spodziewali się tylko ogromnego poparcia społecznego dla Mao i   nie spodziewali się tego,  wygra on wojnę domową i wypędzi Czanga z kraju.

Jest to źródło wszystkich żydowskich twierdzeń, które słyszymy dzisiaj, że w chińskim rządzie byli „niezliczeni żydzi”, o ich wpływie na rozwój Chin i o tym, jak żydzi „przyczynili się w znacznym stopniu” do „stworzenia Nowych Chin”. Jako dowód, przedstawia się obecnie  zdjęcia (wszystkie przygotowane przez żydów) rzekomo przedstawiające żydów doradzających różnym chińskim przywódcom. Jednak ci rewizjoniści historyczni pomijają jeden niezaprzeczalny i niekwestionowany fakt: zaraz po wojnie, Mao wyrzucił wszystkich żydów z Chin – i skonfiskował cały ich nieuczciwie zdobyty majątek.

Nie wiem jak dla czytelnika, ale dla mnie nie brzmi to jako docenienie „wkładu” żydów w „tworzenie Nowych Chin”. Żydowskie strony internetowe poświęcone historii, wmawiają nam, że żydzi „szybko opuścili Chiny” po wojnie, ale bez określenia powodów czy okoliczności, w jakich to się stało. Prawdą jest, że kilku żydowskich malwersantów wróciło  do Chin po wojnie, ale kiedy ich zamiary zostały w pełni ujawnione, oni również zostali deportowani.

Przygotowania do II Wojny Światowej

Ponadto, w latach 30-tych XX wieku, żydzi w londyńskim City czynili już szeroko zakrojone przygotowania do II wojny światowej, której celem było po części ostateczne zniszczenie Niemiec, jak również stopniowe rozproszenie narodu niemieckiego.  Z Instytutu Tavistock napływała prawdziwa powódź antyniemieckiej propagandy, typowych fałszywych i oburzających opowieści, które dziś nazywamy „pornografią okrucieństwa”, a wszystko to stanowiło ogromną „kampanię nienawiści” przeciwko Niemcom, podobną do tej, która  poprzedziła I Wojnę Światową.

Łączenie kropek

Jak wszystkie te wydarzenia są ze sobą powiązane? Są one powiązane, ponieważ Chazarzy z londyńskiego City wykonywali je jednocześnie. Wywołując największy kryzys w historii i planując połknięcie światowych banków i organizacji przemysłowych, jednocześnie realizowali wcześniejszy plan konfiskaty całego złota i srebra znajdującego się w prywatnych rękach w USA. Jednocześnie ich banki były mocno zaangażowane w kradzież złota znajdującego się w prywatnych rękach w obcych państwach, przejmując złoto do „bezpiecznego depozytu” w zamian za certyfikaty, których nigdy nie miały zamiaru wykupić.

Równolegle z tym, wraz z Ministerstwem Skarbu USA, byli oni zaangażowani w kradzież całego srebra znajdującego się w prywatnych rękach w Chinach, w zamian za fałszywą walutę. W tym samym czasie, wraz z Departamentem Skarbu USA, Departamentem Stanu i wojskiem, byli zajęci kradzieżą całego złota przechowywanego w światowych bankach centralnych i komercyjnych, ponownie w zamian za „certyfikaty”, których nigdy nie mieli zamiaru  wykupić. Jednocześnie z tym, przeprowadzali bojkot ekonomiczny, którego celem było dosłowne „zaduszenie Niemiec na śmierć” przy jednoczesnej konfiskacie niemieckich aktywów za granicą. Jakby tego było mało, wprowadzali w życie swój plan obalenia rządu USA i zainstalowania faszystowskiej dyktatury pod pełną kontrolą żydów.

W tym samym czasie, żydzi kończyli ostateczne przejęcie Chin, umacniając swoją kontrolę nad  Czang Kai Szekiem oraz chińskim bankiem centralnych i bankami komercyjnymi,  wprowadzając Chiny w bezprecedensową hiperinflację, aby umożliwić hurtową grabież całego majątku tego narodu. W takich okolicznościach,  żydzi, z pomocą swoich mediów, które niemal codziennie biły w wojenne bębny, rozpoczęli przygotowania do II Wojny Światowej.

Myślę, że możemy uczciwie stwierdzić, że żydzi z londyńskiego City byli bardzo zajęci w latach 30 XX wieku.

Planowania, logistyka i kontrola 

Wykupywanie śmietanki upadłych banków i korporacji przemysłowych, nie jest czymś, co robimy w gronie trzech czy czterech osób. Planowanie i wykonanie wymagałoby sporej liczby „agentów”, którzy przeszukiwaliby teren w poszukiwaniu odpowiednich celów, w wielu krajach.

Podobnie, konfiskata całego prywatnie posiadanego złota i srebra w USA nie była operacją  beztrosko zaplanowaną w swobodnej rozmowie. Plan był dobrze przemyślany, z reklamami umieszczanymi zarówno przez rząd jak i FED,  z pełnym wsparciem żydowskich mediów. Jest pewne, że plan ten został opracowany w londyńskim City i przedstawiony Rooseveltowi dopiero wtedy, gdy był gotowy do realizacji. Pomyślmy przez chwilę o machinacjach, które musiały mieć miejsce za kulisami, by doprowadzić do realizacji takiego planu. Roosevelt nie był przecież głupcem.

Musiał wiedzieć, co robi, uchwalając tę ustawę i jaki będzie miała wpływ na i tak już zubożałych obywateli. A jednak to zrobił. Nawet sądy orzekły, że ustawa jest niekonstytucyjna. Jak wielką władzę nad Rooseveltem musieli mieć żydzi, by zmusić go do popełnienia takiego aktu zdrady wobec własnego narodu? Jak wielki wpływ musieli mieć na wybranych przedstawicieli tego narodu, aby Kongres  siedział cicho i akceptował tę parodię bez żadnej reakcji ? Jak dużą mieli kontrolę nad środkami masowego przekazu, aby stworzyć publiczne poparcie dla takiego przedsięwzięcia?  Są to poważne kwestie do rozważenia, a nie do przemilczenia.

Dodajmy, że jednoczesne, bardzo skrupulatnie zaplanowano przejęcie całego srebra w Chinach, upadek waluty tego kraju i celowe zniszczenie gospodarki, a wszystko to przy użyciu fałszywej waluty. Pomyślmy również o machinacjach i planowaniu, które są niezbędne do skoordynowania działalności tych należących do żydów „prywatnych” banków, aby uruchomić proces, który był zasadniczo ogólnoświatowym programem kradzieży wszystkich możliwych zasobów złota w rękach prywatnych, nie tylko w Chinach, ale we wszystkich  krajach świata.  Nie była to przypadkowa czy samodzielna inicjatywa jakiegoś  banku w jednym kraju, ale raczej wielu żydowskich banków w wielu krajach – a wszystko to odbywało się w tym samym czasie i przy użyciu fałszywej lokalnej waluty. Nie ma wątpliwości, że wszystko to było szeroko zakrojonym i przestępczym planem, który miał być zrealizowany na ogromną skalę.

Dodajmy do tego schematu zaplanowany i sprytnie wykonany plan kradzieży wszystkich możliwych kruszców z banków centralnych i komercyjnych na całym świecie, zarówno z państw przyjaznych, jak i wrogich, oraz konieczną i intensywną koordynację z różnymi gałęziami rządu USA, Białym Domem, ambasadami i wojskiem amerykańskim, jak również przytłaczające prowokacje ze strony żydowskich mediów. To nie jest przedsięwzięcie, które planuje się na serwetce w kawiarni.

Dodajmy jeszcze intensywne planowanie i koordynację, niezbędne do rozpoczęcia światowego bojkotu Niemiec, gorączkową aktywność, która była konieczna do rozpoczęcia takiego przedsięwzięcia w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Zwróćmy uwagę na  ogólnoświatową koordynację wszystkich żydowskich mediów wspierających to przedsięwzięcie oraz o wysiłkach wymaganych do zorganizowania masowych wieców i demonstracji w setkach miast na całym świecie, w których często uczestniczyło od 40 000 do nawet (jak się twierdzi) 100 000 osób.

Rozważmy jednocześnie, bardzo staranne planowanie próby faszystowskiego zamachu stanu, zadziwiająco śmiały plan przejęcia przez żydów kontroli nad rządem USA w postaci  faszystowskiej dyktatury. –  starannie opracowany z (jak zawsze) użyciem „Frontu gojów”, tak, że niewielu Amerykanów, jeśli w ogóle, byłoby świadomych tożsamości etnicznej swoich nowych panów. Dodajmy do tego równoczesne i całkowite przejęcie rządu i gospodarki Chin, jak również jednoczesne plany intensywnej hiperinflacji i późniejszej grabieży tego państwa.

Zwróćmy uwagę na skalę  planowania i finansowania, które musiały być niezbędne do tak ogromnego przedsięwzięcia, jakim było przejęcie kontroli nad tak ogromnym państwem, jakim są Chiny, oraz zakres kontroli, jaki osiągnęli, nie tylko kupując  Czang Kai Szeka, ale  również kompetentnych i zdradzieckich kompradorów, jak T. V. Soong, którzy pomagali im w grabieży i niszczeniu własnego narodu.

Nie jest to również rodzaj planowania, jakiego dokonuje się na serwetce w kawiarni. Wymagało to wielu lat planowania, wielu kontaktów i przekonywania wielu ludzi oraz  ogromnego zakresu aktywnego planowania i skutecznego zarządzania. Sama grabież systemu bankowego i gospodarki wymagała  wcześniejszego przemyślenia i planowania, nie mówiąc już o finansowaniu i przeprowadzeniu wojny domowej.

Był to ogromny projekt, który był realizowany rękami żydowskich pełnomocników. Odbywało się to równolegle z grabieżą całego srebra z kraju, które stanowiło wsparcie dla ówczesnej waluty. Było to samo w sobie ogromne przedsięwzięcie, wymagające aktywnego udziału zarówno żydów, jak i  zdrajców, takich jak Soong.

Podczas gdy to wszystko miało miejsce, ci sami żydzi byli zajęci finalizowaniem planów II wojny światowej.

Zastanówmy się nad planowaniem wymaganym do urzeczywistnienia każdego z tych oddzielnych planów, o niezbędnej logistyce, współpracy między tak wieloma częściami międzynarodowego żydostwa i mediów we wszystkich państwach. Pomyślmy o wpływie i praktycznie absolutnej kontroli, jaką ci ludzie musieli wywierać na rząd USA, aby nie tylko wymusić te wszystkie okrucieństwa na narodzie amerykańskim, ale także przekonać rząd amerykański do chętnego udziału Amerykanów w tych przestępczych i psychopatycznych planach  powszechnej kradzieży na skalę międzynarodową.

Ilu ludzi, o jakich możliwościach i poziomie kompetencji, było potrzebnych do zaplanowania i realizacji wszystkich tych programów jednocześnie?  Prawdopodobnie  rozmawiamy tutaj o kilkudziesięciu tysiącach ludzi, działających we wszystkich dziedzinach i na wszystkich poziomach, aby aby doprowadzić te zamierzenia do realizacji. Jednak, kiedy weźmiemy pod uwagę ogrom tych przestępczych przedsięwzięć i ich ogromny zasięg, sugeruje to, jakby praktycznie cała masa światowego żydostwa, 15 milionów lub więcej ludzi w tamtym czasie, dzieliła wspólne marzenie nie tylko o grabieży wszystkich państw świata, ale także o ich podporządkowaniu i kontroli. Co więcej, odnosi się wrażenie, jakby wszyscy żydzi na świecie czytali z tego samego zatwierdzonego scenariusza i  chętnie przyczyniali się do powodzenia tych planów.

Epilog

W swej istocie nie różni się to od tego, co dzieje się obecnie z Rosją, Chinami i Iranem, ani od tego, co działo się w niedawnej przeszłości w Jugosławii, Grecji, Iraku, Libii, Syrii i innych krajach. Wszystko to odzwierciedla te same postawy, te same ambicje i te same psychopatyczne przestępcze zamiary.

Gdybyśmy chcieli dokładniej zbadać przeszłość, ignorując fałszywe, przepisane lub wymazane historie, jednym z okresów, który wymagałby naszej uwagi, byłyby lata od około 1800 do 1900 roku, kiedy Rotszyld i Sassoon byli w rozkwicie i zaprojektowali całkowitą grabież i prawie całkowite zniszczenie Indii i Chin, jednocześnie angażując się w największą  operację handlu narkotykami w historii świata.

Był to również czas wojen burskich, kolonizacji Filipin, żydowskiego finansowania północnoamerykańskich linii kolejowych, finansowania Kanału Panamskiego i Kolei Panamskiej, a także wielu innych przedsięwzięć, którym towarzyszyły porwania milionów chińskich niewolników do pracy w tych kopalniach i dostarczanie darmowej, niewolniczej siły roboczej dla tych przedsięwzięć.

Epoka ta zawiera niewyobrażalną wręcz liczbę  rzezi, spowodowanych zarówno egzekucjami, jak i planowanymi klęskami głodu, przy czym w samych Indiach z łatwością udokumentowano ponad 100 milionów ofiar śmiertelnych, a niektóre szacunki podwajają tę liczbę.  W Chinach, ci sami żydzi, w tym samym czasie, rozpoczęli odwet na Taipingach, co doprowadziło do najkrwawszej wojny w historii ludzkości z udokumentowaną liczbą od 70 do 90 milionów zabitych – tylko po to, by chronić zyski z handlu narkotykami dla Rotszylda i Sassoona.  Okres ten zawiera jeszcze wiele więcej okrucieństw , zbyt wiele, by je tu wymienić.

Wojny burskie są częścią  brytyjskiej historii, która jednak została opisana żydowską ręką. Podobnie rzecz ma się z dwiema wojnami światowymi, Brytyjską i Holenderską Kompaniami Wschodnioindyjskimi, niewybaczalnymi grabieżami, głodem i rzeziami w Indiach, a także chińskim „stuleciem opium” z jego ogromnymi okrucieństwami, rzeziami, nędzą i handlem niewolnikami. To również część brytyjskiej historii, która została napisana w całości żydowską ręką. Podobnie sprawa ma się z Jugosławią, Grecją, Irakiem, Libią i Syrią, które pomimo tego, że są częścią historii USA, to są całkowicie spisane żydowską ręką.

Tak, Chazarzy z londyńskiego City byli rzeczywiście bardzo zapracowani w latach trzydziestych XX wieku, ale nie był to jedyny czas, kiedy tak się działo, ani jedyny czas, kiedy realizowali podobne plany z podobnymi rezultatami. Proces ten w żadnym wypadku nie wyhamował ani nie ustaje.  Tylko wtedy, gdy będziemy w pełni świadomi ich historii i ich wyczynów, ujrzymy ramy, w których możemy umieścić inne wydarzenia  i dokładnie zobaczyć cały obraz tych wydarzeń w ich perspektywie.

Larry Romanoff

Tłum. Sławomir Soja

 

Przypisy

[1] Let’s Have a Financial Crisis: First, We Need a Central Bank

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/lets-have-a-financial-crisis-first-we-need-a-central-bank-october-07-2019-2/

[2] The Richest Man in the World

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/9293/

[3] Americans and Automobiles: Capitalism and Propaganda

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/7243/

[4] The Richest Man in the World

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/9293/

[5] Nations Built on Lies – Volume 1 – How the US Became Rich; Part 5 — Asset Theft and Financial Crimes

https://www.bluemoonofshanghai.com/wp-content/uploads/2022/10/ENGLISH-NATIONS-BUILT-ON-LIES-VOLUME-1-How-the-US-Became-Rich.pdf

[6] Citibank- The Great Gold Robbery

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/en-larry-romanoff-citibank-the-great-gold-robbery-july-07-2021/

[7] The Jewish Declaration of War on Germany — The Economic Boycott of 1933

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/9836/

[8] War Is a Racket, by Gen. Smedley Butler

https://ia904706.us.archive.org/5/items/WarIsARacket/WarIsARacket.pdf

[9] The Attempted 1933 Jewish Fascist Coup in America

https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/9962/

[10] The McCormack-Dickstein Committee (1934-1935)

http://coat.ncf.ca/our_magazine/links/53/committee.html

[11] The Plot to Overthrow FDR : Government Printing Office

https://ia800408.us.archive.org/14/items/McCormackDicksteinCommittee/McCormack-Dickstein_Committee.pdf

[12] McCormack-Dickstein Committee – The Plot to Overthrow FDR : Government Printing Office

https://www.bluemoonofshanghai.com/wp-content/uploads/2023/02/McCormack-Dickstein-Committee-Wikisource-the-free-online-library.pdf

[13] BBC Radio 4 – Document, The White House Coup, 1933 (27 minute podcast)

https://www.bbc.co.uk/programmes/b007tbs0

[14] Bernays and Propaganda

https://www.bluemoonofshanghai.com/wp-content/uploads/2022/10/BERNAYS-AND-PROPAGANDA-.pdf

[15] High Treason released on Sept 9, 1929:

https://en.m.wikipedia.org/wiki/High_Treason_(1929_British_film)

[16] Men Must Fight, released in the United States on Feb 17, 1933

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Men_Must_Fight

[17] Things to Come released on February 20, 1936: https://en.m.wikipedia.org/wiki/Things_to_Come

Za: The Unz Review (February 4, 2023) | https://www.unz.com/lromanoff/the-jews-were-busy-in-the-1930s/

piątek, 19 maja 2023

Historia ciała w średniowieczu - fragment

 W średniowieczu ciało jest - powtórzmy to - miejscem paradoksu. Z jednej strony chrześcijaństwo nieustannie je kiełzna. „Ciało jest przebrzydłym ubiorem duszy" - mówi papież Grzegorz Wielki. Z drugiej strony jest ono gloryfikowane, mianowicie poprzez cierpiące ciało Chrystusa, i uświęcone w Kościele, mistycznym ciele Chrystusa. „Ciało jest pomieszkaniem Ducha Świętego" - mówi Paweł. Chrześcijańska ludzkość opiera się zarówno na grzechu pierworodnym (przekształconym w średniowieczu w grzech płciowości), jak i na wcieleniu; Chrystus staje się człowiekiem, aby tegoż człowieka wyzwolić z grzechu. W ludowych praktykach ciało ujęte jest w karby antycielesnej ideologii zinstytucjonalizowanego chrystianizmu, lecz broni się przed wyparciem.

Życie codzienne ludzi w średniowieczu oscyluje między Wielkim Postem i Karnawałem, których zmagania unieśmiertelnił Pieter Bruegel w słynnym obrazie z 1559 r. -Bitwa Karnawału z Wielkim Postem. Z jednej strony to, co chude, z drugiej to, co tłu-ste. Z jednej strony post i Wstrzemięźliwość, z drugiej hulanka i obżarstwo. To balansowanie niewątpliwie ma związek z centralnym miejscem ciała w świecie wyobraźni i w rzeczywistości średniowiecza.
Trzy stany składające się na trójdzielne społeczeństwo średniowieczne - oratores (oddani modlitwie), bellatores (ci, którzy walczą) i laboratores (ci, którzy pracują) - częściowo współokreślane są ich stosunkiem do ciała. Zdrowe ciała kapłanów nie są narażone na okaleczenia i uszkodzenia; ciała wojowników uszlachetniają ich bitewne wyczyny, ciała zaś pracowników przytłaczają trudy. Z kolei relacje między duszą i ciałem są dialektyczne i dynamiczne, nie zaś antagonistyczne.

Trzeba tu przypomnieć: to nie średniowiecze dokonuje radykalnego rozdzielenia duszy i ciała, lecz klasyczny rozum XVII- -wieczny. Średniowiecze, karmiące się koncepcjami Platona, zgodnie z którymi dusza istnieje wcześniej od ciała (filozofia ta zainspiruje „pogardę ciała" ascetów chrześcijańskich w rodzaju Orygenesa [ok. 185-ok. 252]), lecz również przeniknięte tezami Arystotelesa, wedle których „dusza jest formą ciała", żywi pogląd, że „każdy człowiek składa się zatem z ciała - materialnego, stworzonego i śmiertelnego, oraz z duszy - niematerialnej, stworzonej i nieśmiertelnej"1. Ciało i dusza są nierozdzielne. „Ono jest zewnętrzem (finis), ona jest wnętrzem (intus), dającym o sobie znać za pośrednictwem sieci oddziaływań i znaków" - reasumuje Jean-Claude Schmitt2. Ciało, nosiciel przywar i grzechu pierworodnego, jest też nośnikiem zbawienia: „Słowo stało się ciałem" - mówi wszak Biblia. Jako człowiek Jezus cierpiał.

To jednak, co zwykło się określać umownym mianem średniowiecza3, było zrazu epoką wielkiego wyrzeczenia się ciała.

  Wielkie wyrzeczenie 

Najbardziej ostentacyjne społeczne formy przejawiania się ciała, jak i jego najintymniejsze uniesienia są w znacznej mierze tłumione. Istotnie, znikają w średniowieczu termy i sport, a także odziedziczony po Grekach i Rzymianach teatr; ba, nawet amfiteatry, których nazwa ze stadionowych zawodów przejdzie na teologiczne zmagania w obrębie uniwersytetów. Diabolizacja kobiety, kontrola nad seksualnością, deprecjacja pracy ręcznej, homoseksualizm najpierw potępiony, potem tolerowany, wreszcie zakazany; przygana dla śmiechu i gestu, potępienie maski, szminki i przebrania, utożsamienie łakomstwa z rozpustą... Ciało uważa się za więzienie i truciznę duszy. Tak więc na pierwszy rzut oka antyczny kult ciała ustępuje miejsca kompletnej jego ruinie w społecznym życiu średniowiecza.

Ten wielki przewrót pojęciowy wprowadzają i podsycają Ojcowie Kościoła, ustanawiając instytucję monachizmu. „Ideał ascetyczny" podbija chrystianizm poprzez ich wpływ na Kościół i staje się fundamentem społeczności mniszej, która we wczesnym średniowieczu spróbuje narzucić wszystkim własny wzorzec jako ideał chrześcijańskiego życia. Benedyktyni uważają ascezę za „narzędzie przywracania duchowej wolności i powrotu do Boga"; „Jest to wyzwolenie duszy z oków i tyranii ciała". Owo narzędzie ma dwa podstawowe aspekty: „wyrzeczenie się przyjemności i walkę z pokusami"4.

Przychodzący ze Wschodu i od Ojców Pustyni ascetyzm benedyktyński łagodzi nieco surowe podejście do ciała. Odnajdujemy w nim hasło discretio, tzn. umiarkowanie. Wprowadzeniu systemu feudalnego towarzyszy w wieku XI i w początkach wieku XII reforma monastyczna, akcentująca, zwłaszcza we Włoszech, tłumienie przyjemności, przede wszystkim cielesnej. Pogarda świata - hasło duchowości monastycznej - to głównie pogarda ciała. Reforma kładzie nacisk na wyrzeczenia w dziedzinie odżywiania (posty i zakaz niektórych pokarmów) oraz na dobrowolnie narzucane sobie udręki. Pobożni świeccy (tak jest w wypadku świętego Ludwika, króla Francji w XIII w.) mogą przymuszać się do umartwień cielesnych porównywalnych z tymi, które zadają sobie asceci - do noszenia włosiennicy, biczowania się, czuwań, sypiania na ziemi...
Poczynając od XII w., rozwija się nurt pobożności polegający na naśladowaniu Chrystusa; pod jego wpływem świeccy zaczynają stosować praktyki przypominające mękę Chrystusa. Ludwik Święty, nabożnie wielbiący cierpiącego Boga, będzie Królem-Chrystusem, królem-cierpiętnikiem.
Do praktyk takich często dochodzi z inicjatywy laików, zwłaszcza bractw pokutniczych. Tak właśnie jest w Perugii w 1260 r., gdzie świeccy organizują procesję przebłagalną, w trakcie której uczestnicy publicznie się biczują. Wydarzenie to odnosi wielki sukces i rozprzestrzenia się w środkowych i północnych Włoszech. Kościół nadal to wszystko kontroluje, rozszerzając okresy, w których wiernych obowiązują obostrzenia pokarmowe. Od XIII w. kalendarz żywieniowy przewiduje powstrzymywanie się od mięsa trzy razy w tygodniu, posty w okresie Wielkiego Postu, Adwentu, Suchych Dni, w wigilie świąt i w piątki. Poprzez kontrolę gestów Kościół narzuca ciału dyscyplinę przestrzenną, poprzez kalendarze zakazów - dyscyplinę w czasie.

TABU SPERMY I KRWI

U zarania czasu, w którym - przynajmniej na Zachodzie - zacznie funkcjonować urzędowa religia i nowy ład, chrystianizm, materializuje się odraza wobec płynów cielesnych - spermy i krwi. W rzeczy samej ów „świat wojowników" odrzuca krew.

Z tego punktu widzenia społeczeństwo średniowieczne jest światem paradoksów. W pewnym sensie można nawet twierdzić, że średniowiecze odkryło krew. W swym dziele Michelet5 Roland Barthes mocno podkreśla tę kwestię, ważką, acz problematyczną: „Całe wieki upływają pośród perypetii niestałej krwi - pisze on. - Wiek XIII pod znakiem trądu, XIV pod znakiem dżumy".

W średniowieczu krew jest kamieniem probierczym stosunków między dwoma wyższymi stanami społeczeństwa - oratores i bellatores. Wyróżnikiem tej drugiej kategorii, wojowników, ustawicznie konkurującej i ścierającej się z pierwszą, tj. z klerykami, jest rozlewanie krwi. Mnichom, strażnikom dogmatu, bić się nie wolno, choć ten zakaz nie zawsze bywa przestrzegany. Stąd też osią społecznego rozróżnienia między oratores i bellatores będzie to właśnie tabu. Jest to racja społeczna, strategiczna i polityczna, ale również teologiczna, skoro w Nowym Testamencie Chrystus mówi, że krwi rozlewać nie wolno.

To sprzeczność i paradoks, gdyż pragmatyka chrześcijańska opiera się na ofierze - świętej, lecz i krwawej - z Chrystusa. Zresztą eucharystia bezustannie odnawia tę ofiarę: „To jest ciało moje, to jest krew moja", mówi Jezus do uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy. Fundamentalny obrzęd chrześcijański, msza i eucharystia, będzie częściowo ofiarą z krwi. Tak tedy krew staje się podwaliną społecznej hierarchii. Wśród kleryków i laików, oczywiście również wśród laików, gdyż szlachta stopniowo nawraca się na tę nową koncepcję, przyjmuje ten nowy wynalazek będący jedynym trwałym elementem, spoiwem jej grupy społecznej. Już we wczesnym średniowieczu zaczyna rozbrzmiewać śpiewka: „Rodzimy się ze szlachetnej krwi"6. 

Jednakże krew jako określnik pokrewieństwa wśród szlachty pojawia się dość późno. Dopiero w Hiszpanii pod koniec XV w., i to dla kontrastu z Żydami, występuje pojęcie „czystości krwi". 

Jednakże tabu krwi trwa nadal. Jedną z licznych przyczyn względnego upośledzenia kobiety w średniowieczu jest zapew- ne menstruacja, nawet jeśli, jak zauważyła Anita Gueneau-Jala- bert7, teologia średniowieczna nie przejęła starotestamentowych zakazów dotyczących miesiączkujących kobiet. Przekroczenie kościelnego zakazu stosunków małżeńskich w okresie menstrua- cji kobiety miało jakoby prowadzić do płodzenia dzieci dotknię- tych trądem, „chorobą wieku", jakbyśmy dziś powiedzieli; to wyjaśnienie najpospolitsze owego zakazu. Również sperma jest skalaniem. Tym sposobem uwieńczeniem deprecjacji ciała staje się sfera płciowa, od XII w. łączona z tabu krwi.
Chrześcijaństwo średniowieczne woli grzech od skalania. Du- chowość bierze górę nad cielesnością. Krew Chrystusa trzyma- na jest z dala od nieczystej krwi ludzkiej. Zwana jest ona Drogocenną Krwią, którą anioły i Maria Magdalena zebrały jakoby u stóp krzyża i o której posiadanie współzawodniczą w średniowie- czu liczne kościoły, jak na przykład w Brugii, a zwłaszcza w Mantui. Drogę kultowi Krwi Przenajświętszej utorował sukces literackiego i rycerskiego wątku świętego Graala. Nie istnieją jednak na średniowiecznym Zachodzie bractwa krwi.

(...)

Wszelkie próby antykoncepcji są dla teologów śmiertelnym grzechem. Sodomia jest obrzydliwością. Homoseksualizm, najpierw potępiony, później tolerowany - do tego stopnia, że, jak twierdzi Boswell, w XII w. w samym łonie Kościoła ukształtowała się kultura „gejowska" - poczynając od XIII w. staje się zboczeniem przyrównywanym niekiedy do kanibalizmu. Słowa stwarzają rzeczy. I tak nowe terminy, pojawiające się u schyłku starożytności, następnie w średniowieczu, takie jak caro (ciało), luxuna (lubieżność, rozpusta),/ôrmcaiî0 (wszeteczeństwo), formują chrześcijański słownik antycielesnej ideologii. Określana terminem caro natura ludzka ulega w ten sposób seksualizacji i otworzy bramy „grzechowi przeciw naturze".

System będzie ostatecznie gotowy w XII w., wraz z wprowadzeniem w życie reformy gregoriańskiej. „Gregoriańskiej", gdyż bierze ona nazwę od imienia papieża Grzegorza VII (1073-1083). Zasadniczej „reformy", gdyż stanowi wielkie aggiornamento realizowane przez chrześcijański Kościół w celu usunięcia ze swej instytucji handlu funkcjami kościelnymi (symonia), jak też konkubinatu księży (nikolaizm). Przede wszystkim reforma gregoriańska oddziela kleryków od laików. Ci pierwsi, zwłaszcza poczynając od pierwszego soboru laterańskiego, będą musieli - w ramach nowego modelu, którym jest monachizm - powstrzymywać się od wylewania tego, co kazi duszę i przeszkadza zstąpić Duchowi: spermy i krwi. W ten sposób powołany zostaje do życia zakon, świat celibatariuszy. Jeśli idzie o drugich, mają oni swych ciał używać gwoli zdrowia i zbawienia, w obrębie społeczeństwa zamkniętego w małżeństwie i modelu patrymonialnym, monogamicznym i nierozerwalnym.

Historia ciała w średniowieczu (Jacques Le Goff, Nicolas Truong)

Sandor Marai - Luźne refleksje

 Poufna godzina

Ten człowiek ma raka wątroby i nie wie o tym. Ja wiem i poufnie z nim rozmawiam. Słucham o jego planach podróżnych, potakuję, kiedy krytykuje i oskarża świat, rozmawiamy o pisarzach i politykach, a słowa, jakie wypowiada, zważywszy na jego sytuację, mają inną wartość, przyjmuję każdą jego propozycję chętnie i bez wahania, jak ktoś, kto się boi, że niechcący może coś zaniedbać. Pogadaliśmy sobie mile i serdecznie. Potem, wracając myślą do naszej rozmowy, ze zdziwieniem stwierdzam, że tylko w cieniu śmierci można rozmawiać naprawdę trzeźwo i zgodnie.

*

Hamsun

Przeczytałem nową książkę Hamsuna. Znowu „to samo”. Włóczęga, który tęskni za domem rodzinnym i zarazem nie może w nim wytrzymać. Tytuł książki: Zamknięty krąg.

Pisze „to samo” od siedemdziesięciu lat, podobnie jak morze mówi „to samo”, ze straszliwą mocą i poufałością. Nie, z pewnością nie jest to pisarz „akcji”. Chcę słyszeć jego głos, zawsze, póki żyję, jak głos młodości.

Politycznie niegodny zaufania. Z odrazą odwracam się od politycznie niegodnego zaufania Hamsuna. Potem wchodzę do mojego gabinetu, sięgam po jego nową książkę i w tajemnicy, łapczywie i pożądliwie zaczynam ją czytać.

*

Towarzystwo

Jak to oni zbiegają się w salonie, jadalni lub pokoju do gry w brydża, jak to się spotykają, jak to słuchają muzyki, surowo, „za własne pieniądze!” – jak łapczywie czytają gazety, wyniośle, bo „to przecież kłamstwo”, jak to szukają jedni drugich i trafiają na siebie, w zaczarowanym kręgu bezsilnego przyciągania, jak to posapują razem z innymi, także gdy są zupełnie sami w swoim pokoju – i jak podejrzliwie wietrzą w nas obcego.

Rozmawiają także o „ważnych sprawach”. Ale pomiędzy sprawami „ważnymi” i „niepoważnymi” dzieje się coś, czego nie śmią sobie wyobrazić ni zaszczycić jedną myślą: życie. Dzieje się tak w spokoju i obojętności. Co to jest? Coś systematycznego i „niepoważnego”.

*

Strata

Niekiedy przystaję na ulicy, sprawdzam zawartość kieszeni, czuję się tak, jakbym coś utracił. W domu otwieram szuflady, czytam listy, przeszukuję kieszenie dawno nienoszonych ubrań. Kiedy indziej przyłapuję się na tym, że wydzwaniam do ludzi pod byle pretekstem, wypytuję ich, mówię o czymś innym. Coś utraciłem.

Z książki Cztery pory roku

Sándora Maraia

Budzę się w nocy około trzeciej i nagle wiem: utraciłem sen! Nie sen, który śniłem tej nocy, uboczny produkt spania, ten bezładny, słodki nonsens, który z resztek dnia i oparów moich pogrzebanych pragnień gęstnieje w niewyklarowane zjawisko, lecz to uczucie rodem ze snu, że za rzeczywistością kryje się sens, którego nie sposób wyrazić słowami. Czym był ten sen? Dlaczego tak boli, że już go nie ma? Dlaczego go szukam? Czy był młodością? Nie wiem.

Wiem tylko, że mnie ograbiono.

czwartek, 18 maja 2023

O myśleniu grupowym

 W 1952 roku socjolog William H. Whyte wymyślił termin „myślenie grupowe”, określający mechanizm ujawniający się w grupach izolowanych. Otóż okazuje się, że członkowie odciętych od wpływów zewnętrznych i bardzo spójnych grup szybko dochodzą do normatywnie „właściwych” poglądów i stają się całkowicie odporni na krytykę. Są obojętni na argumenty pochodzące spoza grupy, wrodzy wobec pojawiających się wewnątrz dysydentów i absolutnie pewni własnych racji moralnych. Psycholog Irving Janis[64], który przeprowadził wiele badań dotyczących tego zjawiska, stwierdził, że jest to „szczególny sposób myślenia, właściwy ludziom głęboko zaangażowanym w działalność spójnej, zamkniętej grupy; w której walka o jednomyślność przeważa nad próbami wypracowania realistycznych alternatywnych sposobów postępowania”. Zgodzicie się zapewne, że nie są to warunki sprzyjające podejmowaniu trafnych decyzji.

Za przykład może posłużyć katastrofa promu kosmicznego Challenger. Naukowcy i inżynierowie z NASA, poddani silnej presji politycznej (w tym czasie Kongres zamierzał wycofać dużą część funduszy z programu kosmicznego, a start, z różnych przyczyn, już był opóźniony) stali się wręcz systemowo odporni na obawy zgłaszane przez współpracowników dwadzieścia cztery godziny przed startem. Dotyczyły one uszczelek w zewnętrznych zbiornikach paliwa. Zorganizowano wprawdzie konferencję telefoniczną w celu szczegółowego przedyskutowania tego problemu, a jednak zapadła decyzja o starcie, z perspektywy czasu niepojęta. Nadrzędnym celem grupy stało się podjęcie jakiegokolwiek działania.

Skutki tego były tragiczne. Śledztwo wykazało, że przyczyna katastrofy to nie tylko rozszczelnienie uszczelki. Działał też bardziej szkodliwy i podstępny czynnik: zatęchła, duszna atmosfera w grupie. Komisja Rogersa, wyznaczona przez prezydenta Ronalda Reagana do zbadania tego wypadku, potwierdziła dręczący psychologów społecznych strach: to kultura organizacyjna NASA i proces podejmowania decyzji odegrały znaczącą rolę w doprowadzeniu do tragedii. Było to jasne jak słońce.*

* Objawy myślenia grupowego są następujące: poczucie wszechmocy, które tworzy przekonanie o sukcesie i zachęca do podejmowania ryzyka; odrzucanie ostrzeżeń, które mogłyby zachwiać wiarę grupy we własną nieomylność; wiara we własną moralność; stereotypowe poglądy na temat przywódców „wroga”; presja wywierana na członków grupy, którzy wyrażają sprzeciw; autocenzura; iluzja jednomyślności; powstanie samozwańczej „policji myśli” strzegącej przed dopływem niepomyślnych informacji (Janis, 1972).

Z książki Kevina Duttona

Mądrość psychopatów 

wtorek, 16 maja 2023

Plandemia jako globalne Truman Show

 



Tak zwana „Pandemia” to globalny epizod Truman Show, (film „The Truman Show” (1998). Jest to praktycznie globalny program telewizyjny na żywo, w którym tylko uczestnicy (Truman) nie zdają sobie sprawy, że biorą udział w inscenizowanym przedstawieniu teatralnym przygotowanym przez skorumpowane i skoordynowane współpracujące rządy, media i instytucje (NWO, Głębokie Państwo, System ). W filmie sugerowane są różne scenariusze katastrof (bardzo prawdopodobna katastrofa lotnicza) lub inscenizowane (korki uliczne, pożary lasów, wypadek w elektrowni jądrowej), aby Truman nie uciekł z fałszywej rzeczywistości (jego wyspy) z powodu frustracji i strachu. Ponadto u Trumana prowokowano traumę przez zainscenizowane wydarzenia. Jego fałszywy ojciec aktor „utopił się” na jego oczach, aby utrzymać go na wyspie ze strachu przed wodą. Wyspa symbolizuje ograniczoną percepcję.

W zasadzie zainscenizowana „pandemia” działa w ten sam sposób. Jest to iluzja stworzona za pomocą kłamstw i oszustw, aby nieustannie generować strach, aby utrzymać pod kontrolą budzącą się politycznie populację. Strach paraliżuje, podporządkowuje i ogranicza pole widzenia.

Oszustwo musi pozostać rozpoznawalne, aby nie naruszać wolnej woli ludzi. Działania „elity” są ograniczone prawami metafizycznymi. Unikają naruszania wolnej woli, aby uniknąć karmicznych konsekwencji. Trzecie prawo Newtona (akcja-reakcja), na Wschodzie nazywa się to karmą, popularna mądrość brzmi: What goes around comes around. Wyjątek od tego prawa pozwala na oszukiwanie/testowanie ludzi pod warunkiem, że oszustwo pozostaje rozpoznawalne. [Dość wątpliwa idea, kto przyczynia się do czyjejś śmierci nie może za pomocą takich trików uniknąć negatywnych konsekwencji. Być może po prostu goście nieźle się bawią, gdyby wierzyli w jakąś metafizykę, z wyjątkiem Satanizmu, byliby raczej grzecznymi chłopcami VB].

Dlatego w swoje oszustwa wbudowują błędy logiczne, elementy ironiczne i inne wskazówki. Takich podpowiedzi w „pandemii” są dziesiątki. Są to odpowiedniki ostrzegawczych kolorów trujących roślin lub zwierząt.

Z każdą dodatkową wskazówką dają ludziom szansę rozpoznania oszustwa, prosząc w ten sposób o pozwolenie na kontynuację. Jeśli zignorujesz wskazówki i pozwolisz im, kontynuują, eskalując je do następnego poziomu.

Jean-Claude Juncker, były przewodniczący Komisji Europejskiej, ujmuje to w ten sposób: „Postanowimy coś, a potem ogłosimy to publicznie i poczekamy, czy coś się wydarzy. Jeśli nie będzie wielkich krzyków i zamieszek, bo większość ludzie nawet nie rozumieją, co zostało postanowione, więc idziemy dalej - krok po kroku, aż nie będzie już odwrotu".

Cel NWO jest otwarcie określony przez „elity” w ich publikacjach. Przestępcy to często aroganccy, oderwani od rzeczywistości narcyzi, którzy przechwalają się swoimi zbrodniami i kpią ze śledczych. Zgodnie z prawami metafizycznymi są oni również zobowiązani do upublicznienia swoich planów. Jednym z takich tytułów jest: „Covid-19: Der Grosse Umbruch” (Wielki Reset) autorstwa Klausa Schwaba, założyciela Światowego Forum Ekonomicznego i wzoru dla każdego megalomańskiego superzłoczyńcy, przeciwnika Jamesa Bonda. Fikcja naśladuje życie. Takich tytułów, w których „elita” otwarcie ogłasza NWO, są dziesiątki. Ci ludzie nie są teoretycznymi amatorami, nie są nieszkodliwymi marzycielami, są zorganizowani, silni finansowo, potężni, to w większości kryminalistyczni socjopaci i psychopaci. Ci, którzy nie traktują poważnie ich deklarowanych intencji, robią to na własne ryzyko.

System tworzy następujące wskazówki rozmyślnie i z dużą częstotliwością. Można je znaleźć w każdym istotnym obszarze narracji „pandemicznej”. Agenci Systemu używają anagramów, ironii, symboliki i dwuznaczności z kalkulacją, nie z niedbalstwa, niekompetencji, czystej głupoty lub innych powodów często podawanych jako wymówki. Działają według jasnych wytycznych i z dużą dokładnością, ponieważ są ściśle kontrolowani przez hierarchię NWO.

1) Podpowiedź
2) Rozszyfrowana wskazówka

(W książce podano więcej przykładów)

1) „Fala Delta”, oparta na wariancie „wirusa CovID”, jest oficjalnie uważana za szczególnie zaraźliwą.
2) Fale delta to częstotliwość mózgu podczas głębokiego snu. Jest to ironiczne odniesienie do faktu, że ci, którzy nie widzą tego oszustwa, są w głębokim śnie i są całkowicie nieświadomi. Odnosząc się do „uśpienia” w znaczeniu uśpienia zwierzęcia, zabicia go. A więc fala głębokiego snu, czyli eutanazja.

1) Fala „Omicron”, wariant „wirusa CovID” to najnowszy wariant, który obecnie bezwzględnie wymaga obowiązkowych szczepień wszystkich ludzi.
2) „Omikron” to anagram słowa „Moron” (niedorozwinięty umysłowo). A więc fala kretynów w postaci zainscenizowanej pandemii opartej na nieistniejącym wirusie.

1) Fale „Delta-Omicron” były szczególnie propagowane w bezpośrednim następstwie.
2) „Delta-Omicron” to anagram słowa „Media-Control”. A więc fala kontroli mediów.
Jeden raz, to się zdarza. Drugi raz to dziwna koincydencja .Trzeci wskazuje na celowość. Greckie litery delta i omicron nie występują kolejno w alfabecie greckim, między nimi znajduje się 10 liter. Tak więc fakt, że ze wszystkich rzeczy te dwa warianty są silnie propagowane jeden po drugim jako „warianty budzące obawy”, wyklucza zbieg okoliczności w odniesieniu do znaczenia odpowiednich anagramów, a w szczególności połączonego anagramu z obu.

1) Adres niemieckiego „producenta szczepionek CovID BioNTech SE to „An der Goldgrube 12” (At the Gold Pit 12).
2) "At the Gold Pit” jest wyraźnym ironicznym odniesieniem do zorientowanego na zysk myślenia i działania firmy. Żadna szanująca się firma farmaceutyczna nie wybrałaby takiego adresu, ponieważ potencjalnie budzi on niezwykle szkodliwe dla biznesu skojarzenia. Firmy celowo przykładają dużą wagę do takich rzeczy, ponieważ np. wiele terminów może mieć zupełnie inne (negatywne) znaczenie w innym języku. Każda nazwa produktu, każdy adres, każdy numer telefonu, każde logo firmy jest skrupulatnie sprawdzane przez wyspecjalizowane agencje (marketingowców, psychologów, lingwistów), aby całkowicie wykluczyć negatywne skojarzenia.
Porównanie byłoby, gdyby Mercedes Benz zbudował swoją główną fabrykę pod adresem „Na złomowisku 7”. Coś takiego po prostu nie dzieje się bez zamierzonego działania.
Jest to więc zamierzone i wskazówka, która wyraźnie stwierdza, że ​​w tej firmie chodzi o złoto, jest to maszyna do drukowania pieniędzy, która działa najbardziej dochodowo, gdy ludzie są chorzy, a zatem w interesie firmy jest, aby ludzie chorowali, pozostali chorzy i zachorowali!

1) Prof. Lothar Heinz Wieler jest niemieckim lekarzem weterynarii, który od 2015 roku pełni funkcję prezesa Instytutu Roberta Kocha (RKI, podobnego do amerykańskiego CDC). W tej roli doradza rządom federalnym i stanowym w zakresie zdrowia publicznego w szczególności zagrożeń chorobami zakaźnymi oraz łagodzenia skutków pandemii COVID-19.
2) LEKARZ ZWIERZĄT, jest wykorzystywany jako ekspert od pandemii LUDZKIEJ jako konsultant rządu. To nie przypadkowy wybór personelu. To zamierzona wskazówka, poniżająca ironiczna aluzja do ludzi jako (głupich) zwierząt.

1) Dr Anthony Fauci z CDC, Centrum Kontroli Chorób w USA.
2 Na nagraniu wideo z CBS News widzimy, jak Anthony Fauci otrzymuje zastrzyk w lewe ramię (podobno ze szczepionką CovID), ale zapytany o to w innym wywiadzie krótko później, wskazuje prawą rękę jako miejsce, w którym odczuwa „bolesność w miejscu wstrzyknięcia”.
To nie jest pomyłka, konfuzja, zła pamięć, nie lustrzany monitor, ale celowe wskazanie, że nie otrzymał szczepionki, że jego zastrzyk był wyreżyserowany.
Fauci to sycylijska nazwisko oznaczające „sierp”, odnoszące się do wyrabiających sierpy. Sierp jest symbolem Grim Reaper (i komunizmu, ideologii politycznej, która spowodowała 100 milionów zgonów, głównie na Wschodzie. To, że ktoś o takim nazwisku jest na takim stanowisku, nie jest przypadkiem, to wskazówka, że ​​ta osoba przynosi masową śmierć. Dr Anthony Fauci, wykazuje niezaprzeczalne podobieństwo do dr Thomasa Tuttle, jego „maska” i zalecany „dystans społeczny” to odpowiedniki „pandemii” z 1918 r. Celowy dobór personelu. Podpowiedź wynikająca z podobieństwa głównych bohaterów jest „wtedy jak teraz”, więc dzisiejsza „pandemia” to znowu ten sam kłamliwy scenariusz, co wtedy. „Szczepionki” przyniosły choroby i śmierć, wtedy jak teraz, tak też „wirus grypy” nigdy nieistniał ani nie istnieje teraz.

1) Jen Psaki, sekretarz prasowy Białego Domu, odniósł się do „pandemii” na konferencji prasowej jako „Plandemia”, co jest neologizmem od słowa plan + pandemia.
2) Nie przejęzyczenie, ale celowe.
Tym samym mogą twierdzić, że otwarcie przyznali się, że to była plandemia. Jeśli ludzie przyjmują bezpodstawne założenie, że było to przejęzyczenie, to ich własna wina za to, że byli tak łatwowierni i naiwni.

1) Według mediów pierwszym człowiekiem, który rzekomo otrzymał „szczepionkę na koronawirusa” w Anglii i wkrótce potem zmarł, był William Shakespeare, imiennik światowej sławy angielskiego pisarza.
2) Ze wszystkich możliwych to nazwisko spośród milionów innych? Całkowicie nieprawdopodobny „zbieg okoliczności”.
Jak wiadomo są poważne wątpliwości co do osoby Szekspira, np "Czy Szekspir nie żyje?” to artykuł Marka Twaina, w którym kwestionuje on istnienie Szekspira. Podana wskazówka jest taka, że ​​mediom nie należy ufać. Że jest wątpliwe, czy przedstawione osoby, rzekomo zarażone i zmarłe na Coronę są w ogóle prawdziwe. Albo są po prostu fikcyjnymi postaciami, istniejącymi jedynie na stworzonych cyfrowo zdjęciach, którym przypisane są fikcyjne imiona. Kto miałby to sprawdzić? Na przykład reporter Spiegel Relotius nie tylko szczegółowo opisywał ludzi, którzy nigdy nie istnieli, ale także swobodnie wymyślał całe reportaże. Przez lata! Nie był to odosobniony przypadek, ale reguła. Kompleks medialny składa się głównie z postaci takich jak Relotius. Oczernianie to ich codzienność. Ktokolwiek nie posiada hamulców moralnych, uciekając się do oczerniania, równie swobodnie zymyśla.

1) Amerykańskie CDC używa znaków NPC, które można łatwo zidentyfikować jako takie w jej oficjalnej reklamie szczepień.
2) Skrót „NPC” oznacza „Non-Playing Character” i odnosi się do postaci drugoplanowych w grach wideo, które nie mają indywidualnego życia wewnętrznego, nie mają własnej woli i na których zachowanie mają wpływ wyłącznie bezpośrednie wpływy środowiska. Są programowalnymi niewolnikami propagandy.

1) „Tagesschau” (niemiecka audycja porównywalna z wiadomościami CNN) donosi o kampanii, w której „owce promują szczepienia”, stojąc w szyku strzykawek. Patrz ilustracja pod tabelą.
2) „Owce” to powszechnie używane określenie naiwnych ofiar propagandy. W tym przypadku dla tych, którzy zostaną zaszczepieni.
Ten raport to czysty cynizm i wyraz absolutnej pogardy systemu dla tych, którzy się zaszczepili. To bardzo wyraźna wskazówka.

Były to niektóre ze szczególnie istotnych i oczywistych wskazówek. Niektóre z nich są rozpoznawalnie umieszczone w centralnej pozycji, aby każdy mógł je zobaczyć i są dość jednoznaczne, jak „Dr. East”. Albo są statystycznie praktycznie niemożliwe, jak w przypadku „Szekspira”. Inne wymagają głębszego namysłu lub wyższego poziomu edukacji, ponieważ są to np. wskazówki odnoszące się do wydarzeń politycznych, wydarzeń historycznych (dat) lub osób, jeszcze inne to pewne grupy liczb o ukrytym znaczeniu (np. 33 lub 666).

W nazwach wielu przedmiotów, osób, liczb i dat kluczowych dla porządku obrad znajdują się metafizyczne wskazówki, które ujawniają prawdziwe pochodzenie, naturę i skutek oraz inne ukryte informacje.

Z książki 

The Covid Pandemic Hoax Exposure Of An Organized Global Deception 




niedziela, 14 maja 2023

Świat spełnionej metafizyki jest „czasem marnym”, w którym „nic po myślicielu” ...

 Świat spełnionej metafizyki jest „czasem marnym”, w którym „nic po myślicielu” – tym, kto konfrontuje się z innością, wydając się „na pastwę” jej prowokującej zagadki. W tym czasie „nic po myślicielu”, bo nowoczesny człowiek, spełniający siebie, w bezpiecznym – przyniesionym przez metafizykę – dystansie wobec skrytości i tajemnicy nie potrzebuje już jego myślenia. Przeciwnie, okazuje mu pełne lekceważenia niezrozumienie. A jednak to właśnie „marność” tego czasu stanowi niezwykłe, ostateczne i najbardziej radykalne wezwanie do myślenia. Gdy bowiem nic już nie może powstrzymać wyzwolonych przez wszechwładną metafizykę, destrukcyjnych, rodzących homogeniczność i martwotę, żywiołów, wówczas człowiekowi, pragnącemu walczyć o ocalenie własnej istoty, pozostaje tylko wytrwały namysł. Wszystko inne bowiem, czyli zarówno sztukę, etykę, jak i religię, nowoczesne „myślenie” rachujące jest w stanie zaanektować i podporządkować swym celom, umacniającym homoidalne trwanie nowoczesnego „człowieka”. Paradoksalnie więc: nowoczesne zagrożenie człowieka w jego zdolności do myślowego zagłębiania się w metafizycznie nieujawnialną skrytość innego „zmusza” do myślenia – jest wyjątkową szansą na to, aby takie istotne myślenie ocalić w sobie i zradykalizować. W tym sensie również sama nowoczesność jest szansą, albowiem to właśnie jej nastanie odbiera metafizycznej tradycji uwodzicielski czar, który przez wieki krępował i zwodził zachodniego człowieka.

Dla kogóż jednak nowoczesność stanowi dziś szansę? Jak rodzi się w jej przestrzeni myśliciel, który jest w stanie dostrzec w nowoczesności „biedę” myślenia i potraktować ją jako wzywający ku myśleniu „krzyk” inności, na którą napiera śmiercionośna monotonia „bytu”, „przedmiotu”, „tego samego”? Pojawienia się myśliciela nie sposób przewidzieć, nie sposób zaprogramować. Sam myśliciel jest więc zagadką innego, jest kimś, kogo inność bycia w zagadkowy sposób sobie „przywłaszcza” i „używa”. Najniezwyklejszą i najbardziej poruszającą figurą takiego pojawienia się jest nietzscheański Zaratustra, któremu w metafizycznym kołowrocie „wiecznego powracania tego samego” INNE daje znak, przekształcając najradykalniej sens jego egzystencji. Przykład Zaratustry pokazuje w ten sposób, że myśliciel pojawia się dzięki epifanii. Może stać się ona jednak udziałem tego tylko, kto monotonię i „beznadzieję” metafizyki potrafi przeżyć i przetrawić („z niespokojnym sercem”) do końca – po wszystkie najdalej idące i najokrutniejsze konsekwencje myślenia metafizycznego, które ujawniają się w „marnym czasie” jego spełnienia – i wytrwać w zapytywaniu. Skrajnie radykalne napieranie jawności „tego samego” jest więc dla tego, kto „ma uszy dla niesłychanego”, sposobem, w jaki skrytość inności bycia objawia siebie. Uszy te wyrastają jednak tylko „szaleńcom” – tym najwytrwalszym i najbardziej na inne zdecydowanym. Takie „święte szaleństwo”, którym wyróżniał się Zaratustra, jest więc warunkiem możliwości przezwyciężenia metafizyki – przełamania narastającej hegemonii bytu poprzez przebłyskującą w niej epifanię bycia, która prowadzi do projektu; do ekstatycznej próby wysłowienia innej ontologii, będącej ontologią innego, ujęciem świata jako immanentnego w inności bycia, w inności źródła; do próby „włączenia” w ową inność również metafizyki, wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami.

Zaratustra („przezwyciężenie metafizyki”) wydaje się w nowoczesnym świecie zjawiskiem zupełnie niezrozumiałym, rodzącym bardzo skrajne domysły, mające w sobie często posmak oskarżenia albo bezkrytycznej afirmacji i, kreowanego modą, podziwu. Uznany za proroka „relatywizmu”, „nihilizmu” i „ateizmu”, uchodzi za bożyszcze emancypujących się, (po)nowoczesnych społeczeństw.

Jednakże Nietzsche dzieło poświęcone Zaratustrze nieprzypadkowo opatruje podtytułem: Książka dla wszystkich i dla nikogo. Jest ona skierowana „do wszystkich” albowiem wyrasta z doświadczenia tego, co wszystkich dzisiaj dotyczy, czyli nowoczesności, która jest zwieńczeniem metafizyki, a więc sposobu myślenia wyrosłego z ludzkiego potocznego samoodniesienia. Książka ta jest jednak skierowana jednocześnie „do nikogo”, albowiem w nowoczesnym świecie nikt nie pojmuje jej znaczenia, którego kwintesencją jest właśnie przezwyciężenie metafizyki. Nikt, a dokładnie: żaden nowoczesny człowiek, czyli istota pozostająca skrycie (mimo wszystkich oznak swej „emancypacji”) we władaniu myślenia metafizycznego, wyrosłego z potoczności ludzkiego „zrazu i zwykle”. Książkę o Zaratustrze jest w stanie pojąć jedynie Zaratustra – tekst o figurze pojawienia się myśliciela „w marnym czasie” spełnionej metafizyki zrozumieć może tylko pojawiający się w niej myśliciel. Ten, kogo pojawienia się w tej przestrzeni przewidzieć nie sposób – nie sposób więc też się tego pojawienia spodziewać.

Właśnie dlatego trudno w całej tradycji znaleźć dla nietzscheańskiego Zaratustry postać, która byłaby mu w jakimś stopniu pokrewna i pozwoliłaby wniknąć w jego tajemnicę – w skryty sens tego, co Heidegger nazwał „przezwyciężeniem metafizyki”. Wiele wskazuje, że Zaratustra jest pokrewny gronu greckich myślicieli początkowych, którzy mieli dostęp do innego niż metafizyczna potoczność, źródłowego odsłaniania się bycia. Wiele wskazuje również na Jezusa, którego wydarzenie (jego „zbawczy” sens), odsłaniający Boga jako pozwalającą być inność bycia, skrywa się w mrokach chrześcijańskiego (wulgarnie „platońskiego”, a więc metafizycznego) zapomnienia. Niniejszy esej daje jeszcze inną wskazówkę. Jest nią postać Mistrza Eckharta. Jego myśl – sens pozostałego po Mistrzu tekstu Kazań – skrywa w sobie bowiem dynamizm niezwykle zbliżony do wewnętrznej „logiki” opowieści o Zaratustrze. Dynamiz ten mógł zostać z Kazań wydobyty dzięki odwołaniu do myśli Nietzschego i Heideggera. Z drugiej jednak strony, to właśnie ów, wydobyty z tekstu Eckharta, dynamizm rzuca nowe światło na tajemnicę Zaratustry, czyli na sens – antycypowanego przez Nietzschego i rozwiniętego przez Heideggera – projektu przezwyciężenia metafizyki. Dynamizm ten rozpostarty jest pomiędzy dwoma „biegunami”: z jednej strony potocznością (czyli potocznym sposobem ludzkiego samoodniesienia), a z drugiej – Boskością (boskim sposobem samoodniesienia bycia). Istota tego dynamizmu polega na ruchu od potocznego bycia sobą ku byciu sobą na sposób Boskości, który to ruch jest tak radykalny, że pozwala również potoczność włączyć i  „ugruntować” (zaprojektować) w obrębie Boskości. I na tym też polega, w świetle owego dynamizmu, sens przezwyciężenia metafizyki. Jest to ruch poza potoczność, której pochodną są metafizyczne struktury myślenia, ku Boskości, która otwiera perspektywę zupełnie innej ontologii; ku Boskości jako aletheia, która pozwala spojrzeć na potoczność jako pierwszy moment swej niewyczerpanej dynamiki. Radykalność i jasność takiego odsłaniania się istoty „przezwyciężenia” jest doprawdy zadziwiająca. (...)

Pierwsza konsekwencja dotyczy Mistrza Eckharta, a za jego sprawą całej tradycji zachodniego myślenia, która, wedle Heideggera, jest pasmem ciągłego, nieprzerwanie narastającego i radykalizującego się „zapomnienia bycia”. Nie można, co prawda, powiedzieć, nie ryzykując przy tym anachronizmu, że Eckhart przezwycięża metafizykę. To stwierdzenie zyskuje bowiem swój sens dopiero wraz z czasem jej „spełnienia”. Przeprowadzone jednak w niniejszej pracy rozważania pozwalają stwierdzić, że tekst jego Kazań i łacińskich traktatów, czytany w czasie tego „spełniania się”, jest w stanie unaocznić sens „przezwyciężenia”. Eckhart bowiem, projektując apofatyczną inność bycia, próbuje stworzyć projekt ontologii innego, próbuje „wysłowić” to, co jest, od strony skrywającej się inności źródła. Jego myśl może być więc dla współczesnego człowieka drogą wprowadzającą w dynamizm przezwyciężenia metafizyki. 

Eckhart nie mieści się dlatego w Heideggerowskim określeniu tradycji jako „zapomnienia” skrytości bycia. Przeciwnie, ową niedostępną dla metafizyki skrytość poddaje wytrwałej próbie namysłu. Jest to próba tak natężona, że milczenie „późnego” Heideggera na temat Mistrza, przerwane tylko kilkoma krótkimi wzmiankami, należy uznać za nad wyraz znaczące. Sądzę, że milczenie to wskazuje na olbrzymi dług wdzięczności i intymną zażyłość ze strony Heideg-gera, zmuszające go do zachowania powściągliwości i dochowania tajemnicy. Casus Eckharta – choć trudno znaleźć w tradycji inne, równie przemyślane i konsekwentnie prowadzone próby myślenia bycia – pozwala postawić tezę, że to, co Heidegger nazwał dziejami „zapomnienia bycia”, jest jednocześnie dziejami wielu prób „przypominania” (się) go. Heideggerowskie rozumienie dziejów filozofii należałoby więc zrewidować, uznając, że tradycji „zapomnienia bycia” towarzyszy i skrycie ją przenika „inna tradycja”, której ślady są jednocześnie śladami samej inności bycia. Oto więc pierwsza kon-sekwencja: projekt przezwyciężenia metafizyki w oparciu o myśl Eckharta otwiera drogę ku poszukiwaniu skrytego wymiaru filozoficznej tradycji.

Piotr Augustyniak INNA BOSKOŚĆ Mistrz Eckhart, Zaratustra i przezwyciężenie metafizyki

Presupozycja, aluzja, implikatura, insynuacja

 


Presupozycja posuwa się nieco dalej w swojej sugestywności. Jest to najogólniej rzecz ujmując, sąd umożliwiający wypowiedzenie zdania zawierającego na powierzchni inny sąd (łac. suppositio = podkładanie). „Podkładamy" zatem naszemu rozmówcy coś, o czym nie wie, a co niekoniecznie musi być prawdą. Mogę stwierdzić np. „Moje najstarsze dziecko skończyło szkołę." Presuponuję w ten sposób informację o posiadaniu co najmniej trójki dzieci, bowiem gdybym miał ich dwoje, powinienem powiedzieć starsze. W przypadku jednego informacja dziecka o relatywnym wieku nie powinna była się w ogóle pojawiać. Jeśli presupozycja zawiera fałszywe informacje rzadko napotyka na opór, gdyż wymaga aktywnego zaprzeczenia, które - jak pisałem wcześniej - wiąże się ze sporym wysiłkiem i jest niezgodne z regułami konwersacji. Oczywiście, presupozycja sama w sobie nie jest metodą doskonałą, bowiem zawsze można zarzucić jej fałsz. Obrona presupozycji jest jednak łatwiejsza niż wprost. Trudno się bowiem wyprzeć fałszywości stwierdzenia „mam trójkę dzieci", o wiele łatwiej natomiast zasugerować błędność procesu wnioskowania rozmówcy. (...)

Aluzja. Inaczej napomknienie. Słownik języka polskiego mówi, że to napomknienie jest najczęściej niewyraźne i nieprzejrzyste. Jest to wypowiedź tego rodzaju, że odwołuje się do wiedzy słuchacza, wymaga rozwiązania i uzupełnienia często na jeden określony sposób, jest więc częściowym przemilczeniem postulującym. Aluzja jest mówieniem o jakimś przedmiocie bez wymieniania go w sposób wyraźny. Duszą aluzji jest jakieś przemilczenie, nie komunikowanie pewnej treści, lecz sugerowanie jej drogą okólną, a jednak dostatecznie jednokierunkową, żeby odbiorca uchwycił sens, o który nam chodzi. Słowo aluzja wywodzi się etymologicznie od łac. Laudere, alludere - grać, bawić się, igrać, a rzeczownik allusio oznacza po prostu przygrywkę. Dlatego też nadawca wypowiedzi aluzyjnej nie posługuje się słowami jako znakami o jednym sprecyzowanym sensie, lecz igra nimi kunsztownie, aby wyrazić coś, czego dosłownie powiedzieć nie chce. Często aluzja posiłkuje się skojarzeniem lub przenośnią. Czasami posługujemy się nią, gdy nie chcemy powiedzieć brutalnie - może być wówczas przejawem delikatności lub, gdy chcemy komuś złośliwie dokuczyć, nie biorąc odpowiedzialności za dosłowne brzmienie wypowiedzi. Ale niezwykle często aluzja jest wykorzystywana do informacji fałszywej z jednoczesnym uchyleniem się od odpowiedzialności za nią. Do komunikatów aluzyjnych są „zmuszani" twórcy reklam produktów, których reklamowanie jest zakazane. Wystarczy wspomnieć choćby plakaty reklamujące piwo bezalkoholowe z „informacją" ale buja!, przymrużone oko na plakacie, łódkę Bols, WuTeKa Soplica i szereg temu podobnych „wynalazków".

Klasycznym przykładem aluzji jest ironiczna niekompetencja. Sposób opisywany przez Schopenhauera w Erystyce pod numerem 31. Stosowany jest dość powszechnie, szczególnie przez osoby uważane za autorytet i w obecności audytorium. Wystarczy, że szanowany za wiedzę profesor powie: „Pan wybaczy, ale nie rozumiem pańskiej wypowiedzi...", a aluzja jest natychmiast odczytywana przez innych jako: „Chyba nie za bardzo wiesz co mówisz" lub nawet: „Twoje możliwości rozumowania nie dorastają do problemu." Sam byłem wielokrotnie celem takiego ataku. Prowadząc szkolenie dla zarządu pewnej prywatnej firmy, przeprowadziłem ćwiczenie, w którym prezes firmy - człowiek o bardzo dużych osiągnięciach w biznesie - nie wypadł najlepiej, żeby nie powiedzieć, że poniósł całkowitą porażkę. Jego komentarz był następujący: „Na szkoleniach najczęściej okazuje się, że nie nadaję się do biznesu." Przekazana informacja była jednoznaczna. Na szczęście byłem wówczas świeżo po lekturze Erystyki. Postąpiłem zgodnie z zaleceniami jej autora i odpowiedziałem: „To prawdopodobnie moja wina, że poświęciłem niewystarczającą ilość czasu na przedstawienie instrukcji, następnym razem zrobię to dokładniej." Analogiczne aluzje starają się stosować politycy. Niestety ich autorytet jest tak niewielki, że stwierdzeniem, iż czegoś nie rozumieją, mogą się jedynie ośmieszyć.

Podobną półprawdą jest implikatura. Ta jednak korzysta już wprost z procesów wnioskowania głównie w oparciu o informacje zawarte w wypowiedzi (w przeciwieństwie do aluzji, która odwołuje się do wiedzy odbiorcy. Jest wnioskowaniem opartym na konwencjonalnym znaczeniu przekazu. Jest raczej sugerowaniem niż informowaniem. Spójrzmy na przykład:

- Jakiej rasy jest ten ich pies?
- To dalmatyńczyk, ale nie jest głupi.

Jaki wniosek z tej krótkiej wymiany zdań? Taki mianowicie, że dalmatyńczyki to głupie psy. I na dodatek wniosek ten nie został wypowiedziany przeze mnie, mało tego, ja sam być może nawet dystansuję się od podobnych stwierdzeń, oświadczając, że ten akurat osobnik nie jest głupi. Tylko skąd wiemy, że dalmatyńczyki to głupie psy? Ano właśnie tutaj istotą kłamstwa jest to, że zastosowałem implikaturę, nie chcąc wypowiadać tego sądu wprost. W podobny sposób możemy przemycać mnóstwo sądów, a w razie konfrontacji z prawdą wychodzić obronną ręką, wskazując na błędy we wnioskowaniu odbiorcy.

Przykładem implikatury może być wymiana zdań pomiędzy Zygmuntem Kałużyńskim a jego przyjacielem Kazimierzem Rudzkim. „Zygmusiu mówią o tobie, że jesteś brudny". „Niesłusznie - odpowiadam mu na to - co prawda jestem zaniedbany w ubraniu, ale myję się i również się kąpię" (co jest prawdą). Na to Rudzki przyjrzał mi się powtórnie z wyrazem przygnębionej troski, który stanowił jego copyright, i stwierdził: „Może powinieneś zmieniać wodę".26

Ostatnią, najsilniejszą jeśli idzie o sugestywność, formą półprawd jest insynuacja. Jeśli łgarz chce przekazać komuś fałszywy obraz rzeczywistości, może przedstawić mu fakty, z których logicznie i bezpośrednio wypływają fałszywe wnioski, w które sam nadawca nie wierzy, ale może, podobnie jak w poprzednich metodach, bezkarnie uniknąć odpowiedzialności za owe wnioski. Czy kłamiemy w takiej sytuacji? Nie, bo wniosek kłamliwy wysnuwa nasza ofiara. Tak, bo robi to na podstawie odpowiednio przez nas dobranych faktów lub przedstawionych w odpowiedniej kolejności. Istota jest definiowana w Słowniku języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego jako „podsunięcie komuś jakiejś myśli, wmawianie, imputowanie, dawanie do zrozumienia", a łacińskie słowo insinuo oznacza do wnętrza".

Z książki Psychologia kłamstwa Tomasza Witkowskiego