W wydanym w r. 1969 Zwierzoczłekoupiorze, kolejnej powieści przeznaczonej niby dla młodzieży, autor przedstawił dość dziwaczną historię chłopca o imieniu Piotr. Chłopiec ten, mieszkający w powojennym polskim mieście (zapewne w Warszawie), podróżuje wraz z mówiącym ludzkim głosem dogiem Sebastianem do innego świata, w którym czytelnik prozy Konwickiego odnajduje wileńską przedwojenną prowincję i ukazaną w Senniku współczesnym dolinę. Podróże te, podczas których bohater napotyka swojego sobowtóra, Troipa (anagram), przeplatane są opisami scen z rodzinnego i towarzyskiego życia chłopca nad wyraz rozwiniętego i oczytanego. Cenzorzy, uwrażliwieni szczególnie po niefortunnym dopuszczeniu do publikacji wr. 1967 Wniebowstąpienia, potraktowali Zwierzoczłekoupiora z podejrzliwością i surowością. Z góry przyjęto założenie, że jest to powieść z kluczem, w której aluzyjność względem PRL odgrywa ważną rolę, chociaż nie dezawuuje książki jako całości:
Fabuła powieści oparta jest na półrzeczywistych majakach człowieka nieuleczalnie chorego, przebywającego w szpitalu. Żeby było dziwniej, bohaterem jest poeta - mędrzec, uda-jący dziecko. Stan ciągłych skoków gorączkowych odbiera bohaterowi świadomość własnego bytu i dlatego rzeczywistość i senne majaczenia splatają się w niepodzielną całość. Są to majaki chłopca o imieniu Troip (czytaj: odwrotnie Piotr), który wyrastał na wileńskich „kresach”, zestawione z losami współczesnego warszawiaka.
Jest to książka „z kluczem”. [...] Uważaliśmy, że chociaż istnieje pewne ryzyko przy tego typu książkach, to można zezwolić na druk po ingerencjach. Cenzorzy, którzy czytali książkę, stwierdzali w swoich wnioskach recenzyjnych, że nie ma podstaw do zdyskwalifikowania książki. Dokonano więc licznych ingerencji idących w kierunku eliminacji zbyt przej-rzystych aluzji, tyczących współczesnej Polski, oraz stwierdzeń z końcowych partii książki, mających istotne znaczenie dla rysunku naszej rzeczywistości. [...] W podobne tendencje należy ingerować - we wszelkich notach sygnalnych bądź w recenzjach omawiających książkę 37.
Wśród kontrowersyjnych treści, które umknęły wyczulonemu oku pracownika cenzury, zachował się oryginalny wstęp i nieco przewrotne zakończenie powieści. Rozpoczyna się ona wyraźnym „mrugnięciem” w stronę dorosłego czytelnika:
Ta książka nie jest dla grzecznych dzieci. Grzeczne dzieci nic nie skorzystają z czytania moich wspomnień. Szkoda po prostu fatygi. Natomiast dzieci niegrzeczne - to zupełnie inna sprawa. Dzieci niegrzeczne znajdą w tej zdumiewającej historii wiele myśli pouczających, sporo przykładów wartościowych, a przede wszystkim dużo zrozumienia i współczucia dla ich trudnego losu 38.
Oczywiście, wstęp ten był adresowany nie tyle do młodego, ile przede wszystkim do dorosłego odbiorcy. Już na początku lektury dojrzały czytelnik konfrontowany był z sugestią „niegrzecznej” lektury, czyli lektury politycznej, zaangażowanej, buntowniczej wobec „rodzica”, czyli władzy. W takim wypadku nawet tytułowy „zwierzoczłekoupiór” mógł być odczytany jako symbol upiornego polskiego komunizmu, niezależnie od tego, jaka była intencja samego autora 39.
W dziwacznym, jak na młodzieżową prozę, zakończeniu nagle okazuje się, że główny bohater jest śmiertelnie chorym chłopcem, który aby urozmaicić sobie szpitalną udrękę, wymyślił całą opowiedzianą w Zwierzoczłekoupiorze historię.
Ostatnie słowa powieści można odczytywać dwuznacznie: „Najcudowniejsze, że pohasałem sobie trochę na swobodzie. Życzę wam tego samego. Żebyśmy tylko zdrowi byli. Żebyśmy tylko...”40. Ta niespodziewana forma liczby mnogiej, skierowana jakby do wspólnoty, i powtórzenie życzenia z urwaniem tekstu w drugim wypowiedzeniu i pozostawieniem wielokropka (niczym z czasów carskiej cenzury, gdzie wielokropek był w literaturze i publicystyce polskiej znaczący) sugerowały, że cała książka przeznaczona była także dla czytelnika dorosłego, zanurzo-nego w peerelowskiej codzienności końca lat sześćdziesiątych, świadomego niedawnego marcowego przesilenia. Okazało się jednak, że owo tajemnicze zakończenie to dzieło samego cenzora, awersja pierwotna była o wiele bardziej dosadna. W Nowym Świecie i okolicach Konwicki wyjawił, że Zwierzoczłekoupiora zakończył słowami: „Żebyśmy tylko zdrowi byli, żebyśmy tylko wolni byli”41.
W narracji powieści dostrzec można często zwątpienie w kompetencje czytelnicze młodego odbiorcy, zwątpienie przejawiające się w zaniechaniu pewnych wątków (ponieważ i tak nie zostaną należycie zinterpretowane) czy w odsyłaniu czytelnika do encyklopedii, podważaniu jego zdolności do właściwego rozumienia. To manifestowane podejrzenie o niedojrzały odbiór czytelne jest natomiast dla dorosłego, który w ten sposób zostaje zachęcony do lektury między wierszami. Komunikat, który od razu tak właśnie nastawiał czytelnika, zamieszczony był na obwolucie projektowanego wydania:
Ta pozornie „młodzieżowa” opowieść o przygodach, które się wydarzają i które się śnią kilkunastoletniemu chłopcu, pobłażliwie zezwalającemu uważać się za mniej dojrzałego od swego otoczenia, to w istocie przepiękna, poetycka baśń o nie przebranych zasobach liryzmu, humoru i zarazem trafnej psychologicznej intuicji, zjaką autor kreuje osobliwą postać narratora i czyni jego opowieść małym zwierciadłem paradoksów współczesnego świata42.
Cenzorzy nie zgodzili się na takie konstatacje, które od razu projektowałyby odbiór najnowszej powieści autora kontrowersyjnego Wniebowstąpienia ponownie w sposób dla władzy niekorzystny, bo czymże było określenie „małe zwierciadło paradoksów współczesnego świata”, jeśli nie eleganckim eufemizmem. Treść teks-tu na obwolucie zmieniono więc radykalnie, opisując książkę jako jeszcze jedną pozycję dla młodzieży.
Podobnie postąpiono z czytelnymi aluzjami do gomułkowskiej rzeczywistości, czego ślad znajdujemy wjuż cytowanym fragmencie recenzji sporządzonej na użytek GUKPPiW. Jednak niektóre drobne aluzje ostały się. Kaloryfery w mieszkaniu bohatera często nie grzeją. Mama Piotra poznaje Cecylię w ogonku po masło. Ojciec stracił pracę po jakimś konflikcie z dyrektorem. Przed blokiem lub przy pojemnikach na śmieci miejscowi pijaczkowie spożywają alkohol. Najbardziej interesująco prezentują się opisy programów emitowanych w telewizji. Na ekranie telewizora, jeśli nie pojawia się komunikat „przepraszamy za usterki”, migają sceny „wyciągania rur na zimno wjakiejś hucie”, „monotonnego przędze-nia przędzy”, „zachwalania przygotowania do wiosennych siewów” i „melioracji łąk”43, na które patrzy ponuro rodzina Piotra. Ponieważ historia opowiadana (i wymyślana) przez chłopca ma dwa alternatywne (pesymistyczne i optymistyczne) zakończenia, również tematyka programu telewizyjnego zmienia się zależnie od wydźwięku. W zakończeniu pechowym ojciec zabiera Piotra z planu filmowego i przywozi do domu, gdzie właśnie „w telewizji pokazywano butelkowanie mleka i to widocznie od dłuższego czasu, bo nikt nie patrzył na ekran”44. W zakończeniu optymistycznym - w telewizji wyemitowano „prawdziwą rewię z girlsami” i ojciec Piotra po raz pierwszy z zainteresowaniem patrzył w ekran. Na kometę, która ma uderzyć w ziemię, wszyscy bohaterowie czekają z utęsknieniem: „wszyscy mają dosyć, wszystkim trochę obrzydło” - komentuje Piotr45.
Te uciążliwości przypominają o jeszcze innej książce „dla młodzieży”. W wydanej w r. 1962 powieści Sławomira Mrożka Ucieczka na południe Gruby, Średni i Chudy przeżywają masę dziwnych i raczej niewesołych przygód, pomagając małpoludowi uciec z PRL. Aparatczycy w domowym zaciszu z nudów zakładają przed lustrem zabawne sztuczne nosy, a burmistrz miasteczka na wszelki wypadek uroczyście wita przybyłego gościa, chociaż nie wie, kim on jest (ale może być przecież dostojnikiem z któregoś z sojuszniczych państw). Wędrując przez cały kraj chłopcy co chwila natrafiają na rozmaite aberracje socjalistycznej rzeczywistości. Napotykają fabrykę, w której, aby wykonać plan, wypuszcza się dym z komina, choć nic się nie produkuje. W innym zakładzie wytwarza się obuwie, ale tylko na lewą nogę 46.
W Zwierzoczłekoupiorze znajduje się mała aluzja do kontroli słowa w PRL. Narrator wyobraża sobie, co by się wydarzyło, gdyby został królem, i stwierdza:
„gdyby wszystko było wolno, na pewno w gazetach zaczęliby rysować moje karykatury, pisać różne wiersze i felietony ośmieszające”47, zgodnie z myśleniem represyjnej i nadzorującej władzy. Innym razem Piotr wyobraża sobie, co by zrobił, gdyby zdobył czarodziejską różdżkę albo czapkę-niewidkę. Wśród paru pomysłów pojawia się i taki:
Przyjemnie byłoby również trafić do jakiegoś dalekiego, egzotycznego kraju na fałszowanie wyborów. Oczekiwałbym cierpliwie, aż te komisje skrutacyjne z ogromnym wysiłkiem, w straszliwej męce i z koszmarnymi nerwami sfałszują wreszcie szczęśliwie wyniki i wtedy dopiero, w ostatniej chwili, przywróciłbym stan faktyczny. Strach pomyśleć, co by się działo 48.
Jest to oczywiste odwołanie do praktyki władz peerelowskich, ukryte za metaforą „egzotycznego kraju”. Natomiast nie udało się przemycić Konwickiemu jawnie krytycznej Bajki o fartolu*. Cenzura wycięła ją w całości. Trudno się dziwić, ponieważ był to wyraźny przytyk do warunków, jakie należało spełnić, aby uzyskać w PRL znaczącą pozycję. Uczciwy, pracowity i pasjonujący się wieloma rzeczami Jasio, gdy dorasta, zostaje kolejno kompozytorem, dyrektorem i wreszcie konduktorem. Jednak każdy z tych zawodów staje się poniewczasie życiową porażką. Dorosły Jan zostaje bez pracy i wtedy wpada na wysiadającego z limuzyny pana w cylindrze, który okazuje się jego towarzyszem zabaw dziecinnych. Na pytanie, jak udało mu się osiągnąć tak wysoką pozycję, dostojny pan odpowiada, że po prostu należy mieć „trochę fartolu”. Karolek już bardzo wcześnie przejawiał pewne cechy, które zadecydowały o tytułowym „fartolu”: „bawił się jakoś czujnie, w napięciu, nie popełniał omyłek i tylko dziwnie się uśmiechał” 49.
Tak więc to nieludzkie cechy antagonisty Jasia, promowane przez system, zadecydowały o jego powodzeniu życiowym. Wniebowstąpienie, które faktycznie stanowiło literackie zerwanie pisarza z partią i spowodowało represje cenzuralne, było najbardziej krytycznie usytuowanym wobec systemu dziełem Konwickiego z okresu gomułkowskiego, a może i w całym jego dorobku. Chociaż pisarz stał się ostrożniejszy, późniejszy Zwierzoczłekoupiór także zawierał pewne czytelne jedynie dla dorosłego odbiorcy aluzje.
Pół wieku z cenzurą. Przypadek Tadeusza Konwickiego Piotr Perkowski
3 5 AAN, GUKPPiW, sygn. 958, k. 42. Mowa tu o monografii: J. F u k s i e w i c z , Tadeusz Konwicki. Warszawa 1967.
3 6 AAN, KC PZPR. Wydział Kultury, sygn. 655/18 [brak paginacji].
3 7 AAN, GUKPPiW, sygn. 1051, k. 16-17.
8 T. K o n w i c k i , Zwierzoczłekoupiór. Wyd. 2. Warszawa 1972, s. 6.
3 9 Zob. P. K u n c e w i c z , Agonia inadzieja. T. 4: Proza polska od 1956. Warszawa 1994, s. 177.
4 0 K o n w i c k i , Zwierzoczłekoupiór, s. 277.
4 1 T. K o n w i c k i , Nowy Świat i okolice. Warszawa 1986, s. 162.
4 2 AAN, GUKPPiW, sygn. 1051, k. 21.
4 3 K o n w i c k i , Zwierzoczłekoupiór, s. 66, 67, 134, 182.
4 4 Ibidem, s. 260.
4 5 Ibidem, s. 87.
4 6 S. M r oż e k , Ucieczka na południe. Warszawa 1961.
4 7 K o n w i c k i , Zwierzoczłekoupiór, s. 110.
4 8 Ibidem, s. 253.
4 9 AAN, GUKPPiW, sygn. 1051, k. 20.
***
Konwicki przechodzi od jednego świata do drugiego, zaciera granice czasu i przestrzeni pokazując, że w żadnej z opisywanych rzeczywistości jego bohater nie może się zadomowić, w żadnej nie może zamieszkać. Co więcej, w Zwierzoczłekoupiorze nie ma przestrzeni bezdyskusyjnie pięknej i bezpiecznej – nie jest nią ani dom Piotra, ani plan filmowy, na którym cały czas coś się psuje, tym bardziej nie jest nią dolina. Za każdym rogiem czai się niebezpieczeństwo, które uruchamia wyobraźnię Piotra. Sprawia, że chłopiec nie jest bezczynny. Pisarz pokazuje, jak człowiek radzi sobie z lękiem, zaklinając rzeczywistość. W pewnym momencie Piotr informuje czytelnika:
„Myślę czasem o tym, co bym zrobił, gdybym to czy owo, ale myślę tylko dla zabicia czasu. Wszyscy popadają w takie głupie, dziecinne zamyślenia, choć się nigdy nikt do tego nie przyznaje”52.
Opowiadanie historii, tworzenie zmyślenia, w które chce się wierzyć, jest zaczarowywaniem rzeczywistości i kamuflowaniem lęku. W tym kontekście wiara w szczęśliwe zakończenie przygód Piotra to oznaka lęku człowieka, nie dopuszczającego do siebie możliwości klęski.
3
Jeśli między życiem i śmiercią nie ma granicy, to rację miał Troip, mówiąc we śnie do Piotra, że jest jednocześnie jego ojcem, bratem i synem. Krąg życia nie ustaje, a rola człowieka w nim jest znikoma. „A jednak ten Zwierzo-człekoupiór żyje w podświadomości wszystkich”53, kierując ludźmi i wpływając na ich zachowanie. To dla pokonania naszych lęków tworzymy opowieści i często zaczynamy w nie wierzyć, to z powodu lęku przed przegraną często nie podejmujemy ryzyka. Konwicki pokazuje, jak lęk ogranicza człowieka, mami go, napędza do samooszukiwania. W tym kontekście zachęta Piotra kierowana bezpośrednio do czytelnika, by wielokrotnie powracał do książki, jest zaproszeniem do przepracowania lęku: „Zresztą kto wie, może się jeszcze rozmyślę i w dalszym ciągu moich wspomnień ujawnię wam całą prawdę. Nie wiem, odczuwam lęki podobnie jak Sebastian, boję się straszliwej odpo-wiedzialności, boję się niewiadomych i być może katastrofalnych skutków mojej prawdomówności”54.
Ujawnienie całej prawdy, badania naukowe nie wzbogaciłyby wiedzy człowieka na temat lęku. Aby został on zrozumiany, musi zostać przeżyty:
„Wiem dobrze, pewnie pięć razy czytacie te słowa i nic nie rozumiecie. Ale nie życzę, żebyście je pojęli tak dobrze jak ja. Bo n i e ś w i a d o m o ś ć j e s t w y n i k i e m b r a k u
d o ś w i a d c z e n i a”55.
Konwicki zaprasza czytelnika do zbadania własnego Zwierzoczłekoupiora, odkrycia, w jaki sposób lęk nami kieruje i nas ogranicza. W zależności od tego, czy do Zwierzoczłekoupiora odbiorca podejdzie z lękiem, czy odważnie, lektura przebiegnie inaczej.
Pisarz pokazuje, w jaki sposób człowiek sam się oszukuje, sądząc, że może oszukać zły los. Ostrożność powodowana lękiem tylko pozornie chroni nas przed niebezpieczeństwem, a często mami. Piotra czeka samotność i śmierć w szpitalu. Nieważne, co zrobiłaby Cecylia (jedyna odważna postać w książce), nic nie ochroni jej przed przegraną – chciała wyjechać na stypendium, lecz uniwersytet, do którego miała się udać, zbankrutował.
Wnioski płynące z analizy Zwierzoczłekoupiora mogą przerażać, ale mogą także uwolnić od lęku. Cokolwiek byśmy robili, nie jesteśmy w stanie uniknąć niebezpieczeństwa. Od nas zależy tylko to, czy pozwolimy się zniewolić własnym lękom, poddamy się im, czy zdołamy dostrzec pozytywne walory życia. Pod koniec swojej opowieści Piotr zastanawia się, dlaczego wszystko kończy się źle:
Chyba ja tu jednak najmniej wygrałem. Ewa uciekła z Sebastianem, Majka z tym wisusem Dorianem, filmową karierę złamał ojciec, pieniądze trzeba zwrócić i w końcu jeszcze ta niezdarna, fujarowata planetoida trafiła kulą w płot, przeleciała kilkaset tysięcy kilometrów od ziemi. […] I dlaczego do licha to wszystko musi się skończyć smutno, łzawo, melancholijnie? Namęczyłem się w tych swoich perypetiach co niemiara, wyście się też ze mną nadenerwowali ile wlezie, więc po co te smętki i niedopowiedzenia na zakończenie? Nikt właściwie tego nie lubi. Może jedynie nasz gruby scenarzysta w okularach, bo dostaje poważne nagrody56.
Do pytania postawionego przez bohatera powieści wracał Piotr Graff, zirytowany tym, że pisarz zamieścił w powieści aż trzy warianty zakończenia. W kontekście badań nad lękiem nie jest to jednak zabieg nieuprawniony. Po wprowadzeniu drugiego zakończenia, w którym ojciec zaczyna akceptować rozwijającą się karierę filmową Piotra, a w domu wszystko się układa, główny bohater kieruje do czytelnika następujący apel: „Najserdeczniej wam radzę odłożyć w tym momencie książkę”57. Konwicki zachęca tym samym odbiorcę do zmierzenia się z własnym lękiem. Czytelnik może zakończyć lekturę i ulec „lękowi” przed niewygodną prawdą lub może się z nimi zmierzyć.
Autor powieści podpowiada, że człowiek ma wybór, może tkwić w kłamstwie lub zaakceptować kształt świata. Warto się zastanowić, czy „pozytywne” zakończenie, jakie proponuje pisarz, jest czymś niezwykłym. Można się także zastanawiać, czy jest ono w pełni pozytywne. Ewunia i Sebastian odeszli, chłopiec zaczyna sobie tłumaczyć, że cieszy się z rozkwitania uczucia między nim a Majką. To nic niezwykłego, chociaż proponowane zakończenie może wydawać się banalne po ciągu takich przygód. Kiedy jednak doczytamy książkę do końca, zakończenie „pozytywne” zyska nowy wymiar. W obliczu choroby zwyczajna egzystencja, normalne życie w nudnym domu, staje się czymś cudownym i upragnionym. W obliczu śmierci codzienne lęki życia wydają się śmieszne, mało znaczące. Lęk może nas zniewolić, sprawić, że codzienne troski urosną do takich rozmiarów, że nie będziemy w stanie, tak jak ojciec Piotra, odejść od telewizora. W lęku przed tym, co przyniesie nam przyszłość, będziemy tkwić w miejscu.
Powróćmy do cenzora, od którego zaczęliśmy naszą opowieść. Jego ingerencja nie zubożyła książki, ale pozwoliła jej zaistnieć w szerszym – niż polityczny – kontekście. Zwierzoczełkoupiór stał się powieścią uniwersalną i ponadczasową, bo dotykającą jednego z najważniejszych problemów współczesności, tj. lęku, z powodu którego – jak dowodzi Zygmunt Bauman – tak często człowiek zaprzedaje własną wolność 58.
Wolność a/i lęk.
O „Zwierzoczłekoupiorze” Tadeusza Konwickiego
Ewa Bartos
Abstrakt W 1969 roku Tadeusz Konwicki opublikował Zwierzoczłekoupiora. Powieść za sprawą cenzury została skierowana do dzieci i dojrzałego czytelnika. Cenzor chciał, aby polityczno-społeczne konteksty stały się w powieści mniej widoczne.
Książka poza sferą polityczną zyskała jednak na uniwersalności. Autorka artykułu interpretuje powieść poprzez analizę figury lęku, który staje się siłą odbierającą człowiekowi wolność i tym samym zyskuje nad nim największą władzę.
Abstract In 1969, Tadeusz Konwicki published Zwierzoczłekoupiór. The novel due to censorship was addressed to children and a mature reader. The censor wanted to make a political and social contexts less visible in the novel. It happened differently though, the book gained universality outside the political sphere. Author interprets the novel by analyzing the figure of anxiety embedded in it, which becomes a force that deprives man of freedom and thus gains the greatest power over him.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.