niedziela, 4 grudnia 2022

Zamachnął się nożem i dzieci już nie ma - czyli Taras Szewczenko wielkim ukraińskim poetą był


RUCHY NARODOWOŚCIOWE

Mimo przewagi ludności rusińskiej, od 1860 roku językiem urzędowym był w Tarnopolszczyńnie, jak i w całej Galicji Wschodniej, język polski, a nie ukraiński czy niemiecki. Była to kwestia bardzo skomplikowana. Współistniały bowiem obok siebie trzy języki, trzy wyznania i trzy kultury.

Za tubylców uważali się wszyscy – Polacy, Rusini i Żydzi. W miastach przeważali Polacy i żydzi, po wsiach – Rusini. Język ruski (ukraiński) używany był na wsi nie tylko przez ludność rusińską ale także przez licznych Polaków.

Odrodzenie ruchu narodowego na Podolu spowodowane zostało wprowadzeniem przez władze austriackie reform. Ograniczona została wszechwładza właścicieli dóbr nad poddanymi chłopami oraz powinności pańszczyźniane. Zaistniała możliwość wnoszenia przez chłopów skarg na pana do sądów, wprowadzono tekże niezależny od panów samorząd wiejski, zniesiono wymóg wyrażania zgody przez pana na małżeństwo poddanego. Zniesiono wreszcie pańszczyznę. Reformy dotyczyły także kołcioła. Kościół greckokatolicki (unijny) został zrównany w prawach z kościołem rzymskokatolickim. Powstały ośrodki myśli politycznej – polskie i ukraińskie oraz organizacje: spółdzielcze, oświatowe, kulturalne, a także na poły wojskowe.

Budzący się ukraińskiski ruch narodowy oparty był niemal wyłącznie o warstwę chłopską. Rozwijał się przede wszystkim wśród młodzieży i skierowany był przeciw Polakom, którzy w tym czasie nie uznawali narodowej odrębności Ukraińców. W szkołach i urzędach panował język polski, a właścicielami majątków ziemskich byli głównie Polacy.

W późniejszym czasie młodzież ukraińska uczy się na uniwersytecie lwowskim (gdzie kilka katedr prowadziło wykłady w j. ukraińskim), w ukraińskich gimnazjach i szkołach różnego typu. We wsiach powstaje gęsta sieć czytelni “Proświta” i organizacje takie jak: “Łuh”. “Sokił”, “Striłci”.
Z czasem kler greckokatolicki został przez władze austriackie uprzywilejowany, aby mógł paraliżować wszelkie patriotyczne poczynania Polaków, szczególnie z warstw wyższych, i przeciwstawiał chłopów ukraińskich polskim właścicielom ziemskim.

W pierwszym pokoleniu inteligencji ukraińskiej pojawia się moda na kozackie stroje, przywołuje się czasy wolnej kozackiej Ukrainy, śpiewa rzewne ukraińskie dumki. Młodzież wychowywana jest na poezji Tarasa Szewczenki i jego poematach o rebelii Krzywonosa, Żeliźniaka i Gonty.

W 1902 roku wybucha fala ukraińskich rozruchów chłopskich aż w 400 gminach, zwłaszcza w powiatach: Buczacz, Czortków, Zaleszczyki, Trembowla, Tarnopol, Zbaraż, Złoczów, Przemyślany i Kamionka Strumiłowa. Nasilały się one głównie w okresie sianokosów i żniw. Niszczono plony, zabudowania dworskie, wyrąbywano pańskie lasy itp. Fornale żądali zniesienia kar fizycznych, zwiększenia zarobków i skrócenia czasu pracy.

Radykalizuje się ruch studencki i uczniów wyższych klas gimnazjalnych. Obok polskich napisów “Niech żyje Polska”, pojawiają się napisy “Niech żyje Republika Ukrainy”. Ta młodzież ukraińska jest już wychowana na wyczynach Iwana Gonty i Maksyma Żeliźniaka (Koliszczyzny), obrazach rzezi w Humaniu, gdzie zginęło 20 tysięcy szlachty polskiej, księży i Żydów, którzy się tam schronili, a miasto zostało doszczętnie obrabowane i spalone. W okrutny sposób znęcano się także nad dziećmi i kobietami. Iwan Gonta zamordował nawet swoje własne dzieci zrodzone z matki Polki.

Do tych krwawych wydarzeń nawiązuje właśnie w swoich poematach (największy!) ukraiński poeta – Taras Szewczenko. W wydanym w 1841 roku słynnym poemacie “Hajdamacy” tak m. in. pisze:

Machnuw nożom i ditej ne maje,
popadały zarizani.
Pochowaty chiba?
Ne treba, wony katołyky.

W wolnym tłumaczeniu brzmi to tak: “Zamachnął się nożem i dzieci już
nie ma. Upadły zarżnięte. Pochować je może? Nie trzeba, to katolicy.”

W 1863 roku Pawło Czubińśkyj, autor słów hymnu ukraińskiego “Szcze ne wmerła Ukrajina”, napisał też taką zwrotkę:

Naływajko, Żeliźniak i Taras Triasiło z domowyny kłyczut na światoje diło. (Nalewajko, Żeleźniak i Taras Triasiło, wzywają ze swych trumien do świętego dzieła).

Młodzież ukraińska była zatem już w XIX wieku wychowywana w atmosferze aprobaty, niemal glorii rzezi, zanim pojawił się w latach 20-tych XX wieku twórca ukraińskiego faszyzmu, nacjonalista Dmytro Doncow.

Owe za? “diło” – to nie tylko rzeź w Humaniu, ale także dokonana przez rebeliantów Gonty i Żelińniaka rzeź na Wołyniu i Podolu, podczas której zginęło około 200 tysięcy ludzi. Z pochwyconych zdzierano żywcem pasy skóry, albo zakopywano ich na stojąco w ziemi i koszono potem głowy jak trawę. Dorosłym rozpruwano brzuchy, a dziećmi zapełniono w Humaniu trzy głębokie studnie. Na gościńcach wznoszono szubienice, a na każdej z nich wisiał obok szlachcica ksiądz, Żyd i pies. Pod ofiarami zamieszczano napis: Lach, Żyd i sobaka – wira odnaka.

Już w lipcu 1848 roku na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej we Lwowie domagano się usunięcia Polaków z Galicji. Zaś pismo “Zoria Hałyćka” pouczała, jak tępić “polskich panów”, mianowicie używać należy pali, drągów, wideł, siekier – w myśl hasła (dobrze znanego autorowi i jego pokoleniu) Za San Lasze, bo tu nasze.

Powyższe metody stosowane były już w czasie I wojny światowej, a masowo i w szerokim zakresie – podczas II wojny.

POLSKIE ODRODZENIE

Polskie warstwy oświecone na Podolu postanowiły nieść kaganek oświaty do wiejskiego ludu polskiego, który szybko asymilował się z Rusinami. Wielu chłopów niemal całkowicie zarzuciło język polski (uważany za język “pański”), a posługując się j?ęykiem ruskim, stawało się z czasem Rusinami.

Tylko na północnym Podolu liczba ludności polskiej zmniejszyła się w ten sposób w latach 1880-1900 aż w 50 gminach wiejskich. Najbardziej w Neterpicach, bo aż o 75,2%, Pantalicha – o 35,0% .... (...)

Czas naglił, bowiem ruskie organizacje – czytelnie “Proświta”.oraz “Łuh”, “Sokoły” i “Striłci” bardzo szybko i skutecznie oddziaływały także na rozproszony żywioł polski, szczególnie we wsiach mieszanych narodowościowo.

Polacy powołali więc do życia Towarzystwo Szkoły Ludowej (TSL), którego głównym celem było działanie wśród ludu polskiego na wsi, szczególnie w dziedzinie oświaty. Obok wspierających polskość drużyn strzeleckich, sokolich i bartoszowych, już w 1889 roku powstały koła TSL w kilku wsiach pow. tarnopolskiego jak: Czernielów Mazowiecki, Chodaczków Wielki, Poczapińce, Płotycz. (...)

Chłopi otrzeźwieli, opuszczali żydowskie karczmy i zamiast “pijaczyć”, łamać koły w płotach, znęcać się nad żoną i domownikami, szli w niedzielę na szkolenie, brali udział w ćwiczeniach drużyn strzeleckich, sokolich czy bartoszowych i coraz wyraźniej rozumieli potrzebę wystąpienia z bronią w ręku o odzyskanie niepodległej Polski. Już nawet późniejsza wojna nie mogła chłopa podolskiego zepsuć, ponieważ – jak podają dane z 1926 roku – w woj. poznańskim sprzedano 66.495 hektolitrów spirytusu, a w woj. tarnopolskim tylko 2.367 hektolitrów. Dawniej chłop dawał na ofiarę w kościele ze strachu przed piekłem, teraz dawał także składki na budowę domów ludowych, na Towarzystwo Szkoły Ludowej, szkoły wiejskie, bursy, a nawet na muzeum w Tarnopolu.

Z młodego pokolenia bardzo szybko wyrastali działacze i nauczyciele ludowi, którzy nieśli na wieś podolską oświatę – przez pogadanki, odczyty, wykłady, jak też zakładanie gniazd sokolich, drużyn strzeleckich i bartoszowych. Organizowali też orkiestry ludowe i upowszechniali patriotyczną pieśń polską. (...)

Wielu jednak szlachciców przebywających stale w Paryżu czy Wiedniu zapominało o polskości. Gdy np. zwrócono się do nich o finansowe wsparcie działalności TSL usłyszano taką odpowiedź: Nic wam nie dam, gdyż kształcąc chłopa pogarszacie moje położenie. Chłop ma być chłopem, tak go Opatrzność stworzyła, a jego polskość nie jest mi potrzebna. Inny zaś powiedział: Dziwię się bezczelności! Na każdym kroku występujecie przeciwko szlachcie, a żądacie od niej pieniędzy. 

Przeciw odradzającej się na Podolu polskości czynnie występowali Rusini-Ukraińcy. Mamili np. polskich chłopów hasłami i obietnicami podziału “pańskich” gruntów, itp.

W 1907 roku poważnie zraniono dwóch chłopskich działaczy polskich w Obarzańcach, rok później uzbrojony w koły i siekiery tłum ukraiński napadł na dom Fabiana Petryszyna w Denysowie, który prowadził polską czytelnię. W Romanówce zamordowany został skrytobójczo kierownik polskiej czytelni, Tomasz Łabanowicz. Zamordowano też kierownika innej czytelni – Leona Święcickiego. W 1908 roku ukraiński student Mirosław Siczyński zastrzelił namiestnika Galicji, Andrzeja Potockiego.

Morderca został skazany na karę śmierci, ale nowy namiestnik Michał Bobrzyński dla złagodzenia napięć polsko-ukraińskich, wyrok uchylił.

Na skutek działalności Towarzystwa Szkoły Ludowej w latach 1903-1913 oddano do użytku, głównie na wsi, 113 szkół i 1224 bibliotek, do których dostarczono 20.400 egzemplarzy książek i 242.661 egz. gazet. Na ówczesny czas i możliwości Towarzystwa było to bardzo dużo. (...)

Rusini już przed I wojną światową chcieli usunąć nas ze wschodniej Galicji. Oto co mówił do Polaków szef ukraińskiego Klubu Parlamentarnego w Wiedniu, Jewhen Petruszewycz: Przywróćcie nam nasze prawa. Usuńcie się stąd, to nasz kraj. Przeciwstawimy się wam (....) w całym kraju taką burzą, że drżeć będziecie nawet zasłonięci całą armią.

I drżeliśmy, szczególnie w czasie II wojny światowej. I jak chciał Petruszewycz, usunięto nas stamtąd poprzez mordy i ekspatriację, wyrwano z korzeniami. Doprowadzono do tego, że w województwie tarnopolskim ludność polska zmniejszyła się z 586,6 tys. w roku 1931 do 23,5 tys. w 1959 r. Natomiast tam, gdzie nie było wyrzynania ludności polskiej, ucieczek i ekspatriacji – w województwach na wschód od Zbrucza – chmielnickim (d. płoskirowskim) było w roku 1959 70,1 tys., a w żytomierskim 103 tys. Polaków.

A prosty lud polski i ukraiński żył dotąd pospołu od wieków. Wspólnie znosił trudy pańszczyzny, i te po jej zniesieniu. Religia była jedna – katolicka, tylko obrządek różny: greckokatolicki dla Ukraińów i rzymsko-katolicki dla Polaków. Było wtedy już bardzo dużo mieszanych małeństw polsko-ukrańskich. W jednej rodzinie i w jednym domu żyli razem Polacy i Ukraińcy. Bo gdy ojciec był Ukraińcem a matka Polką to synowie z tego małże?stwa byli Ukraińcami a córki Polkami. I na odwrót. Stąd wzięło się owo powiedzenie, że e granica między Polakami i Ukraińcami przebiegała na tej ziemi przez łoże małżeńskie.

***
W 1929 roku założono w Wiedniu Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), a UWO stała się jej zbrojnym ramieniem.

W tym samym roku wydano we Lwowie z inspiracji OUN broszurę, w której napisano – cytuję:

Trzeba krwi – dajmy morze krwi! Trzeba terroru – uczyńmy go piekielnym! Trzeba poświęcić dobra materialne – nie zostawmy sobie niczego! Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki! Każda droga, która prowadzi do naszego najwyższego celu bez względu na to, czy nazywa się u innych bohaterstwem czy podłością, jest naszą drogą!

Syn księdza greckokatolickiego, Stepan Łenkawńkyj ułożył dla nacjonalistów ukraińskich “Dekalog”, który z inwokacji Dmytra Doncowa brzmi następująco:

Ja – Duch odwiecznego żywiołu, który uratował ciebie przed tatarskim potopem i postawił na granicy dwóch światów, aby stworzyć nowe życie:

1. Zdobędziesz Państwo Ukraińskie albo zginiesz w walce o nie.
2. Nie pozwolisz nikomu hańbić chwały ani czci Twojego Narodu.
3. Pamiętaj o wielkich dniach naszych Walk Wyzwoleńczych.
4. Bądź dumny z tego, że e jesteś spadkobiercą walk o chwałę Włodzimierzowego Tryzuba.
5. Pomścisz śmierć Wielkich Rycerzy.
6. O sprawie nie mów z tym, z kim możesz, lecz z tym, z kim trzeba.
7. Nie zawahasz się dokonać największego przestępstwa, jeśli tego wymagać będzie dobro sprawy.
8. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga twojej Nacji.
9. Ani prośby, ani groźby, ani śmierć nie przymuszą ciebie do wyjawienia tajemnicy.
10. Będziesz dążył.do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni Państwa Ukraińskiego, nawet drogą zniewolenia obcoplemieńców.

OUN była organizacją terrorystyczną o faszystowskim charakterze, antypolską, działającą głównie w Małopolsce Wschodniej, ale jej agendy były też w Rumunii, Francji, Włoszech, Czechosłowacji, Kanadzie, USA, Brazylii i innych krajach.

Władysaw Kubów
Z książki Terroryzm na Podolu

Żydzi jako naród koczowniczy, obcy kulturowo Cywilizacji Białego Czlowieka

 „Trzeba być niedawnym imigrantem z Mongolii Zewnętrznej, żeby nie wiedzieć o roli, jaką ludzie o żydowskich nazwiskach odgrywają w wulgaryzacji naszej kultury. Wie o tym prawie każdy Amerykanin. Po prostu większość Gojów jest zbyt uprzejma, by o tym wspomnieć… Smutnym faktem jest to, że poprzez żydowskich aktorów, dramaturgów i producentów, berlińska scena weimarskich Niemiec łączyła Żydów i dewiacyjną seksualność we wszystkich jej ohydnych przejawach, tak samo pewnie jak Broadway dzisiaj. Wiele brudów w dzisiejszej amerykańskiej rozrywce przypomina niemieckie w okresie międzywojennym”. — Rabin Daniel Lapin, Ku Tradycji, styczeń 2005. 47

O „bohaterze” myśli się w kategoriach badań Thomasa Carlyle'a nad rolą heroicznej jednostki w kształtowaniu historii48, co nazwano „witalizmem heroicznym”. W poprzednich pokoleniach bohater był zazwyczaj świętym, żołnierzem, budowniczym imperium, kimś, kto żył lub umierał dla wyższego celu niż jego własne ja. To definicja ​​transcendentnego samopoświęcenia.O stanie kulturowego rozkładu świadczą typy wyniesione do rangi dzisiejszych „wzorców”, zwłaszcza dla młodzieży. Są antybohaterami. Obawiazuje antyteza Bohatera. Antybohater żyje tylko dla siebie. Hedonizm to jego styl życia, narcyzm jego temperamentem. Ta perspektywa jest korzystna dla kapitalizmu konsumenckiego, ponieważ przekłada się ekonomicznie na niekończącą się żądzę posiadania coraz to nowych rzeczy. Sytuacji tej towarzyszy ogólna degradacja moralności społecznej, gdzie pobłażanie sobie jest wyniesione do rangi cnoty, z towarzyszącym jej oczekiwaniem  natychmiastowej gratyfikacji.

Paradoksalnie, to obwieszczanie egoizmu jako jako celu życia, drogi do „szczęścia”  zaowocowało epidemią narkomanii, alkoholizmu, samobójstw, masowego leczenia i terapią zaburzeń psychicznych. Poszukiwanie szczęścia przez folgowanie własnemu egotyzmowi nie przyniosło nic oprócz niezadowolenia i porażki w poszukiwaniu sensu życia. Najbardziej niezadowoleni, uzależnieni od narkotyków, pigułek i alkoholu, neurotyczni i narcystyczni, są przedstawiani jako wzory do naśladowania, które symbolizują i uosabiają obecnie „sukces” na chylacym się ku upadkowi Zachodzie: „gwiazdy” filmowe i muzyczne. To nie przypadek, że są też w przeważającej mierze „liberałami”, ochoczo podążający za modą każdej przejściowej idei „feel good”, podczas gdy Hollywood od samego początku był jednym z centrów rozprzestrzeniania się globalnego syfilisu duchowego.

Hollywood od pokoleń definiuje „kulturę amerykańską”, która w wyniku globalizacji od dawna stała się synonimem „kultury zachodniej”. Jednak „kultura zachodnia” została zdekonstruowana i zdefiniowana na nowo przez obcą kulturę-organizm. Hollywood jest tym, co żydowscy komentatorzy nazwali ich "imperium”, gdzie żydowscy magnaci filmowi od początków przemysłu filmowego byli w stanie zdefiniować „amerykański sen”.49 W dziedzinie muzyki Viacom i MTV Sumnera Redstone'a są na szczycie.

Charakter Stanów Zjednoczonych został na nowo zdefiniowany przez Emmę Lazarus, której wiersz „The New Colossus” (1883) zdobi Statuę Wolności, aby pozdrowić „nędzne odpady z twojego tętniącego życiem brzegu” (“The wretched refuse of your teeming shore”), oraz Israel Zangwill ze swoją sztuką “The Melting Pot” (1908). Oboje byli zagorzałymi syjonistami, którzy nie popierali wielokulturowości wśród Żydów. Multikulturalizm jest dla zachodniej konsumpcji.50

Taki wpływ nie jest „spiskiem”; jest to naturalne zjawisko, gdy jedna prężna, żywotna kultura istnieje w innej, niezależnie od tego, czy jest to brytyjska w Indiach, czy hiszpańska w Peru. To, czy taki wpływ jest pozytywny czy negatywny, symbiotyczny i komplementarny czy też destrukcyjny, zależy od zaangażowanych organizmów kulturowych. Gumilow uważał żydowski organizm-kulturę za wiecznie obcy element51, którego wpływ powoduje „zygzakowanie” lub zniekształcenie ścieżki życia kultury.

Żydzi jako naród koczowniczy, chociaż zjednoczeni na całym świecie przez tradycyjną axis mundi (Jerozolima) i religię, stali się katalizatorem załamania świadomości narodowej wśród innych narodów. Ich nomadyzm czyni z nich naturalnych agentów ideologii internacjonalistycznych, czy to w odmianie kapitalistycznej, czy socjalistycznej. Inni koczownicy, tacy jak ludy stepowe Rosji i Azji Środkowej, mają niszę ekologiczną i mają potencjał do tworzenia narodów i imperiów. Żydzi nie mają niszy ekologicznej i pozostają wędrowcami, co nie oznacza, że ​​Żydzi jako tacy są z natury niezdolni do wchłonięcia przez kulturę Zachodu. Jednak takiej absorpcji fanatycznie sprzeciwiał się rabinat, a ostatnio syjonizm, jak wyjaśnił heretycki żydowski uczony, dr Israel Shahak.52

Kiedy rozpadły się tradycyjne państwa dynastyczne i powstał kapitalizm, podważając autorytet arystokracji ziemskiej i Kościoła, Żydzi stali się „zwiastunami zmian politycznych i ekonomicznych”. 53 „Żyd nadworny” stał się charakterystyczną cechą rządzący Europą. Według Mendesa-Flohra i Reinharza, było „kilkuset osób”, które ukształtowały wschodzące gospodarki kapitalistyczne54. Reformacja i rewolucja angielska przyspieszyły ten proces. Z czasie tej ostatniej, rabin Menasseh ben Israel, przywódca społeczności żydowskiej w Holandii, skierował apel do Olivera Cromwella o ponowne przyjęcie Żydów do Anglii, Cromwella, którego purytanie ustanowili tyranię w imię „wolności”. Jakoby Anglia zyskałaby na żydowskiej migracji z powodu „Profitu”. „Jest rzeczą potwierdzoną, że handel jest jakby właściwym zawodem Narodu Żydowskiego”. Ponieważ Bóg zabrał Żydów z Izraela jako „karę”, a byli oni ludem bez ziemi, ich ochrona polegała na ich „bogactwach i posiadłościach”, które mogli oddać do dyspozycji władcy narodu. 55 Z Włoch, Niemiec, Holandii, Polski, Turcji, Egiptu itd. Żydzi czerpali zyski dzięki międzynarodowemu handlowi. Dlatego Żydzi są „rośliną godną zasadzenia na całym świecie i przyjęcia do zaludnionych miast…” 56.

Naród żydowski prosperuje w późnych epokach cywilizacyjnych, w których Pieniądz i Miasto wyparły Wiarę i Posiadłość ziemską. Podczas gdy Żydzi, wbrew zarzutom, nie są główną przyczyną takiego kryzysu kulturowego★, jest to epoka dla nich bardzo korzystna, dlatego widzimy Żydów na  znaczących stanowiskach, zwłaszcza w USA, przekształcających politykę, ekonomię i kulturę dla swoich celów.

To, że żydowski organizm-kulturowy jest obcy zachodniemu organizmowi-kulturowemu, powinno być aksjomatyczne i stwierdzenie tego wolne od narażania się na oskarżenie o „antysemityzm”. Theodor Herzl stworzył syjonizm właśnie na założeniu, że Żydzi nie są w stanie, a nawet nie powinni, asymilować się ze społeczeństwem zachodnim ani jakimkolwiek innym. Chociaż Stary Testament pokazuje, że obce kultury-organizmy zasymilowały się z językiem hebrajskim, zostało to podjęte całkowicie na warunkach Izraelitów, jako zdobywców. Nie tolerowano „zygzakowatości” izraelskiej kultury-misji i tożsamości. Inteligencja żydowska jako niedające się zasymilować ciało obce dekonstruuje kulturę zachodnią. Kiedy Carl Jung zerwał ze swoim mentorem Zygmuntem Freudem, był to konflikt między przeciwstawnymi światopoglądami: zachodnim i żydowskim. Laurens van der Post napisał o tym rozłamie:

„Seks, jakkolwiek ważny, był tylko częścią historii. Stąd zrodziła się jego [Junga] pierwsza wielka i nie dająca się  wyeliminować różnica między nim z Freudem. Aby zilustrować to na najbardziej bezpośrednim i prostym poziomie, Jung nie mógł postrzegać wielkiej gotyckiej iglicy, wznoszącej się ponad najwspanialsze osiągnięcia średniowiecznej katedry, jako jedynie falliczny symbol, nie bardziej niż mógłby pomylić konia z mułem”. 57 Wybitny żydowski historyk, dr Howard Sachar, napisał, że główną motywacją pionierskich freudystów było:„nieświadome pragnienie Żydów obnażenia szacowności społeczeństwa europejskiego, które trzymało ich na zewnątrz swego kręgu kulturowego. Nie było na to skuteczniejszego sposobu niż wydobycie z ludzkiej psychiki… ohydnych i infantylnych aberracji seksualnych… ★★

Nawet Żydzi, którzy nie byli psychiatrami, musieli czerpać przyjemność z wyczynu społecznego zrównania dokonanego przez „nowe myślenie” Freuda. Na przykład loża B'nai B'rith w Wiedniu z przyjemnością słuchała, jak Freud wygłasza swe teorie…” 58

Kiedy Żydzi z Frankfurckiej Szkoły Teorii Krytycznej w Niemczech weimarskich zsyntetyzowali Freuda z Marksem w ideologię „sex-pol” („polityki seksualnej”) i zostali wsparci jako żydowscy uchodźcy przed hitleryzmem, po przeniesieniu się na Uniwersytet Columbia i do Instytutu Nauk Społecznych Research w Nowym Jorku, ich doktryna pod różnymi permutacjami szybko stała się podstawową metodą dekonstrukcji kultury Zachodu, a zwłaszcza człowieka Zachodu.

47 Daniel Lapin, “Jews have Debased American and Jewish Culture”.
48 Thomas Carlyle, 1840.
49 Neal Gabler, 1988.
50 K. R. Bolton, Babel Inc. , 135-147.
51Lev Gumiliev, Dreviania Rus’ I veliaia step’, 2004. See Mark Bassin, The Gumilev Mystique, passim.
52 Israel Shahak, 1994.
53 Paul R. Mendes-Flohr and Jehuda Reinharz (ed.) 1980, 7.
54 Ibid.
55 Menasseh ben Israel “To His Highnesse the Lord Protector of the Commonwealth of England, Scotland and Ireland (1655)”; in Mendes-Flohr and Jehuda Reinharz, 9.
56 Menasseh ben Israel, Ibid., 10.
57 Laurens van der Post, Jung and the Story of our Time.
58 H. Sachar, 1991, 400-401.
59K. R. Bolton, “‘Sex Pol’ Ideology: The Influence of the Freudian-Marxist Synthesis on Politics and Society”, 329-355.

Z książki The Decline and Fall of Civilisations
Autor: Dr Kerry R Bolton

Z pewnością społeczeństwo jest niejako żywym organizmem, zatem prędzej czy później musi ulec rozkładowi. Nie mniej wszystko co sprzyja takiemu rozkładowi było i jest wspierane a czasami nawet inicjowane przez społeczność żydowską, tak że całkiem śmiało możemy jej przypisać główną rolę w rozkładzie tego co kiedyś nosiło nazwę Cywilizacji Białego Człowieka.

Lichwa, pornografia, aborcja, promocja imigracji z krajów obcych kulturowo co oczywiście musi mieć destabilizujący wpływ na społeczność itd, wszystko co czyni społeczeństwo bardziej chorym - wszędzie tam widzimy wiodącą rolę żydów w wspieraniu tych destruktywnych czynników. W terminach buddyjskich, z uwagi na chciwość, nienawiść i złudzenie każda społeczność tak czy tak musi się rozpaść, ale Żydzi, prawdopodobnie w znacznej mierze instynktownie, potrafią wykorzystując słabość natury ludzkiej i przyspieszyć ten proces rozpadu.

Na pytanie dlaczego to robią, prawdopodobnie najlepszą odpowiedź daje dr Pierce:

Komar jest pasożytem odżywiającym się krwią swej ofiary –jednakże, może to osiągnąć dopiero po wstrzyknięciu do jej krwioobiegu swej śliny. Jest to spowodowane tym, że bez tego zabiegu ssanie krwi byłoby utrudnione, aby się nią żywić musi on wpierw rozbić jej strukturę, i dokonuje tego właśnie wstrzykując ślinę.

Tak samo Żyd, ażeby odnieść sukces w obcym społeczeństwie, musi najpierw zakłócić normalny porządek rzeczy, jakikolwiek by on nie był, w danym społeczeństwie. A czyni to wstrzykując weń swą specyficzną truciznę. Ład i Porządek są śmiertelnymi wrogami Żyda. Nie można zrozumieć  roli Żyda we współczesnej historii Europy, bez zrozumienia tej zasady.

Wieczny Bolszewik

Zasada ta wyjaśnia dlaczego Żyd jest wiecznym Bolszewikiem: dlaczego jest republikaninem w społeczeństwie monarchicznym, kapitalistą w społeczeństwie korporacyjnym, komunistą w społeczeństwie kapitalistycznym, liberalnym "desydentem" w społeczeństwie komunistycznym –i , zawsze i wszędzie, kosmopolitą i promującym mieszanie ras w społeczeństwie jednolitym.

A zwłaszcza, wyjaśnia ono palącą nienawiść jaką Żydzi odczuwają wobec instytucji Europejskich w Średniowieczu. Wyjaśnia ona dlaczego współczesny działacz żydowski Abram Sachar, w swej Historii Żydów, otwarcie przyznaje, że uniwersalną żydowską postawą wobec średniowiecznej Europy było: "Zniszczyć tą nikczemność!"

Dr William Pierce on Jews

★★ Jedną z trucizn duchowych Freuda była jego interpretacja sztuki Król Edyp. O aryjskiej interpretacji tej sztuki, jak i o tym że kompleks Edypa nie jest bynajmniej czystą fikcją, lecz rzeczywistm problemem w społeczności żydowskiej, który Freud następnie na zasadzie projekcji przypisał całej ludzkości, można przeczytać tutaj

Ignorancja Edypa, projekcje i wyparcie Freuda


sobota, 3 grudnia 2022

Tiutczew - Odwagi druhowie, zmagajcie się dzielnie, Choć walka nierówna, nie wróży nadzei


Odwagi druhowie, zmagajcie się dzielnie,
Choć walka nierówna, nie wróży nadzei.
Nad wami w niebiosach światełka milczące,
Pod wami mogiły, też w ciszy tonące.
Bogowie Olimpu niech trwają w milczeniu –
Ich trwanie jest wieczne i nie zna cierpienia.
Cierpienie i trud jest dla serca ludzkiego,
Co niezna zwycięstwa, lecz koniec wszystkiego.
Odwagi, zmagajcie się, mężni druhowie,
Choć walka zawzięta wyczerpie wam siły!
Niech w górze w milczeniu gwiazd świeci się mrowie,
Niech w dole się ścielą ogłuchłe mogiły.
Mieszkańcy Olimpu niech okiem zazdrosnym
Oglądną przykłady ofiary i męstwa:
Kto padł pokonany przez los bezlitosny,
Ten wydarł z wszechwładnych rąk wieniec zwycięstwa.

tłumaczenie: Maria Leśniewska

Co powiedział Tiutczew Schellingowi


Przedmiotem rozważań w tym rozdziale jest spojrzenie na spuściznę poetycką autora Bliźniąt poprzez filtr zjawisk literackich, jakie pojawiły się w literaturze rosyjskiej XIX wieku. Paradoksalnie bowiem Tiutczew – „rosyjski Europejczyk”, związany koneksjami rodzinnymi ze szlacheckimi rodami Bawarii, mówiący i korespondujący głównie w języku francuskim, w liryce posługuje się przede wszystkim językiem ojczystym. Twórca sferę poezji traktował niezwykle intymnie. Była ona płaszczyzną, na której mógł wyrazić najpełniej swoje głębokie uczucia i myśli, zwłaszcza te, które ze względu na złożoność i zabarwienie metafizyczne trudno było włożyć w ramy innego gatunku wypowiedzi.

Na istnienie narodowych źródeł poezji Tiutczewa wskazywał już Mikołaj Niekrasow w słynnym artykule Rosyjscy poeci drugoplanowi (Русские второстепенные поэты). Także Iwana Aksakowa interesowało pytanie dotyczące rodzimych źródeł twórczości autora Silentium! W swej biografii Федор Иванович Тютчев. Биографический очерк już w pierwszym akapicie badacz stwierdzał, że poeta jest jednym z niewielu nosicieli, a nawet sił napędowych rosyjskiej samoświadomości („один из малого числа носителей, даже двигателей нашего русского, народного самосознания”)1. Aksakow, znający poetę bardzo blisko, uważał, że rosyjski żywioł był fundamentalną podstawą (lub wykorzystując termin Kanta: transcendentalną apercepcją) osobowości i twórczości Tiutczewa2.

Należy też pamiętać, że na kształtowanie światopoglądu i osobowości Tiutczewa musiała mieć wpływ wielka kultura chrześcijańska, przede wszystkim tradycja prawosławia, choć religijność Tiutczewa postrzegana była jako kwestia sporna3. W badaniach twórczości Tiutczewa dotyczących zagadnień stosunku poety do religii można wyróżnić dwie główne tendencje. Kładzie się na nich pieczęć minionego czasu. Pierwsza postrzega autora Uranii jako obojętnego na kwestie wiary chrześcijańskiej, a obecność motywów chrześcijańskich – jako wykorzystanie umownych, ogólnie przyjętych symboli. Ten kierunek badań często łączy Tiutczewa z panteizmem. Taką postawę prezentują chociażby Kirił Pigariew i Borys Buchsztab4. Druga tendencja próbuje interpretować spuściznę literacką Tiutczewa w duchu chrześcijaństwa. Zwolennikami takiej koncepcji są współcześni badacze, wśród których znajdują się Borys Tarasow, Iwan Jesaułow i Anżelika Szapurina5.

Sądząc jednak po tym, jakie miejsce daje poeta prawosławiu w swej idei imperium oraz jak ważne są dla niego kategorie duszy i ducha, problem wiary nie jest mu obojętny. Wręcz przeciwnie, jak się okazuje, jest to dla poety kwestia niezwykle istotna. Karl Pfeffel w liście z 1873 roku przytacza znamienne słowa samego Tiutczewa:

Pamiętam, w młodości byłem obecny przy najciekawszych rozmowach jego (Tiutczewa – J. D.) ze słynnym Schellingiem, który był całkowicie pochłonięty ideą pojednania filozofii i chrześcijaństwa, które prawdę mówiąc utraciło już aureolę boskiego objawienia.

„Próbuje Pan dokonać niemożliwego – oponował mu p. Tiutczew. – Filozofia, która odtrąca to, co nadprzyrodzone i stara się dowodzić wszystkiego za pomocą rozumu, nieuchronnie dojdzie do materializmu, a następnie ugrzęźnie w ateizmie. Jedyna filozofia, zgodna z chrześcijaństwem, w całości zawiera się w Katechizmie. Należy wierzyć w to, w co wierzył święty Paweł, a po nim Pascal, skłonić głowę przed Szaleństwem krzyża, albo też wszystko negować.
Nadprzyrodzone leży w głębi tego wszystkiego, co najnaturalniejsze w człowieku.
Ma w świadomości ludzkiej swoje korzenie, które są o wiele silniejsze od tego, co nazywane jest rozumem, tym żałosnym rozumem, uznającym tylko to, co rozumie, czyli nic!”6. 

W powyższych słowach Tiutczew stwierdza, że próba wyjaśnienia praw rządzących światem jedynie przy pomocy rozumu prowadzą do materializmu i ateizmu. Poeta uważa, że w głębi świadomości ludzkiej skryte jest to, co ponadnaturalne, element metafizyczny, który można byłoby określić w świetle terminologii chrześcijańskiej jako duszę. Łącząc więc pierwiastek duchowy i materialny, rozum i duszę jest Tiutczew w pewnym sensie kontynuatorem tradycji Łomonosowa, który głosił ideę jednoczenia wiary z rozumem i nauką.

Z książki J. Dziedzic
Fiodor Tiutczew i jego dzieło

Patokracja -czyli państwo rządzone przez psychopatów - wprowadzenie do ponerologii Łobaczewskiego

 Polski psycholog kliniczny, dr Andrzej M. Łobaczewski, przyjął grecki termin „ponerologia” (poeneros = zło) [69] na określenie swojego psychohistorycznego studium wpływu psychopatii na społeczeństwo, historię i politykę. Ponerologia wydaje się zatem analogiczna do psychohistorii opracowanej w USA. Łobaczewski wraz z zespołem psychologów potajemnie badał rolę psychopatów w komunistycznej Polsce.

Ponerologia polityczna Łobaczewskiego

Rękopis książki Łobaczewskiego Ponerologia polityczna długo krążył, zanim został opublikowany w latach 80. w Kanadzie. Łobaczewski zniszczył pierwszy szkic po tym, jak został ostrzeżony na kilka minut przed tym jak władze państwowe dokonały w jego domu przeszukana. Drugi szkic został przekazany amerykańskiemu turyście do dostarczenia dygnitarzowi watykańskiemu, ale ślad po nim zaginął i Łobaczewski nie był w stanie dowiedzieć się co się z nim stało. W ten sposób utracono materiał statystyczny i studia przypadków, i trzeci szkic Łobaczewski musiał napisać z pamięci w ogólnych zarysach, podczas pobytu w USA. [70] Potem były problemy ze znalezieniem wydawcy w USA, Łobaczewski był zaskoczony rozmiarem wpływów amerykańskiej lewicy.[71]

Łobaczewski doszedł do tych samych wniosków, co Max Nordau i Lothrop Stoddard:

Osobom z różnymi dewiacjami psychicznymi struktura społeczna zdominowana przez normalnych ludzi i ich konceptualny świat jawi się jako „system siły i ucisku”. Psychopaci z reguły dochodzą do takich wniosków. Jeśli jednocześnie w danym społeczeństwie istnieje wiele niesprawiedliwości, patologiczne poczucie niesprawiedliwości i sugestywne wypowiedzi pochodzące od dewiantów mogą wówczas łatwo propagować się wśród obu grup[72], chociaż każda grupa ma zupełnie inne powody faworyzowania takich pomysłów.[73]

Lewicowe doktryny polityczne służą jako sposób na odtworzenie świata na wzór psychopaty, w imię „sprawiedliwości”, przy jednoczesnym obaleniu tych normalnych praw społecznych, zasad i moralności, które psychopata uważa za niedający się znieść ucisk.

W psychopacie pojawia się marzenie niczym jakaś utopia „szczęśliwego” świata i systemu społecznego, który go nie odrzuca i nie zmusza do podporządkowania się prawom i obyczajom, których sens jest dla niego niezrozumiały. Marzą o świecie, w którym dominowałby ich prosty i radykalny sposób doświadczania i postrzegania świata, w którym oczywiście mieliby zapewnione bezpieczeństwo i dobrobyt. W tym utopijnym śnie wyobrażają sobie, że ci „inni”, odmienni, ale także bardziej technicznie uzdolnieni niż oni, powinni zostać zatrudnieni, aby zrealizować cel  psychopatów i innych im podobnych.[74]

Łobaczewski zwraca uwagę, że psychopaci szybko zdają sobie sprawę ze skutków swojej osobowości w traumatyzowaniu normalnych ludzi i potrafią to wykorzystać jako środek do osiągnięcia celów poprzez terror.[75] To wyjaśnia, dlaczego małe grupy psychopatów mogą kierować ogromnymi rzeszami normalnych ludzi przez narzucenie terroru. „Podporządkowanie normalnej osoby jednostkom z zaburzeniami psychicznymi ma poważne i deformujące skutki dla jej osobowości: rodzi traumę i nerwicę."[76]

Na poziomie indywidualnym można zaobserwować wpływ jaki wywiera normalną osobę  socjopatyczny współmałżonek: ta normalna osoba prawdopodobnie w końcu zacznie cierpieć na zespół stresu pourazowego lub inne formy nerwicy, które mogą być poważne. Kiedy psychopaci przejmują całkowitą władzę nad narodem lub choćby nad małą grupą, negatywny wpływ psychopaty zostaje w ten sposób rozszerzony, wykorzystując politykę lub religię jako mechanizm kontroli. Wpływ ten jest łatwo zauważalny w sekcie, ale te same czynniki działają w polityce.

Wśród kategorii, które opisuje Łobaczewski, jest patologiczny egotyzm, w którym jednostka tłumi wszystko, co ma charakter samokrytyczny. Łobaczewski wiąże to z deformacjami lub urazami mózgu, jako objawem charakteropatii przedczołowej.[77] Przypisał ten stan Leninowi. Jak zobaczymy, warunek ten odnosi się również do Jeana-Jacquesa Rousseau, Karola Marksa, Mao Zedonga, Leona Trockiego i innych.

Ponerogeniczne asocjacje

Łobaczewski opisywał wpływ indywidualnej psychozy na grupy i całe państwa, używając ideologii jako maski ukrywającej psychotyczne cele. Wiąże się to z tworzeniem ruchów i prowokowaniem buntów lub zamieszek w imię jakiegoś górnolotnego ideału. Łobaczewski pisze o tym:

Powszechnym zjawiskiem jest, że stowarzyszenie lub grupa ponerogenna zawiera w sobie określoną ideologię, która zawsze usprawiedliwia jej działania i dostarcza propagandy motywacyjnej. Nawet niewielki gang chuliganów ma swoją własną melodramatyczną ideologię i patologiczny romantyzm. Ludzka natura wymaga, aby nikczemne sprawy były otoczone aureolą rekompensującej mistyki, aby uciszyć czyjąś świadomość i zdolności krytyczne, czy to własne, czy cudze.

Gdyby taka ponerogenna unia została pozbawiona ideologii, nie pozostałoby nic prócz psychologicznej i moralnej patologii, nagiej i nieatrakcyjnej. [78]

Stowarzyszenie ponerogenne i doktryna, która jest rozwijana w celu jego uzasadnienia, jest formułowana i wspierana przez jednostki, które sublimują własne wady psychiczne i uwalniają się od konieczności przestrzegania normalnych zasad moralnych. Proces ten działał w terroryzmie Gangu Baadera-Meinhof w Niemczech i Weather Underground w USA, którzy podejmowali przestępcze działania w imię ideologii. Andrea Baader był pospolitym przestępcą, zanim przyjął doktrynę komunistyczną, aby poprawić swoje życie jako socjopata. Donald DeFreeze, założyciel komunistycznej grupy terrorystów w USA w latach 70., Symbionese Liberation Army (SLA), był brutalnym przestępcą, zanim zintelektualizował swoją przestępczość doktryną komunistyczną. Karierę przestępczą rozpoczął w wieku 14 lat jako członek gangu w Nowym Jorku i odsiadywał wyrok w więzieniu Soledad w Kalifornii, za napad z bronią w ręku, kiedy przyjął doktrynę lewicową. Kiedyś okradł prostytutkę z 10 dolarów i wydał przyjaciela  policji. Ci, którzy znali go w więzieniu, uważali go za niezbyt imponującego bandytę. DeFreeze uciekł z więzienia Vacaville w 1973 roku i jako zbieg założył SLA.

Pomimo swoich ideologicznych pretensji, SLA nadal było niewiele więcej niż gangiem rabusiów bankowych i porywaczy, pod maską walki o „równość”. Jednym z pierwszych akcji SLA było zamordowanie kuratora szkoły w Oakland Marcusa A Fostera w listopadzie 1973 r. Z powodu jego poparcia dla obowiązkowych legitymacji uczniów w celu kontrolowania przestępczości nieletnich. Dla socjopaty, takiego jak DeFreeze, takie środki rzeczywiście oznaczałyby „niesprawiedliwość”, a zabicie autorytetu można zracjonalizować jako eliminację prześladowcy.

Biorąc pod uwagę przesłanki ustalone przez Łobaczewskiego, Nordaua i Stoddarda oraz techniki zarówno ponerologii, jak i psychohistorii, większość form lewicowości ostatnich kilkuset lat można postrzegać jako wysublimowane maski dla jednostek, które w innych okolicznościach byłyby złodziejami, gwałcicielami, sadystami i mordercami. Z ekstremistycznym poglądem, że „cel uświęca środki”, na przykład, że kłamstwo i wszelkiego rodzaju oszustwa są usprawiedliwione w dążeniu do ideału, psychopata otrzymuje heroiczną i szlachetną sankcję. Takie dokumenty, jak Manifest komunistyczny i Kapitał, czy też Mała czerwona książeczka Mao i mnogość hałaśliwych manifestów wydanych przez gang Baader-Meinhoff czy Weather Underground, są deklaracjami psychopatycznej wojny ze społeczeństwem, czyli tego, co Lothrop Stoddard nazwał „ buntem przeciwko cywilizacji”. W tym credo lewicy moralność, religia i prawda są uważane za nic więcej niż rekwizyty burżuazji. Łobaczewski utrzymywał, że gangi, mafie i różnego rodzaju motłoch[82] są tego samego typu co grupa komunistyczna. Zjawiskiem wspólnym dla takich grup jest utrata przez pojedynczego członka dostrzegania cech psychotycznych u swoich przywódców; lub „zanik naturalnych zdolności krytycznych”. 

Zachowanie psychotyczne zostaje zinterpretowane jako bohaterstwo.[83] Można by od razu pomyśleć o bohaterskich cechach charyzmatycznych psychopatów, takich jak Jim Jones czy Charles Manson, ale ten sam proces zachodzi w gloryfikowaniu działań niektórych przywódców politycznych i stowarzyszeń ponerogennych.

Patokracja

Łobaczewski wybrał[84] słowo patokracja na określenie państwa, którym rządzą psychopaci:

Przyjmę określenie patokracja dla tak stworzonego systemu rządów, w którym mała patologiczna mniejszość przejmuje kontrolę nad społeczeństwem normalnych ludzi. Tak wybrana nazwa przede wszystkim podkreśla podstawową jakość makrospołecznego zjawiska psychopatologicznego i odróżnia je od wielu możliwych systemów społecznych zdominowanych przez strukturę, zwyczaje i prawa normalnych ludzi.[85]

Łobaczewski przypisuje pochodzenie patokracji „chorobie wielkich ruchów społecznych”, która zaraża „całe społeczeństwa, narody i imperia”.[86] Pochodzenie patokracji i skojarzeń ponerogennych wśród tych o wspólnej mentalności psychopatycznej wyjaśnia ich podobieństwo na przestrzeni dziejów.[87]

Doktryna ponerogenna wyjaśnia „cel jako uświęcający środki”, i takie racjonalizacje skrajnych działań o charakterze psychopatycznym otwierają psychopatom drogę do realizacji swoich tendencji w imię ideałów. W ten sposób ideologia staje się „użyteczna w celu” wyzwolenia psychopaty „od niewygodnej presji normalnych ludzkich zwyczajów”. Każdy wielki ruch społeczny może w ten sposób stać się „żywicielem, na którym jakaś patokracja rozpoczyna swoje pasożytnicze życie”. Stąd też wielki ruch społeczny mógł od początku mieć znamiona psychopatii lub mógł zostać później przejęty przez psychopatów. [88] Przykładem tego jest pierwotny ruch robotniczy, który rozpoczął się od szlachetnych i koniecznych celów, który został przejęty przez marksistowskie i inne ponerogenne doktryny i stowarzyszenia.


69]  A. M. Lobaczewski, Political Ponerology: A Science on the Nature of Evil Adjusted for Political Purposes  (Red Pill Press, 1985, 1998) p. 99.
[70]  Ibid., pp. 27-28.
[71]  Ibid., p. 31.
[72]  Normal and psychopathic.
[73]  A. M. Lobaczewski, op. cit., pp. 140-141.
[74]  Ibid., p. 139.
[75]  Ibid.
[76]  Ibid.
[77]  Ibid., p. 148.
[78]  Ibid., p. 164.
[79]  Ibid., p; 165.
[80]  ‘Symbionese Liberation Army, http://sla-revolution.blogspot.co.nz/2008/09/donald-defreeze-donald-david-defreeze.html
[81]  Ibid.
[82]  Ibid.
[83]  Ibid.
[84]  Lobaczewski states that the word had already, hitherto unknown to him, been used by a Hungarian scientist.
[85]  Lobaczewski, op. cit., p. 193.
[86]  Ibid., p. 199.
[87]  Ibid., p. 200.
[88]  Ibid., p. 201.

Z książki Kerry Boltona
The Psychotic Left
From Jacobin France to the Occupy movement

piątek, 2 grudnia 2022

Doskonałość życia duchowego zakłada zgodę na to, by być niczym

 Zdaniem Weil nawiązanie łączności z Bogiem wymaga spełnienia pewnych warunków. Jednym z nich jest dla niej uwaga. Uwagę trzeba wykształcać w sobie i ćwiczyć, żeby otworzyć się na możliwość łaski, na obecność Boga. „Absolutnie niczym nie zmącona uwaga jest modlitwą”[188]. Uwaga wymaga aktywnego oczekiwania, nadziei. W momencie gdy osiągamy pustkę, wlewa się w nas boska obecność. Jesteśmy równocześnie opustoszali i wypełnieni.

Weil lekceważy wyobraźnię, uważa ją za przeciwieństwo uwagi. „Wyobraźnia pracuje nieustannie nad zatykaniem najmniejszych bodaj szczelin, przez które mogłaby się przedostać łaska”[189]. Według Weil wyobraźnia skupia się na jestestwie człowieka, czym zamyka drogę Bogu. Tymczasem, twierdzi, uwaga wobec niezgłębionej rzeczywistości wymaga, byśmy oderwali się od pragnień i lęków. „Musimy próbować uleczyć nasze wady uwagą, nie wolą”. Nie odpowiadało to Czapskiemu, dla którego zarówno wyobraźnia, jak i wola miały decydujące znaczenie. Uważał, że wola go ocaliła, wyrwała z atonii, z bezwładu. Wierzył Weil na słowo, ale wiedział, że nią też powodowała wola i że jej nakazy są znakami ostrzegawczymi zarówno dla niej, jak i dla jej czytelników.

Dla Simone Weil doskonałość życia duchowego zakładała zgodę na to, by być niczym. Rolą wyobraźni jest zaś tworzenie czegoś. „Wyobraźnia, która wypełnia pustkę, jest ze swojej natury kłamliwa”[190]. Francuska myślicielka opisuje wyobraźnię jako combleuse du vide, wypełnianie pustki, dzięki której Bóg może się do nas zbliżyć. „Bóg jest naprawdę obecny we wszystkim, czego nie zasłania wyobraźnia”. Czapski, dla którego wyobraźnia była tchnieniem i esencją życia, walczył z radykalizmem Weil. Jak mógł zaakceptować myśl o wyrzeczeniu się wyobraźni, a co za tym idzie, sztuki? Mimo to potrafił dostrzec w uwadze, której znaczenie tak podkreślała, ten sam stan, z którym siadał do rysowania, swej codziennej modlitwy, do której przystępował z wiarą równie silną jak ta, z jaką podchodził do wszystkich innych drogich mu zajęć. Wyobraźnia, wyrażająca się w rysowaniu, pomogła mu przetrwać. Pełen zrozumienia dla drogiej Simone Weil idei pokory, czuje opór wobec jej upartej pochwały ascezy. Irytuje go ona w czasie, gdy właściwie nie maluje, a tylko marzy o powrocie do malowania. Czy sztuka rzeczywiście może być marnością, złudzeniem, przeszkodą na drodze ku łasce Bożej?

Blaise Pascal, autorytet Simone Weil, myślał tak z pewnością, a ona podążała bardzo ściśle wytyczoną przez niego drogą do wiedzy i wiary. Weil szukała w nim „tego wyższego królestwa, do którego wchodzą tylko ludzie prawdziwie wielcy i w którym mieszka prawda”[191]. Pascal, podobnie jak ona, doznał nawrócenia religijnego. Weil patrzyła na Pascala jak na mistrza, od którego mogła się uczyć, z którym mogła się spierać, dobrze zdając sobie sprawę, jak niewiele znaczy w porównaniu z jego geniuszem. Czapski traktował Weil bardzo podobnie.

Z książki Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza

Autor Erick Karpeles

Wojna przeciwko Ojcom, Małżeństwu i Rodzinie - o rzeczach w które trudno uwierzyć, niestety są rzeczywiste


 Podczas gdy Michelle Langley skupia się na psychologii zachowań seksualnych „wyzwolonych” kobiet, Stephen Baskerville w Taken into Custody opisuje szczegółowo brutalną machinę policyjną, która wyrosła w ciągu ostatnich czterdziestu lat, aby zachęcać, egzekwować i czerpać z niej korzyści. Oto rzeczywistość kryjąca się za takimi powszechnymi eufemizmami, jak „rozpad małżeństwa” i „spory o nadzór”:

Pewien mężczyzna wraca pewnego dnia do domu i zastaje go pustym. Na stole leży notatka od jego żony, że zabrała dzieci do swojej siostry, rodziców lub chłopaka, albo do „schroniska dla maltretowanych kobiet”. Wkrótce potem rozlega się pukanie do drzwi. Zostaje wezwany do stawienia się w sądzie rodzinnym w ciągu kilku godzin. Podczas kilkuminutowego przesłuchania jego dzieci zostają mu prawnie odebrane, . . . i ma nakaz by trzymać się z dala od nich przez większość czasu lub całkowity zakaz zbliżania się do nich. Nakazuje mu się również płacanie alimentów na dzieci, zostaje wydany nakaz zajęcia jego wynagrodzenia, a jego nazwisko zostaje umieszczone w federalnej bazie danych monitorującej „przestępców”. Jeśli spróbuje zobaczyć się z dziećmi poza wyznaczonymi godzinami lub nie dokona płatności, może zostać aresztowany. Nie pozwolono mu mówić, ale powiedziano mu, że przesłuchanie dobiegło końca.

Mężczyzna może zostać oskarżony o przemoc domową lub wykorzystywanie seksualne dzieci, w takim przypadku rozprawa może w ogóle się nie odbyć . . . ale policja po prostu zapuka do drzwi i nakaże mu opuszczenie domu w ciągu kilku godzin lub minut, nawet jeśli nie przedstawiono przeciwko niemu żadnych dowodów. . . . Mężczyzna może być również zobowiązany do płacenia alimentów i honorariów prawnikom, których nie wynajął i być zagrożony aresztowaniem, jeśli odmówi lub nie będzie w stanie temu sprostać. . . . Jeśli odmówi wynajęcia prawnika, zostanie wezwany do zapłaty adwokatowi swojej małżonki. Tak czy inaczej, zapłaci od 50 000 do 150 000 USD, a być może znacznie więcej. . . . Jeśli odmówi odpowiedzi na pytania lub zapłaty, może trafić do więzienia bez procesu. . . . Jeśli się sprzeciwi, może zostać skierowany na badania psychiatryczne.

Na „procesie” zostanie przesłuchany w sprawie najbardziej intymnych szczegółów z życia rodzinnego.

I żadna odpowiedź nie jest poprawna. Jeśli pracuje długo, jest karierowiczem, który zaniedbuje swoje dzieci. Jeśli troszczy się o swoje dzieci, nie zarabia na nie tyle pieniędzy, ile powinien. Jeśli dyscyplinuje swoje dzieci, kontroluje je, a nawet stosuje przemoc. Jeśli tego nie robi, jest oskarżony o zaniedbanie obowiązków rodzicielskich. Jeśli ich nie kąpie, zaniedbuje je. Jeśli to zrobi, może to być molestacja.

Wszystko to kosztuje go „400–500 dolarów za godzinę, a męka trwa tak długo, jak długo i jak wielkie opłaty prawnicy i sędzia chcą uzyskać”.

Bez względu na wynik procesu, przez resztę dzieciństwa jego dzieci, one i on będą żyć pod stałą obserwacją i kontrolą sądu. Zostanie poinstruowany kiedy będzie mógł zobaczyć swoje dzieci, co może z nimi zrobić, gdzie je zabrać . . . w jakich nabożeństwach może (lub musi) z nimi uczestniczyć i jakie tematy może z nimi omawiać na osobności. . . . Można mu nakazać pracę w określonych godzinach i na określonych stanowiskach, z których zarobki zostaną skonfiskowane. . . . Jeśli straci pracę lub trafi do szpitala, zostanie uznany za przestępcę i osadzony w więzieniu za niepłacenie alimentów. Do jego domu mogą wejść urzędnicy państwowi. . . . Jego dokumentacja finansowa jest dostępna i zbadana przez sąd, a jego konto bankowe zostanie przeszukane. . . . Jego dzieci mogą zostać zmuszone do działania jako informatorzy przeciwko niemu. Może dostać nakaz sprzedania domu i opłacenia prawników których nie wynajął.

Baskerville zauważa, że ​​sama potworność niesprawiedliwości popełnianych wobec ojców nie pozwala niektórym ludziom zaakceptować, że mają one miejsce. Częstą początkową reakcją na usłyszenie o tych strasznych rzeczach jest „gdyby sprawy miały się naprawdę tak źle, czyż nie słyszelibyśmy o tym wcześniej?”

Jest na to kilka powodów. Po pierwsze, dziennikarze, których zadaniem jest informowanie nas o korupcji w życiu publicznym, wolą zabawiać nas reportażami o „małżeństwach homoseksualnych” i romansach gwiazd filmowych. Ale po drugie, sądy rodzinne biorą bezpośredni odwet na rodzicach, którzy próbują się organizować lub zabierać głos. W wielu jurysdykcjach krytykowanie sędziego sądu rodzinnego jest przestępstwem; tam, gdzie tak nie jest, sędziowie mogą po prostu wydawać indywidualne nakazy kneblowania z sędziowskiej ławy. Baskerville donosi o przypadkach ojców, którzy zostali aresztowani za rozmowę z reporterami na temat ich spraw. Zastępcy szeryfa fotografują demonstracje protestacyjne grup ojców. Miało miejsce zamykanie stron internetowych. Archaiczne prawa przeciwko „zniesławieniu” ("defamatory libel” i „skandalizacji sądu” (“scandalizing the court”)
zostały wskrzeszone, by ścigać krytyków. Urzędnicy sądowi zostali wydelegowani do monitorowania krytyki sądu pod adresem ojców w prasie i w ich prywatnej korespondencji (której przekazanie można im nakazać pod groźbą kary pozbawienia wolności). Tymczasem urzędnicy mogą otwarcie omawiać życie prywatne ojców na publicznych spotkaniach i zamieszczać informacje o ich sprawach w Internecie.

Postępowanie w sądzie rodzinnym odbywa się za zamkniętymi drzwiami i najczęściej nie prowadzi się żadnych protokołów. W przypadkach, w których się to robi, protokoły czasami były nielegalnie fałszowane przez nieznane osoby. Sędziowie powołują się na „prywatność rodziny” jako uzasadnienie zachowania tajemnicy. W rzeczywistości jednak od sekretarza sądu wymaga się upublicznienia wielu informacji na temat „oskarżonych” (ojców): numerów ubezpieczenia społecznego, zastrzeżonych numerów telefonów i innych. Zabrania się im jednak ujawniania nazwiska sędziego przydzielonego do sprawy. Baskerville wyciąga oczywisty wniosek: Celem całej tajemnicy i cenzury nie jest ochrona prywatności rodziny, ale umożliwienie sądom bezkarnej inwazji.

Trzecią przeszkodą w publicznym uznaniu, że niewinni ludzie są prześladowani, jest to, że sami ojcowie wierzą w propagandę o „złych ojcach”. (“deadbeat dads.”) Nawet po tym, jak padli ofiarą systemu, zakładają, że w ich konkretnym przypadku popełniono jakiś błąd, podczas gdy inni mężczyźni są „prawdziwymi” winowajcami, których rząd słusznie karze. Ważnym czynnikiem przyczyniającym się do tego nieporozumienia jest sentymentalny pogląd na macierzyństwo i kobiecą niewinność, być może prawdziwy w dawnych czasach, ale obecnie wyraźnie sprzeczny z faktami. Pewien pisarz, cytowany przez Baskerville'a, donosi: „Wszyscy prawnicy zajmujący się sprawami rodzinnymi, z którymi rozmawiałem, byli zgodni, że w sporach dotyczących nadzoru nad dzieckiem kobiety ,niemal cały czas inicjują rozwód'”. Mężczyźni częściej starają się uniknąć rozwodu: „Pięćdziesiąt osiem procent mężczyzn opóźnia rozwód ze względu na jego wpływ na dzieci. Znacznie mniej kobiet (37%) troszczy się o to".

Wielu konserwatystów bez wątpienia zgodzi się, że metody silnej ręki są nieuzasadnione w stosunku do legalnie poślubionych i wiernych ojców, ale zaprotestują, że mogą być one konieczne przeciwko tym łajdakom, którzy „żerują” na kobietach bez doprowadzenia ich do ołtarza. Baskerville przytacza jednak dowody na to, że nawet niezamężni ojcowie zwykle nie porzucają swojego potomstwa:

Amerykańskie badanie młodych, niezamężnych ojców o niskich dochodach przedstawia obraz, który, choć daleki od ideału, nie pokazuje, by porzucali oni swoje dzieci: 63% miało tylko jedno dziecko; 82% miało dzieci tylko z jedną matką. . . 70% widywało swoje dzieci przynajmniej raz w tygodniu. . . a duży odsetek zgłosił kąpiel, karmienie, ubieranie i zabawę z dziećmi; a 85% zapewniało nieformalne wsparcie dzieciom w formie gotówki lub zakupionych towarów, takich jak pieluchy, ubrania i zabawki.

Inne badanie przeprowadzone na północy Anglii wykazało, że „najczęstszym podawanym przez ojców powodem, dla którego nie mają więcej kontaktu z dziećmi, była niechęć matek, by im na to pozwolić”. Widzimy tu jeden z powodów zawierania małżeństw: nie po to, by uniemożliwić mężczyznom ucieczkę, ale po to, by kobiety nie ingerowały w więź między ojcem a dzieckiem.

Innymi słowy, ojcostwo jest naturalne. Gdyby małżeństwa typu "shotgun" i agencje zajmujące się pobieraniem alimentów były konieczne, aby zmusić mężczyzn do utrzymania potomstwa (jak sugeruje wielu świętoszkowatych męskich komentatorów), cywilizacja nigdy by nie powstała. Ludzki mężczyzna po prostu nie może być aż tak zły, jakim jest obecnie rutynowo przedstawiany, czy to przez pełne nienawiści feministki, czy faryzejskich konserwatystów.

Oto tylko kilka innych najważniejszych informacji z bezwzględnego katalogu niesprawiedliwości branży rozwodowej Baskerville'a:

Mężczyzna w Wielkiej Brytanii został skazany na dziesięć miesięcy więzienia za pozdrawianie dziecka na ulicy.

Dzieci są więzione za odmowę składania zeznań przeciwko ojcom. Siedemnastoletnia dziewczyna została powalona na ziemię i zakuta w kajdanki przez dwóch policjantów płci męskiej za odmowę opuszczenia mieszkania jej ojca.

Ojcowie trzymani są z dala od łóżek swoich umierających dzieci.

Rodzice sprawujący opiekę nad dzieckiem nie odpowiadają przed nikim za korzystanie z alimentów na dzieci i nie muszą nic wydawać na dzieci z otrzymanej sumy. Stany wykorzystują pieniądze z „alimentów na dzieci”, aby zrównoważyć swoje budżety lub w dowolnym innym celu.

Niektóre stany wprowadziły „przyspieszone procesy sądowe”, w ramach których ojcowie są wzywani do stawienia się nie przed sędziami, ale przed „komisarzami sądowymi” lub “marital masters,” ,zasadniczo zwykłymi prawnikami przebranymi w sędziowskie szaty. Osoby te czasami odgrywają podwójną rolę, będąc również lobbystami na rzecz ustawodawstwa dotyczącego alimentów.

W hrabstwie Warren w Pensylwanii mężczyźnie grożono więzieniem, jeśli nie podpisze wcześniej wydrukowanego zeznania stwierdzającego: „Znęcałem się fizycznie i emocjonalnie nad swoim partnerem. . . . Jestem odpowiedzialny za przemoc, której użyłem. Moje zachowanie nie było sprowokowane”.

Prywatne firmy zostały wciągnięte do wykonywania funkcji inwigilacyjnych dla reżimu rozwodowego. Pracodawcy są prawnie zobowiązani do informowania o wszystkich pracownikach, w tym o tych, którym nigdy nie nakazano płacenia alimentów. Informacje te trafiają do Krajowego Rejestru Nowych Zatrudnionych, prowadzonego w celu wykorzystania przeciwko osobom, które mogą w przyszłości zalegać z alimentami na dzieci. Ta praktyka „wciąga personalne biura prywatnych firm jako agentów administracyjnych rządu”. Trwają starania, aby w podobny sposób wykorzystać kościoły i organizacje społeczne, takie jak YMCA i United Way.

Alimentów żąda się od mężczyzn, którym udało się udowodnić, że nie są ojcami danych dzieci. Czasami kobietom zezwala się na pobieranie pełnych alimentów od więcej niż jednego mężczyzny.

W Wielkiej Brytanii i Australii zaproponowano zakazanie domowych zestawów do testowania ojcostwa dostępnych w prywatnych firmach, aby mężczyźni mogli być aresztowani za próbę udowodnienia, że ​​nie są ojcami dzieci, które mają wspierać.

Również w Wielkiej Brytanii grupy feministyczne i biurokraci mogą wnosić oskarżenia o przemoc domową przeciwko mężczyznom, których obierają jako sprawców, zgodnie z teorią, że samej ofierze „należy oszczędzić konieczności podejmowania kroków prawnych”. Ci zewnętrzni oskarżyciele nie muszą przedstawiać dowodów na to, że domniemana ofiara w ogóle istnieje.

Niektóre matki w Massachusetts zgłaszają presję i grożenie ze strony pracowników opieki społecznej utratą dzieci, jeśli odmówią rozwodu ze swoimi mężami.

Podejmowane są obecnie działania mające na celu ściganie „bezpośrednich wspólników”, czyli rodziców, drugich żon lub innych krewnych tych na których wymusza się alimenty. Pewna druga żona została oskarżona o „przechowywanie uciekiniera”. Rachunki bankowe takich osób mogą zostać zajęte w celu wypłaty alimentów obciążających ojców, których „podżegają”. (“abetting.”)

Nastoletni chłopcy, którzy zostali ustawowo zgwałceni przez dorosłe kobiety, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności i zmuszeni do płacenia alimentów tym kobietom.

W pewnym dziwnym przypadku w Iowa stan skonfiskował oszczędności jedenastoletniego chłopca (z prac domowych, takich jak odśnieżanie), aby mógł płacić alimenty na siebie — możliwe, ponieważ jako nieletni jego ojciec również widniał na jego koncje bankowym.

Jak dla mnie najbardziej wzburzające: ojcom nakazano poddanie się działaniu czegoś, co nazywa się „pletyzmografem”, w którym na penisa zakłada się elektroniczną osłonę, podczas gdy zmusza się ich do oglądania filmów pornograficznych z udziałem dzieci.

Baskerville wymienia liczne gwarancje prawne łamane przez sądy rodzinne, w tym kilka poprawek do konstytucji, domniemanie niewinności, trójpodział władzy, habeas corpus oraz zakazy podwójnego karania, prawa ex post facto i weksle. Sądy otwarcie przyznają, że gwarancje konstytucyjne nie mają zastosowania w ich postępowaniach – jest to uzasadnione, ponieważ są to sądy „sprawiedliwości”, (“equity”) a nie prawa. Sądy federalne nigdy nie rozpatrują spraw dotyczących prawa rodzinnego; sądy rodzinne odpowiadają tylko przed komisjami rewizyjnymi zdominowanymi przez izby adwokackie, tj. prawników, których interes finansowy polega na maksymalizacji wymuszeń od rozwiedzionych mężczyzn. Baskerville słusznie zauważa dziwną okoliczność: istnieje obszerna literatura potępiająca władzę sądowniczą za uzurpowanie sobie władzy ustawodawczej, ignorowanie pierwotnych intencji, niewłaściwe stosowanie czternastej poprawki i różne inne grzechy; ale system sądów rodzinnych, który ma większy wpływ na życie większej liczby ludzi, prawie całkowicie wymknął się spod kontroli.

Ideologia feministyczna z pewnością odegrała rolę w stworzeniu obecnej sytuacji; ale, jak zwykle, chodzi o coś więcej niż tylko "idee mające konsekwencje". Znaczna część wzrostu branży rozwodowej jest po prostu przykładem normalnej tendencji biurokratów do dążenia do zwiększenia bogactwa i władzy. Dla większości z tych osób feminizm był bardziej pretekstem niż motywacją. Sędziowie istotnie „swobodnie odwołują się zarówno do tradycyjnych stereotypów dotyczących macierzyństwa, jak i nowoczesnych idei praw kobiet”. Prawdopodobnie większość z nich nie ma w tej sprawie żadnych głębokich przekonań.

Ta sama luka między racjonalizującą retoryką a rzeczywistością interesów materialnych jest widoczna w całej branży rozwodowej, która składa się nie tylko z sędziów i prawników, ale także z gromady „ekspertów” – psychiatrów, psychologów, pracowników socjalnych, mediatorów, osób oceniających opiekę, monitorujących wizytatorów  i instruktorów obowiązkowych zajęć z „edukacji rodzicielskiej” i „radzenia sobie ze złością" (“anger management”). Wszyscy są opłacani przez wymuszone egzekucje od ojców.

Psychoterapeuci są wszechobecni w branży, po części dlatego, że obawiają się niewystarczającego popytu na ich usługi na rynku. Pewien prawnik mówi: „Jeśli umieścisz dziesięciu psychiatrów w jednym pokoju, otrzymasz dziesięć różnych opinii”. Baskerville podaje tylko jeden przykład: pewien psychiatra zdiagnozował u ojca zarówno „zaburzenie dystymiczne”, jak i „zaburzenie mieszanej osobowości”, które obejmowało „zachowanie obsesyjno-kompulsyjne, sztywność, wyniosłe myślenie i cechy pasywno-agresywne”; zamiast tego drugi psychiatra wymyślił „schizotypowe zaburzenie osobowości”. Takie „opinie biegłych” rzadko są przedstawiane na posiedzeniu jawnym, więc nie ma możliwości przesłuchania, a psychiatrzy mogą być objęci immunitetem sądowym, więc nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za swoje zeznania. Jak pyta jeden z profesorów prawa: Co sprawiło że wszyscy ci ludzie stali nagłe szaleńcami niezdolnymi spełniać funkcji rodzicielskich?

 Oczywiście zadaniem biegłego jest zapewnienie pozorów racjonalności orzeczeń sądowych, które są albo całkowicie arbitralne, albo zostały podjęte z innych powodów, takich jak maksymalizacja kwoty pieniędzy wydobytej od ojca. Jeśli sąd rodzinny nie ma dostępu do jakiejś tajemnej sztuki określania „najlepszego interesu dziecka”, jego roszczenie do bycia zaangażowanym w coś więcej niż porywanie dzieci upada. (Tego rodzaju pseudoracjonalność jest dominującą cechą rządów menedżerskich w ogóle: czy ktoś poważnie wierzy np., że korporacyjni „diversity consultants" posiadają jakąś specjalną wiedzę, której nam brakuje?) Specjalnie nie dziwi, jak mało treningu jest wymagane, by ktoś został zakwalifikowany jako taki „ekspert”. Sądy mogą powołać „osoby posiadające tylko tytuł licencjata lub niższy, jedno lub dwa weekendowe seminaria lub warsztaty, i być może cztery godziny praktyki.

Jak zwykle dzierżyciele władzy roszczą sobie moralną wyższość. „Ojcowie prawie powszechnie zgłaszają, że są obrażani i wyzywani obiter dicta przez sędziów, jakby byli niegrzecznymi chłopcami lub młodocianymi przestępcami” — pisze Baskerville. The New York Daily News opublikował łatwowierny raport na temat „zajęć edukacyjnych dla rodziców”, na które sędziowie obecnie często nakazują uczęszczanie nie rozwodzącym się parom; mówi się, że są one konieczne, aby „nauczyć ich, jak się zachowywać; może nawet zawstydzić ich, żeby zachowywali się jak na swój wiek”.

Autor poświęca dwadzieścia stron historycznemu rysowi zaangażowania federalnego w ściąganie alimentów. Zaczęło się to nie jako odpowiedź na powszechny problem porzucenia dzieci przez rodziców, ale z uwagi na presję polityczną ze strony grup feministycznych i stowarzyszeń adwokackich. Prezydent Ford nieco niechętnie podpisał ustawę ustanawiającą Urząd ds. Egzekwowania Alimentów w 1975 r., ostrzegając, że jest to nieuzasadniona federalna ingerencja w rodzinę i rolę stanów. Pierwotnym uzasadnieniem było to, że rząd zaoszczędziłby na świadczeniach socjalnych dla niezamężnych matek, zmuszając ojców do płacenia więcej. Krytycy zwracali wówczas uwagę, że większość matek z opieki społecznej nie miała nawet nakazów alimentacyjnych, a większość ojców była i tak zbyt biedna, aby płacić to, co matki otrzymywały w ramach świadczeń socjalnych.

W 1988 roku Kongres uchwalił ustawę o wspieraniu rodzin, zawierającą dwa kluczowe postanowienia: (1) stany były zobowiązane do wdrożenia domniemanych (i praktycznie obowiązkowych) wytycznych dotyczących alimentów na dzieci; oraz (2) stosowanie mechanizmów egzekwowania prawa karnego zostało rozszerzone ze spraw o świadczenia socjalne na wszystkie nakazy alimentacyjne na dzieci.

Ojcowie nie korzystający z pomocy społecznej są zarówno znacznie liczniejsi, jak i bogatsi niż ojcowie dzieci z opieki społecznej, do których pierwotnie się to kierowało. Obecnie ojcowie nieposiadający świadczeń socjalnych odpowiadają za 83 procent spraw alimentacyjnych na dzieci (odsetek, który wciąż rośnie) i 92 procent zebranych pieniędzy. Jednak nigdy nie było poważnego problemu braku zapłaty ze strony tych ludzi. Od 1988 r. prawdziwym celem programu jest zwiększanie dochodów, a rzekoma potrzeba zmuszania “złych ojców” do wspierania dzieci nigdy nie była niczym innym niż mistyfikacją mającą na celu zmylenie opinii publicznej.

Co dziwne, program faktycznie traci pieniądze na poziomie federalnym; na przykład kosztował podatników 2,7 miliarda dolarów w 2002 roku, a deficyt nadal rośnie. Te pieniądze są wypłacane urzędnikom stanowym jako zachęta do zwiększenia zbieranych przez nich kwot: im więcej wymuszają od ojców, tym bardziej nagradza ich rząd federalny, niezależnie od tego, czy mężczyźni są winni czegokolwiek czy nie. Na przykład w 2002 roku Ohio zebrało 228 milionów dolarów, a Kalifornia 640 milionów dolarów.

Aby otrzymać swoją część łupu, stany są zobowiązane do kierowania płatności za pośrednictwem swoich mechanizmów egzekwowania prawa karnego. Innymi słowy, muszą traktować wszystkich rozwiedzionych ojców, nawet tych, którzy płacą alimenty w całości i na czas, jak przestępców. I to robią; urzędnicy chwalą się, że zebrali tak a tak wiele milionów dolarów od „złych ojców”. Przestępczość jest po prostu przypisywana przez rząd każdemu rozwiedzionemu ojcu.

Obecne wytyczne dotyczące alimentów, donosi Baskerville, są w dużej mierze dziełem jednego człowieka, dr Roberta Williamsa. W 1987 roku założył Policy Studies Inc., „prywatną” agencję konsultingową i windykacyjną zajmującą się kontraktami rządowymi w zakresie egzekwowania alimentów. Jednocześnie jako konsultant Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej opracował zestaw wzorcowych wytycznych alimentacyjnych. Najwyraźniej jego interesom najlepiej służyło uczynienie wytycznych tak uciążliwymi, jak to tylko możliwe. Mówiąc słowami Baskerville'a, „tylko poprzez stworzenie poziomu zobowiązań wystarczająco wysokiego, aby stworzyć trudności dla ojców, wytyczne mogą stworzyć wystarczająco dużą pulę dłużników, aby zapewnić zyski i popyt na usługi jego prywatnej agencji windykacyjnej”.

Zadziałało. W następnym roku, jak wspomniano, uchwalono ustawę o wsparciu rodziny, zobowiązującą stany do wdrożenia własnych wytycznych dotyczących alimentów, aby zakwalifikować się do federalnych jałmużn, i dano im krótki czas na ich sporządzenie. Większość zrobiła najłatwiejszą rzecz i po prostu przyjęła za własne wytyczne Williamsa zatwierdzone przez HHS. Kiedy rząd zaczął podsycać histerię „złego taty”, zarobki jego firmy poszybowały w górę.

Wiele sądów państwowych orzekło wbrew wytycznym. Sąd wyższej instancji w Georgii określił je jako „sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem”, ponieważ nie mają one żadnego związku z faktycznymi kosztami wychowania dzieci. Ponadto tworzą „gratkę dla obligujących. . . . Domniemane orzeczenie pozostawia rodzica nieposiadającego opieki w biedzie, podczas gdy rodzic sprawujący opiekę cieszy się zauważalnie wyższym standardem życia”. Sąd w Wisconsin zwrócił uwagę, że wytyczne stanowe „skutkowałyby sumą tak dalece przekraczającą potrzeby dziecka, że ​​byłaby irracjonalna”. Wszystkie takie orzeczenia zostały uchylone w wyniku odwołania rządu.

Rozwiedzionym ojcom otwiera się samochody, odbiera prawo jazdy i profesjonalne prawo jazdy, co uniemożliwia im zdobycie lub utrzymanie zatrudnienia. Rutynowo tracą domy, a wielu trafia do schronisk dla bezdomnych, które ktoś filozoficznie określił jako „lepsze niż pobyt w więzieniu”. Baskerville przytacza jeden przypadek hospitalizacji ojca z powodu niedożywienia, ponieważ nie pozostawiono mu wystarczającej ilości pieniędzy, aby mógł odpowiednio się wyżywić.

Stany Zjednoczone mają obecnie za kratkami większy odsetek ludności niż jakikolwiek inny kraj na świecie. Ilu z tych więźniów to ojcowie skazani za niepłacenie alimentów? Z jakiegoś powodu Biuro Statystyki Sprawiedliwości nam tego nie powie. Wiemy, że pojawiają się propozycje odciążenia przepełnionych więzień poprzez budowę specjalnych obozów dla ojców.

Opracowuje się kampanie public relations, aby nadać temu, co się dzieje, bardziej akceptowalną twarz. Dyrektor wykonawczy z Wirginii opisuje ojców, których ściga, jako „klientów” i „podmioty”, którzy „mają prawo do korzystania z usług alimentacyjnych”. Firma Roberta Williamsa ma „jednostki obsługi klienta. . .  wspierające współpracę z każdym klientem” oraz „specjalne centra obsługi klienta . . . odpowiadające za zwiększenie wrażliwości na potrzeby klientów”. Baskerville sucho komentuje: „Ci… . . przedsiębiorcy zaniedbują dodać, że klienci, którzy zdecydują się nie odwiedzać ich lokali, zostaną aresztowani”.

W styczniu 2000 roku sekretarz HHS, Donna Shalala, z dumą ogłosiła, że ​​„federalne i stanowe programy egzekwowania alimentów na dzieci pobiły nowe rekordy w ogólnokrajowych zbiórkach w roku podatkowym 1999, osiągając 15,5 miliarda dolarów, prawie dwukrotnie więcej niż w 1992 roku”. 

W tym samym czasie zbiory spadły, mierzone jako procent tego, co według rządu ojcowie są „dłużni”. Powód? Odsetki i zaległości tworzone przez wytyczne Williamsa piętrzą się na głowach ojców szybciej, niż można z nich wycisnąć rzeczywistych pieniądzy. Większości tego fikcyjnego długu oczywiście nigdy nie da się odzyskać.

„Przemoc domowa”, o której tyle słyszymy, to po prostu kolejny aspekt gry rozwodowej. Kiedy kobieta odchodzi od męża, rutynowo radzi się jej, by oskarżyła go o „znęcanie się” zarówno nad nią, jak i nad dziećmi. Nie są wymagane żadne dowody; mąż trafia do więzienia i ma zakaz większości typowych kontaktów z rodziną. Same sądy sponsorują seminaria na temat fabrykowania oskarżeń i nie ma kar za krzywoprzysięstwo.

Baskerville zauważa, że ​​literatura dotycząca „przemocy domowej” nie wykazuje zainteresowania bezpośrednim ściganiem mężczyzn za akty przemocy. Rzeczywiście, gdyby mężczyźni bili swoje żony, nie byłoby potrzeby stosowania specjalnej kategorii przemocy określanej jako „domowa”; mogliby po prostu być ścigani za pobicie na podstawie tych samych przepisów, które mają zastosowanie w innych przypadkach. Skarga aktywistów „przemocy domowej” dotyczy prawie wyłącznie tego, że „prześladowcy” mogą zachować prawa do opieki lub odwiedzin dla swoich dzieci. Mówią złowrogo o „mordercach”, którzy „grożą porwaniem”. Oznacza to po prostu, że mimowolnie rozwiedzeni ojcowie chcą odzyskać swoje dzieci.

Należy zauważyć, że terminy takie jak znęcanie się, przemoc i pobicie nie mają w surrealistycznym świecie feminizmu i prawa rozwodowego swojego tradycyjnego angielskiego znaczenia. Już w 1979 roku feministki pisały o mężczyznach, którzy maltretowali swoje żony „poprzez ich ignorowanie i pracę do późnego wieczora”. Dziś kobiety są pouczane, że nadużycia obejmują „wyzwiska”, „rzucanie ci negatywnych spojrzeń”, „ignorowanie twoich opinii” i (moim zdaniem najbardziej odkrywcze) „odmawianie ci posiadania pieniędzy”. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych oświadczył, że „podważanie poczucia własnej wartości jednostki” jest przemocą domową, a zatem przestępstwem federalnym.

Zwykłym losem mężczyzny oskarżonego o „znęcanie się” jest otrzymanie zakazu zbliżania się (czasami nazywanego nakazem ochrony). Jest to dekret wydany z ławy przysięgłych bez przedstawienia dowodów i bez wezwania mężczyzny do wystąpienia we własnej obronie; zabrania on szerokiego zakresu zachowań, które w przeciwnym razie byłyby zgodne z prawem. Uznaje mężczyznę za przestępcę podlegającemu aresztowaniu, jeśli nadal będzie żył spokojnie we własnym domu lub był w kontakcie z własnymi dziećmi. Pewien profesor prawa zauważa, że ​​„jednym z powodów, dla których istnieje ten nakaz, jest jego naruszenie”. Nawet jeśli nie ma dowodów by skazać ojca, „nakaz ochrony może dać podstawę odpowiedzialności karnej, przestępstwo jego złamania jest łatwe do udowodnienia”.

Mówi się, że nakazy zbliżania się są rozdawane „jak cukierki” wszystkim, którzy się o nie zwrócą. Ojcowie, którzy kontaktują się ze swoimi dziećmi, są ścigani za „prześladowanie”, przestępstwo, które rząd definiuje jako „komunikację bez zgody”. (Spróbuj oskarżyć IRS o prześladowanie.) Nawet ojcowie, którym ustanowiono prawo do odwiedzin dzieci, podlegają zakazom zbliżania się, które, podobnie jak "tripwires", mogą spowodować aresztowanie za najbardziej niewinne zachowanie. Czyny, za które ojcowie zostali oskarżeni, obejmują otwieranie drzwi mieszkania, aby pięcioletni syn mógł zadzwonić do matki, włożenie notatki do walizki syna, aby poinformować matkę, że był chory podczas jego wizyty oraz uczęszczanie na koncerty recitale, imprezy sportowe czy nabożeństwa, na których były obecne ich dzieci.

Sędziowie wydają te zarządzenia, ponieważ zaniechanie tego grozi im negatywnymi konsekwencjami. Feministyczne grupy finansowane ze środków federalnych publikują nazwiska sędziów, którzy uparcie starają się przestrzegać należytego procesu. Sędzia z Maine został usunięty z ławy za „brak wrażliwości” wobec kobiet ubiegających się o zakaz zbliżania się. Jeden z sędziów w stanie spoczynku mówi, że jego koledzy widzą wyrządzaną krzywdę, ale „milczą ze względu na klimat polityczny”.

W wiadomościach pojawiły się przypadki, w których mężowie atakowali swoje żony, z którymi byli w separacji, „pomimo tego, że mają zakaz zbliżania się”. Baskerville prosi nas, abyśmy zastanowili się, czy tacy mężczyźni nie atakują swoich żon z powodu zakazu zbliżania się. Te tyrańskie akty mają w dużej mierze charakter celowej prowokacji. Pewien dziennikarz napisał: „To zdumiewające, że nie ma więcej szału”. Oczywiście dla feministek ta „męska przemoc” po prostu dowodzi potrzeby większej liczby zakazów zbliżania się. Ideologia jest niefalsyfikowalna.

Istnieją obecnie „nadzorowane ośrodki odwiedzin”, w których ojcowie muszą płacić do 80 dolarów za godzinę, aby zobaczyć swoje dzieci. „Ludzie krzyczą na ciebie przy dzieciach” — mówi pewien ojciec; „próbują poniżyć ojca w oczach dziecka”. „Nawet przytulenie własnych dzieci może zakończyć wizytę” — mówi inny. Na ścianach wiszą kamery, a uzbrojeni w notatniki pracownicy socjalni dokładnie obserwują ojców. Czasopismo Boston Globe donosi: „Ośrodki odwiedzin cieszą się ogromną popularnością wśród sędziów sądów rodzinnych. . .tak, że pewne ośrodki. . . mają listy oczekujących nawet na rok. Doprowadziło to do skrócenia wizyt, aby pomieścić inne rodziny”.

Obecnie tworzone są specjalne „zintegrowane sądy ds. przemocy domowej”, aby przyspieszyć wydawanie wyroków skazujących. „Nie ma domniemania niewinności, dopuszczalne są dowody ze słyszenia, a oskarżeni nie mają prawa stanąć twarzą w twarz ze swoimi oskarżycielami. Jedno z badań wykazało, że nie ma możliwości uznania oskarżonego za niewinnego, ponieważ wszystkie osoby które zostały aresztowane. . . otrzymały jakąś karę”. Prokuratorzy piętrzą zarzuty, aby zachęcić do ugody; innymi słowy, niewinni ludzie przyznają się do mniejszych zarzutów, próbując uniknąć całkowitego zrujnowania sobie życia.

„Schroniska dla kobiet maltretowanych” to kolejna instytucja branży rozwodowej, która nie ma już żadnego związku z tym, co wydaje się oznaczać ich nazwa. Zamiast udzielać pierwszej pomocy i innej pomocy fizycznej kobietom, które zostały brutalnie potraktowane przez swoich mężów, są one „punktami kompleksowej obsługi rozwodów”. Pomagają kobietom w fabrykowaniu oskarżeń o znęcanie się i kazirodztwo przeciwko ich mężom oraz dostarczają „listy poparcia” do wykorzystania przeciwko ojcom w sądzie rodzinnym. Kobiety zgłaszają stosowanie taktyk wysokiego ciśnienia, aby skłonić je do rozwodu z mężami; jeden nazwał schronisko „doświadczeniem z piekła rodem; przesłanie było takie, że wierzysz w to, w co my wierzymy, robisz to, co mówimy, albo wynoś się stąd”. Wiele schronisk to lesbijskie sabaty, w których heteroseksualnym wolontariuszom nie wolno omawiać swoich planów ślubnych ze współpracownikami.

Wielka ironia związana z całym przemysłem wykorzystywania seksualnego polega na tym, że wykorzystywanie dzieci jest znacznie bardziej prawdopodobne w domach bez ojca, których liczba jest obecnie tworzona na niespotykaną dotąd skalę. Czasami jest to popełniane przez nowych chłopaków matki, ale bardzo często przez samą matkę. Badania HHS donoszą, że „dzieci w gospodarstwach domowych składających się wyłącznie z matek były trzy razy bardziej narażone na śmiertelne maltretowanie [zamordowanie] niż dzieci w gospodarstwach domowych wyłącznie z ojcami. Kobiety stanowiły 78% sprawców śmiertelnego znęcania się nad dzieckiem [morderstwa] i 81% naturalnych rodziców, którzy poważnie znęcali się nad swoimi dziećmi”. 

Pewien pisarz mówi, że „chociaż temat literacki„ dobry ojciec” chroniący swoje dzieci przed „złą matką” jest prawie niespotykany (tak wyidealizowane stało się macierzyństwo), to w prawdziwym życiu ojcowie często odgrywali rolę obrońców w rodzinach.” Innymi słowy, przemysł rozwodowy krzywdzący dzieci pozbawia je ich naturalnych opiekunów i tym samym tylko zwiększając ich cierpienie.

Być może najwłaściwszym zakończeniem tego (bardzo niekompletnego) omówienia horrorów przemysłu rozwodowego, będzie odnotowanie jego wpływu na same dzieci. Jedno z badań opartych na wywiadach z dziećmi rozwodników wykazało, że wyrażały one pragnienie częstszego kontaktu z ojcami ze zdumiewającą i poruszającą intensywnością. . . . Najbardziej uderzającą reakcją dzieci w wieku od sześciu do ośmiu lat był ich wszechobecny smutek. Wpływ separacji okazał się tak silny, że zwykłe mechanizmy obronne dzieci i strategie radzenia sobie ze stresem nie wystarczały. Płacz i szloch nie były rzadkością. . . . Ponad połowa z tych dzieci bardzo tęskniła za ojcem. Wiele czuło się przez niego porzuconych i odrzuconych i wyrażało swoją tęsknotę w sposób przypominający żałobę po zmarłym rodzicu. . . .

Nieuchronnie mówiono o „zreformowaniu” systemu – nie tylko przez jego beneficjentów, którzy mówili o chęci uczynienia go bardziej „wydajnym”. Nie mówią nam, dlaczego mielibyśmy chcieć, aby dzieci były odbierane spod opieki ojców „skuteczniej”. Rząd obfituje w programy „odpowiedzialnego ojcostwa”, inicjatywy „zdrowego małżeństwa”, działania „obrony małżeństwa” i tym podobne. Nie powinno to oszukać nikogo, kto uważnie przeczytał książkę dr Baskerville'a; są one niczym innym jak kolejnymi okazjami do rozszerzenia władzy i mecenatu rządu przy jednoczesnym oszukiwaniu opinii publicznej. Następnym razem, gdy usłyszysz, jak polityk obiecuje „wzmocnić” twoje małżeństwo lub rodzinę, nie zwracaj na to uwagi.

To, co należy zrobić, jest jasne. Cytując felietonistkę Kathleen Parker: „Branża rozwodowa musi zostać zdemontowana, spalona i pogrzebana jak potwór, którym jest”.

Teraz musimy rozważyć środki, które pozwolą to osiągnąć.

Pewien naukowiec donosi, że w kilku miastach mówiono mu to samo: „Strzelać do sędziów i prawników!” Kilku mężczyzn robi więcej niż tylko mówi. „Statystyki są skąpe [dlaczego?], ale sędziowie i adwokaci w całym kraju potwierdzają wszystkie te doniesieniami o śmiertelnych strzelaninach, zamachach bombowych, zadźganiach nożem i pobiciach, twierdząc że prawo rodzinne jest najbardziej niebezpieczną dziedziną praktyki” — jak czytamy w pewnym czasopiśmie prawniczym. Według Boston Globe sędziowie noszą teraz broń pod szatami, aby chronić się przed ojcami. Baskerville twierdzi, że wykrywacze metali zostały zainstalowane w sądach specjalnie ze strachu przed ojcami. Zauważa, że ​​poprzednie ataki na sędziów sądów rodzinnych w większości nie były zgłaszane w prasie [dlaczego?], ale zastrzelenie sędziego z Nevady w czerwcu 2006 r. przykuło międzynarodową uwagę. Cała powaga sytuacji wreszcie zaczyna przenikać do świadomości opinii publicznej. Baskerville słusznie pyta: czego sędziowie i prawnicy oczekują, kiedy weszli w biznes odbierania ludziom dzieci?"

Rzeczywiście, autor ani nie przesadza, ani nie używa metafory, kiedy w podtytule książki określa kampanię reżimu przeciwko ojcom jako wojnę. Męski obowiązek służby wojskowej – tj akceptacja śmierći lub zabicia w określonych okolicznościach, jeśli sytuacja tego wymaga – tradycyjnie opiera się na obowiązku ochrony rodziny; z tego wywodzi się obowiązek obrony narodowej, tak jak sam naród wywodzi się z rodziny. Jak mówi autor, „dokładnie po to są ojcowie: być agresywnym, gdy ktoś ingeruje w życie ich dzieci”.

Pojedyncze akty zemsty, choć wzruszające, i jakkolwiek przyjemnie się o nich czyta, nie położą kresu systemowi. Likwidacji reżimu rozwodowego można dokonać jedynie za pomocą zorganizowanej siły politycznej. Przestępcy i pasożyty, którzy tworzą przemysł rozwodowy, mają dużą przewagę; są wysoce zorganizowani, dobrze finansowani (głównie przez swoje ofiary), i zdeterminowani, a w przypadku feministek nawet fanatyczni. Będą walczyć zaciekle, aby zachować swoje bogactwo i władzę. Natomiast ojcowie dopiero zaczynają się budzić i dostrzegać pełnen zakres sytuacji i organizować opór. Sam dr Baskerville jest prezesem jednej z takich organizacji, American Coalition for Fathers and Children.

Wszystkie jego zalecenia dotyczące reform są umiarkowane i rozsądne – co może być ich główną wadą. Obejmują one egzekwowanie zasad rzetelnego procesu zapisanych w Konstytucji Stanów Zjednoczonych, domniemanie wspólnej opieki, reformę prawa „rozwodu bez winy”, aby wymagać od niewiernych kobiet (lub mężczyzn) wzięcia odpowiedzialności za zakończenie umowy małżeńskiej oraz uczynienie urzędników biznesu rozwodowego odpowiedzialnymi za ich decyzje.

Nie jestem pewien, dlaczego rozwodów nie można po prostu znieść jako kategorii prawnej. Oczywiście muszą istnieć przepisy regulujące przypadki niewierności małżeńskiej i porzucenia. Felietonista Lloyd Conway sformułował dla nich prostą zasadę, której nie jestem w stanie ulepszyć: „Jeśli chcesz uciec z chórzystką, śmiało – po prostu zostaw portfel mamie. A jeśli mleczarz realizuje dostawy specjalne, lovebirds mogą wspólnie wypełnić czeki na twoje dziecko”. Pociąganie urzędników ds. rozwodów do odpowiedzialności za ich decyzje będzie niepotrzebne, gdy zamiast tego zostaną oni odpowiedzialni za zamiatanie ulic. Opieka prawna będzie miała mniejsze znaczenie praktyczne w przypadku braku systemu egzekucji rozwodu.

Obawiam się, że mężczyźni będą musieli domagać się jedynie pełnego przywrócenia tego, co feministki nazywają patriarchatem – rodziny z męską głową jako normalnej jednostki społecznej. Może to być „radykalny” pomysł, biorąc pod uwagę, jak bardzo nasze społeczeństwo zboczyło z toru, ale trudno go uznać za rewolucyjny. W rzeczywistości jest to po prostu radykalne przywrócenie naturalnego i tradycyjnego porządku rodziny ludzkiej. Baskerville wątpi, czy powrót pod opiekę ojca może „znaleźć akceptację poza marginesem debaty politycznej”. Myślę, że się myli w tej sprawie. Nie ma czegoś takiego jak stałe „granice” debaty politycznej. Jedna z najważniejszych form aktywności politycznej polega właśnie na przesuwaniu marginesu. Ze strony homoseksualistów potrzeba było o wiele więcej determinacji, aby doprowadzić nas do miejsca, w którym z powagą dyskutuje się o „małżeństwach homoseksualnych”, niż normalnym mężczyznom powinno przywrócenie idee ojcowskiego nadzoru. Podejrzewam, że mężczyźni, zjednoczeni politycznie, mogliby dyktować kobietom niemal dowolne warunki.

Mężczyzn czekają ciekawe czasy. Droga, którą musimy obrać, jest niebezpieczna, ale mniej niebezpieczna niż dalsze nierobienie niczego.

Z książki SEXUAL UTOPIA  IN POWER: THE FEMINIST REVOLT AGAINST CIVILIZATION

by  F. ROGER DEVLIN

Rozdział z książki Stephen Baskerville - Erozja cnót obywatelskich - jego strona
O konieczności przywrócenia patriarchatu Garbage Generation... (po polsku)
Inne artykuły Rogera Devlina (po angielsku)

Stephen Baskerville rekomenduje także stronę z książkami, podaje też organizację ojców walczących z niesprawiedliwością, która niestety działa tylko w Wielkiej Brytanii

As far as other pages, there really is very little these days.  This one lists good books and resources:

https://menaregood.com/
This is probably the most active group now, but only in the UK:
https://j4mb.org.uk/

czwartek, 1 grudnia 2022

Profesor Fukushima: Ci sami idioci ciągle promują szczepionki!


Japoński profesor Masanori Fukushima, wybitny ekspert i autor wielu naukowych publikacji, emerytowany profesor Uniwersytetu w Kioto (Kyōto), specjalista badań biomedycznych i medycyny translacyjnej, dyrektor i przewodniczący Translational Research Center for Medical Innovation oraz Foundation for Biomedical Research and Innovation w Kobe, podczas gorącej debaty z urzędnikami publicznymi przedstawił swoją opinię na temat zagrożeń związanych z tzw. szczepionką przeciwko tzw. Covid-19.

Prof. Fukishima powiedział przede wszystkim, że głosy naukowców zostały stłumione i ocenzurowane i dał się słyszeć tylko jeden przekaz, który niestety był naukowo błędny.

Ten znakomity profesor, jak również ekspert w zakresie onkologii powiedział, że szkodliwość szczepionek jest obecnie problemem ogólnoświatowym.

Prof. Fukushima w ostrych słowach powiedział:

„Skończcie ze złą nauką i zajmijcie się prawdziwą nauką. Zaszczepiliście tak wiele osób, a jednak tylko 10% członków Ministerstwa Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej, którzy prowadzą kampanię szczepionkową, zostało zaszczepionych. Co to ku**a jest, jakiś żart sobie robicie?… Róbcie to co należy, prawidłowo, bo inaczej czekają was procesy sądowe. Dosyć tego! … Musicie przyglądać się danym klinicznym, danym medycznym, bo tu chodzi o życie ludzkie! I musicie to robić właściwie i uważnie, patrzeć indywidualnie na każdy przypadek. … Patrząc na tak wielką liczbę rodzajów skutków ubocznych szczepionek, miliardy ludzi są w niebezpieczeństwie. … Jeśli po zaszczepieniu się wzrosło komuś [trwale] ciśnienie, to u każdej z tych osób przyczyną są szczepioki. … Ale wy ignorujecie celowo badanie tych przypadków, za to wydajecie tryliony Yenów na import szczepionek.  … I jeszcze jedno: połowa z nich po szczepieniu zmarła z powodu problemów z układem krążenia i sercem. Jestem pewien, że znacie to aż za dobrze. A wy dalej z jakimiś Alpha, Beta, Gamma…co za idiotyzm…banda niekompetentnych uczonych, których nie można nazwać uczonymi…całkowite lekceważenie nauki i medycyny!”

Na to odpowiedział przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia tłumacząc, że oni przecież „podejmują wszelkie działania…”

Prof. Fukushima nie wytrzymał i wykrzyknął do niego:

„Ty idioto! Dosyć tego! … Nie wolno dopuścić do powtórzenia [tych błędów]. Powinniście od samego początku postępować tak jak pokazuje to nauka. Zatem natychmiast rozwiążcie ten absurdalny Komitet Ewaluacji Ofiar Szczepionek i zamiast niego powołajcie komitet śledczy prawdziwie badający każdy przypadek. I aby on mógł działać, powołajcie odpowiednich statystyków i porządnych ekspertów. Czy rozumiesz mnie?! Potem, zróbcie testy i przeprowadźcie śledztwo. Tak jak powiedział wcześniej dr Sano, jeśli macie próbki tkanki, to badajcie je pod kątem białka kolca. Ludzie już robią takie badania na całym świecie i prestiż Japoni wisiu tutaj na włosku. … Musicie zidentyfikować każdy zgon, również te, które nie zostały w śledztwie uwzględnione. Życie tysięcy, dziesiątek tysięcy ludzi jest zagrożone. I jeszcze jedno: Nie macie pojęcia jak przedstawiają się długofalowe skutki tych szczepionek. Nanocząstki przyjęte przez organizm w tak dużych ilościach bezustannie produkują białka kolca. Ludzie chorują, cały czas źle się czują, niektórzy z jakichś powodów nagle zaczynają chorować, dostawać egzemę… Musimy natychmiast zatrzymać wyszczepianie i zająć się chorymi. I to właśnie mówi ta publikacja naukowa. (prof. Fukushima pokazuje tutaj dokument). A wy zatrudniacie ludzi, którzy nie mają pojęcia o prawdziwej nauce, i media pokazują ich w telewizji. Ci sami idioci ciągle promują szczepionki. Wszystko co robicie jest absurdalne, super idiotyczne. Ja nie przyszedłem tutaj wysłuchiwać jakichś bzdur, które próbujecie wyjaśniać, ja przyszedłem dzisiaj aby skorygować i pokazać prawidłowo te rzeczy.”

Jak widać, prawdziwi i odważni naukowcy na całym świecie zaczynają coraz dobitniej ostrzegać polityków o nadciągającym niebezpieczeństwie i zagrożeniu dla zdrowia zaszczepionych.

Tak jak mówił prof. Fukishima: dosyć z tymi idiotyzmami wyszczepiania, udawania że nie ma skutków ubocznych. Mówcie prawdę, zajmijcie się chorymy, wypłaćcie należne odszkodowania.

Trzeba zatem natymiast odsunąć (i ukarać!) odpowiedzialnych za wyrządzone szkody polityków; ukarać lekarzy (koniecznie!), którzy nie tylko stracili resztki reputacji i autorytetu, ale stali się czołowymi przestawicielami profesji zagrażającej życiu i zdrowiu; należy odseparwować się od głównych mediów, wspierać media niezależne; tworzyć sieć niezależnej lokalnej pomocy.

Dosyć z idiotyzmem wyszczepiania preparatem „przeciwko Covid-19”, ale i koniec ze WSZYSTKIMI szczepionkami, które są zagrożeniem dla zdrowia i życia!

Oprac. www.bibula.com

O tzw. «puszeniu się»

 Pierwszy Boy zwrócił uwagę na charakterystyczny dla nas Polaków fakt niczym nie usprawiedliwionego tzw. „puszenia się” pewnych ludzi. Np. Dziedzierski, szlachcic co najwyżej średni, ma trochę pieniędzy, może się porządnie ubrać, manier pewnych nauczył się. Nawet jest „skoligacony117”, bo ktoś tam ze sfer naprawdę wysokich popełnił kiedyś w przystępie szału mezalians118 i ożenił się z jakąś Dziedzierską. I nagle pan taki zaczyna „bywać”, jedzie coraz wyżej i wyżej. Bóg z nim, jeśli bywanie robi mu przyjemność — dla mnie bywanie byłoby torturą nie-do-zniesienia. Ale im więcej bywa, tym więcej się puszy. Zaczyna z pogardą patrzeć na szlachciców równych mu, a nawet lepszych od niego, maniery ma coraz lepsze, w głowie za to robi mu się coraz puściej i po pewnym czasie zaczyna wierzyć, że jest prawdziwym arystokratą — jeszcze chwila, a już z pobłażaniem patrzy na pomniejszych hrabiów, już mu nie imponują Lubomirscy czy Sanguszkowie, już marzy o małżeństwie z jakąś Habsburżanką (wszystko przecie jest możliwe) i nagle widzimy, że Dziedzierski jest faktycznie arystokratą. Wywodzi się od jakiegoś pra-Dziedzierza z czasów przed-Mieszkowych, opowiada dzikie rzeczy o przodkach swych i, co najdziwniejsze, wszyscy prawdziwi panowie wierzą mu i traktują, przynajmniej pozornie, jak równego sobie. Może się tam który czasem uśmiechnie pod wąsem lub o ile takowego nie ma, po prostu staropolskim zwyczajem w kułak, ale na ogół Dziedzierski ma wrażenie, że jest wielkim panem, a o to właśnie chodzi. Lubię czasami prawdziwych wielkich panów — nie jestem arystokratycznym snobem — chyba może un tout petit bout de soupçon119, jak każdy zresztą bezpióry dwunóg, ale w prawdziwie wielkich panach jest coś sympatycznego, coś paleontologicznego — tego się nie da w krótkim szkicu adekwatnie wyrazić. Ale bądź co bądź byli oni czymś kiedyś i jako tacy mają bezwzględnie inny odcień niż ci, których przodkowie niczym nigdy nie byli, tylko miazgą, na której wyrastały tamte kwiatki. Nie można odmówić arystokracji pewnych specyficznych właściwości, bo się wpada w przesadę i popełnia się niesprawiedliwość. Tak jak nie można powiedzieć, że byle kundel jest to samo, co bardzo rasowy taks120 czy san-bernard121; tak samo nie można twierdzić, że jakiś książę a Ciumpała to jedno. Chodzi o to tylko — jeśli już jesteśmy w tych nieistotnych sferach i problemach — aby byle kundel nie udawał prawdziwie rasowego bydlęcia. Uwagi te mogą się wydać niektórym nie na czasie. Nieprawda. Właśnie teraz, gdy mamy republikę i gdy zniesiono oficjalnie przywileje i tytuły, ogarnął wielu ludzi, nawet tych, którzy przedtem nigdy się podobnymi głupstwami nie zajmowali, jakiś niepokój co do ich pochodzenia. Są ludzie, którzy doskonale żyją z samego potwierdzania tytułów, wyrabiania szlacheckich dyplomów i dociągania genealogii do najdalszych krańców możliwości, aż do pęknięcia. Dlatego właśnie pożądanym byłoby teraz zhierarchizowanie wszystkich rodów i uniemożliwienie dalszego puszenia się Dziedzierskich i innych, co jest czasami dla niektórych bardzo nieprzyjemne. Mnie osobiście to nie dotyczy — ja nie „bywam”, ale dla niektórych problemat ten jest stosunkowo dość jadowity. Dlaczego za granicą nie ma tego podobno zupełnie. Tam tyle się ktoś puszy, na ile ma prawo i koniec. Wypuszy się, ten drugi, o ile chce, odda mu należną jego stanowisku w tym wymiarze cześć i potem mogą już swobodnie mówić, o czym chcą. A tu u nas puszyć się trzeba ciągle, ciągle podtrzymywać swój autorytet przy pomocy specjalnych uśmiechów, niedomówień, drgnięć twarzy itp. Ile energii na to idzie — strach pomyśleć. Saint-Simon stracił pół życia podobno na udowodnianie, że jest o jeden stopień wyższej marki diukiem od ks. de Luxembourg, i miał ze swego punktu widzenia rację, że o to walczył. Czy mu się udało, nie wiem. Ale w każdym razie tam było to na miejscu, były jakieś kryteria, według których można było udowodnić wyższość lub niższość w tych wymiarach. U nas panuje pod tym względem chaos. Niech się zbierze jakaś Wielka Heraldyczna Rada, niech popracują, zhierarchizują według pochodzenia i koligacji, niech wydadzą odpowiednie wspaniałe almanachy (zarobią na tym idiotyzmie kolosalne sumy) i niech ukrócą puszenie się. Ktoś wchodzi i mówi: „Seria A, oddział drugi, nr trzeci” — wszyscy wstają, kłaniają się i już jest z tym skończone. Ale nie te ciągłe wysiłki wywyższenia się, te ciągłe szprynce i szpryngielki, aby udowodnić innym i samemu uwierzyć, że się jest nie tym, kim się jest, tylko czymś o wiele lepszym — i to w takim wymiarze! Wstyd!

Witkacy