środa, 27 września 2023

Erystyka czyli gdyby w naturze ludzkiej nie było zła ...staralibyśmy się dotrzeć jedynie do prawdy

 Erystyka

Wyrazy „logika” i „dialektyka” używane były już przez starożytnych jako synonimy, chociaż λογίζεθαι, obmyślać, roztrząsać, obliczać, a διαλέγεσθαι, rozmawiać, są to pojęcia zgoła odmienne.

Podobne używanie tych wyrazów przechowało się również przez wieki średnie, a nawet spotykamy je i dziś jeszcze. W nowszych jednak czasach niektórzy uczeni, szczególniej Kant1, używali wyrazu „dialektyka” w znaczeniu negatywnym, nazywając ją „sofistyczną2 sztuką dysputowania”, i dlatego wyżej stawiali nazwę „logika”, jako bardziej niewinną. W rzeczywistości obydwa te wyrażenia oznaczały toż samo i w ostatnich latach znowu zaczęto je uważać za synonimy.

Taki stan rzeczy krępuje mnie nieco i nie pozwala mi wyodrębniać znaczenia obu tych nauk — logiki i dialektyki — tak, jakbym tego pragnął. Moim zdaniem logikę należy określić jako „naukę o prawach myślenia, czyli sposobach działalności rozumu” (od wyrazu λογίζεθαι, obmyślać, obliczać, pochodzącego znów od λόγοσ, rozum lub słowo), dialektykę zaś, używając wyrazu tego w znaczeniu współczesnym, jako „sztukę prowadzenia sporów lub rozmów” (od διαλέγεσθαι). Ale dyskurs każdy polega na przytoczeniu albo faktów, albo poglądów, tj. raz bywa historyczny, drugi raz jest roztrząsaniem czegośkolwiek. Stąd jasną jest rzeczą, że przedmiot logiki dany jest całkowicie a prori3, bez żadnej przymieszki empirycznej, czyli że do nauki tej należą ogólne prawa myślenia, którym rozum podlega w chwili, gdy jest pozostawiony samemu sobie, gdy nic mu nie przeszkadza, a więc podczas samotnego myślenia rozumnej istoty, której nic w błąd nie wprowadza. Dialektyka zaś, przeciwnie, rozpatrywałaby jednoczesną działalność dwóch rozumnych jednostek, które myślą razem, i stąd koniecznie powstaje spór, tj. walka duchowa, nb. jeżeli jednostki te nie zgadzają się ze sobą, jak jednakowo naregulowane zegarki. Jako czysty rozum, obydwie jednostki winny by się zgadzać ze sobą; niezgodność ich zależy od różnic właściwych indywidualnościom i dlatego jest elementem empirycznym.

Logikę tedy4, naukę myślenia, tj. działalności czystego rozumu, można by zbudować zupełnie a priori, dialektykę zaś po większej części tylko a posteriori5, po praktycznym poznaniu tych zmian, którym podlega czysta myśl skutkiem różnic indywidualnych przy jednoczesnym myśleniu dwóch rozumnych istot, a także po zaznajomieniu się ze środkami, których każda z nich używa, aby postawić swe indywidualne myślenie, jako czyste i obiektywne. A jest to dlatego, że człowiekowi właściwe jest przy wspólnym myśleniu διαλέγεσθαι, tj. skoro tylko dowiaduje się przy wspólnej wymianie poglądów (prócz rozmów historycznych), że czyjeś myśli w danym przedmiocie różnią się od jego własnych, nie sprawdzi najpierw własnej myśli, aby znaleźć w niej błąd, ale woli przypuścić błąd ten w myśli kogoś innego. Innymi słowy, człowiek z natury już swej pragnie zawsze mieć rację; tego zaś, co wynika z tej właściwości, uczy odłam nauki, którą chciałbym nazwać „dialektyką”, ale którą, dla uniknienia nieporozumień nazwę „dialektyką erystyczną”. Jest to więc nauka o dążeniu człowieka do wydawania się za takiego, który zawsze ma rację. „Erystyka”6 byłaby tylko bardziej jaskrawą nazwą tego przedmiotu.

Dialektyka erystyczna jest sztuką prowadzenia sporów, ale w taki sposób, aby zawsze mieć rację, a więc per fas et nefas7. W gruncie rzeczy, obiektywnie, można mieć rację, a jednak nie posiadać jej w oczach osób obecnych, a niekiedy nawet swoich własnych. Bywa to mianowicie wówczas, kiedy przeciwnik odpiera nasze dowodzenia i owo odparcie uchodzi za obalenie tezy spornej, na korzyść której mogą jednak istnieć inne, nieprzytoczone przez nas na razie dowody. W takich razach przeciwnik otacza się fałszywym światłem: wydaje się, że ma słuszność, choć obiektywnie nie posiada jej. Prawda więc spornej kwestii, brana obiektywnie, a siła racji w oczach dysputujących i słuchaczów — są to rzeczy zgoła odmienne; dialektyka erystyczna opiera się na tej ostatniej.

Gdyby w naturze ludzkiej nie było zła, gdybyśmy byli zupełnie uczciwi przy każdej wymianie zdań, wówczas staralibyśmy się dotrzeć jedynie do prawdy, nie dbając o to, czy racja okaże się po stronie poglądu wygłoszonego początkowo przez nas samych, czy też przez naszego przeciwnika. Ten ostatni wzgląd byłby dla nas zupełnie obojętny albo przynajmniej nie nadawalibyśmy mu pierwszorzędnego znaczenia. Duma nasza wrodzona szczególnie jest drażliwa we wszystkim, co się tyczy sił intelektualnych, i nie chce się zgodzić, aby to, cośmy twierdzili początkowo, było mylne, zaś to, co twierdził przeciwnik — prawdziwe. Mając to na uwadze, należałoby każdemu wypowiadać tylko prawidłowe sądy, a dlatego najpierw myśleć, a potem mówić. Ale do wrodzonej dumy u większości ludzi dołącza się jeszcze gadatliwość i wrodzona niesumienność. Mówimy o przedmiocie bez zastanowienia i chociażbyśmy wkrótce zauważyli, że twierdzenie nasze jest fałszywe i pozbawione racji, pragniemy, aby się właśnie zdawało wprost przeciwnie. Miłość prawdy, która w większości wypadków była jedyną pobudką do postawienia tezy wydającej się prawdziwą, zupełnie ustępuje miejsca miłości dumy osobistej; prawda musi wówczas wydawać się kłamstwem, kłamstwo zaś prawdą.

Jednak nawet owa nieuczciwość, owo uparte bronienie tezy, która nam samym wydaje się fałszywa, posiada pewną rację bytu. Zdarza się mianowicie, że na początku dyskursu bywamy głęboko przekonani o prawdziwości naszego twierdzenia, a jednak argument przeciwnika na oko jest tak silny, że nas odpiera; jeżeli wówczas zrzekniemy się od razu naszego twierdzenia, to bardzo być może, iż się później przekonamy, że jednak mieliśmy rację, lecz dowodzenie nasze było błędne. Dla obrony naszej tezy mogły być i były zapewne pewniejsze dowody, ale właśnie zbawczy argument nie przyszedł nam od razu do głowy. Takim sposobem powstaje w nas prawidło prowadzenia sporu z argumentami nawet słusznymi i przekonywającymi, zgodnie z przypuszczeniem, że słuszność przeciwnika jest tylko pozorna i że podczas sporu wpaść możemy jeszcze na taki dowód, który albo obali argumenty przeciwnika, albo w jakiś inny sposób wykaże prawdę naszego twierdzenia. Dzięki temu jeżeli nie jesteśmy zmuszeni do pewnej nieuczciwości w sporze, to przynajmniej łatwo w nią wpadamy. Tak się podtrzymują wzajemnie: niemoc naszego sądu i przewrotność naszej woli. Stąd pochodzi to, że prowadzący dysputę walczy zwykle nie za prawdę, lecz za swą tezę, jak pro ara et focis8, prowadzi sprawę per fas et nefas i, jak zauważyłem wyżej, niełatwo może postępować inaczej.

Każdy więc pragnie zwyciężyć zawsze, nawet wówczas, kiedy własne twierdzenie uzna w danej chwili za błędne lub wątpliwe. Machiavelli9 radzi księciu korzystać z każdej chwili niemocy swego sąsiada, aby napaść na niego, ponieważ w razie przeciwnym sąsiad może skorzystać z chwili jego własnej niemocy. Gdyby panowały powszechnie prawda i szczerość, byłoby co innego; ale niepodobna ani na nie liczyć, ani tym bardziej samemu się nimi powodować, ponieważ za te rzeczy źle odpłacają. Tak samo postępować trzeba w dyspucie. Gdy przyznasz słuszność przeciwnikowi, kiedy ten będzie ją miał tylko pozornie — kwestia, czy on zrobi to samo w wypadku odwrotnym, prawdopodobnie zaś będzie prowadził sprawę per nefas10; a więc i ja powinienem zrobić toż samo.

Łatwo bowiem utrzymywać, iż należy dążyć jedynie do prawdy, bez żadnej stronniczości we względzie własnego twierdzenia; ale niepodobna przecież wiedzieć, czy inny postąpi tak samo jak my. Zresztą, gdybym chciał zrzec się obmyślonego uprzednio twierdzenia, skoro tylko wyda mi się, że przeciwnik ma rację, to łatwo się może zdarzyć, iż wprowadzony w błąd wrażeniem chwili, zrzeknę się prawdy na to, aby przyjąć błąd.

Środki pomocnicze dla przeprowadzenia tezy daje każdemu człowiekowi w pewnym stopniu jego własna zręczność i nikczemność. Sztuki tej naucza codzienne doświadczenie, tak że każdy używa własnej, naturalnej dialektyki, jak posiada własną, naturalną logikę. Tylko że pierwsza nie jest tak pewna, jak ostatnia. Ludzie rzadko myślą i wyprowadzają wnioski przeciwne prawom logicznym; fałszywe sądy bardzo są częste, fałszywe wnioski są nadzwyczajnie rzadkie. Dlatego też rzadko objawia się w człowieku brak naturalnej logiki, ale często brakuje mu naturalnej dialektyki. Jest to dar natury, rozdzielony nierównomiernie, i pod tym względem dialektyka podobna jest do zdolności sądzenia o rzeczach, zdolności podzielonej bardzo nierówno, wówczas kiedy zdrowy rozum, właściwie mówiąc, podzielony jest dość równomiernie. Zdarza się często, że pozorna argumentacja zbija i obala istotną rację — i przeciwnie, ten, kto wychodzi ze sporu zwycięzcą, dość często zawdzięcza to nie tyle prawidłowości sądu przy obronie swej tezy, ile sztuce i zręczności, z jaką to wykonywał. Pierwiastek wrodzony jest tu, jak we wszystkim, najlepszy. Ćwiczenie się jednak i rozpatrywanie w sposobach, które obalają przeciwnika lub których tenże używa dla otrzymania zwycięstwa, wiele może pomóc do osiągnięcia pewnego mistrzostwa w tej sztuce. Dlatego też, choć logika nie może mieć żadnej czysto praktycznej korzyści, dialektyka posiada ją, ma się rozumieć, w znacznym stopniu. Zdaje mi się, że Arystoteles11 swą logikę właściwą, tj. analitykę, zbudował głównie jako podstawę i wstęp do dialektyki, która była dla niego rzeczą główną. Logika zajmuje się tylko formą twierdzeń, dialektyka zaś bada ich treść, czyli materię; dlatego też rozpatrzenie formy, jako rzeczy ogólnej, winno było poprzedzać rozpatrzenie treści, to jest szczegółów. Arystoteles nie wyodrębnia celu dialektyki tak silnie, jak ja; co prawda, wskazuje on dysputę jako cel główny, lecz jednocześnie jako odszukanie prawdy (Topiki 1, 2). Dalej powiada: „należy rozpatrywać twierdzenia filozoficznie — zgodnie z ich prawdą, i dialektycznie — zgodnie z ich widocznością i ze zdaniem innych (δόξα)”. Co prawda, Arystoteles przyznaje niezależność i różnicę pomiędzy obiektywną prawdą tezy a otrzymaniem na nią czyjegoś potwierdzenia, ale robi to nie dość wyraźnie, aby dialektyce przypisać wyłącznie to ostatnie znaczenie. Oto dlaczego prawidła jego odnoszące się do dialektyki często pomieszane są z takimi, które mają na celu poszukiwanie prawdy. Dlatego też zdaje mi się, iż Arystoteles niezupełnie wypełnił swe zadanie, starając się w książce De elenchis sophisticis12 oddzielić dialektykę od sofistyki i erystyki, przy czym różnica miała polegać na tym, że dialektyczne wnioski prawdziwe są co do formy i treści, erystyczne zaś lub sofistyczne — nie. (Te ostatnie różnią się pomiędzy sobą tylko co do celu: w erystycznych wnioskach cel ten określa się jedynie chęcią posiadania racji, w sofistycznych zaś dążnością do osiągnięcia tą drogą szacunku lub pieniędzy). Czy twierdzenia prawdziwe są co do treści — jest to rzecz zawsze nazbyt niepewna, aby można stąd zdobyć podstawy do rozróżnienia ich; najmniej pewni mogą być pod tym względem sami dysputujący i nawet rezultat sporu może dać tylko wątpliwą konkluzję. Dlatego też pod dialektyką Arystotelesa winniśmy rozumieć także sofistykę i erystykę, i określić ją jako sztukę posiadania zawsze słuszności w sporach.

Ma się rozumieć, że główna pomoc polega tu na tym, aby istotnie mieć rację. Ale sam ten szczegół, wyłączny, bez innych, nie wystarcza jeszcze dla ludzi; z drugiej strony zaś, wobec słabości ich rozsądku, nie jest to bezwarunkowo konieczne. Potrzebne są więc jeszcze niektóre sztuczne sposoby, które, nie zależąc od obiektywnej prawdy, mogą być użyte i przy obiektywnym braku racji, o rzeczywistym istnieniu której nigdy prawie niepodobna sądzić z całą pewnością.

Moim tedy zdaniem, logika i dialektyka winny być wyraźniej oddzielone od siebie, niż tego dokonał Arystoteles: logika zająć się winna prawdą obiektywną, o ile prawda ta jest formalną; dialektyka zaś winna się ograniczyć do otrzymywania zwycięstwa w sporach. Przy tym nie należy oddzielać dialektyki od sofistyki i erystyki, jak to robi Arystoteles, gdyż różnica taka zbudowana jest na obiektywnej, materialnej prawdzie, co do której nie możemy mieć przed czasem pewności, lecz musimy powiedzieć z Piłatem pontyjskim: „Co to jest prawda?”13, ponieważ „veritas est in puteo”14, ἑν βύθώ ή άλήθεια (zdanie Demokryta15, Diogenes Laertios, IX 72). Dość często po ożywionym sporze każdy z dysputujących powraca do siebie ze zdaniem przeciwnika. Wprost pozamieniali się ze sobą własnymi poglądami. Nie sztuka więc dowodzić, że w sporach winno się mieć na względzie tylko wyjaśnienie prawdy; ale właśnie chodzi o to, że jeszcze nie wiadomo, gdzie jest ta prawda, gdyż argumenty przeciwnika i nasze własne wprowadzają nas w błąd. Zresztą, re intellecta in verbis simus faciles16; skoro dialektyka w ogóle uważana bywa za równoznaczną z logiką, więc, jak już powiedziałem, nazwiemy swą naukę „dialectica eristica” — „dialektyka erystyczna”.

Przedmiot każdego działu nauki należy zawsze całkowicie wyodrębnić od wszystkich innych. Stosując to do dialektyki, należy rozpatrywać ją wyłącznie jako sztukę posiadania zawsze racji, niezależnie od obiektywnej prawdy, co ma się rozumieć, łatwiejsze jest wówczas, kiedy istotnie rację tę mamy. Ale dialektyka jako taka winna uczyć tylko tego, jak bronić się od napaści wszelkiego rodzaju, szczególniej od niesumiennych, a także jak można samemu napadać na drugiego, nie przecząc samemu sobie i w ogóle nie ryzykując, że będziemy odparci. Należy całkowicie oddzielić poszukiwanie obiektywnej prawdy od sztuki urządzania się w ten sposób, aby nasze twierdzenia wydawały się prawdziwe. Pierwsze jest to zupełnie inna πραγματεία17: jest to rzecz sądu, roztrząsania, doświadczenia, a tego nie nauczy żadna sztuka; drugie, przeciwnie, jest zadaniem dialektyki. Określano ją jako „logikę pozorów”. Jest to błędem, ponieważ wówczas można by z niej korzystać tylko przy obronie fałszywych twierdzeń. Lecz dialektyka właśnie konieczna jest wówczas, kiedy mamy rację, po to, aby bronić tej racji; należy więc znać nieuczciwe, sztuczne sposoby, aby je odpierać, a nawet często używać ich samemu dla zgromienia przeciwnika jego własnym orężem. Dlatego też obiektywna prawda nie powinna wcale być rozpatrywana w dialektyce, chyba jako coś wyjątkowego; zadaniem tej nauki jest nauczyć, jak bronić własnego twierdzenia i jak obalać twierdzenie przeciwnika. Często prowadzący dysputę sam nie wie, czy ma rację, czy nie; czasem sądzi na pewno, iż ma słuszność, a tymczasem myli się; jeszcze częściej obydwaj dysputujący sądzą, iż mają rację, a tu właśnie veritas est in puteo. Na początku dysputy każdy z przeciwników sądzi, że prawda jest po jego stronie; podczas dysputy zaczynają obydwaj wątpić; koniec zaś winien wyjaśnić prawdę i potwierdzić ją. Sama więc dialektyka nie potrzebuje się o to troszczyć, tak jak nauczyciel fechtunku nie interesuje się wcale tym, kto miał rację w kłótni, która była przyczyną pojedynku; zadawanie i odpieranie ciosów — oto co go obchodzi. Zupełnie to samo w dialektyce, tym fechtunku umysłowym. Tylko w ten sposób pojmowana dialektyka stanowić może nową gałąź nauki. Skoro zaś postawimy sobie za cel jedynie obiektywną prawdę, wówczas powracamy do czystej logiki; jeżeli zaś, przeciwnie, wykażemy ją przy pomocy fałszywych twierdzeń, wkroczymy w sferę właściwej sofistyki. W obu wypadkach przypuszcza się, iż zawczasu wiedzieliśmy, co jest prawdą, co zaś fałszem, a to rzadko wiadome bywa naprzód. Dlatego też rzeczywiste określenie dialektyki jest to, które przytoczyłem wyżej: jest ona umysłowym fechtunkiem w celu wykazania słuszności w dyspucie. Nazwa „erystyka” bliższa jest temu pojęciu niż „dialektyka”, najlepszą zaś nazwą wydaje mi się „dialektyka erystyczna”.

Dialektyka w takim pojmowaniu jest tylko systematycznym, prawidłowym połączeniem i wykładem sztucznych sposobów, których używa większość ludzi, kiedy podczas sporu zauważają, że prawda nie jest po ich stronie, a jednak pragną mieć rację. Byłoby przeto18 wcale niekonsekwentnie mieć w naukowej dialektyce na względzie obiektywną prawdę i jej wyjaśnienie, podczas kiedy nie ma tego w początkowej, naturalnej dialektyce; cel polega jedynie na otrzymaniu zwycięstwa. Dialektyka naukowa, w naszym pojmowaniu rzeczy, zawiera wykład i analizę sztucznych sposobów w sporze nieuczciwym, po to, aby można było w sporach traktowanych serio od razu rozpoznać je i obalić. Stąd też głównym, świadomym jej celem winno być zwycięstwo w sporze, nie zaś obiektywna prawda.

Nie wiadomo mi, aby w tej kwestii zrobiono cośkolwiek, chociaż oglądałem się daleko naokół. Jest to więc pole nieobrobione. Aby dopiąć celu, należałoby czerpać z doświadczenia, obserwować, jak zastosowywany bywa w sporach ten lub ów sposób dysputujących, następnie uogólniać powtarzające się pod rozmaitymi formami sposoby i tym sposobem wykazać niektóre ogólne wybiegi, które mogłyby potem służyć tak dla własnego użytku, jak również dla odpierania ich u innych.

Należy patrzeć na następne stronice jak na pierwszą próbę tego rodzaju.

2. sofistyczny — tu: taki jak stosowany przez sofistów, staroż. greckich nauczycieli sztuki skutecznego przemawiania i przekonywania, którzy głosili względność prawdy; wykrętny, niezważający na poprawność i uczciwość argumentacji. [przypis edytorski]

3. a prori (łac.) — z założenia, z góry. [przypis edytorski]

4. tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

5. a posteriori (łac.) — dosł. z następstwa; w następstwie faktu, na podstawie doświadczenia. [przypis edytorski]

6. „Erystyka” byłaby tylko bardziej jaskrawą nazwą tego przedmiotu — od imienia Eris, greckiej bogini chaosu, niezgody i sporu. [przypis edytorski]

7. per fas et nefas (łac.) — godziwymi i niegodziwymi sposobami; nie przebierając w środkach. [przypis edytorski]

8. pro ara et focis (łac.) — za ołtarz i ognisko; za własny dom. [przypis edytorski]

9. Machiavelli, Niccolò (1469–1527) — florencki prawnik i teoretyk polityki; najbardziej znany z traktatu o skutecznym sprawowaniu władzy pt. Książę, w którym przekonywał, że dla dobra państwa obowiązkiem władcy jest skuteczność, nawet jeśli wymaga podejmowania działań nieetycznych. [przypis edytorski]

10. per nefas (łac.) — niegodziwie, w sposób niedozwolony. [przypis edytorski]

11. Arystoteles (384–322 p.n.e.) — grecki filozof i przyrodoznawca, zajmujący się również teorią państwa i prawa, ekonomiką i logiką formalną; najwszechstronniejszy z uczonych staroż., osobisty nauczyciel Aleksandra Wielkiego; jego dorobek i system filozoficzny wywarły wielki wpływ na rozwój nauki i filozofii europejskiej, zwłaszcza w średniowieczu. [przypis edytorski]

12. De elenchis sophisticis — łacińska wersja tytułu dzieła Arystotelesa O dowodach sofistycznych. [przypis edytorski]

13. Co to jest prawda? — słowa, jakie miał wypowiedzieć Piłat w rozmowie z Jezusem (J 18, 38). [przypis edytorski]

14. veritas est in puteo (łac.) — prawda leży głęboko. [przypis edytorski]

15. Demokryt z Abdery (ok. 460–ok. 370 p.n.e.) — filozof grecki, jako pierwszy wprowadził hipotezę istnienia atomów. [przypis edytorski]

16. re intellecta in verbis simus faciles (łac.) — rzecz zrozumiałą łatwo wyrazić słowami; parafraza zdania Cycerona z dzieła O najwyższym dobru i złu II, 52. [przypis edytorski]

17. πραγματεία (gr.) — zajęcie, zawód. [przypis edytorski]

18. przeto (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

19. ad rem (łac.) — do rzeczy; argument ad rem: argument rzeczowy, odnoszący się do sedna omawianej sprawy. [przypis edytorski]

20. ad hominem (łac.) — dosł.: do człowieka; argument ad hominem: niemerytoryczny sposób argumentowania, skierowany do konkretnego człowieka i odwołujący się do jego poglądów w celu pokazania ich sprzeczności z przedstawioną przez niego tezą. [przypis edytorski]

21. modus procedenti (łac.) — sposób postępowania. [przypis edytorski]

22. nego maiorem (łac.) — neguję większą (przesłankę); w tradycyjnej logice używano sylogizmów, schematów wnioskowania pośredniego o dwóch przesłankach, zwanych większą i mniejszą, przy czym we wniosku sylogizmu termin z przesłanki większej występuje jako podmiot, termin z przesłanki większej jako orzecznik, zaś termin wspólny obu przesłankom (termin średni) we wniosku nie występuje. [przypis edytorski]

23. nego minorem (łac.) — neguję mniejszą (przesłankę). [przypis edytorski]

24. nego consequentiam (łac.) — neguję konsekwencję. [przypis edytorski]

25. a falsitate rationati ad falsitatem rationis valet consequentia (łac.) — fałszywy wniosek bierze się z błędnej podstawy. [przypis edytorski]

26. instancja — tu: skrócenie terminu instantia in contrarium (łac.): przypadek przeciwieństwa (zaprzeczający jakiemuś ogólnemu twierdzeniu, a zatem obalający je). [przypis edytorski]

27. apagoga — dziś popr.: dowód apagogiczny, apagoge, z gr. ἀπαγωγή: dowód nie wprost, dowód przez sprowadzenie do niemożliwości, pokazujący, że z zaprzeczenia danej tezy wynikałby wniosek sprzeczny z przyjętymi założeniami lub z jakimś zdaniem niewątpliwie prawdziwym. [przypis edytorski]

28. exemplum in contrarium (łac.) — przykład przeciwieństwa. [przypis edytorski]

29. ad absurdum (łac.) — do absurdu. [przypis edytorski]

Schopenhauer 

Sztuka prowadzenia sporów

wtorek, 26 września 2023

Sugestia

 

Skąd się biorą nasze przekonania i na czym się opierają? Mówiliśmy już, że w każdym spostrzeżeniu są zawarte sądy. Uważamy je za prawdziwe w chwili spostrzegania i uważamy je za prawdziwe później, pokąd nie zauważymy między nimi jakiejś sprzeczności. Wtedy poprawiamy sobie nieraz w myśli dawne spostrzeżenia i jeden z dwóch sądów sprzecznych uważamy za fałszywy, a przy drugim zostajemy. To wtedy, gdy uważamy, pamiętamy i myślimy przytomnie, co się nie zawsze zdarza i udaje. Tylko człowiek bardzo przytomny unika sądów sprzecznych i czuje, że któryś z nich musi być mylny, a drugi prawdziwy. To zdanie nazywa się psychologiczną zasadą sprzeczności. Ono tłumaczy to, że nie zawsze zostajemy przy jakimś spostrzeżeniu, które się nam kiedyś trafiło, tylko je kontrolujemy i nieraz poprawiamy przy pomocy spostrzeżeń dalszych. Spostrzeżenia własne kontrolujemy przy pomocy spostrzeżeń cudzych i na tych już zwykliśmy polegać, choć wiemy, że zdarzają się złudzenia, a nawet halucynacje11 zbiorowe. Sądy zawarte w spostrzeżeniach narzucają się nam jako prawdziwe i jeżeli są dostatecznie skontrolowane, nie budzą wątpliwości.

Narzucają się nam też jako niewątpliwe sądy bezpośrednio oczywiste, o których była już mowa niedawno. Inne sądy uważamy za prawdziwe dlatego, że wynikają jako następstwa logiczne z sądów, którym nie potrafimy zaprzeczać. Takie sądy nazywają się uzasadnione. Są oparte na swoich racjach. Inne dobieramy sobie jako prawdopodobne racje do spostrzeżeń.

Ale są jeszcze inne w naszym życiu intelektualnym, które nie są ani bezpośrednio oczywiste, ani uzasadnione, ani prawdopodobne, a jednak je niejeden uważa za prawdziwe i trzyma się ich tak, jakby były oczywiste. To są sądy oparte na pobudkach uczuciowych i na czyimś wpływie osobistym. Tak np. ktoś uważa pewnego człowieka za zdolnego do niegodziwości ostatniej, a nie potrafi tego poważnie uzasadnić i w rozmowie pokazuje się, że ten ujemny sąd nie opiera się u niego na przesłankach, tylko na nienawiści i pogardzie osobistej lub grupowej. Gdyby ten ktoś umiał siebie obserwować i chciał być szczery, powiedziałby: „Źle myślę o tym człowieku, bo go nie znoszę i gardzę nim. On jest zły, bo jest wstrętny”. To, oczywiście, nie jest racja wystarczająca do ujemnej oceny etycznej człowieka i ta ocena jest nierzeczowa, bo jest oparta na pobudkach, a nie na wystarczających argumentach. Podobnie bywa pod wpływem uczuć miłości i czci. „On jest znakomity i szlachetny, bo jest mój i najdroższy”, to by był szczery wyraz niejednej oceny dodatniej opartej na uczuciu, a nie uzasadnionej logicznie. Przez długie wieki beznożna i nieszkodliwa jaszczurka, zwana padalcem, uchodziła za niecierpliwe i groźne stworzenie dlatego tylko, że jest podobna do węża, więc się jej ludzie bali — niepotrzebnie. Przesąd o szkodliwości padalców był nieuzasadniony, a był oparty na uczuciu obawy.

Prostowanie ludzkich sądów opartych na uczuciach to sprawa trudna i delikatna. Ludzie łatwo zaczynają nienawidzić tego, który im próbuje wykazywać mylność lub bezpodstawność sądów opartych na uczuciach. Łatwiej ich sobie zrazić niż przekonać, jeżeli ich tendencje logiczne nie są dość żywe, a uczucia są gorące.

W końcu jeszcze jedno źródło ludzkich sądów nieoczywistych trzeba wymienić, a jest nim wpływ osobisty osób drugich, zwany sugestią albo wpływem sugestywnym. Najłatwiej go zauważyć u osób, które innym imponują, wydają się potężne, wpływowe, bogate, niezależne, piękne, cieszą się czcią i życzliwością ludzką. Wielu ludzi objawia gotowość do tego, żeby takich ludzi naśladować, spełniać ich życzenia i uznawać za prawdziwe te sądy, które tamci objawiają słowami lub zachowaniem się. Taki wpływ ma nieraz w szkole chłopak odznaczający się siłą fizyczną i odwagą, czasem nauczyciel, którego dzieci lubią, a boją się go równocześnie; taki wpływ na dorosłych mają popularni wodzowie, gazety, druki, afisze, sławni ludzie, piękne kobiety. Dlatego na afiszach i drukach reklamowych tak często piękna kobieta zachwala towar jakiś i własnym podpisem stwierdza, że go używa stale. Na flaszkach atramentu widnieje fotografia i podpis wielkiego poety, aby pobudzać do naśladowania go przez pisanie tym samym atramentem, co i on. Za czasów Franciszka Józefa i Wilhelma I woźni w urzędach nosili bokobrody po cesarsku, a eleganci całej Europy ubierali się tak jak książę Walii, późniejszy Edward VII. Nie dopinali nawet ostatniego guzika u kamizelki, ponieważ go raz odpiął książę Walii po jakimś obfitym obiedzie.

Po sklepach kazano podczas okupacji niemieckiej wywieszać hasła agitacyjne w pięknych ramkach, aby się wydawały prawdami i pobudzały do działania, chociaż żadne zdanie nie staje się prawdziwe ani uzasadnione przez to, że się je wydrukuje ozdobnie i wywiesi na ulicy lub w sklepie. A jednak może przez to działać sugestywnie i udzielać się tym, którzy je czytają. Taki wpływ wywiera często każde słowo drukowane. Stąd doniosłość gazet. Niebywałe niedorzeczności ludzie powtarzali i przed wojną, i podczas wojny, nie uzasadniając ich niczym więcej nad to, że tak mówią na mieście albo piszą w gazecie. Łatwo zauważyć osoby zakochane, które są żywym echem przedmiotów swojej miłości, i zagorzałych czcicieli, którzy powtarzają za przedmiotami swojej czci jak „za panią matką”. A na pytanie o argumenty odpowiadają: „On sam tak powiedział — więc już tak jest”. Na poparcie swego zdania przytacza niejeden liczne nazwiska autorów, których może i sam nie czytał, a na pewno nie czytali ich jego słuchacze i samo przytoczenie sławnych nazwisk zastępuje niejednemu argumenty rzeczowe.

Czemu tak jest? Czemu ludzie niektórzy tak łatwo ulegają sugestii i żywią przekonania, których nie umieją uzasadniać rzeczowo? Często pochodzi to stąd, że nie ufają własnemu zdaniu i czują, że nie stać ich na własny sąd, a wstydzą się do tego przyznać, więc przejmują się sądami drugich, które spotykają. Mówią wtedy: „Ja tam nie wiem, ale tak słyszałem”. Czasem chcą pokazać, że się znają na jakiejś dziedzinie, np. na obrazach, na literaturze, na medycynie, na prawie, na fizyce, na zwyczajach towarzyskich, więc naśladują zdania zasłyszane i wprawiają się w stan przekonania nieszczerego, bo to ich podnosi we własnych oczach albo w cudzych. Chwalą i ganią nieszczerze to, co chwali i gani ktoś, kto im imponuje. Takich nazywają ludzie snobami. Czasem pragną sobie pozyskać względy i zbliżyć się do kogoś przez upodobnienie się do niego, czasem nie chcą odbijać od otoczenia, czasem dla świętego spokoju żywią zrazu pewne supozycje, a później i przekonania przejęte od innych ludzi, bez dowodu. Byłyby to więc również sądy oparte na uczuciach, a nie na racjach.

Sugestia ma nad wyraz doniosłe znaczenie, gdy chodzi o powstawanie i szerzenie się mód, prądów i szkół artystycznych, literackich i politycznych. Sugestią posługują się często lekarze, kiedy z powodzeniem wmawiają w pacjenta poprawę stanu zdrowia, i wychowawcy, kiedy wpływem osobistym skłaniają dzieci do wierzenia im, do posłuszeństwa i naśladowania ich w postępowaniu.

Oporność przeciw sugestii, a więc gotowość do uznawania tylko sądów uzasadnionych oraz oczywistych bezpośrednio, nazywa się krytycyzmem.

Przeciwstawieniem sugestywności jest tzw. negatywizm. Ten występuje najwyraźniej u pewnych chorych psychicznie. Taki pacjent nie wierzy w nic, co mu lekarz powie, i co tylko z jego ust usłyszy, to uważa za fałsz. Dlatego tylko, że to powiedział lekarz. Gdy go lekarz prosi, żeby przyszedł bliżej, on się oddala, gdy ma drzwi zamknąć, on je otwiera szeroko, gdy ma stać, siada i siedzi uparcie, gdy go zapytują, milczy, a gdy mu każą milczeć, mówi. Zachowuje się „jak na złość”. Widocznie broni się w ten sposób od wpływu lekarza albo go chce rozgniewać, zaatakować, poniżyć. Coś podobnego zauważyć można u osób obrażonych, złych, mściwych, gdy stosunki osobiste są popsute albo podminowane. Tak się niektórzy ludzie odnoszą do gazet przeciwnego obozu i do grup ludzkich, których nienawidzą. Krytycyzm chroni od sugestywności i od negatywizmu.

O autosugestii mówimy, gdy ktoś sam w siebie wmawia i podtrzymuje w sobie jakieś przekonanie nieoczywiste. Ono może dotyczyć czegoś poza człowiekiem, albo, co się najczęściej zdarza, dotyczy stanu własnego ciała. Tak np. bywa, że ktoś wmawia w siebie osłabienie ogólne, bezwład rąk, niemożność mówienia, brak apetytu, kiedy lekarze nie mogą stwierdzić żadnego powodu do tych objawów.

Z drugiej strony niektórzy zalecają skarżącym się na cierpienia pozbawione widocznego powodu leczenie się przy pomocy autosugestii. Tak np. znany aptekarz francuski, Coué, doradzał takim cierpiącym i ludziom przygnębionym powtarzać kilkadziesiąt razy z rzędu co dzień: „To mija, to przejdzie”. I to pomagało.

Sen hipnotyczny albo hipnoza jest też wytworem sugestii. Usypiacz wmawia w człowieka, który się chce temu poddać, a leży lub siedzi w wygodnym fotelu, że za chwilę uśnie. Każe mu tymczasem patrzeć w jakiś punkt świecący albo usypiaczowi między oczy i mówi mu z cicha a tonem przekonującym, że już mu się powieki zamykają, zaciskają, że mu głowa cięży, a senność rozchodzi się po ciele. Następnie, że oczu otworzyć nie potrafi, że mu ręce bezwładnie opadają i zwisają, a potem że się roztworzyć nie dają, tak się zacisnęły mocno. Wielu ludzi wtedy zapada istotnie w osobliwy sen, nie tracąc porozumienia z hipnotyzerem. Słuchają go wtedy ślepo i wierzą mu. Pozwalają w siebie wmówić, że kartofel to jabłko, że dotykający ich ołówek to zapalony papieros, że jadą pociągiem lub samolotem, że są małymi dziećmi, że ktoś obecny wyszedł z pokoju i wiele innych rzeczy. Jeszcze po zbudzeniu się wykonują rozkazy dane im podczas hipnozy, choćby były dziwaczne. Nie można jednak nikogo przez hipnozę zmusić do zbrodni, której by i sam, bez hipnozy, nie był wykonał. Dawniej stosowali hipnozę lekarze dla odzwyczajenia ludzi od nałogów, dla poprawy w cierpieniach psychicznych, ale dziś to wyszło z mody, bo więcej przynosiło szkody niż pożytku. Hipnoza łatwo wchodziła w nałóg, poddawała usypianego w niewolę usypiacza i osłabiała wolę nawykłych do hipnozy. Nie powinni się nią bawić ludzie, którzy nie są lekarzami. Łatwo przy niej o oszukiwanie drugich i siebie samego, a także o wybuchy płaczów i krzyków, przerywane śmiechem, z którymi nie wiadomo co począć, i łatwo o szantaże12 potem. Więc nigdy bez świadków i nigdy bez lekarza.

Władysław Witwicki Myślenie 


poniedziałek, 11 września 2023

Dr Vernon Coleman - Dziesięć największych i najniebezpieczniejszych kłamstw i dezinformacji mediów głównego nurtu, jakie opowiadano od początku 2020 r.


Od początku tego oszustwa, zwłaszcza od momentu, gdy spiskowcy poważnie podeszli do sprawy i zaczęli oszukiwać i uciskać z wielką powagą, było jasne, że wszystko, co się dzieje, jest ze sobą powiązane. Jak powtarzam od trzech i pół roku, nic nie dzieje się przez przypadek. Wszystko jest połączone. Nie ma przypadków. Musimy stale mieć świadomość, że jesteśmy oblężeni i że stawka w tej wojnie jest wyższa niż kiedykolwiek w jakiejkolwiek poprzedniej wojnie. To nie jest wojna o terytorium lub konkretny towar, taki jak ropa, złoto czy pszenica. To wojna o naszą wolność, naszą niezależność, naszą indywidualność i nasze człowieczeństwo.

Na początku 2020 roku męczyłem się nad słowami, by opisać to, co moim zdaniem się dzieje. Przyznaję, że długo i intensywnie myślałem, zanim nazwałem swój pierwszy film „Koronawirus” – „mistyfikacją stulecia”. Bałem się, że ludzie prawdopodobnie uznają mnie za paranoika lub szaleńca. Celowo wybrałem słowo „mistyfikacja”, bo tak właśnie czułem.

Coraz więcej ludzi się budzi i nie jesteśmy już tak samotni, jak kilka miesięcy temu. Spiskowcy i, co ważniejsze, współpracownicy – a jest ich sporo – są wyraźniej szaleńcami. Stworzyli cały słownik dziwacznych terminów, takich jak „zrównoważony rozwój, różnorodność, inkluzywność i przejrzystość” – z których żadnego nie rozumieją – jako wymówkę dla ich chciwości, okrucieństwa, ignorancji, egoizmu i absurdalnego poczucia osobistych uprawnień i niczym nie uzasadnionej zarozumiałości, dającej im prawo do zasiadania przed ambulansami i wozami strażackimi, do zakłócania życia ludzi i niszczenia mienia w ramach kampanii na rzecz pseudonauki zbudowanej na śmiesznie nieudolnych i pokrętnych teoriach. Wydaje się, że szaleni członkowie kultu eko-terroryzmu, który powoduje taki chaos, zapomnieli o takich podstawowych zasadach zachowania, jak szacunek, godność i przyzwoitość. Kolaboranci, półinteligentni, noszący maski, zaszczepione bufony, którzy brali udział w rewolucji “przebudzonych”, są i zawsze byli w takim samym stopniu winni tego, co się wydarzyło i co się dzieje. Jak szalony miliarder, bankierzy i globaliści, są zbyt stronniczy i zbyt naiwny, aby zdać sobie sprawę, że odgrywają role, które zostały dla nich przeznaczone.

  Nigdy nie będzie wystarczającej liczby spiskowców, którzy mogliby przejąć władzę nad światem.

  Ponieważ wszystko, co nam się przydarzyło, wydarzyło się w izolacji i czasami trudno jest dostrzec, jak to wszystko jest ze sobą powiązane, zebrałem dziesięć największych kłamstw, jakie spiskowcy opowiadali w ciągu ostatnich trzech lat – i pokazałem, jak są one ze sobą powiązane w największym i najgorszym oszustwie w historii ludzkości. Wszystkie te kłamstwa miały na celu zachęcenie do przestrzegania zasad i doprowadzenie nas do Wielkiego Resetu.

Zacznę od pierwszej dziesiątki na samym dole listy – od numeru 10.

A numerem dziesiątym na mojej liście jest sama fałszywa pandemia – mistyfikacja związana z koronawirusem, która uderzyła w świat na początku 2020 roku i która została oczywiście zbudowana na ogromnym kłamstwie. Powiedzieli nam, że wszyscy jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, choć tak nie było, ale chcieli nas przestraszyć. Prawda jest taka, że infekcja Covid-19, o której niekompetentni matematycy mówili nam, że zabije miliony, to nic innego jak coroczna grypa– i to w dodatku dość skromna wersja grypy. Statystyki rządowe pokazują, że grypa zniknęła, gdy covid rzekomo zagrażał naszemu istnieniu. A liczba rzeczywistych zgonów z powodu covid nie przekraczała liczby zgonów w niektórych całkiem zwyczajnych sezonach grypowych. Co więcej, w marcu 2020 r. rządy wiedziały, że infekcja covidem oficjalnie nie jest gorsza od grypy. Zanim zaczęło się całe zamieszanie, Stopień zagrożenia zakażeniem Covid został oficjalnie obniżony do tego samego poziomu zagrożenia, co w przypadku standardowej grypy. Wszystko to jest zapisane. Natomiast współczynniki umieralności za lata 2020 i 2021 pokazują, że liczba zgonów w tych latach nie była większa niż w pozostałych latach. Pandemia Covida była mistyfikacją.

Numer dziewięć na mojej liście to test PCR, którego użyto, aby oficjalne dane dotyczące covida wyglądały znacznie gorzej niż były. Test PCR oczywiście nigdy nie był przeznaczony do stosowania jako test na Covid i był w tym celu całkowicie bezużyteczny (być może sam test zawierał truciznę). Wszyscy to wiedzieli. Albo powinien był to wiedzieć. Niemniej jednak rządy na całym świecie wykorzystywały test PCR do fałszywego oznaczania milionów pacjentów – i milionów zgonów – jako związanych z Covid. Ludzie, którzy zmarli na zawał serca, nowotwór, rabusie, przejechani przez autobusy i Bóg jeden wie co jeszcze, zostali fałszywie uznani za ofiary covid. Nie wykonywano sekcji zwłok – co było bardzo wygodne – ponieważ władze uznały, że przeprowadzanie badań pacjentów, których uznano za umierających na grypę, jest zbyt niebezpieczne. Masowo wprowadzono mordercze programy lecznicze i zakazano skutecznych metod leczenia. Starsi ludzie zostali zabici tysiącami za pomocą zastrzyku zawierającego morfinę i benzodiazepinowy środek uspokajający. Ostrzegałem w marcu 2020 r, że zabijanie osób starszych jest jednym z celów mistyfikacji covid. Pozostałe dwa cele, o których ostrzegałem około dwa i pół roku temu, to plan wprowadzenia programów obowiązkowych szczepień oraz plan wykorzystania rzekomej pandemii do pozbycia się gotówki. Test PCR, niewłaściwie użyty i zastosowany, zawsze był integralną częścią sprawienia, że pandemia wydawała się realna: była istotną częścią kłamstwa.

Numer osiem na mojej liście to blokady, które, jak nam powiedziano, mają nas chronić. Wielkie, wielkie kłamstwo. Oczywiście od samego początku było oczywiste, że blokady nie przyniosą nic dobrego, ale wyrządzą ogromne szkody. Dziś tak zwani eksperci na całym świecie ogłaszają z wyraźnym zdziwieniem, że zamykanie ludzi w domach, izolowanie pacjentów domów opieki i zamykanie szkół spowodowało ogromne szkody psychiczne. Zamknięcie oddziałów szpitalnych (w czasie, gdy pielęgniarki były zajęte kręceniem filmów na TikToku) spowodowało ogromny wzrost liczby chorób i zgonów – wzrost ten będzie trwał przez dziesięciolecia. Dzieci zostały szczególnie poważnie zniszczone, a tysiące ludzi cierpi obecnie na poważną depresję i desperacko potrzebują pomocy, której nigdy nie otrzymają. Wszystko to było do przewidzenia – spójrz na filmy, które nakręciłem, gdy po raz pierwszy zasugerowano blokady. Rząd Wielkiej Brytanii wszczął dochodzenie w sprawie covid, podczas którego lekarze i inne osoby składają zeznania – które w dużej mierze wydają się składać z wymówek. Przedstawiłem dowody potwierdzające, że ostrzegałem o wszystkich problemach – i udowodniłem, że panika covidowa była mistyfikacją – już na początku. Naturalnie jednak nie zostałem jeszcze wezwany do złożenia zeznań. Obawiam się, że śledztwo okaże się farsą, celowo zaprojektowaną, aby uniknąć niefortunnego faktu, że każdy, kto powiedział prawdę, był uciszany i demonizowany. Nawiasem mówiąc, jest teraz zupełnie jasne, że politycy i inne osoby w służbie publicznej wiedzieli, że blokady są zupełnie niepotrzebne i można je rozsądnie zignorować.

 Numer siódmy na liście to wprowadzenie masek, które wszędzie stały się mniej lub bardziej obowiązkowe, pomimo wyraźnych dowodów na to, że noszenie masek wyrządza znacznie więcej szkody niż pożytku. Ponadto wyrzucone maski wyrządzają znacznie więcej szkód dzikiej przyrodzie i środowisku niż kiedykolwiek wyrządziły to plastikowe torby. Jak można się było spodziewać, kretyni noszący maski przerażali dzieci i opóźniali rozwój niemowląt. Co więcej, osoby noszące maski były bardziej narażone na infekcje dróg oddechowych. I po raz kolejny udowadniając, że „weryfikatorzy faktów” się mylą, jasne jest, że maski faktycznie przyspieszały rozwój i nawrót nowotworów ze względu na ich wpływ na poziom tlenu we krwi. Zmuszanie ludzi do noszenia masek było częścią procesu zmuszania ludności do przestrzegania zasad, a zatem był to dodatek do całkowicie absurdalnego programu recyklingu, który dawno temu okazał się całkowitym i bezcelowym marnotrawstem, choć oczywiście kosztownym, a który obecnie stał się religią szalonych i ignoranckich fanatyków [Selektorzy śmieci dnia siódmego] – te tragiczne dusze, które z radością segregują śmieci, myją swoje stare kartony po jogurtach cenną wodą, a potem zamykają oczy na fakt, że surowce wtórne są w większości spalane lub wyrzucane – zwykle po przewiezieniu przez pół świata. Program recyklingu wyrządził ogromne szkody środowisku.

Numerem szóstym na mojej liście kłamstw jest wojna – pozornie między Rosją a Ukrainą, ale w rzeczywistości, oczywiście, między NATO i Rosją. Zachodnie media celowo fałszywie przedstawiają wojnę i ukrywają fakt, że wojna została stworzona, aby podnieść ceny energii i żywności. Szkody wyrządzone Europejczykom są niczym w porównaniu ze szkodami wyrządzonymi w Afryce, gdzie setki milionów głodują i umrą. Jest to część programu kontroli populacji, który spiskowcy uważają za niezbędny. Biden i jego kumple wysadzili rurociąg Nord Stream, aby zmaksymalizować szkody wyrządzone Europie i Afryce, a także zmaksymalizować amerykańskie zyski. Problem ten nie zniknął i przyszłej zimy będzie dziesięć razy więcej zgonów niż było spowodowanych dobrze reklamowaną grypą z lat 2020 i 2021. Wojna pomogła podnieść inflację i stopy procentowe.

Numer pięć na mojej haniebnej liście to kłamstwo, że świat jest przeludniony i brakuje mu żywności. Prawda jest oczywiście taka, że żywności jest mnóstwo, ale znaczna jej część znajduje się w niewłaściwym miejscu i jest marnowana. Te góry żywności w UE powinny już dawno temu dać jasno do zrozumienia, że na świecie jest mnóstwo żywności. Co więcej, dowody wyraźnie pokazują, że ziemia z łatwością poradzi sobie z o wiele większą populacją niż obecna. Nie ma przeludnienia – to tylko jeden z wielu mitów, które dla złych, chciwych globalistów są wygodne.

Numerem czwartym na liście kłamstw jest szczepionka na Covid-19 – najbardziej toksyczny produkt farmaceutyczny, jaki kiedykolwiek wyprodukowano, a także najbardziej przereklamowany i nachalnie promowany wśród naiwnych. Każdy lekarz lub pielęgniarka, którzy wstrzykiwali lub promowali to świństwo, powinni zostać aresztowani, ponieważ złamali niemal każdy istniejący kodeks etyczny. Nie konsultowano się odpowiednio z pacjentami, ignorowano i tłumiono skutki uboczne i oczywiście tak zwane szczepionki były masowo wprowadzane na rynek bez odpowiedniego przetestowania. [Testowanie szczepionek ma taki sam sens jak testowanie jakiejś trucizny]. Widzimy już okropne krótkoterminowe konsekwencje programu masowych szczepień i obawiam się, że długoterminowe konsekwencje będą niewyobrażalnie większe. Oczywiście establishment medyczny w dalszym ciągu podtrzymuje kłamstwo, i wiele zgonów spowodowanych szczepionką jest błędnie diagnozowanych i często przypisywanych,  nieistniejącemu  wirusowi covid.

Należy również podkreślić, że nie tylko szczepionka na Covid-19 – czy tak zwana szczepionka – wyrządza ogromne szkody. Pozornie nieskończona liczba programów szczepień promowanych zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych powoduje ogromne uszkodzenia układu odpornościowego i wiele chorób. Establishment medyczny i politycy zabronili dyskusji na temat szczepionek, a rok lub dwa lata temu BBC, podła machina propagandowa, dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza przeprowadzać wywiadów z nikim, kto kwestionuje szczepionki, „czy mają rację, czy nie”. Ich słowa. Rozumiem, dlaczego establishment jest przerażony: szczepionki nigdy nie zostały odpowiednio przetestowane pojedynczo lub razem, dlatego wszelka dyskusja i debata jest zakazana. Dostępne dowody sugerują, że wszystkie one powinny zostać zakazane. Moim zdaniem szczepionki wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Ale kłamstwa wciąż napływają.

Dotarliśmy teraz do moich trzech ostatnich kłamstw z ostatnich trzech lat.

Numer trzy na mojej liście to likwidacja gotówki i wprowadzenie walut cyfrowych. Podobnie jak w przypadku wszystkich innych pozycji mojej pierwszej dziesiątki, władze twierdzą, że pozbywają się gotówki i wprowadzają cyfrowe waluty dla naszego dobra. Niestety masy zaakceptowały kłamstwo, że dzieje się to dla nas korzystne i entuzjastycznie pobierają aplikacje i płacą za wszystko kartami, smartfonami, głupimi zegarkami i implantami. Zniesienie gotówki umożliwi władzom kontrolowanie wszystkiego, co robimy. Oni mogą i będą decydować na co wydamy nasze pieniądze i ile pieniędzy możemy zaoszczędzić. A jeśli będziemy się źle zachowywać, po prostu odetną nam dopływ pieniądza, dopóki nie będziemy się zachowywać odpowiednio do ich oczekiwań, albo dopóki nie umrzemy.

Numer dwa to wprowadzenie kredytu społecznego – co nazwałem “koszmarem na waszej ulicy” – i cyfryzacja każdego aspektu naszego życia. Idą one oczywiście w parze i żadne z nich nie byłoby możliwe bez Internetu – najniebezpieczniejszego i okropnego wynalazku w historii ludzkości – o wiele gorszego i znacznie bardziej zabójczego niż bomba atomowa czy papieros. Wprowadzane są aplikacje, które mają pomóc wrogowi kontrolować wszystko, co robimy, dlatego musimy zachować czujność i ostrożność w akceptowaniu lub korzystaniu z nowych technologii. (Muszę korzystać z Internetu, aby udostępniać moje filmy i artykuły, ponieważ wszędzie mam zakaz.) Powinniśmy też unikać smartfonów – które są główną bronią wroga. Jak zwykle twierdzą, że kredyt społeczny i cyfryzacja są wprowadzane na naszą korzyść. Nic nie może być dalsze od prawdy.

Numer jeden to największe kłamstwo ze wszystkich – „zmiany klimatyczne spowodowane przez człowieka”. Nie ma kontrowersji co do zmian klimatycznych, ponieważ nie było zmian klimatycznych, dopóki złośliwi idioci o zajęczych mózgach nie zaczęli rozpylać proszków do atmosfery, aby zasłonić słońce i zmienić pogodę.

Zmiany klimatyczne to mit stworzony przez złych ludzi i utrwalany przez kupione i opłacane medialne dziwki – w tym cały personel najbardziej skorumpowanej organizacji propagandowej świata – BBC. Zmiana klimatu to oszustwo, a zero netto to broń używana do kontroli i niszczenia. Wszystkie dowody naukowe dowodzą, że nie nastąpiła niebezpieczna zmiana pogody. Wszystko. Tak zwane dowody produkowane przez media składają się z kłamstw i superkłamstw – opartych na pseudonauce. Zmiany klimatyczne stały się kultem, starannie zarządzanym i kontrolowanym w celu oszukiwania i ucisku.Proszę obejrzeć „Sequel upadku kliki – część 28, Kryzys klimatyczny” w Bitchute. Zawiera wszystkie potrzebne dowody. Przeczytaj także „Pracę domową Grety” Ziny Cohen, która jest zarówno zabawna, jak i edukacyjna.

Zmiany klimatyczne i zero netto można opisać tylko słowem: przestępczość. A ludzie, którzy to promują i sprzedają to wielkie kłamstwo, wszyscy są przestępcami. Oni też są wściekłymi rasistami, podłymi, paskudnymi i samolubnymi, ponieważ celowo próbują zatrzymać Afrykę w ciemnych wiekach. Odmawianie krajom rozwijającym się szansy na postęp w zakresie paliw kopalnych jest czymś więcej niż niegodziwym.

Były też inne kłamstwa i oszustwa, ale dziesięć, które wybrałem, to te, które bezlitośnie prowadzą nas do Wielkiego Resetu.

Cały establishment jest oddany tym kłamstwom. Każdy, kto nie zgadza się z kłamstwami spiskowców lub w jakikolwiek sposób je demaskuje, jest dyskredytowany, określany jako niebezpieczny zwolennik teorii spiskowych, i pozbawia się go dostępu do mediów. Nic z tego, co się dzieje, nie byłoby możliwe bez współpracy mediów głównego nurtu i firm internetowych. Tłumienie prawdy i demonizacja uczciwych lekarzy i naukowców jest okrutna i nigdy się nie kończy.

Przez wiele lat miałem zakaz wstępu do wszystkich mediów głównego nurtu i większości Internetu. Likwidacja wolności słowa była celową, zimnokrwistą polityką, która wywodzi się ze służb bezpieczeństwa – CIA, GCHQ i innych – i jest przez nie zarządzana, i które mają niemal całkowitą kontrolę nad skorumpowanymi organizacjami, takimi jak Google, YouTube i Wikipedia.

A dowodem ich oszustwa jest to, że spiskowcy i współpracownicy nigdy nie będą debatować na te tematy. Przez lata oferowałem debatę na te tematy na żywo w telewizji z głównymi bohaterami i propagatorami tych kłamstw. Ale stanowczo odmawiają debaty, ponieważ boją się, że zostaną upokorzeni, a ich kłamstwa zostaną zdemaskowane. Powinniśmy bez przerwy powtarzać to wyzwanie, ponieważ dowodzi ono, że wszystko, co mówią, jest kłamstwem, a szersza opinia publiczna to rozpozna, skoro my będziemy debatować, a oni nie, to musimy mieć rację, a oni muszą coś ukrywać.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, przeczytaj moje książki: Nadchodząca apokalipsa, Koniec gry, „Kredyt społeczny – Koszmar na twojej ulicy” i „Oni chcą twoich pieniędzy i twojego życia”. Wszystkie są wymienione w sekcjach książek na moich stronach internetowych.

Moja najnowsza książka „Ich przerażający plan” zawiera przegląd i wyjaśnia, dlaczego, jak, kiedy i kto jest odpowiedzialny za to, co się z nami dzieje. Prześledziłem Wielki Reset aż do jego korzeni, a książka zawiera kilka prawdziwych niespodzianek i kilka autentycznych wstrząsów. Dla jasności, każdy grosz, który otrzymuję z tantiem, jest wydawany na zakup egzemplarzy w celu rozdania ich politykom i redaktorom. Udostępnij ten film na Facebooku, Twitterze i gdziekolwiek indziej, co tylko przyjdzie Ci do głowy. Wypróbuj/prześlij na YouTube i zobacz, czy się obudzili. Pamiętaj, że mam zakaz korzystania ze wszystkich mediów społecznościowych i tak jest od początku tego oszustwa. A jednak duzi gracze pozwalają na fałszywe kanały w moim imieniu i nie chcą ich zlikwidować.

Pamiętaj, że choć może się tak wydawać, nie jesteś sam. Coraz więcej ludzi budzi się i po przebudzeniu już nie zasypia.

Nie ufaj rządowi, unikaj środków masowego przekazu i walcz z kłamstwami. Udostępnij ten film wszystkim, których znasz. Moje artykuły można znaleźć na stronach Vernon Coleman – international bestselling novelist and campaigning author i Warnings, Forecasts and Predictions | Dr Vernon Coleman. Jeśli jedno nie działa, po prostu wypróbuj drugie. Dziękuję za obejrzenie starszego pana na krześle.

I pamiętajcie – Bóg jest po naszej stronie.

[Obawiam się że bycie uczestnikiem - dość interesującej zresztą - dystopii, po stronie ofiar, to za mało na taką pewność. Pewnym natomiast jest po której stronie jest Szatan.]

Prawa autorskie Vernon Coleman, sierpień 2023 r Vernon Coleman – Author, columnist & leading campaigning journalist


sobota, 9 września 2023

Wiadomości: Kontrola umysłu poprzez „dysonans poznawczy”

 

Kiedy profesjonaliści nagłaśniają jeden absurd po drugim, widzimy, że jakkolwiek dziwnym mogłoby się to wydawać, to tylko wzmacnia ich własną pozycję jako autorytetów. Ta obserwacja jest jak objawienie. ...

(The Underground, Jon Rappoport)

Z punktu widzenia zarządzających wiadomościami telewizyjnymi kontrolowanie umysłów widzów opiera się na tym, co grzecznie nazywa się „dysonansem poznawczym”: Gdy prezenter recytuje wiadomość, widz widzi wyraźną logiczną lukę, tak dużą, że przyjechałby przez nią samochód ciężarowy. Ta historia nie ma sensu, a mimo to jest przedstawiana jako oczywisty fakt. Zaufana kotwica [anchor] najwyraźniej nie ma z tym problemu.

Co ma zrobić widz? Mierzy się ze sprzecznością, dysonansem. Na przykład tegoroczna szczepionka przeciw grypie. Rząd USA przyznał, że szczepionka jest przeciwko wirusowi grypy, który nie występuje w populacji. Dlatego nawet według konwencjonalnych standardów szczepionka jest bezużyteczna. Ale ... co uderza, to że CDC twierdzi, że ludzie i tak powinni przyjąć tą szczepionkę.

Prezenter przekazuje wszystkie te informacje i nigdy poważnie nie kwestionuje sytuacji, nigdy nie podważa kompetencji rządu z powodu zalecenia takiej szczepionki. Przeciętny widz odczuwa wstrząs, pojawia się uczucie dyskomfortu, dezorientacji. Rekomendacja bezużytecznej szczepionki jest idiotyzmem (strona pierwsza), ale zaufany prezenter ją akceptuje i podaje jakby chodziło o rekomendację przebywania na świeżym powietrzu. (strona druga).

Dysonans.

To co powinniśmy zrozumieć: czołowi szefowie wiadomości i czołowi agenci propagandy spodziewają się dysonansu poznawczego. W rzeczy samej, chcą do niego doprowadzić. Używają tej metody systematycznie.

Dlaczego?

Ponieważ wprawia widza w dezorientację. I w tym stanie psychicznym, próbując rozwiązać sprzeczność, zwykle widz decyduje się… poddać. Poddaj się. Uwierz prezenterowi. To łatwiejsza ścieżka.

Widz może nawet zwątpić we własną percepcję. „Nie widzę żadnego powodu zawalenia się Budynku 7, ale wiadomości nie poruszają tego tematu, więc… na pewno coś ze mną jest nie w porządku.

Oto siła podawanych wiadomości. Przedstawia się absurdy, przechodząc nad tym, jakby nic się nie wydarzyło.

Dla widza jest to odpowiednik: „Nie widzisz tej sterty rozbitych samochodów na autostradzie i tego dymu? NIE? No cóż, to muszę być ja. Chyba się myliłem. Nie ma tam żadnej sterty zniszczonych pojazdów.”

Wprowadzenie sprzeczności, dysonansu i absurdu udającego zwyczajną rzeczywistość jest zamierzoną cechą  charakterystyczną dla prania mózgu.

W wieczornych wiadomościach prezenter donosi, że dług rządu USA wzrósł o kolejne trzy biliony dolarów. Następnie przechodzi do oświadczenia rzecznika Rezerwy Federalnej: nowy poziom zadłużenia nie stanowi problemu; w rzeczywistości jest to rozsądna polityka pieniężna; wzmacniająca gospodarkę.

Widz uwikłany w ten absurd próbuje go zrozumieć, po czym poddaje się i następuje bierna akceptacja. To pranie mózgu.

Płynnie przechodząc od tej historii, prezenter przekazuje informację z CDC: wskaźnik szczepień musi osiągnąć 90% populacji, aby chronić ludzi przed niebezpiecznymi wirusami. Widz myśli: „No cóż, moja córka jest już zaszczepiona, więc jeśli wejdzie w kontakt z nieszczepionym dzieckiem, dlaczego miałby to być dla niej problem? Dlaczego 90% populacji musi zostać zaszczepione, aby zapewnić jej bezpieczeństwo? Jest już zaszczepiona.”

Widz przez chwilę zmaga się z tym absurdem, po czym poddaje się i akceptuje to, co mówią CDC i prezenter. Więcej bierności. Dalsze pranie mózgu.

Prezenter przechodzi od razu do następnej historii: „W Stanach Zjednoczonych panuje jedna z najzimniejszych zim w historii, co zdaniem naukowców z Organizacji Narodów Zjednoczonych stanowi kolejny dowód na skutki globalnego ocieplenia”.

Widz kręci głową, próbuje uporać się z tym dysonansem, poddaje się i akceptuje to, co słyszy. Rezultatem jest jeszcze głębsza bierność. Głębsze pranie mózgu.

I tak dalej, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, w wiadomościach.

Sprzeczność, absurd, dysonans; akceptacja, poddanie się, bierność.

Tę samą ogólną formułę stosuje się w przesłuchaniach i formalnej kontroli umysłu. To prowadzi do dezorientacji podmiotu.

Większość zdezorientowanych ludzi wybiera rozwiązanie po najniższej lini oporu: poddać się; zaakceptować autorytet osoby sprawującej władzę.

Jeśli chodzi o wiadomości, ta osoba jest kotwicą, narratorem, prezenterem rzeczywistości. Zasiewa ziemię nasionami dysonansu. W ten sposób zyskuje uległość widza. Jeśli prezenter wiadomości doświadczy chwil niepokoju sumienia i zwątpienia, może sobie wmówić, że wykonuje pracę dziennikarza: przedstawia informacje uzyskane z wiarygodnych źródeł. Jeśli te źródła podają sprzeczności i absurdy, trudno. „Nie ma nic lepszego”.

System edukacji zasadniczo wspiera pranie mózgu odbywające się przy pomocy mediów. Większość nauczycieli ani nigdy sama się nie uczy logiki ani też jej nie naucza. Wynik? Ich uczniowie nigdy nie zdobywają umiejętności ani odwagi, aby odrzucić wiadomości i związane z nimi dysonanse.

Jeżeli nawet ci uczniowie wynoszą coś z 12–16 lat szkolnej nauki, to w końcu zostaje poświęcone na ołtarzu rzeczywistości opartej na konsensusie – prezentowanej im każdego wieczoru na ekranie TV.

W obliczu absurdów, które nigdy się nie zgadzają i nie mają sensu, widzowie poddają swoje umysły.

Jeśli nabierzesz wystarczającego dystansu do wiadomości i będziesz je oglądać co wieczór,* rozróżnisz je i dostrzeżesz każdy dysonans, zdasz sobie sprawę, że wiadomości są całkowicie surrealistyczne. Jednak przedstawia się to jako zupełna normalność. To ich karta atutowa – zdolność do prezentowania się się jako ostateczna normalność.

To jest ich największe osiągnięcie: przejście do porządku dziennego ponad najgłębszymi sprzecznościami serwowanymi swym ofiarom.

Za Vexman Thoughts


* Poza tym co mały Grzgacz nazywał dociekliwością naukową, trudno sobie wyobrazić dobry powód na taką stratę czasu, będącą zresztą w sprzeczności z podstawowymi zasadami higieny mentalnej. Studium naukowe o rynsztunku może i mieć jakąś wartość poznawczą, ale ....

piątek, 18 sierpnia 2023

Człowiek jest ze­rem mającym świadomość nieskończoności


Georges Poulet — krytyk świadomości

Człowiek istnieje w czasie i przestrzeni, toteż jego pojmowanie siebie ma związek z czasem i przestrzenią. Od­ kryciu własnej podmiotowości i odczuciu własnego istnienia towa­ rzyszy konieczność ustalenia relacji z innymi bytami. Budzi się także pytanie: „W jaki sposób istnieję?” — czy ważna jest chwila, w której szczególnie intensywnie doznaję świadomości siebie, czy też intelektualna afirmacja mojego trwania; wreszcie — związane także z czasem, pytanie o genezę: „Skąd się wziąłem?” oraz „Jaki jest cel mego istnienia?”.

Wszystkie te problemy — kluczowe dla człowieka, są tym samym kluczowe dla arcyludzkiego tworu — literatury. Literatura nie jest niczym innym, niż artystycznym przetworzeniem tych zagadnień; mało tego — to właśnie w literaturze kondensują się one i potę­gują; jest ona uprzywilejowanym miejscem dla rozważań o katego­riach czasu, przestrzeni, przyczyny, ale najważniejsze miejsce zaj­muje w niej kategoria nadrzędna — kategoria świadomości siebie.
Toteż prawdziwa krytyka powinna zajmować się odtwarzaniem tych kategorii, opisywaniem ich ujęcia w literaturze. Pisarza, dzieło określa to, w jaki sposób wyobraża on sobie czas, przestrzeń, swoje związki ze światem zewnętrznym, a przede wszystkim sposób bycia i odczuwania siebie jako bytu. Krytykowi udaje się to wszystko opisać i przekazać, jeśli zdoła osiągnąć jak największy stopień identyfikacji z „ja” autora.

Autorska świadomość siebie nie zastaje w krytyku li tylko pustej komórki do wynajęcia. Ten ostatni, sam sobie będąc podmiotem, posiada swą prywatną autoświadomość. Świadomość krytyczna więc to starcie między świadomością zastaną (podmiotu-krytyka) a przy­szłą z zewnątrz (podmiotu-autora).

Oto w lapidarnym skrócie poglądy Georgesa Pouleta, czołowego przedstawiciela „nowej krytyki” francuskiej, a ściśle tego jej odłamu, który reprezentują takie nazwiska, jak Jean Pierre Ri­chard, Jean Rousset czy Jean-Paul Weber. Nazwa ta podkreśla, że analizę krytyczną organizuje jakiś egzystencjalny czy też sym­boliczny temat (u Pouleta np. to czas, przestrzeń, koło). Ze względu na metodę opisu Poulet sam siebie określa jako fenomenologa (a więc bliski tu będzie np. Jeanowi Starobinskiemu). Z tym ostat­nim zresztą, a także z Jean-Pierre Richardem, M. Raymondem i J. Roussetem łączył go teren pracy, Szwajcaria, a także wiele poglądów, co każe go wiązać z tzw. szkołą genewską.

Poulet zaczął od Etudes sur le temps humain (Studiów nad cza­sem ludzkim), dziełem, którego cztery kolejne części wychodziły w latach 1950—1968. W 1961 r. wydaje Les métamorphoses du cercle (Metamorfozy koła), a w dwa lata później L ’espace proustien (Przestrzeń Proustowska). Kolejną jego ważną pozycją (pomijam tu pomniejsze) jest La conscience critique (Świadomość krytyczna), która ukazała się w 1972 r., książka poświęcona fenomenowi po­ dwójnej podmiotowości, który się zdarza w trakcie lektury, kiedy w świadomość własną czytającego przenika świadomość autora utworu. Można podzielić twórczość Pouleta na dwa okresy: pierw­szy, kiedy zajmował się kategoriami przestrzeni i czasu, i drugi, kiedy całą uwagę skupił na nadrzędnej kategorii świadomości sie­bie. Ten drugi okrës poza Świadomością krytyczną reprezentuje także najnowsza książka Pouleta Entre moi et moi (Paris 1977 Corti). Różnica między ostatnią a poprzednią książką jest taka, że o ile pierwsza zajmuje się tym specjalnym (i najbardziej chyba in­teresującym ze względu na swą dwurodność) rodzajem świadomoś­ci, jaką jest świadomość krytyczna, o tyle tu interesuje go pogląd na to zjawisko pewnych dobranych pisarzy.

Zreferujmy pokrótce treść tej książki. Otwiera ją krótki zarys historii „autoświadomości”. Świadomość siebie jako egzystencjalne poczucie własnej podmiotowości — zaczyna Poulet — rodzi się dopiero wraz z myślą chrześcijańską. Augustyn pierwszy przeciw­stawia duszę inteligencji. Bóg wyciąga nas z nieegzystencji, a po­ tem działa w nas: „świadomość mojej egzystencji jest w pierw­szym rzędzie świadomością daru uczynionego mi z egzystencji i ten dar powtarza się we wszystkich momentach mego życia, a nawet po śmierci” (s. 11).

W świadomości człowieka renesansu aktywność umysłu może anek­tować świat, dzięki niej świat może wejść w obręb naszej myśli, wypełnić nasze „ja”. „Ja” więc staje się miejscem, które w różno­raki sposób wypełnione jest przez świat. Moja świadomość odbija świat. „To siebie przedstawiam” Montaigne’a znaczy „To siebie myślę, siebie myślącego”. Tak więc świadomość rozdwaja się tu na podmiot i przedmiot. Umysł przyswaja to wszystko, co przezeń przechodzi — próbuje, doświadcza przyjemności odczuwania mno­gości doznań, jakie daje nam myśl.

Odkrywam siebie jednak nie totalnie, lecz momentalnie: zanim nastąpi refleksja, spontaniczna myśl już ubiegła w przeszłość; za­tem nie przedstawiam bytu, lecz przejście.

U Kartezjusza, w przeciwieństwie do Montaigne’a, akt świado­mości jest czymś pewnym i jasnym. Dzieje się tak dlatego, że w danym momencie zdolny jestem wyeliminować przeszłość i przy­szłość. Cokolwiek myślę, myślę sam, a myśląc siebie posiadam sie­bie w całej pełni i oczywistości. Świadomość Kartezjusza w prze­ciwieństwie do Augustyńskiej jest samowystarczalna, co nadaje jej charakter boski.

Specyficzny typ świadomości siebie przedstawia Corneille. Jest to świadomość wolitywna („Jestem takim, jakim chcę być”). I ją, jak Kartezjańską, cechuje niezachwiana pewność.

A jednak racjonalna koncepcja Kartezjusza ukrywa swój aspekt irracjonalny — jego świadomość nie ma swej przyczyny. Tym, który stawia pytania: „Skąd się wziąłem? Kto mnie stworzył?”, jest Pascal. A Malebranche przeprowadza rozróżnienie między jas­ną ideą nas, którą ma Bóg, a niejasnym przeczuciem siebie, które mamy sami.

Osiemnasty wiek, jak wiadomo, rodzi filozofię uczucia, przeciw­stawną Kartezjańskiej idei rozumu. Nie chodzi już o wyabstraho­wanie jasnej i pewnej idei nas samych, ale o odczucie naszej egzy­stencji. To odczute doświadczenie nie jest czymś jasnym, pewnym, niezachwianym, lecz jakby ledwie przeczuwanym, drżącym, lękli­wym. „To czyste uczucie istnienia pływające zaledwie po po­wierzchni w półśnie, dokąd nam pozwoliło ześliznąć się nasze ma­ rzenie” (s. 29). Najdoskonalszym wcieleniem tej postawy jest filo­zofia J. J. Rousseau. Tu też są korzenie sentymentalizmu i pre-romantyzmu.

W romantyzmie problem świadomości siebie staje się tematem naj­istotniejszym, a wraz z nim problem życia tego doznania, problem przepływalności w nas poczucia jaźni. Różne są próby znalezienia punktu stałego, zasady, która pozwoliłaby połączyć oderwane mo­menty życia, przeszłość z przyszłością. Będzie to wola, wierność ideałowi, wreszcie odnawianie przeszłości przez aktywne przeżywa­nie wizji czasów minionych. Zrodzi to dwie postawy — z jednej strony indywidualizm romantyczny, z drugiej świadomość kolek­tywną, utożsamienie się z innymi bytami teraźniejszości i wszech­czasów — romantyzm społeczny. Te dwie postawy romantyczne będą reprezentowane później w innych epokach. Indywidualistycz­ną postawę zajmie np. Claudel. Uzyskanie świadomości jest dla niego równoznaczne z otrzymaniem odrębności. Uświadomić się sobie to być wyrzuconym na zewnątrz Bytu, mieć z nim granice, mieć granice ze światem, być ograniczonym w czasie i przestrzeni.

Ale też świat się rodzi, gdy ja się sobie rodzę, gdy rodzi się moja odrębność. Reszta jest szukaniem stosunków z tym, co jest na zewnątrz mnie — ze światem, z Transcendensem.

Pesymistyczny, kalwiński w istocie charakter ma indywidualizm Henri Michaux. Prześladuje go poczucie własnej słabości, świado­mość istnienia w sposób niepełny, częściowy, które powoduje grzesz­na natura. Czas ludzki jest życiem z upadku na upadek, jest więc jakby rozkładem osobowości. Z poczuciem marności duchowej łą­czy się poczucie wstydu i udręki, którą tym samym sobie stwa­rzam. Jestem zarazem swoim katem i ofiarą. Moja sytuacja rodzi potrzebę ucieczki, ale nie mogę uciec inaczej, niż w przestrzeń, zewnętrzną czy wewnętrzną — zawsze pustą, która chce mnie wessać w siebie jak dziura powietrza. Na wrogość przestrzeni rea­guję nienawiścią do świata.

Indywidualizmowi Michaux można przeciwstawić „panteizm” Henri Bosco. Według niego podmiot, jak wszystko żywe, ożywia specjal­na siła witalna, siła z zewnątrz, która budzi ducha ze snu. Jest to ta sama siła, która ożywia rośliny i zwierzęta — moc ziemska.

Jej widzialnymi formami są unoszące się do góry opary i zapachy, jej emanacjami są ogień, woda, noc. Także sok roślinny, źródło, krew są rozciągłymi formami ziemi, które wydostały się ponad jej skorupę.

Społeczną postać „autoświadomości” reprezentuje Eluard. Dla tego poety możliwość przezwyciężenia upływającego czasu, zwielokrot­nienia bytu we wszystkich jego momentach, a więc dostąpienia wieczności, jest osiągalna przez stan szczęścia, który daje przede wszystkim miłość. „Wielki dzień” miłości jest niepowtarzalny, nie łączy się z poprzednimi ani następnymi. A jednak to miłość sta­nowi zasadę kontynuacji: w uczuciu nie ma następstwa czasów, wszystko dzieje się jednocześnie, wszystko jest wszędzie. Nastę­puje identyfikacja: kochać to stać się innym i sprawić, że inny staje się mną. W tym dążeniu do platońskiej unifikacji byty, prze­glądając się w sobie jak w zwierciadłach, mnożą się, lub raczej mnożą się ich zwierciadlane odbicia. W ten sposób byt nie uświa­damia się sobie już tylko w swej odrębności, indywidualności, ale w zespoleniu. Od zespolenia dwojga już tylko krok do zespolenia z ludzkością, od świadomości podobieństwa między dwojgiem do świadomości podobieństwa między wszystkimi ludźmi.
Ideałem spo­łeczności jest „wspólnota utworzona przez społeczność kochanków”, gdzie konkret jednostkowy utożsamia się z konkretem totalnym.

* * *

Tej uczuciowej świadomości siebie przeciw­ stawia Poulet świadomość intelektualną, która „jawi się jako eks­kluzywna aktywność subiektywna ja wyższego, oderwanego od osoby, unoszącego się ponad nią, a często nawet (jako) całkowicie zaabsorbowana, kosztem całej reszty, przez funkcję myślenia (i my­ślenia siebie), której się poświęca” (s. 276).

Tę intelektualną obserwację siebie z lotu ptaka uprawia Amiel. Czas jest dla niego na zewnątrz podmiotu poznającego, nie ima go się. „Dzianie się” przepływa niby rzeka, a świadomość jest jak nad nią pochylone drzewo. Zatem poznać to nie posiąść czy umieś­cić się w sercu prawdy, to także nie towarzyszyć jej postępowi. To po prostu stwierdzać z dystansu przemieszczanie się przedmiotu naszej obserwacji. Prawda nie jest niepoznawalna, ale umyka nam, zmieniając na sposób protejski swe postaci. Jaki jest więc sposób osiągnięcia świadomości siebie? Jest nim koncentracja podobna do gromadzenia się mgły, koncentracja osiągnięta nie przez akt woli, lecz przez bierną medytację. Taki stan skupienia podobny do me­dytacji wytwarzało u Amiela pisanie dziennika. Stąd szczególna rola Dziennika Amiela.

Stąd też rola nieświadomości. Nasza przeszłość — zdaje się Amiel antycypować psychoanalizę — jest spychana w sfery nieświado­mości. Nie jest to jednak śmierć aktywności, gdyż poza aktywnoś­cią intelektualną istnieje spontaniczna, taka, która jest spotykana u zwierząt, np. aktywność seksualna, która z kolei wpływa na świa­domość. Bowiem nieświadome nie jest radykalnie oddzielone od świadomego. Jest ono raczej środkiem świadomości, jak ciemne jądro słońca. I to w tej nocnej świadomości rodzi się ból istnie­nia, którym jest uczucie beznadziejności spowodowane odległoś­cią między podmiotem poznającym a rzeczami. Człowiek jest ze­rem, ale zerem mającym świadomość nieskończoności. Jestem myślą, która myśli siebie. Jestem tym, kim mogę być. A więc mieć świadomość siebie to czuć się zdolnym być dowolnym sobą. To uświadomienie potencjalnych zdolności dokonuje się za pomocą słowa.

Mallarmé odnajduje w dziele obecność siły koordynującej porzą­dek słów, obrazów i idei. Ta swoista samoświadomość dzieła jest odpowiednikiem zasady organizującej wszelką aktywność myślo­wą — świadomości siebie.

Realna świadomość siebie jest wypierana przez świadomość ideal­ną, świadomość marzenia, która wymyśla Boga, duszę. Marząc, przeczę swojej idealności i odnajduję siebie jako ideę. Podnoszę swoje ja do rangi bóstwa. Redukuję do nicości ziemską egzysten­ cję siebie i świata, na wakującym miejscu umieszczam nowy świat i nowe ja, zawdzięczające swoje istnienie słowu i kłamstwu. Fik­cja unicestwiła świat, mnie i materię. Nic jest zastąpione przez fikcyjne wszystko. Poeta jest właśnie tym, kto wymyśla fikcję, kto kłamie i zależy od kłamstwa. Tworzy ja, które jest odbiciem pierwszego: literatura daje ideę-odbicie mojego bytu. Istnieje tu groźba oderwania ideału od poety; jest to problem Hamleta, u któ­rego jego obraz był różny od rzeczywistości. Lecz porażka ideału — uważa Poulet — polega przede wszystkim na tym, że marzenie trwa tylko tak długo, jak się marzy. M allam'ańska projekcja sie­bie musi zaczynać się wciąż na nowo.

Dla Paula Valéry’ego świadomość siebie ma charakter pierwotny. Każdy obiekt myśli jest przez nią poprzedzony. Świadomość pier­wotna to nie myślenie zdystansowanego obiektu, lecz myślenie myślącego. Tę świadomość osiąga się w stanie przebudzenia, gdy już opuściliśmy bezpodmiotowy świat marzeń, a jeszcze nie zaczę­liśmy się przywiązywać do przedmiotów dnia. Byt, który wyłania się z przebudzenia, jest ogołocony z przeszłości. Jest jak tyle in­nych przedmiotów ożywiony tą samą siłą witalną, która ożywia wszystko, co istnieje. Najpierw więc spostrzegam siebie jako nowo stworzonego. Jest to świadomość płynna, skonfundowana tym, co się pojawiło, stająca w obliczu niespodzianki: „Powziąć świadomość siebie w niespodziance to powziąć świadomość bytu nieznanego, z którym odkrywa się jednak rodzaj nieznanej identyczności” (s. 123). Ten wstępny akt świadomości jest więc równoznaczny z aktem identyfikacji. „Ja, który myślę i który się myślę, staję się tym samym, co ja, które jest myślane” (s. 113).

Jednakże wraz ze zrodzeniem się myśli tworzy się rozdział na podmiot myślący i przedmiot myślany. Tak więc obiektywizacja ma charakter wtórny i wtórna jest świadomość siebie oddzielona od podmiotu. „Wszystkie świadomości obiektywne są świadomościami wtórnymi, które ciągną umysł ku światu zewnętrznemu i któ­re oddalają go jednocześnie od świata wewnętrznego czystego, świa­ta świadomości wewnętrznej” (s. 114).

Moje wewnętrzne ja staje się w moich rękach narzędziem obser­wacji świata. Obie świadomości Valery’ego — pierwotna i wtór­na — wyznaczają skrajne punkty subiektywnego i obiektywnego spojrzenia na siebie. Je suis entre moi et moi („Jestem między mną a mną”) — te słowa Valery’ego umieścił Poulet jako motto książki, gdyż pomiędzy obydwoma skrajnymi ujęciami świadomości siebie umieścić można i te bardziej subiektywne, i te bardziej obiektyw­ne, o których jest mowa w książce Pouleta.

Entre moi et moi, podobnie jak wcześniejsza La conscience critique, każe zastanowić się nad „świadomością” literatury autora tych książek, nad tym, jakie jest jego jej rozumienie. Badaczom orien­tacji strukturalistycznej czy ingardenowskiej brak będzie u Pou­leta tego przyjętego powszechnie wyróżnika literatury, jakim jest jej „estetyczność”. Nie znaczy to, że Poulet odrzuca rozumienie literatury jako tworu estetycznego; lepiej jest powiedzieć, że nie patrzy na literaturę z tego punktu widzenia. Problematyka, która go interesuje, nie ma charakteru istotnie literackiego, choć czas i przestrzeń bywają w ujęciu strukturalnym kategoriami organi­zującymi strukturę, czy też należą do istotnych jakości Ingardenowskiego świata przedstawionego, odpowiednikiem kategorii „świa­domości siebie” byłaby w pierwszym wypadku problematyka „pod­miotu” dzieła, w drugim zaś — jakości metafizycznych. Jednakże zjawiska te są traktowane w obu wypadkach jako szczegółowe zagadnienia ogólnej problematyki dzieła, nie mają zaś charakteru dominant. Są one takimi dominantami dla Pouleta, ale nie znaczy to, że są wyróżnikami dzieła. 

Poulet właściwie nie zajmuje się lite­raturą, z uwagi na jej specyfikę i odrębność od innych zjawisk. Bardziej frapuje go w niej jej typowość, to, że oddaje w sposób „zgęszczony” i szczególnie dobrze widoczny zjawiska powszechniej­sze. Dopowiadając krótko: Poulet uznaje, że problem świadomości siebie, a w powiązaniu z nim problemy czasu i przestrzeni są wiel­kimi problemami ludzkości, jak również poszczególnych psyche, które w sposób spotęgowany czy też „wysterylizowany” „przezie­rają” poprzez dzieło literackie. I specyfiką chyba dzieła literackiego byłoby to, że stanowiłoby ono rodzaj wklęsłego zwierciadła, sku­piającego rozproszone zazwyczaj promienie ważnych zagadnień.

Właśnie: „zwierciadła” i w tym Poulet wydaje się należeć do tego nurtu w historii krytyki, który stawiał tematykę nad estetyczność.

Potwierdza to także podobne traktowanie przez niego artystów i filozofów. I jedni, i drudzy — w języku arystycznym bądź dyskursywnym — wyrażają udatniej i głębiej to, co zdarza się odczu­wać każdemu z nas.

Jerzy Kaczorowski

piątek, 11 sierpnia 2023

Giorgio Agamben  o prawdzie i o fałszu



Zgodnie z oczekiwaniami faza 2 [włoskiego Exitplanu] na mocy ministerialnego dekretu sankcjonuje – w większym lub mniejszym zakresie – istniejące ograniczenia konstytucyjnie zagwarantowanych wolności, choć jest to dozwolone wyłącznie na mocy ustawy. Jednak nie mniej ważne jest ograniczenie prawa człowieka, nie zawarowanego w żadnej konstytucji: prawa do prawdy, łaknienia prawdziwego słowa. To, czego doświadczamy to coś więcej niż bezprzykładne manipulowanie naszymi wolnościami – to w rzeczywistości gigantyczna operacja fałszowania prawdy. Jeśli ludzie zgadzają się na ograniczenie swojej osobistej wolności, to w istocie dlatego, że akceptują bez jakiejkolwiek weryfikacji dane i ich oceny dostarczane przez media. Reklama już dawno przyzwyczaiła nas do przekazów, które są tym bardziej skuteczne, im mniej starają się pozorować, że są prawdziwe. Już od dawna oferuje się wręcz polityczny konsens, który obywa się bez jakichkolwiek głębszych przekonań, zakładając poniekąd, że w przemówieniach wyborczych kwestia prawdy jest nieistotna. Jednakże to, co obecnie dzieje się na naszych oczach, jest czymś zupełnie nowym, chociażby z tego powodu, że od prawdziwości czy fałszywości biernie akceptowanego dyskursu zależy nasz sposób życia, cała nasza powszednia egzystencja. Stąd też byłoby rzeczą nadzwyczaj pożądaną, aby każdy spróbował poddać przynajmniej elementarnej weryfikacji to, co mu się komunikuje.

Nie jestem jedynym, który zauważył, że dane o epidemii podaje się nam w nieprecyzyjnej formie i bez przestrzegania jakichkolwiek kryteriów naukowości. Z epistemologicznego punkt widzenia jest na przykład czymś całkowicie oczywistym, że żadnego sensu nie ma podawanie liczby zmarłych bez odniesienia do umieralności w tym samym okresie w latach poprzednich i bez określenia rzeczywistych przyczyn śmierci. A mimo to stale dzień po dniu, właśnie tak się robi i prawie nikt tego nie zauważa. Jest to tym bardziej zaskakujące, że dane, które umożliwiają weryfikację, są dostępne dla każdego, kto tylko zechciałby je pozyskać. W tej rubryce wspominałem już o raporcie dyrektora ISTAT-u (Istituto Nazionale di Statistica) Giana Carlo Blangiardo, z którego wynika, że liczba zgonów spowodowanych przez covid-19 jest niższa niż liczba zgonów z powodu zachorowań na choroby dróg oddechowych w dwóch poprzednich latach. Nieważne jak bardzo jednoznaczny byłby ten raport – postępuje się tak, jak gdyby nigdy nie istniał. Nie zwraca się także uwagi na fakt, iż pacjenta mającego pozytywny wynik testu, który zmarł na zawał serca lub z innej przyczyny, uznaje się za zmarłego na covid-19. Dlaczego wbrew udokumentowanemu fałszowi, nadal się w to wierzy? Można sądzić, że fałsz uznany zostaje za prawdę, ponieważ – tak samo jak reklama – nawet się nie wysila, by ukryć swoją fałszywość. Podobnie jak niegdyś w przypadku pierwszej wojny światowej, wojnę przeciwko wirusowi można uzasadniać tylko fałszywymi powodami.

Ludzkość wkracza w stadium swojej historii, w którym prawda zostaje zredukowana do momentu w ruchu fałszu. Prawdziwa jest ta fałszywa mowa, którą musi się uznawać za prawdę, nawet jeśli udowodniono jej fałszywość. W ten sposób ludzkim istotom odbiera się język jako miejsce objawienia prawdy. Teraz można jedynie milcząco obserwować ruch fałszu, który jest prawdziwy, ponieważ jest rzeczywisty. Dlatego też każdy, kto ruch ten chciałby zatrzymać, musi mieć odwagę, aby bezkompromisowo dążyć do najcenniejszego dobra: prawdziwego słowa.

Giorgio Agamben, Sul vero e sul falso, 28 kwietnia 2020 (https://www.quodlibet.it/giorgio-agamben-sul-vero-e-sul-falso)

Wersja niemiecka: https://www.rubikon.news/artikel/die-wahrheitsfalscher

*****

Do 25 lutego 2020 roku Giorgio Agamben był cieszącym się powszechnym uznaniem filozofem polityki, którego książki przełożono na prawie wszystkie języki europejskie. Także w języku polskim ukazało się 13 pozycji, w tym fundamentalne dzieło Homo sacer; ponadto Krytyka Polityczna wydała „przewodnik po Agambenie”. Wystarczyło jednak, aby 26 lutego włoski filozof opublikował Wymyślenie epidemii (L’invenzione di un’epidemia (https://www.quodlibet.it/giorgio-agamben-l-invenzione-di-un-epidemia) a następnie kolejne komentarze na temat „pandemii choroby koronawirusowej”, aby w niebywałym, wręcz furiackim, ataku rzucili się na niego koledzy-filozofowie oraz publicyści i dziennikarze z różnych krajów. Posypały się określenia typu: „paranoiczne interpretacje historii”, „ślepota na rzeczywistość będąca skutkiem zbyt wielkiego przywiązania do własnych teoretycznych fantazji”, „majaczenia”, „upadek teorii na poziom paranoi”, „negacjonizm koronawirusa”, „podstarzały i sprowadzony na manowce mędrzec, któremu jego teoretyczne inklinacje zaciemniły osąd”, „paranoiczny konspiracjonizm”, „ignorant w kwestii koronawirusa” itp. Maseczki opadły – „niezależni” intelektualiści okazali się agitatorami na usługach rządzących, „intelektualnymi ochroniarzami (bio)władzy”, mającymi za zadanie zniszczyć prestiż jedynego – jak się okazuje – naprawdę niezależnego myśliciela współczesnej Europy.

W komentarzu zatytułowanym Nowe refleksje ( Nuove riflessioni , 22 kwietnia 2020, https://www.quodlibet.it/giorgio-agamben-nuove-riflessioni) Agamben napisał, że faktycznie przeżywamy koniec pewnego świata, świata demokracji mieszczańskich opartych na rządach prawa, parlamentaryzmie i podziale władz, które ustępują miejsca „nowemu despotyzmowi”. Zdaniem włoskiego filozofa ten „nowy despotyzm”, który, jeśli wziąć pod uwagę wszechobecność kontroli i zawieszenie wszelkiej politycznej aktywności, będzie gorszy niż znane dotychczas totalitaryzmy. Amerykańscy politolodzy nazywają ten system Security State, czyli państwem, w którym „ze względów bezpieczeństwa” (w tym przypadku „zdrowia publicznego” – termin kojarzący się z Komitetem „Ocalenia Publicznego” z okresu terroru jakobinów) można nałożyć wszelkiego rodzaju ograniczenia wolności osobistych. Przy czym kontrola sprawowana za pomocą wideokamer oraz, jak to się dziś proponuje, telefonów komórkowych, dalece przewyższa, według Agambena, formy kontroli sprawowane w totalitarnych reżimach takich jak faszyzm i narodowy socjalizm. Oraz – dodajmy – komunizm.

O tym, że „nowy despotyzm” dąży do rozciągnięcia kontroli nad sferą myśli i mowy, najlepiej świadczy właśnie sposób, w jaki potraktowano włoskiego myśliciela – język jakim posłużyli się jego „krytycy” ma na celu tylko jedno: zdyskredytować, spostponować, ośmieszyć. Tak mówią nie ci, co „łakną prawdziwego słowa”,  tak przemawia władza przez swoje propagandowe tuby.

Tomasz Gabiś

Agamben o strachu (po angielsku)




 

sobota, 22 lipca 2023

Rozmowa z Kevinem MacDonaldem o wojnie etnicznej przeciwko Białemu Człowiekowi

Kevin MacDonald (ur. 1944), emerytowany profesor psychologii ewolucyjnej na Uniwersytecie Kalifornijskim, należy do najbardziej kontrowersyjnych intelektualistów w USA, a Kultura krytyki jest najobszerniejszym i reprezentatywnym wykładem jego poglądów. MacDonald bada naród i kulturę żydowską od strony jej cech „rasowych” i etnicznych. Wychodzi z założenia, że Żydzi jako grupa reprezentują pewną strategię ewolucyjną: dobór grupowy. Polega ona na etnocentryzmie, który oznacza obronę własnej etniczności przy jednoczesnym osłabianiu etniczności innych grup. I tak np. w USA środowiska żydowskie propagują uniwersalne prawa człowieka w celu „rozmycia” dominacji ludności pochodzenia europejskiego (m.in. przez liberalne przepisy imigracyjne), ściśle pilnując zarazem integralności własnej grupy. Przykładami takiej działalności na polu intelektualnym byłyby psychoanaliza i szkoła frankfurcka, którymi autor w tym tomie poświęconym kulturowemu wymiarowi etnocentryzmu obszernie się zajmuje. Choć krytycy uznają czasem jego badania za antysemickie, a skrajna prawica chętnie się na nie powołuje, są to prace niezwykle rzetelne naukowo, oparte na ogromnej erudycji i błyskotliwym wywodzie (druzgocąca krytyka szkoły frankfurckiej z naukowego punktu widzenia jest tu warta lektury sama w sobie). MacDonald podjął temat tabu – żydowskiej etniczności – uważając, że brak takiej analizy we współczesnym świecie warunkują przede wszystkim uprzedzenia politycznej poprawności.

Niniejsze drugie wydanie zostało poszerzone o nowe, uzupełniające teksty autora napisane po publikacji wydania pierwszego.

***

Dr Kevin MacDonald's to niesamowity człowiek. Miałem ten zaszczyt, że spotkałem go osobiście. Jest fantastycznym mówcą. To naprawdę miły facet. Jego teksty są absolutnie wspaniałe! A  książka o której będziemy dyskutować,  jest nie tylko znana na całym świecie, więcej, to fundamentalna pozycja omawiająca wpływ Żydów na Cywilizację Zachodu.

Jak się masz dziś wieczorem, Kevinie? Czy możesz nam powiedzieć, jak doszło do napisania tej książki?

Kevin MacDonald: Dziękuję, świetnie sobie radzę. Swoją drogą, jesteś świetnym mówcą. Słyszałem, parę razy twoje dyskusje.

Jestem psychologiem ewolucyjnym i interesowałem się grupami jako zjawiskiem, co było wówczas bardzo rzadkie. To było pod koniec lat osiemdziesiątych i wtedy wszystko kręciło się wokół jednostki. Nie powinieneś mówić o grupach. Grupy są po prostu zbiorowiskami jednostek i w ogóle nie mają żadnego specjalnego znaczenia!

I tak naprawdę nie było takich badań. Ale przeczytałem książkę w 1988 w której jeden rozdział był o starożytnych Spartanach, bardzo spójnej grupie starożytnych Greków, którzy byli wówczas niesamowitą potęgą militarną. Prawdopodobnie w pewnym momencie uratowali Zachód przed Persami. I zdecydowałem, że naprawdę jest to coś, czym powinienem się zająć.I tak sobie pomyślałem, o jakiej grupie mógłbym napisać? Czy jest jakiś grupa lepiej udokumentowana niż Żydzi? Jeśli pójdziesz do żydowskiej sekcji biblioteki, zobaczysz jak jest ogromna!

Więc wgłębiłem się w temat i napisałem książkę zatytułowaną A People That Shall Dwell Alone
Judaism as a Group Evolutionary Strategy, w której napisałem, że Żydzi wykorzystują strategicznie pewne elementy judaizmu, jasno określone w Starym Testamencie.

Na przykład Żydzi mają zasadę nie zawierania małżeństw, poza swoim narodem, oraz że    powinni traktować inne nacje jako wrogów i czegoś, czego należy się bać, ale także próbować je podbijać, co oczywiście ma miejsce i u innych grup, tyle że u Żydów to nie jest to podbój militarny, to kwestia innego rodzaju podboju.

W każdym razie, pisałem o rywalizacji o zasoby, mówiąc o tym, jak działały społeczeństwa żydowskie w czasach historycznych i tak dalej.

Ale zgromadziłem wiele innych materiałów na temat antysemityzmu. Napisałem więc książkę o antysemityzmie, jego historii, przeglądając całe stulecia i zasadniczo argumentując, że antysemityzm jest racjonalny, że jest racjonalną odpowiedzią na rzeczy, które dzieją się w społeczeństwie.

Przesłałem ten manuskrypt w 1994, ale przejrzenie go zajęło bardzo dużo czasu, ponieważ miałem tam jeden rozdział o XX wieku, który ostatecznie stał się Kulturą Krytyki. Ale nie chcieli zbytnio mi tego wydać, dostawałem te wszystkie naprawdę złe recenzje, ale były to zwykle szalone recenzje od fanatycznych Żydów, którzy po prostu nienawidzili książki! I tak naprawdę nie mieli żadnych istotnych punktów w swych obiekcjach, więc tylko kontynuowali nieuzasadnioną krytykę. Aż w końcu dostałem dobrą recenzję i książka została opublikowana.

Ale do tego czasu miałem już ogromną ilość materiału. Byłaby to książka licząca ponad tysiąc stron. Więc podzieliliśmy to na dwie książki, i to stało się Culture of Critique. A kultura krytyki zasadniczo dotyczy tego, co wydarzyło się w XX wieku. Nie zajmuję się tym co było wcześniej, ale mówię o żydowskich ruchach intelektualnych i politycznych uprzedniego stulecia. Mówię na przykład o Żydach na lewicy, ponieważ przez cały XX wiek Żydzi stanowili kręgosłup lewicy i nadal nim są, jeśli chodzi o fundusze i wszystko inne. Nie w sensie liczbowym, ale w zakresie finansowania i propagandy, zajmowania wysokich stanowisk w mediach, w świecie akademickim i tego typu rzeczach. Ale przede wszystkim to finansowanie.

Książka omawia antropologię Franza Boaza. To idea że rasy  jakoby naprawdę nie istnieją. Nie są ważne, a wszyscy ludzie i wszystkie kultury są zasadniczo równe. I że wszyscy ludzie mają równe zdolności w punkcie wyjściowym. Nie ma różnic genetycznych, powiedzmy, w inteligencji czy czymś w tym rodzaju.

Więc o tym mówię. Mówię o psychoanalizie jako o ruchu żydowskim. Na początku psychoanalizy wszyscy w tym uczestniczący byli Żydami. To znaczy, to było niesamowicie żydowskie! A potem zaczęli przyjmować nie-Żydów, ale oni wszyscy byli tylko na pokaz. [chichocze] I widzisz to samo w tych lewicowych ruchach, które zdominowali Żydzi. Żydzi zdominowali te ruchy, ale często chcieli oczywiście odwoływać się do nie-Żydów. I tak rekrutowali nie-Żydów. Każda mniejszość, taka jak Żydzi, stanowiąc 2% lub 1% populacji, musi rekrutować nie-Żydów, aby móc przetrwać. Zaplecze nie może być po prostu całkowicie żydowskie.

Widzimy więc, jak starano się nakłonić nie-Żydów do przyłączenia się i to było widoczne na lewicy przez cały XX wiek. To nadal jest na wiele sposobów jest aktualnie, także w psychoanalizie, gdzie zaangażowali nie-Żydów.

Ale tak naprawdę to rządzili oni. I psychoanaliza pozostała ruchem żydowskim. I tak naprawdę o statusie w ruchu decydowało to, jak blisko byłeś związany z Zygmuntem Freudem.

Ale w rzeczywistości jest to pseudonauka. Nie mieli żadnych eksperymentów, nie mieli danych. Wszystko to było po prostu wywrotową działalnością skierowaną przeciwko Zachodowi pod względem zachowań seksualnych, małżeństw i tak dalej.

Więc ostatecznie był to bardzo wywrotowy ruch. To naprawdę osłabiło rodzinę. I tak teraz, od  około 1960 roku, kiedy to Żydzi naprawdę doszli do władzy, mamy do czynienia z upadkiem rodziny. Mamy wzrost rozwodów, wzrost urodzeń pozamałżeńskich. Masz całą tę dysfunkcję. I to jest końcowy produkt całej rewolucji seksualnej. Ale nie wpłynęło to tak bardzo na Żydów, ponieważ Żydzi mają wyższe IQ. Zwykle należą do klasy średniej i wyższej. I te wpływy znacznie gorzej uderzyły w niższe klasy społeczne, dlatego całkowicie zniszczyło to czarną rodzinę, znacznie bardziej niż białą.

Więc masz jakieś 70, 80% nieślubnych urodzeń w czarnej społeczności. A tak nie było jeszcze w 1960 roku. Procent był wyższy niż u Białych, ale dopiero po 1960 to poszło w górę, wraz z  liberalną lewicową dominacją i materialnym dobrobytem.

Rozdział piąty książki jest o Szkole Frankfurckiej, która zaczynała jako grupa marksistów i zagorzałych doktrynerskich marksistów. Zaczęli w Niemczech w latach dwudziestych XX wieku i mieli swój Instytut. Ufundował go bogaty żydowski milioner. Wszyscy główni uczestnicy byli Żydami. Zwłaszcza Eric Horkheimer, Theodore Adorno. Dużą rolę w tym odegrał psychoanalityk Adler. A później ludzie tacy jak Marcuse. I znowu zaczęli jako zwykli ortodoksyjni marksiści.

Rozpoznali, że w Niemczech jest klasa robotnicza, która może ulec marksistowskiej doktrynie, i stać się orędownikiem tej radykalnej rewolucji socjalistycznej. Zamiast tego robotnicy wybrali  narodowych socjalistów i Hitlera. I to było dla nich szokiem. I tak, musieli w pewnym sensie zrewidować swoją teorię. I to, co wymyślili, co jest rzekomo tak naprawdę problemem, to biały etnocentryzm. I to jest miejsce, na które tak naprawdę położyli nacisk.

Myślę, że w pewnym sensie dla Szkoły Frankfurckiej wojna z rasą i genetyką jest nadal bardzo ważna. Ale wchodząc w szczegóły, szkoła to rozwinęła ideologię, że etnocentryzm Białych, że jakiekolwiek poczucie tożsamości Białych jest złe. I to znowu ustaliła grupa bardzo silnie identyfikująca się jako Żydzi. Postrzegali to naprawdę jako coś, co zakończy antysemityzm. I obiektem ataku była rodzina, tak samo jak w psychoanalizie.

W rzeczywistości całkiem sporo ich pracy opiera się na psychoanalizie. Ponieważ psychoanaliza, no cóż możesz psychoanalizą udowodnić wszystko, co chcesz! Ponieważ jest całkowicie oderwana od jakichkolwiek rzeczywistych danych. I tak Szkoła Frankfurcka posługuje się psychologiczną koncepcją represji. Patrzyli więc na zdrową białą rodzinę i mówili:

„Cóż, ci ludzie są etnocentrykami, wiesz, że wpajają swoim dzieciom tradycyjne wartości rodzinne, patriotyzm, ciężką pracę i chęć awansu. I to jest całkowicie patologiczne!”

I dlatego taka rodzina była postrzegana jako zła.

Podczas gdy rodziny, które nazywali „rodzinami nieautorytarnymi”, były rodzinami, które były… No cóż, jak wykazałem były to rodziny rzeczywiście dysfunkcyjne, czy nawet patologiczne, gdzie dzieci nienawidziły swoich rodziców. I to było coś, co było postrzegane jako dobre przez Szkołę Frankfurcką! Uwielbiali widzieć nieżydowskie, Białe rodziny, gdzie dzieci sprzeciwiały się swoim rodzicom, były buntownikami przeciwko swoim rodzicom.

Więc jeżeli twoi rodzice, są w przywiązani do tradycji, są religijni, patriotyczni i tak dalej, to Szkoła Frankfurcka zasadniczo mówi, że z nimi jest coś bardzo nie tak, że są popieprzeni. A to, czego, wydług żydowskich badaczy potrzebujemy, to ucieczka od tego tradycyjnego wychowywania dzieci, w którym rodzice wpajają swoim dzieciom patriotyzm, religię i dyscyplinę i tego typu rzeczy. Więc to było bardzo wywrotowe!

I znowu, problemem dla Żydów był biały etnocentryzm. Był jeszcze jeden ruch, o którym pisał Andrew Joyce, o którym nawet nie wiedziałem, ale był on również mocno związany ze Szkołą Frankfurcką. I głównym ich celem było zdobycie wpływu w mediach. I tak po drugiej wojnie światowej wiedzieliśmy powstanie tej żydowskiej elity medialnej w Ameryce. W każdym razie wszystkie główne sieci nadawcze ABC, NBC i CBS są obecnie własnością Żydów.

Więc ci ludzie zaczynali w środowisku akademickim i stopniowo się rozprzestrzeniali. Infiltrowali inne obszary, takie jak system informacyjny. Samuel Flower odegrał w tym istotną rolę. I to był bardzo ważny ruch, z uwagi na wpływ propagandy. Zaczęliśmy widzieć wiele lewicowych, anty-białych programów w telewizji. I to nabrało rozpędu zwłaszcza po 1960 r., kiedy znikały wszystkie dotychczasowe ograniczenia dotyczące Żydów. Wcześniej Żydzi dominowali w Hollywood. Byli właścicielami wszystkich studiów i wszystkiego. Ale były kontrole tego, co wypuszczały studia.

Były Legiony Przyzwoitości i różne organizacje oceniające, które oceniały te hollywoodzkie filmy i faktycznie zapobiegały temu, by zawierały w nich coś antyrodzinnego, antychrześcijańskiego. Ale po 1960 roku to zniknęło wraz z ogólnym wzrostem tej nowej żydowskiej elity w Ameryce. I tak zaczynasz oglądać wiele takich filmów, a potem programów telewizyjnych. I tak telewizja i filmy stały się w znacznej mierze propagandą przeciwko Białym, przeciwko rodzinie, obyczajom seksualnym.

Jest jeszcze jedna wielka zmiana, która dzieje się naprawdę w całym zachodnim świecie. I znowu ogromna rola Żydów w legalizacji pornografii, homoseksualizmu, małżeństw homoseksualnych, wszystkie te rzeczy, które wydarzyły się w ostatnich dziesięcioleciach, można do tego przypisać. Nie poruszalem w książce tego konkretnego problemu.

Ale mieliśmy trochę materiałów w Occidental Observer. I właściwie składam zimowe wydanie Occidental Quarterly, w którym rozmawiamy o… gdzie Jason Cannon, australijski pisarz, mówi o wzroście pornografii w Australii, a także w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza o książce Portnoy's Complaint autorstwa Philipa Rotha. Bardzo żydowska książka, wyjątkowo obsceniczna. "Bohater" książki jest z siebie dumny, mówi o tym, dlaczego lubi uprawiać seks z tymi „sziksami ”, tymi nieżydowskimi dziewczynami. Mówi:

„Przeważnie pieprzę ich przeszłość. Uprawiam seks z ich pochodzeniem i poniżam ich pochodzenie!”
 
I to WASP biała, anglosaska grupa protestancka, którą Żydzi nienawidzą i chcą zdominować.

Obecnie stało się to ogromnym problemem nie tylko w tym kraju, w Ameryce, ale także w Australii i gdzie indziej, z uwagi na stopień obsceniczności.

Więc to są trendy, które miały i mają miejsce.

 W rozdziale szóstym mówię o intelektualistach z Nowego Jorku. Znowu Nowy Jork, bardzo żydowski. Wszyscy główni gracze byli Żydami. Znowu później dowieziono jakichś nie-Żydów. Na przykład White McDonald's był jednym z nich. Dobrze znany pisarz lewicowy, nie żydowski. Ale był częścią tej żydowskiej koterii.

Chodzi mi o to, że jeden z opisów w tym rozdziale pokazuje, że ci faceci chodzili na imprezy, spotykali się ze sobą i wykluczali wszystkich innych. I to dotyczyło wszystkich tych ruchów, że wykluczali ludzi, po prostu bojkotowali ich, unikali ich! Uniemożliwiali im wywieranie jakiegokolwiek wpływu. Tak było w psychoanalizie i w przypadku Boasa i jego ruchu. Jest to z pewnością prawda o Szkole Frankfurckiej, ale z tego słynęli również ci intelektualiści z Nowego Jorku. Ale też stopniowo stali się konserwatywni. Dlaczego? Jak powiedziałem, Żydzi zdominowali lewicę. Ale to było w czasie, na początku lat pięćdziesiątych, kiedy Żydzi zaczęli tracić władzę w Związku Radzieckim.

I tak zaczęły pojawiać się doniesienia, że ​​Żydów wypychano z bardzo eksponowanych stanowisk w sowieckim społeczeństwie. A nieżydowscy Rosjanie uzyskiwali znacznie większą władzę. I tak w latach 60-tych stało się to ogólnie wielką sprawą wśród Żydów.

I tak ci ludzie stali się prekursorami neokonserwatyzmu, gdzie bronili spraw żydowskich, zwłaszcza Izraela. Jednocześnie są bardziej konserwatywni, ponieważ na przykład zawsze chcieli silnej armii, ponieważ uważają, że silna armia leży w interesie Żydów, ponieważ może pomóc Izraelowi. Zwłaszcza po upadku Związku Radzieckiego, Ameryka stała się zasadniczo rodzajem światowego hegemona, dominując militarnie, i tak jest nadal. Myślę, że właśnie o to walczy się teraz na Ukrainie. Czy Stany Zjednoczone pozostaną jedynym supermocarstwem na świecie, czy też będzie coś w rodzaju wielobiegunowego świata z Chinami i Rosją, które będą miały coś do powiedzenia? O tym mniej więcej jest ta książka.

I od tego czasu pierwsze wydanie książki w miękkiej oprawie ukazało się, jak sądzę, w 2002 roku. Pierwsze wydanie, oryginalna książka ukazała się w 1998 roku. Prager opublikował ją w 1998 roku, z uwagi na kontrowersyjność, wydawca zrezygnował z praw, sprzedał mi prawa na książkę w miękkiej okładce. Więc kupiłem je i napisałem do niej przedmowę, długą przedmowę. Dużo bardziej podkreślałem rolę Żydów w mediach, w Hollywood. Mówię o kulturze Holokaustu. Nie zajmuję się tym, czy Holokaust miał miejsce, czy nie. Mówię tylko o wpływie Holokaustu na kulturę amerykańską i kulturę Zachodu. Mówiłem o żydowskiej roli w komunizmie, opierając się na kilku nowszych wydarzeniach, które miały miejsce między 1998 a 20002 rokiem. I rozwinąłem ten temat.

Właściwie przeglądam teraz Culture of Critique, aby dodać do niego garść nowych danych na temat roli Żydów na lewicy, roli Żydów w Związku Radzieckim, roli Żydów w polityce imigracjnej.

Zapomniałem wspomnieć o rozdziale siódmym w Culture of Critique, który pod pewnymi względami jest najważniejszym rozdziałem, ponieważ jest to rozdział dotyczący żydowskiego aktywizmu wobec imigracji. Żydzi od początku, od początku XX wieku, opowiadali się za imigracją wszystkich grup. Nie tylko Żydzi, ale każdy na świecie powinien mieć możliwość przybycia do Ameryki. Ale szczególnie w tamtym czasie było to ważne dla Żydów, ponieważ Żydzi chcieli opuścić Europę, zwłaszcza Europę Wschodnią, ponieważ warunki ekonomiczne w Europie Wschodniej nie były dobre.

Żydzi byli nienawidzeni w Europie Wschodniej. W Europie Wschodniej nałożono ograniczenia na Żydów, ponieważ Żydzi zdominowali tam wiele gospodarek.

No i skoro Żydzi mieli tam źle, chcieli wyjechać. Cóż, jakie jest lepsze miejsce na wyjazd niż Ameryka? Oczywiście emigrowali również do Wielkiej Brytanii i innych krajów Europy Zachodniej. Ale piszę głównie o Stanach Zjednoczonych. Mam też małą sekcję o Wielkiej Brytanii, która została rozszerzona o inne rzeczy, które zostały omówione w naszym Occidental Observer przez Andrew Joyce'a i innych autorów.

Ale w tym rozdziale mówię o długiej historii żydowskiego aktywizmu w tym zakresie. A w 1924 Stany Zjednoczone uchwaliły prawo, które ograniczyło imigrację przychylne dla ludzi z północno-zachodniej Europy, ponieważ twierdzono, że większość ludzi z Ameryki wywodzi swoje pochodzenie właśnie stamtąd.

A więc to, co chciano zrobić, to skierować się w stronę północno-zachodniej Europy. Spór dotyczył sprawiedliwości etnicznej. Chciano by liczba imigrantów zależała od odsetku ludności w danym kraju w 1890 r. To było sprawiedliwe dla wszystkich grup etnicznych. Oczywiście Żydom się to nie podobało, więc po prostu zaciekle z tym walczyli! Ale przegrali tę walkę. Ustawa ta została uchwalona w 1924 roku. Podpisał ją Calvin Coolidge. Była to zdecydowana większość w obu izbach Kongresu. Stało się to więc prawem. Ale Żydzi kontynuowali swój aktywizm.

Mam sekcje o tym, co działo się między 1924 a końcem II wojny światowej, a potem między tym a 65 rokiem. Bo w 1965 to prawo zostało ostatecznie obalone i pozbyli się tych wszystkich kwot pochodzenia narodowego i zrobili to aby każdy mógł przyjechać z dowolnego miejsca na świecie. I twierdzili, że nie zmieni to równowagi etnicznej kraju. I to była mantra, którą powtarzali zwolennicy tego prawa:

„To nie zmieni równowagi etnicznej”.
 
Ale nie zmieniłoby to równowagi etnicznej, ponieważ początkowo liczebność była bardzo niska.

Jednakże to, co zrobili potem, to stopniowe zwiększanie liczby. A teraz Ameryka legalnie przyjmuje około miliona imigrantów rocznie, a od czasu Bidena, około dwóch lub trzech milionów wraz z nielegalnymi. To najazd imigrantów na Amerykę!

I oczywiście, jeśli spojrzeć na dzieci w Ameryce, większość nie jest biała. Więc to po prostu nieprawda, że ​​równowaga etniczna nie zmieni się w wyniku tego prawa, stało się inaczej. I oni to wiedzieli! Ponieważ widziałem pisma Żydów sprzed 65 roku mówiące dokładnie to, że równowaga etniczna w Ameryce nie jest czymś, co oni aprobują, nie chcą równowagi etnicznej, która została stworzona przez prawo imigracyjne z 1924 roku i ostatecznie im się to udało.

I tak organizacje żydowskie są nadal wielkimi orędownikami imigracji. Finansują wszystkie te organizacje pozarządowe [NGO] zajmujące się imigracją. Zakładam, że podobnie jak George Soros finansuje teraz strasznie dużo rzeczy proimigracyjnych. I jest teraz wiele innych żydowskich fundacji, ponieważ Żydzi są bardzo bogaci, założyli wszystkie te fundacje. Dlatego przekazują pieniądze na różnego rodzaju lewicowe cele, w tym imigrację.

Powiedziałbym, że to właściwie podsumowuje książkę. Obecnie dokonuję przeglądu książki, aby uwzględnić kilka innych spraw.

Mark Collett: Cóż, bardzo dziękuję za to obszerne wprowadzenie.

Myślę, że ta książka jest naprawdę ważna i powiem wam dlaczego. Poznałem kobietę dobre kilka lat temu, prawdopodobnie pół dekady temu lub więcej. I była bardzo, bardzo zainteresowana ideami nacjonalistycznymi. I krok po kroku w końcu doszliśmy do kwestii żydowskiej. I myślę, że ta książka jest idealną odpowiedzią na pytanie dlaczego. Bo wiele osób podchodzi do kwestii żydowskiej i mówi:

„Tak, widzę fakty,  ci ludzie to robią, ale dlaczego to robią?”
 
I myślę, że właśnie dlatego ta książka jest tak ważna, a sposób, w jaki przedstawiłeś  Żydów jako grupę z punktu widzenia biologii ewolucyjnej, co powoduje, że mają swoje preferencje grupowe, ale także to, że próbują osłabić wszystkie inne grupy, to odpowiada na pytanie w tak wspaniały sposób.

Ale mamy tu dzisiaj dwóch innych recenzentów, więc zapytajmy ich o opinie na temat książki, a oni będą mogli zadać ci pytania.

Zaczniemy od ciebie, Natty.  Jak się masz, mój przyjacielu? I co sądzisz o książce?

Natty: Cześć wszystkim. Cześć Mark. Mam się bardzo dobrze, dziękuję. To prawdziwa przyjemność być tutaj z doktorem Kevinem MacDonaldem. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że jest to prawdopodobnie jedna z najbardziej wpływowych książek ostatnich lat, 20 lat na dysydenckiej prawicy na temat intelektualnego kontrsemityzmu, można tak to nazwać, oraz idei, które teraz przenikają i stają się coraz bardziej rozpowszechnione. Sama książka, jeżeli masz ją w swojej kolekcji, prawdopodobnie w jakiś sposób mówi, jakie mogą być twoje poglądy polityczne.

Myślę, że wraz z tą książką i informacjami, które zawiera, przejrzeliśmy kilka innych książek, które razem składają się na ten bardzo, bardzo spójny, bardzo racjonalny i bardzo intelektualny obraz  obecnego stanu zachodniej cywilizacji i jej zagrożenia. Nakreśliłeś tam bardzo spójną strukturę książki, Kevin. Mogę mówić do ciebie Kevin? Czy to jest ok? A może wolisz inne imię?

Kevin MacDonald: Oczywiście. Miałem wyłączony mikrofon. Przepraszam.

Natty: Jedną z ostatnich rzeczy, o których mówiłeś, był wpływ, jaki społeczeństwo żydowskie kolektywnie wywarło na amerykański system imigracyjny. Wydaje mi się, że to mniej ważna sprawa dla tych z nas w Wielkiej Brytanii. Oczywiście podchodzimy do tego z perspektywy Zjednoczonego Królestwa. Porównując ze stanami, pod pewnymi względami mamy gorzej, a pod pewnymi lepiej.

Twoja książka jest niesamowicie dobrze zaopatrzona w odnośniki i dobrze zindeksowana. Bibliografia jest absolutnie ogromna! Widać, że włożyłeś w to dużo pracy. Czy mogę tylko zapytać, powiedziałeś, że twoim początkowym impulsem do zbadania tego tematu była idea selekcji grupowej w przypadku Spartan. Czy znałeś wcześniej jakieś pisma? Na przykład książki Henry'ego Forda, Sołżenicyna czy coś w tym rodzaju? Czy to trafiło na twoje biurko?

Kevin MacDonald: Z pewnością coś słyszałem o Sołżenicynie, jestem tego pewien. Ale nic z jego książek nie czytałem. Od tego czasu stałem się bardziej obeznany. Przeczytałem większość jego książki „Dwieście lat razem”. Sołżenicyn jest ważną osobą, jeśli chcesz zrozumieć Związek Radziecki. I on nie ma jakiejś teorii, ale z pewnością mówi o… Myślę, że robi wszystko, żeby nie być postrzeganym jako zbyt mocno antyżydowski czy coś w tym rodzaju. Ale myślę, że to jest przekaz, jaki można z jego ksiazki oderbać. Ale są też inne pisma.

Kiedy zaczynałem ten cały projekt, naprawdę niewiele wiedziałem o Żydach! I musiałam strasznie dużo czytać. Spędziłem więc dużo czasu w bibliotece i czytając i stopniowo doszedłem do wniosku, że ci ludzie nie są po naszej stronie, że naprawdę nas nie lubią! A z drugiej strony boją się nas.

Ale jeśli skupić się tylko na strachu, to, co robią, to próba obalenia lub zdominowania, czy jakkolwiek to określić, naszej kultury, w celach ochrony Żydów.

W rozdziale o imigracji dużo o tym mówię, że po drugiej wojnie światowej mieli obsesję na punkcie strachu przed ruchem antyżydowskim, jak to miało miejsce w Niemczech w latach 30. I chcieli temu zapobiec,  postrzegali to nie tylko jako charakterystyczne dla Niemców, ale jako cecha białych ludzi! I to trzeba ukrócić! I muszą temu zapobiec. Wykorzystują zatem swoją pozycję w mediach i w świecie akademickim, ponieważ Żydzi stali się bardzo wpływowi w świecie akademickim, nie tylko z Boasem i antropologią, ale w wszystkich naukach społecznych i humanistycznych. I zaczęli obsadzić te elitarne uniwersytety.

A świat akademicki jest bardzo hierarchiczny. Jeśli kontrolujesz Harvard i inne Ivy League oraz duże kampusy, cóż, jeśli jesteś tam bardzo wpływowy, będziesz wpływowy w całym świecie akademickim, ponieważ tak to działa. Ktoś z niższej uczelni nie będzie miał takiego wpływu, jaki naprawdę ma ktoś z Harvardu lub Yale.

Nati: Tak, rozumiem. Jedna z rzeczy, które wydarzyły się naprawdę niedawno, czego nie jestem pewien, czy jesteś świadomy, kiedy pisałeś przedmowę, ponieważ oczywiście myślę, że przedmowa została napisana niedawno lub stosunkowo niedawno. Czy to prawda?

Kevin MacDonald: Co to jest?

Natty: Przedmowa czy wstęp?

Kevin MacDonald: Wstęp został napisany w 2002 roku.

Wydaje mi się, że teraz nastąpiła pewna zmiana; nie wiem, czy o nim słyszałeś. Pewien dżentelmen, Ken Burns, nakręcił niedawno film dokumentalny, w którym obwinia Amerykę lub przynajmniej skłania się do obwiniania Ameryki za Holokaust. Czy słyszałeś o tym?

Kevin MacDonald: Tak.

Natty: Czy to pasuje do teorii książki?

Kevin MacDonald: Cóż, Burns nie jest Żydem, ale ma spore żydowskie poparcia i trochę współpracy. Ale tak, obwinia Amerykę za Holokaust w tym sensie, że Ameryka… Oglądałem fragmenty kilku odcinków i jest to stuprocentowa propaganda!

Mówiłem na przykład o prawie imigracyjnym z 1924 roku. Z punktu widzenia Burnsa w tym dokumencie, w tym filmie, to było po prostu okropne! Bo trzymali Żydów z daleka. Czego mu tak naprawdę brakuje, to jakiekolwiek zrozumienie amerykańskich interesów! Nie interesuje się Ameryką. W latach trzydziestych Ameryka przeżywała wielki kryzys. Tak naprawdę nie wyszliśmy z Wielkiego Kryzysu aż do połowy II wojny światowej. I mieli cały wzrost przemysłu i wszystkie rządowe wydatki na obronę w wojsku. Wpadliśmy więc w depresję. Nie chcieliśmy nikogo wpuszczać!

A tak na marginesie, w Ameryce pojawiły się wtedy silne nastroje antyżydowskie, bo Żydzi byli postrzegani, moim zdaniem słusznie, jako radykałowie. Tak wielu Żydów, którzy przybyli w pierwszej połowie XX wieku, było ortodoksyjnymi Żydami. Oni pochodzili z tych szetli w Polsce, byli ortodoksyjni i wielu z nich było też radykałami politycznymi. I tak Żydzi bardzo szybko stali się częścią skrajnej lewicy w Ameryce. I na przykład sympatyzowali z powstaniem rewolucji bolszewickiej.

I tak te organizacje żydowskie, które były częścią głównego nurtu społeczności żydowskiej, były powiązane z komunistami. I tego typu rzeczy.

Tak więc utrzymywała się niechęć do Żydów z powodu ich roli na lewicy. A tego nigdy nie  wspomina. Po prostu Ameryka trzymała ich z daleka, i jakoby jedynym powodem tego miało być to, że była antyżydowska. Oczywiście, myślę, że w pewnym stopniu było to spowodowane antyżydowskością. Ale czynniki ekonomiczne też miały na to wpływ. Wpadaliśmy w depresję. A jeśli zamierzasz przyjąć Żydów, dlaczego nie przyjąć nikogo innego, kto cierpi ekonomicznie, jak w Europie Zachodniej lub podobnych miejscach?

W każdym razie chodzi o to, że jest to bardzo propagandowe. Nie oglądałem całego materiału, ale tak naprawdę chodzi o obwinianie Amerykanów za Holokaust, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo i że nasze prawo imigracyjne było katastrofą dla Żydów.

Nati: Właśnie.

Kevin MacDonald: I tak jest nadal. Każdy Żyd, który miał jakiekolwiek żydowskie wykształcenie, zna ustawę z 1924 roku i ma wielką wrogość wobec Białej większości za jej uchwalenie.

I myślę, że to w znacznej mierze spowodowane strachem, jaki mają przed powstaniem przeciwko Żydom, rozmawialiśmy o tym, ale jest też odrażająca nienawiść do amerykańskiej białej większości z powodu tego, co zrobili w przeszłości. Centralnymi tematami są teraz takie sprawy jak niewolnictwo. Ale z żydowskiego punktu widzenia niektórzy widzą ten temat głównie jako rodzaj operacji zdalnego sterowania, skierowanej przeciwko antysemityzmowi. Prawdziwym celem tych ludzi jest walka z antysemityzmem poprzez propagowanie pewnego rodzaju anty-białej narracji w historii Ameryki. Że Ameryka jest zła do szpiku kości.

Nati: Tak. Tak więc na temat prawa imigracyjnego z 1924 roku, na stronie 34 znajduje się cytat Goulda. Mówi on:

„Kwoty zredukowały imigrację z Europy Południowej i Wschodniej do niewielkiej strużki. W latach trzydziestych żydowscy uchodźcy spodziewający się Holokaustu starali się wyemigrować, ale nie zostali przyjęci. Ograniczały ich legalne kwoty i ciągła propaganda eugeniczna, nawet w latach, kiedy zawyżone kwoty dla krajów Europy Zachodniej i Północnej nie były wypełniane. Chase oszacował, że od 1924 r. do wybuchu II wojny światowej limity wyniosły do ​​6 milionów mieszkańców Europy Południowej, Środkowej i Wschodniej. Wiemy, co stało się z wieloma, którzy chcieli wyjechać, ale nie mieli dokąd pójść. Ich ścieżka do zniszczenia jest często pośrednia, jednakże idee mogą być czynnikami tak skutecznymi, jak broń i bomby”.

To rodzaj oszczerstwa wobec ludzi, którzy jeszcze zanim cokolwiek wydarzyło się w Niemczech w tamtym czasie, obwiniają za to Amerykę. Amerykanów i amerykańskich polityków.

Kevin MacDonald: Dokładnie! Tak, 1924, na długo przed narodowym socjalizmem, Hitlerem i wszystkim innym.

A więc sposób myślenia w tamtym czasie był taki, że widzieli, że konflikt etniczny wisi w Ameryce z powodu całej tej imigracji. I wielu ludzi chciało mieć coś w rodzaju okresu ochłodzenia, w którym ludzie mogliby się zasymilować i stać się w pewnym sensie Amerykanami, ponieważ w tamtym czasie naprawdę było wiele etnicznych enklaw. I Włosi, Polacy i tak dalej, oni się asymilowali, ale Żydzi tak naprawdę nigdy tego nie robili. Zasymilowali się w tym sensie, że mogli mówić po angielsku i stali się częścią amerykańskiego establishmentu i tak dalej, ale nigdy tak naprawdę nie identyfikowali się z Ameryką i nadal tak naprawdę nie identyfikują się jako Amerykanie.

I coraz wyraźniej, widzisz, nawet w żydowskich publikacjach, oni nie identyfikują się jako Biali ludzie. I dlatego, że biali są teraz w Ameryce są mocno krytykowani i nienawidzeni. Żydzi nie chcą się z tym identyfikować. Przez długi czas Żydzi tak robili. Jeśli bycie Białym jest dla nich korzystne, mówią, że są Białymi.

Ale gdy nie jest to korzystne, wycofują się z tego.

Natty: Cóż, to zjawisko, nie jestem pewien, czy jesteś tego świadomy, ale samo to zjawisko zostało dość dobrze udokumentowane w ciągu ostatnich kilku lat przez ludzi z dysydenckiej prawicy. Gdzie możesz zestawić przeciwstawne cytaty. Może na Twitterze czy gdzieś. Tak, na pewno widziałeś ogromną infografikę, na której ludzie mówią:

„Och, Białość powinna zostać zniszczona. Białość to terroryzm. A potem na przeciwnej stronie będziesz miał: Nie jestem biały, jestem Żydem”.

Kevin MacDonald: Dokładnie! Albo będą udawać białych, powiedzą:

„Moi Biali bracia, musimy…!”

Rodzaj mema.

Natty: To rodzi pytanie i wiem, że mówisz o tym w dalszej części książki. Trochę przeskakuję tutaj rozdziały, ponieważ prawdopodobnie zbliżam się do zakończenia książki. Ale to stwarza bardzo niebezpieczną sytuację dla Żydów na Zachodzie. Zgadza się? Jeśli atakują tę grupę ludzi, którą również potrzebują jako gospodarzy lub z którą muszą się zmieszać, to może podważyć ten rodzaj ewolucyjnej strategii przetrwania, którą mają.

Kevin MacDonald: Tak, cóż, to jest niebezpieczne, ale w tym samym czasie Żydzi, aby uczynić to mniej niebezpiecznym, promowali imigrację wszystkich tych innych grup. I wszystkie duże organizacje żydowskie zawarły sojusze z grupami nie-białymi, z czarnymi. Począwszy od początku XX wieku, wraz z National Association for the Advancement of the Coloured People, pro-czarną organizacją. Żydzi to zorganizowali, a wszyscy prawnicy i wszyscy w tej organizacji byli Żydami, przynajmniej do lat 30-tych. Powstały w 1909 roku. Była to całkowicie żydowska operacja, ale oparta na współpracy także Latynosów i Azjatów. Wszyscy starali się zawrzeć sojusze z tymi grupami. Odnieśli spory sukces. Więc naprawdę widzą ten nie-biały sojusz, w tym Żydów, przeciwko Białej Ameryce, jako sposób na przyszłość.

I dlatego imigracja była dla nich tak ważna. Naszym Sekretarzem Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest Alejandro Mayorkas. 

Jest Żydem i przyznał, że nie egzekwują już żadnych przepisów granicznych! Po prostu przechodzi się przez granicę. I nigdy już nie wyrzucą tych ludzi. To się nazywa Great Replacement!  Więc myślą, że mogą to wygrać. Myślą, że mogą wygrać.

Natty: Ale rodzi to pytanie. O tego rodzaju sojuszach z innymi grupami rasowymi, którym pomogli rozwinąć się w Stanach Zjednoczonych i innych krajach Zachodu. Te grupy nie wydają się tak podatne na coś, co można by nazwać „patologicznym altruizmem”. A to była przyczyna, z uwagi na którą nam, białym Europejczykom, tak łatwo było się pogodzić z anty-Białą narracją lub dać się poprowadzić tą ścieżką. Czy widzisz, że to samo może się przytrafić Latynosom i Murzynom?

Mam na myśli, że było już pewne odepchnięcie. Wiem, że prawdopodobnie widzieliście ostatnio, jak Kanye West krytykował Żydów, wydawało się, że coś zajarzył. Może to tylko przelotny błysk ... Ale czy myślisz, że te inne grupy będą podatne na te same problemy, które mieliśmy przez ostatnie 100, 200 lat, bez względu na to, jak długo to potrwa?

Kevin MacDonald: Możliwe. Wspomniałeś o Kanye Westzie. Tak naprawdę historia czarnego antysemityzmu sięga daleko wstecz, ponieważ Żydzi w czarnych dzielnicach, jak w Nowym Jorku i innych dużych miastach, byli właścicielami kamienic i lombardów, małych sklepików i tego wszystkiego. I nie traktowali swoich czarnych klientów zbyt dobrze, wykorzystywali ich naprawdę wysokimi stopami procentowymi i tak dalej. A czarni nie są zbyt dobrzy w zarządzaniu pieniędzmi.

A więc był motyw wyzysku, dlatego nienawidzili Żydów.

Ale z pewnością Żydowsko-Czarny Sojusz był silny w latach 60. i nadal, jak sądzę, ma miejsce w przypadku przywództwa Czarnych. Ponieważ przywództwo Czarnych jest po prostu katastrofą dla Czarnych.

Na przykład czarne przywództwo nie powiedziało nic o imigracji, a mimo to imigracja dotyka czarnych najbardziej! Ekonomicznie, ponieważ zabiera pracę, którą w naturalny sposób mogliby wykonywać czarni. Więc pojawia się konkurencja. A teraz widzimy w LA, Los Angeles, widzimy pełny konflikt między czarnymi a Latynosami. Myślę, że Latynosi stanowią teraz większość w mieście. I ostatnio ci latynoscy politycy i przywódcy związkowi wyszli, mówiąc te naprawdę anty-czarne rzeczy i trochę przerażając tym ludzi.

Więc jest wiele konfliktów między tymi grupami. Ale myślę, że Żydzi obstawiają, że ostatecznie można przekonać te grupy, by były anty-białe.

I oczywiście drugą częścią równania są ci biali liberałowie. Wspomniałeś o patologicznym altruizmie i myślę, że w pewnym momencie staje się on patologiczny. Ale my, ludzie Zachodu, jesteśmy w głębi serca indywidualistami; napisałem o tym książkę. I wykazałem w niej, że indywidualiści są znacznie mniej skłonni do postrzegania innych ludzi jako grupy obcej. Postrzegają innych ludzi jako jednostki.

A więc kiedy Żyd robi coś strasznego, tak jak teraz, mamy wielki skandal finansowy z tym gościem Samem Bankmanem Friedem. Nie jest postrzegany jako typowy Żyd ani mający jakiekolwiek powiązania z Żydami. Jest postrzegany jako ktoś, kto jest złym człowiekiem, a nie ktoś, kto jest częścią długiej historii żydowskiego szachrajstwa. Bernie Madoff, Andrew Joyce sporo o tym napisał, ja też napisałem trochę, ale nie w Culture of Critique. Ale tak, chodzi mi o to, że to ich częsta przypadłość.

Mamy teraz artykuł, w którym zwrócono dużą uwagę na aspekt rodzinny, a mianowicie, że rodzice tego faceta są wybitnymi profesorami prawa, ale byli zaangażowani w przygodę Sama z kryptowalutami. I to się całkowicie załamało i istnieje wiele podejrzeń, że jest w tym dużo oszustwa, że ​​​​zarobili na tym dużo pieniędzy, ponieważ mówią o przywróceniu wszystkich tych pieniędzy, ale tak naprawdę się nie wydarzy, nie sądzę.

Natty: Cóż, coraz bardziej wygląda na to, że może nawet nie mieć kłopotów. Może to naiwne z mojej strony, ale nie został odwołany, albo nie ma rozmów na wysokim szczeblu o rzeczach, które mu się przytrafią. Ale masz rację. Mam na myśli, oczywiście nie nas; jednak na pewno przez główny nurt nie jest postrzegany jako Żyd, najwyraźniej nie mówi się o jego żydowskości.  To taki dziwaczny facet z kręconymi włosami, który w jakiś sposób nawalił.

Kevin MacDonald: „Popełnił błąd”!

Mark Collett: Tak, jego błąd był oczywiście… Dla ludzi, którzy nie wiedzą, co właściwie zrobił, sprzedawał ludziom Bitcoiny, a ludzie pokrywali to, co było w portfelach wszystkich.

Więc jeśli poszedłeś do FTX i kupiłeś cztery Bitcoiny i powiedzmy, że 999 innych osób poszło i kupiło cztery Bitcoiny, to jest to tysiąc osób kupujących cztery Bitcoiny. Więc myślisz, cóż, jest tam 4000 Bitcoinów, ale ich nie było. Mogło tam być tylko tysiąc.

Zarabiał więc ogromne sumy pieniędzy, sprzedając kryptowalutę, która tak naprawdę nawet nie istniała, mając nadzieję, że zasadniczo rynek będzie dalej się powiększał. W miarę napompowywania mógł kupić więcej, aby pokryć to, co twierdził, że ma. Ale to wszystko odbywało się na podstawie:

„Cóż, nie wszyscy zamierzają wypłacić swoje Bitcoiny tego samego dnia. A dopóki tego nie zrobią, wszystko będzie dobrze”.

I oczywiście to właśnie robiono ze złotem w przeszłości, kiedy żydowscy bankierzy zabierali ludziom złoto, mówili:

„Będziemy trzymać dla ciebie twoje złoto i damy ci pokwitowania, IOU mówiące, że posiadam tyle złota”.

I w końcu wydali ludziom więcej kuponów niż było złota. Więc stworzyli tę podaż pieniądza na podstawie czegoś, czego tam nie ma.

W końcu, kiedy ludzie powiedzieli:

„Cóż, właściwie, czy wszyscy możemy odzyskać nasze złoto?”

Nigdzie nie było dość złota, by pokryć kawałki papieru rozdawane na jego pokrycie. I to jest klasyczny schemat! Ale fakt, że nie zostało to omówione w świetle, w jakim powinno być, mówi ci wszystko, co musisz wiedzieć. Ludzie mówią:

„Och, cóż, musimy ograniczyć krypto!”

I to jest dziwna rzecz do powiedzenia, prawda? To tak, jakby facet wszedł do banku z bronią i powiedział:

„Dobrze, oddaj całą swoją gotówkę!”

A potem władze na koniec mówiące:

„Nie zawracajmy sobie głowy rabusiem z banku. Zablokujmy te banki!”

Jak na ironię, jest to prawie sprzeczne z inną rzeczą, na którą naciskają Żydzi, ponieważ jest to klasyczne obwinianie ofiar! Tak więc posiadacze kryptowalut i przemysł kryptograficzny, który został oszukany przez tego Żyda, są w rzeczywistości obwiniani.

Więc to cała branża i każdy, kto jest właścicielem krypto, musi teraz zostać uregulowany z powodu działań tego jednego faceta.

Natty: Biorąc pod uwagę twoje ogólne przemyślenia na temat tego, co wydarzyło się od czasu opublikowania książek, czy wchodzimy w inny rodzaj ery tego rodzaju szerokiego spektrum kwestii żydowskiej? Słyszałem, jak mówiono, że muszą przejąć bardziej bezpośrednią kontrolę.

Jeśli spojrzysz na przykład na gabinet Bidena, po prostu nie ufają gojom, aby prowadzili sprawy w taki sam sposób, jak kiedyś, ponieważ jest zbyt wiele nieuczciwości, jest zbyt wiele informacji o nich, jest zbyt wielu ludzi mówiących rzeczy, których nie lubią. Czy widzisz, że to ma miejsce, czy myślisz, że to zmiana? A może jestem optymistą [chichocząc], bo jestem naiwny?

Kevin MacDonald: Z pewnością ADL, Anti-Defamation League w Ameryce, jest dużą aktywistyczną organizacją żydowską. A dla nich jakikolwiek antysemityzm jest niedopuszczalny i muszą to tłumić. Prowadzą więc na przykład wielką kampanię na rzecz cenzury. Ale nagatywne informacje ciągle się pojawią. Mam na myśli ostatnio Kanye Westa i koszykarza Kyrie Irvinga.

A całkiem niedawno, Donald Trump zaprosił Kanye Westa, albo Kanye zaprosił się do Mar-a-Lago*, do lokalu Trumpa. I przyprowadził ze sobą Nicka Fuentesa! Który jest podcasterem i powiedział rewizjonistyczne rzeczy na temat Holokaustu. I jest pro-biały i tak dalej. A Trump twierdzi, że nie wiedział, że Fuentes przyjedzie, ale:

„Och, czy to coś wielkiego? Zaprasza nazistów do Mar-a-Lago!

[* Mar-a-Lago to kurort i narodowy zabytek historyczny w Palm Beach na Florydzie, należący do byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. Trump nabył Mar-a-Lago w 1985 roku i nazywał go swoim „ Zimowym Białym Domem” i „Południowym Białym Domem” podczas swojej prezydenckiej kadencji.]

Ale wielkiej zmiany nie widzę.

Jeśli spojrzysz na media, może się okazać, że ludzie mądrzeją. Mam na myśli czarnych, mają swojego Louisa Farrakhana, z Nation of Islam. Jest bardzo wyraźnie antyżydowski! Więc myślę, że to może się rozprzestrzeniać w czarnej społeczności. I nie zamierzają wierzyć ADL na słowo w sprawie Kanye Westa. Jednak nadal widać czarnych przywódców, którzy chcą utrzymać swoją pozycję. Nie będą w stanie przeciwstawić się władzy żydowskiej, ponieważ wiedzą, co stało się z Kanye Westem, stracił półtora miliarda dolarów czy coś koło tego.

Więc rozumieją żydowską władzę i zasadniczo nie chcą z nią zadzierać. Ale myślę, że negatywne nastawienie wobec Żydów trochę przenika i staje się bardziej w obrębie głównego nurtu. Rzecz w tym, że pokładam teraz duże nadzieje w Twitterze. Myślę, że Elon Musk naprawdę próbuje coś zmienić. Nigdy nie zostałem wyrzucony z Twittera i z pewnością publikuję rzeczy, które zostałyby odebrane jako antyżydowskie. ADL mnie nienawidzi. Mam na myśli ogromny plik na stronie ADL.

Natty: Prawdopodobnie powinieneś to nosić jako odznakę honorową!

Kevin MacDonald: Ale mam tylko nadzieję, że Twitter może naprawdę stać się platformą do szczerej dyskusji na tematy żydowskie, co jest ostatnią rzeczą, jakiej chce społeczność żydowska. To, co jest tak ironiczne w sprawie Kanye Westa? Mówi on, że Żydzi mają całą tę władzę w Hollywood, że mogą niszczyć ludzi. I co się stało, kiedy to powiedział? Został zniszczony! To dość oczywiste, że Żydzi mają władzę i że mogą zrujnować karierę czy finanse wielu, wielu, wielu ludzi.

Bóg wie, że próbowali się mnie pozbyć. ADL znajdowało się na terenie kampusu, Southern Poverty Law Center, które w zasadzie nie jest wyraźnie organizacją żydowską, ale jest finansowane przez Żydów. W tamtym czasie w sztabie było wielu Żydów, którzy chcieli mnie zwolnić. Nie mogli z powodu zasad dotyczących etatu na uniwersytecie w Ameryce. Więc dziękuję za to Bogu.

Ale tak, mogą i chcą zwolnić każdego, nad kim mają władzę. I tak wielu ludzi nie może zrobić tego, co ja. Ludzie mówią, że jestem odważny. Cóż, nie byłem zbyt odważny, ponieważ nie mogli mnie zwolnić. Kanye West był dość odważny, mówiąc to co powiedział. Jest trochę impulsywny ...

Naty: Jasne? Tak! Zgadzam się. Myślę, że byłoby miło zobaczyć, jak ADL został wyrzucony z Twittera przez Elona Muska.

Kevin MacDonald: Och, byłoby miło! Mówili już wszelkiego rodzaju negatywne rzeczy o Musku na Twitterze.

Natty: Jestem prawie pewien, że używanie platformy firmy, aby spróbować zniszczyć tę firmę, to szaleństwo… Hucpa! To niesamowite!

Kevin MacDonald: Mówi się o dochodzeniu. Myślę, że teraz prowadzą dochodzenie w sprawie Tesli, która jest wielką operacją Muska, na której zarabia bardzo dużo pieniędzy, i prowadzą dochodzenie w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, oficjalnej organizacji rządowej. Więc zobaczymy, co się stanie.

(...)

Natty: Mark, jeśli chcesz, oddam ci głos.

Mark Collett: Nie, zawsze lubię dawać ci szansę porozmawiania o tych rzeczach, Natty, ponieważ oczywiście robię tak wiele audycji i miałem przyjemność rozmawiać z Kevinem wiele razy. Ale moglibyśmy zrobić kilka Superczatów. Mogę rzucić okiem i zobaczyć, czy mamy jakieś Superczaty, ponieważ właśnie dotarliśmy do wyznaczonej godziny i mamy kilka Superczatów.

Natty: Zanim to zrobisz, jeśli mi pozwolisz, poruszę temat, który może trwać tylko minutę... Czytając, nie pamiętam, który to był rozdział, ale przypomniało mi się coś, co zostało pogrzebane jakiś czas temu i jest to mit o wampirach, który, jak sądzę, pochodzi z Europy Wschodniej. Mogę się co do tego mylić. Czy masz jakieś przemyślenia na ten temat? Czy ma to związek z żydowską władzą i sposobem w jaki Żydzi działali w Europie Wschodniej?

Kevin MacDonald: Cóż, nie wiem. Niewiele wiem o pochodzeniu tego mitu, idei wampira. Ale z pewnością sugeruje to wysysanie krwi i jedną z wielkich rzeczy, które wydarzyły się w 2008 roku wraz z kryzysem finansowym. Ten dziennikarz, Matt Talibbi, mówiąc o Goldman Sachs  powiedział*, że:

„To jest jak gigantyczna kałamarnica wbijająca się w szyję innego organizmu i wysysająca jego krew!”

[* Matt Taibbi z magazynu „Rolling Stone” opisał kiedyś Goldmana Sachsa jako: „Wielka kałamarnica-wampir owinięta wokół twarzy ludzkości, bezlitośnie wbijająca swój lejek ssący krew we wszystko, co pachnie pieniędzmi.”]

Ten pasożytniczy rodzaj metafory ma uzasadnienie. I Żydów często opisywano jako pasożytów. Chociaż właściwie określiłbym ich bardziej jako drapieżników. Patrząc na odsetki, cała długa historia pożyczania pieniędzy i tak dalej, oni żerują na ludziach, którzy… zwłaszcza ekonomicznie nie są tak zamożni. Zawsze tak jest, że żerują na słabych. I oczywiście robią to do dziś.

Natty: Myślę, że prawdopodobnie niechęć do nazywania ich drapieżnikami wynika z tego, że zawsze byli fizycznie słabsi [chichocząc] niż Biali Europejczycy. Nazywanie kogoś drapieżnikiem może oznaczać mięśnie, szybkość i siłę. To może być tego powód.

Mark Collett: Bynajmniej, Natty, będę musiał cię poprawić. Jeśli faktycznie przyjrzymy się kilku gatunkom zwierząt i stworzeń morskich, istnieje wiele różnych drapieżników, które mają przewagę ewolucyjną, ponieważ w rzeczywistości są słabi fizycznie lub to udają, w ten sposób   zwalniając do siebie inne zwierzęta. Więc ten rodzaj stworzenia gra słabego. Gra tak, jakby naprawdę był ofiarą, tylko po to, by inne zwierzęta zbliżyły się, by je usidlić i pokonać choć zwierzę, które zostaje usidlone, wydaje się fizycznie silniejsze lub wydaje się być bardziej fizycznie dominującym stworzeniem. Jest więc więcej sposobów na bycie drapieżnikiem niż tylko brutalna siła. Spryt i przebiegłość są z pewnością ważne.

Kevin MacDonald: To prawda. W naturze jest kilka interesujących pasożytów, które infekują mózg żywiciela i zmuszają go do działania w imieniu pasożyta.

To tak, jakby przejąć kontrolę nad umysłem, mózgiem innego zwierzęcia. I to jest bardzo trafna metafora. Ponieważ w pewnym sensie mózgi naszego społeczeństwa są teraz naprawdę zdominowane przez żydowskie mózgi i ich kontrolę. To tak, jakby mieli kontrolę nad naszym społeczeństwem, dokąd zmierza, jak interpretujecie przeszłość i tak dalej. Tak więc te przykłady są interesującymi metaforami.

Natty: Mogę podać analogię takiego drapieżnika, którą właśnie opisał Mark. Więc jesteś wiejskim farmerem i potrzebujesz pieniędzy na traktor, a do twoich drzwi zapuka mały, niski, rozczochrany, pochlipujący, z haczykowatym nosem, tłustowłosy mężczyzna i mówi:

„Pożyczę ci pieniądze, dam ci przyzwoite oprocentowanie, możesz pożyczyć pieniądze”.

I myślisz:

„Cóż, pożyczę pieniądze, a jeśli nie będę mógł spłacić, cóż, jest niepozorny, mam tutaj wszystkich moich synów i możemy sobie z nim poradzić, nic wielkiego!”

A potem oczywiście spóźniasz się ze spłatą, odsetki gwałtownie rosną, a on oczywiście sam nie wraca, tylko przysyła bandę potężnych zbirów, którzy dla niego pracują. Spalą twoją farmę i zabiorą wszystko, co masz! [chichocze]
 
Kevin MacDonald: Zgadza się. Zawsze polowali na słabych. Tak było w Europie Wschodniej, ale także w średniowieczu w Europie Zachodniej.

Ale w Europie Wschodniej to oni prowadzili tawerny, które sprzedawały alkohol i naprawdę ułatwiały pijaństwo. Byli także lichwiarzami i tak dalej, kontrolując tego rodzaju pośredników, gospodarkę, kupców i wszystko inne.

Więc tak, mam na myśli to, że jest to rzecz wszechobecna. A problem z Żydami polega na tym, że nie przypisują żadnych moralnych cech nie-Żydom. Możesz ich wykorzystać. To w zasadzie zwierzęta, które można wykorzystać, taką jest, cała etyka judaizmu -choć te informacje nie są dostępne na pierwszych stronach proponowanych przez Google, np sekcja Wikipedii poświęcona etyce żydowskiej nie przypomina w najmniejszym stopniu tego, o czym tu  mówimy!

Że ich żydowska etyka polega na tym, że w zasadzie można wykorzystywać inne narody. Istnieją zupełnie inne zasady dla Żydów i nie-Żydów, co można zobaczyć w Starym Testamencie. Ale to trwa i jest jeszcze bardziej widoczne Talmudzie.

Na przykład niewolnictwo, nawet niewolnictwo, można zniewolić Żydów, ale trzeba traktować o wiele lepiej niż nie-Żydów.

Ale cokolwiek, zabijanie, rabowanie, cokolwiek, możesz to robić przy bardzo różnych standardach moralności dla Żydów i nie-Żydów.

Nati: Tak.

Mark Collett: To również interesujące, kiedy to mówisz Kevin, ponieważ pamiętam, kiedy – na pewno o nim słyszałeś – facet o nazwisku Tommy Robinson stał się bardzo popularny w Wielkiej Brytanii i zwykł szeroko mówić o rzeczach, które były zapisane w islamskiej świętej księdze w Koranie. Przejrzałby Koran i powiedziałby, cóż, to islamska terminologia oznacza X, ta islamska terminologia oznacza Y.

Zasadniczo daje to wyznawcom islamu możliwość robienia tego, co chcą ludziom, którzy nie są muzułmanami. A Tommy Robinson, myślę, że faktycznie napisał książkę, którą na pewno opublikował. O ile pamiętam, jej tytuł to Koran Mahometa. I w zasadzie to on przegląda Koran, systematycznie wskazując te rzeczy kawałek po kawałku.

I zawsze uważałem to za bardzo, bardzo interesujące, właściwie jeśli spojrzysz na Talmud, jest on znacznie gorszy niż Koran czy Biblia, jeśli chodzi o rzeczy, do których wzywa i na które można sobie pozwolić wobec nie-żydow.

Ale te rzeczy zapisane w Talmudzie, ten anty-gojowski sentyment, to nie jest coś, co się pojawiło,  to nie jest coś, co powstało po drugiej wojnie światowej, jak niektórzy ludzie naiwnie myślą. Nie, ten anty-gojowski sentyment istnieje od wieków, od tysięcy lat. I faktycznie można go prześledzić aż do czasów biblijnych.

Kevin MacDonald: Absolutnie! To jest w Starym Testamencie i jest wszechobecne. I dopiero w XIX wieku, kiedy Żydzi próbowali przedstawiać się jako normalni ludzie i starali się stonować ten przekaz judaizmu, aby wyglądał na bardziej chrześcijański i tak dalej, dopiero wtedy rozwinęli tę całą ideę, że „Żydzi są światłem dla narodów”.

Właściwie, wydaje mi się, że także w Starym Testamencie, ale stało się to rodzajem ideologii Żydów we współczesnym świecie:

„Jesteśmy światłem dla narodów, jesteśmy etycznymi wzorami i jesteśmy ludźmi Księgi, którzy są etycznie lepsi od was, nie-Żydów”.

To absolutna podstawa sposobu, w jaki Żydzi postrzegają siebie teraz jako pomagających światu. Tikkun olam* to po hebrajsku „pomagasz światu”.

[* Tikkun olam to pojęcie w judaizmie, które odnosi się do różnych form działania mających na celu naprawę i poprawę świata. W klasycznej literaturze rabinicznej określenie to odnosiło się do aktów prawnych mających na celu zachowanie porządku społecznego.]

Więc wszystkie ich działania są nastawione na pomoc innym ludziom. I mam cały rozdział o samooszukiwaniu się w mojej książce Separation and Its Discontents wobec antysemityzmu, ponieważ jak ktokolwiek może w to uwierzyć, kiedy patrzy się na żydowskie działania i ich negatywny wpływ w całej historii?

Ale tak właśnie jest.

Więc myślę, że jest dużo samooszukiwania się i oczywiście jest oszustwo. Promują to. Wielu z nich pewnie nawet w to nie wierzy.

Spójrzmy na Izrael. Izrael jest przedstawiany jako wzór demokracji i wolności! A naprawdę?  Uciskają Palestyńczyków, czysty rasizm i apartheid i tak dalej.

A jednak amerykańskie organizacje żydowskie [chichocząc] są zaciekle proizraelskie, a mimo to w Ameryce są zaciekle anty-białe. A jakakolwiek dyskryminacja ze strony Białych będzie okropnym, okropnym rasizmem! Ale sami robią to w Izraelu, rutynowo. I amerykański establishment polityczny, absolutnie się na na to zgadza! Absolutna wierność Izraelowi!

Natty: To samooszukiwanie się w odniesieniu do Tikkun olam lub tych wzorców cnót moralnych zostało ujawnione podczas (((Sam Bankman Fried))) klęski, gdzie nawet teraz pojawiają się artykuły mówiące:

„Był taki altruistyczny! Jego jedyną racją bytu było pomaganie ludziom”.

I ten filantropijny rodzaj strategii inwestycyjnych i wszystkie inne rzeczy.

Nawet teraz, kiedy wyszło na jaw, że był po prostu złodziejem i stworzył piramidę finansową, wciąż próbują twierdzić, że był:

„Po prostu cudowny facet, który chciał pomagać ludziom i inwestować wszystkie swoje pieniądze!”

Istnieje aspekt samooszukiwania się, ale także chęć oszukiwania i kontynuowania tego absurdalnego kłamstwa, że ​​​​ci ludzie są dobrzy dla ludzkości lub stoją ponad wszystkimi innymi, jeśli chodzi o etykę i moralność.

Kevin MacDonald: Tak. W tym samym czasie spłacał regulatorów branży kryptograficznej, aby zapewnić sobie, że nie będzie miał żadnych problemów regulacyjnych z rządem. Wcale nie był altruistą.

Mark Collett: Zrobimy kilka superczatów za około trzy minuty.

Ale jedno chcę powiedzieć. Kiedy widzisz te oszustwa mafijne w sprawach takich jak Rodziny Soprano; z jednej strony tworzy pieniądze, które nie istnieją, a to wszystko jest poparte po prostu niewystarczającymi ilościami Bitcoinów w stosunku do tego, co sprzedawał. Więc sprzedawał tysiące Bitcoinów i nie miał tysięcy Bitcoinów na pokrycie tego, co sprzedał.

Więc w końcu, kiedy pojawiła się panika, wszystko się zawaliło. I niektórzy ludzie wyciągnęli swoje Bitcoiny, ponieważ było ich trochę na giełdach, ale wiele osób straciło wszystko.

Ale kiedy naprawdę na to spojrzysz, jak do tego doszło? Cóż, doszło do tego w absolutnej zmowie z Demokratami! A Demokraci przyjmowali od tego faceta ogromne, ogromne sumy pieniędzy!

Więc to nie był tylko problem Demokratów przyjmujących od niego pieniędzy:

„Och, dzięki za darowiznę”.

Demokraci zbierali tak wiele, myślę, że mogły to być nawet miliony, a może nawet miliardy darowizn od tego faceta. Finansował ich i w zasadzie unikał jakiejkolwiek formy regulacji. Tak długo, jak pompował pieniądze w Partię Demokratyczną, dopóki pompował pieniądze na ich konto, i dopóki utrzymywał ten program, który jest oczywiście programem otwartych granic, w zasadzie pozostawał w sytuacji, w której był nietykalny jakąkolwiek formą regulacji.

A całość jest jak w mafii! I dotyczy to polityków, dotyczy oszustów, ale jeśli powiesz mi:

„Kim jest przeciętny człowiek, który przegapił to wszystko lub stracił?”

Przeciętnym przegranym będzie twój mały biały facet, który pomyślał:

"Wiesz co? Zamierzam zainwestować dziesięć kawałków w Bitcoina, ponieważ on się rozwija!”

I dalej myślą sobie:

„Wow! Wiesz, włożyłem trochę pieniędzy w Bitcoina, kiedy kosztował sześć kawałków za monetę i rozkwitł, a teraz wciąż wynosi 16 kawałków, więc zarobiłem trochę pieniędzy. 

I to jest ten biały facet, który zainwestował swoje oszczędności życia lub pieniądze, które dostał po śmierci mamy lub dziadka, który włożył w to wszystko, aby uczynić swoje życie lub życie swojej rodziny trochę lepszym. I to oni przegrali. A ludzie, którzy skorzystali, to w zasadzie ten Żyd, rodzina tego Żyda i politycy, z którymi się zadawał, którzy najbardziej zawzięcie forsują tę koncepcję otwartej granicy, i anty-białą politykę.

I znowu, kto przegrywa na każdym poziomie, to przeciętny biały facet. I po prostu widzę to raz za razem w tych wszystkich zydowskich przekrętach, które robią! I często wydaje mi się to zabawne. W przyrodzie są zwierzęta, które tworzą ze sobą tak zwane związki symbiotyczne.

Więc jedno z tych zwierząt pomaga drugiemu. Na przykład, wokół rekinów pływa mała rybka. A rekiny nie jedzą tej konkretnej małej rybki. Nigdy nie jedzą tej małej rybki. Ponieważ ta mała rybka spędza czas na oczyszczaniu rekina z pasożytów i innych rzeczy.
 
Innym przykładem jest ryba, która zostaje zaatakowana przez robaka. Pluskwa zjada język ryby, ale potem zachowuje się jak język ryby i zjada paskudne rzeczy, które mogłyby zaszkodzić rybie, gdyby ryba je połknęła.

Jest to więc związek symbiotyczny. Te zwierzęta żyją jakby w parach lub w jakiejś formie symbiozy, w której jedno faktycznie pomaga drugiemu, zatem oba coś czerpią z tego związku. Oboje czerpią coś dobrego ze swojego partnerstwa.

Kevin, muszę cię o to zapytać. Oczywiście, gdyby Żydzi żyli na Zachodzie i zachowywali się moralne, tworząc dobre rzeczy i nie robiąc złych rzeczy, widzę sytuację, w której mogliby żyć w pokojowej symbiozie z populacjami zachodnimi. Jak myślisz, dlaczego nigdy nie wybierają tej drogi? Dlaczego nigdy nie wybierają życia w pokojowej symbiozie, ale zawsze wydają się podążać ścieżką, która ostatecznie kończy się, tak jak dzisiaj, na wiele sposobów, gdzie obecnie wiele osób mówi:

"Hej, patrz! Ci faceci mają raczej negatywny wpływ na nasze społeczeństwo".

Dlaczego zawsze wybierają tę drogę? Dlaczego nigdy nie mogą po prostu zapewnić rzeczy, których ludzie chcą i żyć w harmonii z innymi?

Kevin MacDonald: Często jestem pytany, co zalecam,  Żydom, na pytanie "Co powinienm zrobić", i z pewnością mówię:

„Przestań robić to, co robisz!”
 
A gdyby to zrobili i zaczęli pomagać nam odwrócić ten proces, nie byłoby problemu.

Ale myślę, że żydowska historia, ta wrogość, ta postawa, że ​​cały świat jest przeciwko nim, że muszą chronić się przed gojami, a zwłaszcza białymi gojami, którzy mogą zmienić się w „nazistów” w każdej chwili, ta postawa jest u nich wszechobecna.

Tak więc na dłuższą metę naprawdę nie ufają nie-Żydom, a zwłaszcza białym ludziom. Nie wydaje mi się, żeby był możliwy jakiś rodzaj pokoju, jakiś status quo, na który wszyscy moglibyśmy się zgodzić w kwestiach żydowskich. Jest cała długa historia na ten temat. Cały żydowski sposób myślenia polega na tym, że nie-Żydzi nie mają wartości moralnej!

I z taką podstawą zaczynasz. Z uwagi na nią nie będziesz pozytywnie nastawiony do nie-Żydow  i robisz wszystko, co w twojej mocy, aby ich zepsuć. I wydaje się, że tak właśnie się dzieje.

Natty: Ale inną rzeczą, która jest przedstawiona dość wcześnie w książce, jest to, że jedną z motywacji żydowskiego etnocentryzmu, preferencji grupowej jest antysemityzm. To ich napędza. Ale to nie jest pozytywna wizja. To kłamstwo Tikkun olam, czy cokolwiek to jest, siłą napędową tego zachowania jest antysemityzm lub takie postrzeganie antysemityzmu. Jeśli nie zrobimy tego tym ludziom, albo nas pogromią, albo wyrzucą. Zrobią z nami straszne rzeczy.

 Kevin MacDonald: Zgadzam się. O to właśnie chodzi, więc Żydzi są całkowicie za ideą kontroli!

I teraz widzę, myślę, że żydowska elita, pozycje elit w krajach przez nich kontrolowanych zmierzają w kierunku pełnego opowiedzenia się za autorytarną kontrolą społeczeństwa, tak jak to miało miejsce w Związku Radzieckim, jak to miało miejsce w Chinach, i jak widzimy coraz bardziej ma miejsce w Ameryce i na całym Zachodzie. To cenzura idei, których nie chcesz. Wsadzanie dysydentów do więzień. Tego rodzaju rzeczy i zasadniczo posiadanie autorytarnej kontroli nad wszystkimi mediami.

Dlatego Elon Musk jest teraz tak zły na tych ludzi. Widzą, jak wymyka im się kontrola nad mediami. Masz Tuckera Carlsona w Fox News, który mówi o Great Replacement i ściganiu ADL. I ogólnie rzecz biorąc, takie rzeczy widzimy od czasu do czasu, masz Kanye Westa, gdzie masz celebrytów. Jedną rzeczą jest gość antysemita, o którym nikt nie słyszał, inna sprawa z celebrytą.

I tak naprawdę to pilnują! I chcą uniemożliwić takim wpływowym ludziom jakąkolwiek rolę w naszym społeczeństwie.

Ale czego chcą, chcą komunistycznej kontroli nad myślami, działaniami, mediami, chcą gułagów. Tego właśnie chcą!

Natty: Cóż, Morgoth z Morgoth Review, może to nie był on, ale ktoś ukuł termin Cyfrowy Gułag. Wygląda na to, że właśnie do tego dążą. A to przejęcie Twittera przez Elona Muska trochę to przełamuje lub kładzie kres idei Cyfrowego Gułagu.

Mark Collett: W porządku, zróbmy kilka z tych superczatów, ponieważ mieliśmy kilka i bardzo je doceniam. Więc zróbmy to. Zaczniemy od Superczatów Entropii. I mamy następującego faceta, który mówi:

"Kevina MacDonalda pomógł mi w przejściu od socjalizmu do centrysty i z neokonserwatysty do paleokonserwatysty. Jaki jest związek Kevina z Davidem Sloanem Wilsonem?

Kevin MacDonald: Tak, David Sloan Wilson i ja współpracowaliśmy pod koniec lat osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych, a potem trochę się to rozpadło, kiedy napisałem Culture of Critique w 1998 roku. Jego polityka jest bardzo liberalna, typowo akademicka.

Ale tak, jest pionierem teorii selekcji w grupie. I na przykład zorganizował panel na jednej z konferencji Human Behaviour and Evolution Society. I byłem tam obecny. Wtedy dużo korespondowaliśmy, ale z powodu tego, co zrobiłem od tamtej pory… po prostu na praktycznym przykładzie Żydów zilustrowałem generalną ideę selekcji grupowej. Ale on nie chciał w to wchodzić. Więc już nie rozmawiamy.

Mark Collett: Przykro mi to słyszeć. Ten sam pan zapytał:

W jaki sposób inne odnoszące sukcesy mniejszości, np. Chińczycy w Azji Południowo-Wschodniej, przyjmują grupową strategię ewolucyjną, która nie jest zasadniczo antagonistyczna w stosunku do populacji gospodarzy. To oni są przyczyną naszych problemów”. Oraz „Chcę przejść na karierę programisty full stack web developer. Chciałbym stworzyć kilka dysydenckich intelektualnych stron internetowych, które aktywnie przyczynią się do Sprawy. Czy mogę zrobić dla Ciebie stronę internetową?”

Kevin MacDonald: Dla mnie? nie bardzo rozumiem.

Mark Collett: Myślę, że chce zaprojektować dla ciebie nową stronę internetową.

Kevin MacDonald: Nowa strona internetowa dla mnie? Tak, mógłbym to zrobić. mam stronę internetową. KevinMacDonald.net. Zawiera wiele moich publikacji na ten temat. Muszę z tą osobą porozmawiać, zobaczyć, jakie pomysły ma na myśli.

Mark Collett: Zasadniczo, jeśli chcesz skontaktować się z Kevinem w takich prywatnych sprawach biznesowych, najlepiej napisz do niego. Można go znaleźć w The Occidental Observer. I zadał ostatnie pytanie. Powiedział:

„Dlaczego media głównego nurtu nie mogą wychwycić oczywistych podwójnych standardów Żydów, jeśli chodzi o Izrael? Izrael jest skrajnie prawicowym państwem etnicznym.

Zakazuje pornografii, aborcji, praktykuje apartheid wobec brązowych ludzi, żadnych uchodźców”.

Ale myślę, że odpowiedź na to pytanie została udzielona wcześniej. Media tego nie ujawniają, ponieważ media są własnością Żydów. Nieznany Kalifornijczyk dał 3 dolary. Bardzo dziękuję! Powiedział:

„To wspaniały spektakl. Zdecydowanie coś, co należy omówić i świetne narzędzie edukacyjne. Witaj Kevinie!”

Powiedział też:

„Grupa, o której mówimy, ma nieograniczone środki finansowe, dominuje w środowisku akademickim, mediach, wiadomościach. Czy Biali, którzy zbudowali te instytucje i zostali z nich wypchnięci lub je porzucili, mogliby odzyskać te branże? A może są inne grupy, które dysponują zasobami organizacyjnymi i finansowymi?”

Więc czy ktokolwiek inny mógłby przejąć środowisko akademickie, media i wiadomości?

I oczywiście Natty zadał bardzo ważne pytanie. Po tym, co ostatnio widzieliśmy w Kalifornii, czy mógłbyś potencjalnie omówić inną grupę ludzi, powiedzmy Latynosów, którzy mają własną preferencję w grupie, wypierając Żydów z niektórych części Ameryki, gdy nastąpią zmiany demograficzne?

Kevin MacDonald: Cóż, przypuszczam, że to może się zdarzyć. Ale to długa walka pod górę, aby naprawdę przejąć kontrolę. Musisz zajmować elitarne stanowiska, a to oznacza świat akademicki, to znaczy media, z których większość jest własnością Żydów, a współtwórcami mediów są Żydzi. To długi proces.

A problem, powiedzmy, z Latynosami w Kalifornii, to nie jest grupa, która naprawdę osiąga wysokie wyniki. Wiele z tego, co osiągnęli teraz, jest wynikiem akcji afirmatywnej. Gdzie awansują i są dopuszczani do różnych rzeczy z niższymi wynikami testów i niższymi kwalifikacjami niż biali. Azjaci są tego ciekawym przykładem. I myślę, że na dłuższą metę Azjaci mogą naprawdę postrzegać siebie jako sprzymierzeńców z Białymi, ponieważ są grupą osiągającą wysokie wyniki.

Z drugiej strony Biali będą mieli pewne konflikty interesów z Azjatami. A Azjaci osiągają wielkie sukcesy, a Biali są teraz wypychani z elitarnych instytucji przez Żydów i Azjatów.

To interesujące, Ron Unz, w niedawnym artykule studiował rekrutację na Harvardzie i podobnych miejscach. I to, co widać, to wzrost liczby przyjęć Azjatów, a tak naprawdę spadła liczba przyjęć Białych, ale żydowska rekrutacja pozostaje mniej więcej taka sama. I taka jest rzeczywistość. I to pomimo faktu, że żydowskie osiągnięcia akademickie w wynikach testów i tak dalej spadają. Nie są już tak samo wysoko osiągającą mniejszością, jak kiedyś pod względem zdolności akademickich i tak dalej.

Są raczej zrelaksowani, należą do wyższej klasy średniej i nie starają się tak bardzo, jak ich przodkowie. I to przewidziałem w ostatnim rozdziale Culture Critique. Powiedziałem, że zobaczymy azjatycko-żydowską elitę, w której Żydzi kierują mediami, przekazem, prawem, orzecznictwem i tak dalej. A Azjaci to rodzaj technokratów. Technologia i te sprawy. I wydaje mi się, że właśnie to obserwujemy.

Natty: Cóż, coraz częściej używają hindusów z subkontynentu.

Kevin MacDonald:  To kolejna grupa osiągająca wysokie wyniki w tym kraju. Mają bardzo wysokie średnie dochody, wyższe niż biali. Ta sprawa z imigracją to katastrofa dla Białych! Że zostaniemy wypchnięci przez grupy osiągające lepsze wyniki z reszty świata. I prawdopodobnie dzieje się to również w Wielkiej Brytanii, ale na pewno w tym kraju, gdzie Azjaci naprawdę dominują w wynikach testów przyjęć na studia i tak dalej.

Do tego stopnia, że ​​Harvard wyraźnie Azjatów dyskryminuje. I nie są przyjmowani zgodnie z osobistym wynikiem testu. Tworzą więc jakąś rozmytą kategorię. "Cóż, nie mają odpowiedniej osobowości czy coś”.

Natty: Obcy rasowo Hindusi, Pakistańczycy, Meksykanie i naprawdę zjadają breję, którą media podają w tych dniach w sposób, jaki moim zdaniem coraz bardziej jest męczący dla Białych.  Reklamy pełne Afrykanów, a tak naprawdę to oczywista propaganda producentów takich jak Netflix i Amazon i cała reszta. Podczas gdy ci obcy rasowi, którzy są stosunkowo nowi na tych ziemiach, po prostu to uwielbiają! Nie mają tego dość.

Kevin MacDonald: Tak, widzimy to w Ameryce. Wystarczy spojrzeć na jakąkolwiek reklamę telewizyjną. To prawie tak, jakby legislacja wymuszała obecność czarnych. Po prostu patrząc na reklamy telewizyjne możesz dojść do wniosku, że czarni stanowią większość w tym kraju! Jest to więc ciągła propaganda.

Ale właśnie mieliśmy te wybory stanowe i biali ludzie głosowali głównie na Republikanów, ale rozczarowująco. Więc jeśli wyeliminujesz Chrześcijańskich Ewangelików, większość Białych głosowała na Demokratów. Demokraci są teraz naprawdę zdominowani przez radykalną lewicę. Ta cała ideologia gender, transseksualizm i tak dalej. Wiele anty-białej wrogości pochodzi od wybitnych przedstawicieli demokratycznej liberalnej lewicy, takich jak MSNBC.

Więc nie wiem. Wydaje się, że biali ludzie jeszcze tego nie rozumieją. I chciałbym, żebyśmy mieli większy wpływ, ty i ja, w mediach. Ale go nie mamy.

Mark Collett:  Max Anderson dał 5 funtów. Wielkie dzięki. I powiedział:

"Nie rozumiem. Jeśli Żydom uda się zastąpić białych nie-białymi, zaawansowana cywilizacja upadnie. Nie widzę korzyści dla Żydów, chyba że Żydzi nienawidzą białych tak bardzo, że ich to nie obchodzi”.

Tak, strategia długoterminowa nie jest szczególnie dobra. Czy powiedziałbyś, że po części to kwestia, powiedzmy, chciwości i faktu, że niektórzy z tych ludzi są krótkowzrocznymi? Lub, jak ujął to Max, może być tak, że to nienawiść do Białych przyćmiewa ich umysły przed jakąkolwiek długoterminową strategią przetrwania?

Kevin MacDonald: Myślę, że to możliwe. Myślę, że Żydzi popełniają błędy i możliwe, że cała ta sprawa może przynieść odwrotny skutek, jeśli Biali ludzie zrozumieją, kto naprawdę to promuje ...

Mark Collett: Przepraszam, że się wtrącam. Wydaje mi się że pytającemu chodzi o to, np do krajów takich jak Niemcy i Francja, dostaje się strasznie dużo tych, którzy przybywają tam w ramach wspieranego przez Żydów programu masowej imigracji. Jednak wielu z tych ludzi to tak naprawdę muzułmanie. I wielu z nich jest w rzeczywistości wrogich Żydom. Tak, często są wrogo nastawieni do Białych, ale często są też bardzo wrogo nastawieni do Żydów, często bardziej niż do Białych. Do tego stopnia, że ​​niektórzy z tych ludzi rzeczywiście będą postrzegać białych jako potencjalnych nawróconych. I spotkałem w swoim życiu białych nawróconych na islam i tak dalej, ale oni nie postrzegają Żydów jako potencjalnych konwertytów. W rzeczywistości postrzegają ich jako coś w rodzaju „wielkiego wroga”, zwłaszcza przez tych, którym leży na sercu sprawa palestyńska. Część tej masowej imigracji faktycznie spowodowała poważne problemy na kontynencie dla społeczności żydowskich.

Kevina MacDonalda: Tak, to prawda. Myślę jednak, że tego rodzaju aktywność, elitarna społeczność żydowska, wierzy, że da się kontrolować. I faktycznie we Francji, występuje wrogość wobec Żydów, że strony muzułmanów. I niektórzy Żydzi opuścili Francję, aby udać się do Izraela czy gdziekolwiek. Ale wpływy żydowskie we Francji wciąż istnieją, a te elitarne grupy są stabilne nadal mają ogromne pieniądze i władzę w mediach i nigdzie się nie wybierają. ... Myślę, że władza żydowska nie spoczywa na przeciętnym facecie, który prowadzi delikatesy lub coś w tym rodzaju. To zależy od elitarnych Żydów, którzy są bardzo zamożni i którzy mają władzę w mediach i świecie akademickim. Tam jest władza żydowska. I po prostu nie widzę, żeby to było zagrożone w tym momencie.

Natty: Cóż, dodając do tego i powtarzając to, co mówisz, wygląda na to, że trzymając ręce na dźwigniach władzy, mogą regulować rzeczy. Mogli więc odciąć imigrację do Francji, Wielkiej Brytanii, a nawet Ameryki, a następnie ogłosić to zwycięstwem neokonserwatystów, lub w tym kraju zwycięstwem konserwatystów, mówisz:

 „Cóż, odnieśliśmy zwycięstwo. Ten neokonserwatysta wkroczył i ograniczył imigrację z powrotem do 200 000 rocznie zamiast miliona czy czegokolwiek innego”

Problemem jest, …

Mark Collett: Masz na myśli Erica Zemmoura we Francji?

Naty: Dokładnie! Żydowski prezenter radiowy który pojawił się znikąd, by podzielić głosy, rzekomo z lepszych lub bardziej prawicowych partii. Dokładnie!
 
Problem polega na tym, że jeśli się nad tym zastanowić, wymaga to coraz bardziej kruchej równowagi grup etnicznych, które po prostu nie chcą porzucić swojego etnocentryzmu. Widzieliście to w społeczności azjatyckiej w Wielkiej Brytanii i czarnej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Oni nie są tacy jak my. Więc musielibyście ciągle naciskać te dźwignie, komu możemy teraz pozwolić mówić lub kogo powinniśmy teraz wypchnąć na pierwszy plan, a kogo powinniśmy teraz wycofać i zdeptać, co staje się jak balansowanie, i o ile wiem, byłoby prawie niemożliwe do utrzymania bez przerażająco opresyjnego państwa policyjnego, które niestety może właśnie stopniowo powstaje.

Kevin MacDonald: To prawda!

I myślę, że tego właśnie chcą! Myślę, że Żydzi chcą państwa, które mogą kontrolować! A ostatecznie oznacza to kontrolę autorytarną.To ciekawe, jeśli spojrzysz na Żydów w Ameryce w latach pięćdziesiątych, wszyscy opowiadali się za wolnością słowa, ponieważ tak wielu Żydów ciągnięto przed komisje śledcze jako komunistów. I tak wszyscy byli za wolnością słowa, ACLU [Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich], wszystkimi swobodami obywatelskimi i tak dalej. Ale teraz jest na odwrót. Żydowskie organizacje i żydowscy profesorowie prawa i cała reszta, oni teraz walczą o cenzurę i kontrolę. I wcale nie mają z tym problemu!

I znowu, najlepsze czasy dla Żydów były we wczesnym Związku Radzieckim, kiedy mieli tak dużą kontrolę i po prostu bezlitośnie karali swoich wrogów! Masowe morderstwo! Mówimy o zamordowaniu kilkudziesięciu milionów ludzi. [I o oficjalnej karze śmierci za antysemityzm.]
To społeczeństwo Żydów, którzy chcą być na szczycie i mogą całkowicie kontrolować to, co się dzieje. Dlatego ta autorytarna dążność jest coraz bardziej widoczna w myśleniu lewicy.

Inny pytający:

„Dziękuję ci, Kevinie, za całą twoją pracę. Czy mogę zapytać, co według ciebie można zrobić, aby powstrzymać upadek Zachodu, a nawet odwrócić ten trend? Czy to możliwe, czy też już posunęliśmy się za daleko?”

Kevin MacDonald: To trudne pytanie! Gdybym to wiedział… Napisałem artykuł po wyborach jakiś tydzień temu i w zasadzie dochodzę do wniosku, że jest tylko kilka opcji.

A faktem jest, że w niedalekiej przyszłości będziemy krajem nie-białym, ponieważ dzieci są już w większości nie-białe. A co możemy zrobić? Jedną z opcji jest więc secesja. Nadal istnieją części kraju, które są bardzo białe i są niezadowolone z tego, jak się sprawy mają. I oba konserwatywne.

I znowu, ci ludzie nie są dostrojeni do naszych pomysłów, ale chcieliby uciec z Waszyngtonu. I zobaczymy, co się z tym stanie.

Jednakż lewica już się do tego przygotowuje. Oczyścili armię z ludzi, których uważa się za konserwatywnych lub z pewnością białych nacjonalistów, i zbroją się po zęby. Obecna administracja, jak, powiedział Mayorkas, żydowski szef Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, tworzy te wszystkie terrorystyczne grupy zadaniowe! I są one nastawione na Białych, którzy w jakiś sposób wykraczają poza linię. Często dzieje się coś, co nazywamy „uwięzieniem”, gdzie przychodzą i proponują nielegalne działania, promują je, a następnie aresztują, gdy ludzie próbują to zrobić.

Więc to bardzo przerażająca sytuacja! Bo myślę, że oni by chcieli utrzymać Unię razem i po prostu narzucić ten autorytaryzm tzw. Stanom czerwonym. Zobaczymy.

Mark Collett: OK, dziękuję bardzo! Mamy więcej superczatów na Odysee. Pytanie do Kevina MacDonalda:

„Co myślisz o zanegowaniu żydowskiego IQ, które mówią, że próbki są stronnicze?”

Kevin MacDonald: Przeciw idei wysokiegi żydowskiego IQ?

Mark Collett: Tak, ludzie tacy jak dr David Duke mówią, że żydowskie IQ to kłamstwo i wymyślone po to, żeby poczuć się lepiej. Wydaje mi się, że są to ludzie o bardzo wysokim IQ i w ten sposób mogą osiągnąć to, co osiągają. Nie uważam ich za idiotów. Co myślisz, gdy ludzie mówią, że przewaga żydowskiego IQ nie jest prawdą?

Kevin MacDonald: Tak, pisałem o tym. Zwykle polegam na badaniach Richarda Lynna. Ma książkę zatytułowaną Inteligencja ludu wybranego czy jakoś tak. I mówi, że ich średnie IQ wynosi około 111.

Ale ciekawa rzecz w tym, że… Wśród Żydów może być bardzo wysoka nadreprezentacja naprawdę wysokiego IQ w porównaniu nawet do średniego IQ. Nie jestem tego pewien.

Ale to ciekawe, artykuł, który mamy teraz na temat skandalu FTX, mówi o tym, że rodzice Bankmana Frieda są profesorami prawa na Stanford. To bardzo elitarni, bardzo inteligentni ludzie. I to są ludzie, którzy naprawdę  są wpływowymi Żydami.

Ale w rzeczywistości, nawet jeśli tak, … moim argumentem jest to, że jeśli weźmiesz dowolny punkt odcięcia, na przykład IQ 140, jest więcej nie-Żydów w Ameryce, białych, nie-Żydów w Ameryce, niż jest Żydów na tym poziomie IQ.

Więc możesz wziąć dowolny poziom 160, cokolwiek. Dlatego faktem jest, że za Żydami stoi coś więcej niż wysokie IQ. Myślę, że ma to związek z nawiązywaniem kontaktów, współpracą, promowaniem innych Żydów i tego typu rzeczami. To nie tylko IQ. Nie są jednak głupi. Tak, masz tu rację!

Mark Collett: Ja też tak myślę i pisałem o tym wiele razy. Jest to jedna z rzeczy, które widzę  zupełnie inaczej niż dr David Duke. Bo ostatnio słyszałem, jak David Duke debatuje z doktorem Edwardem Duttonem. A powodem, dla którego to usłyszałem było, że to na moim kanale,  zechcieli przeprowadzić debatę!

I odbyli pogawędkę, a dr David Duke próbował w pewnym sensie obalić ideę wysokiego żydowskiego IQ. I moja odpowiedź na temat żydowskiego IQ i przepraszam, jeśli już to słyszałeś lub ktoś inny to powiedział: problem polega nie na tym, czy mają wyższy IQ niż my, czy niższy IQ. Myślę, że liczy się to, co ludzie robią ze swoim IQ.

Kevin MacDonald: Absolutnie!

Mark Collett: Jeśli masz faceta, który ma bardzo wysokie IQ i używa tego super wysokiego IQ, aby wysłać człowieka na Księżyc, opracować neurochirurgię, która pomaga ludziom dojść do siebie po strasznych wypadkach samochodowych i wypadkach, lub opracować system satelitarny która łączy świat, jak np Elon Musk, to motywacja do pozytywów!

Ale jeśli masz bardzo wysokie IQ i używasz tego wysokiego IQ do indoktrynacji ludzi, wpychania ludziom pornografii lub budowania imperium medialnego, które zasadniczo zaraża ludzi, tym co nazywam moralnym syfilisem; lub jeśli użyjesz swojego bardzo wysokiego IQ, aby wymyślić ten wspaniały schemat Ponziego, w którym sprzedajesz ludziom Bitcoin, który nie istnieje i zarabiasz na tym miliardy, podczas gdy mnóstwo ludzi traci, to zła rzecz!

I myślę, że IQ w tym sensie postrzegam jako narzędzie. A jeśli masz bardzo, bardzo dobre narzędzie, możesz zrobić albo bardzo, bardzo dobre rzeczy za pomocą tego doskonałego narzędzia, albo bardzo złe rzeczy! Podsumowując, oczywiście ludzie znają moją opinię na temat tego, jak Żydzi historycznie wykorzystywali swoje IQ przeciwko narodom-gospodarzom, czemu oczywiście się sprzeciwiam. Więc to jest moje zdanie. I wiem, że to nie spodobałoby się doktorowi Davidowi Duke'owi, ale to moja opinia.

Archie dał kolejne 5 dolarów. I pyta:

„Co myślisz o idei nadreprezentacji Żydów w nagrodach Nobla jako cnoty sygnalizującej próbę usunięcia negatywnych uczuć i przekonania ludzi, że Żydzi wnoszą coś do społeczeństwa. Podobnie jak zwiększona widoczność LGBT, mieszkańców Azji Południowej i czarnych na stanowiskach władzy i statusu?”

Kevin MacDonald: Tak, myślę, że Nagrody Nobla są jak wszystko inne, gdzie trudno dokładnie wiedzieć, co się dzieje. Że jest prawdopodobne, że istnieje tam jakaś zmowa promująca pewnych Żydów.

Ale tak, nie ma wątpliwości, że Żydzi są w tym wszystkim nadreprezentowani. Pytanie jak bardzo? Żydzi uważają, że te Nagrody Nobla są coś warte… Uwielbiają, kiedy są ogłaszane, mówią:

„Którzy z nich są Żydami?”

I czczą Alberta Einsteina. To jest prototyp. Jeśli chcesz porozmawiać z kimś, kto jest geniuszem, to masz Alberta Einsteina. Więc jest to ciągle idea żydowskiego geniuszu.

Natty: Nie jestem pewien, czy wszyscy są świadomi, że był on zagorzałym przeciwnikiem pierwszej wojny światowej. Kiedy doszło do drugiej wojny światowej, kiedy to Żydzi byli pozornie w tarapatach, on był cały za zniszczeniem Niemiec i podpaleniem świata.

Mark Collett: Tak, to podły mały człowieczek, Albercik Einstein. Biedny mały człowieczek! Widziałem jego zdjęcia, kiedy tworzyli bombę atomową* i jego zdjęcie z wywieszonym językiem jak idiota. Kiedy myślisz o tych biednych rodzinach zniszczonych w Hiroszimie i Nagasaki, absolutnie nikczemny mały demonie! Jak możesz pomóc w stworzeniu broni, która może powodować tyle cierpienia i myśleć, że to zabawa?

I coś, co chcę dodać o Pokojowej Nagrodzie Nobla. W życiu są dwa rodzaje nagród. Pierwszy rodzaj nagrody to gdy wygrana jest jasna i można ją bezpośrednio zobaczyć. Więc jeśli ja i Nathan stanęlibyśmy na bloku startowym i zaczęli bieg na 400 metrów, jeden z nas ewidentnie pokonałby drugiego. Byłoby to absolutnie jasne, można tu powiedzieć, że jeden był szybszy, jeden ukończył zawody przed drugim.

I to jest coś, za co kiedy dostajesz nagrodę, to naprawdę coś znaczy.

Teraz, z drugiej strony, masz nagrody, które są wysoce subiektywne i całkowicie oparte na opiniach. Na przykład w dziedzinie sztuki, malarstwie czy poezji. W przypadku rzeczy takich jak Pokojowa Nagroda Nobla czy dowolna z Nagród Nobla nie są one tak naprawdę rozdzielane w oparciu o rzeczy obliczane, które można zmierzyć i ocenę których można sprawiedliwie zastosować przy nagradzaniu. To tylko czyjeś zdanie.

Tak samo jest z tymi nagrodami filmowymi. Przez lata Martin Scorsese był białym człowiekiem ignorowanym podczas rozdania Oscarów. Cóż, powiedziałbym, że jego filmy, The Goodfellas, Casino, były absolutnymi arcydziełami, ale nigdy nie dostał za te filmy Oscarów. I to jest niesamowite, ale to tylko czyjaś decyzja.

Myślę więc, że w przypadku takich rzeczy jak Nagrody Nobla jest to zbyt podatne na nadużycia, aby miało sens. Jak w przypadku ludzi, takich jak Obama, którzy zdobyli Pokojową Nagrodę. Cóż, po tym, kiedy zrzucił te wszystkie bomby z dronów na całym Bliskim Wschodzie i zabijał tysiące ludzi dostał Pokojową Nagrodę. I przyjął ją. To było nieprzyzwoite!

Ale myślę, że zrobiono to, ponieważ był pierwszym czarnoskórym prezydentem. I wiele z tych rzeczy jest po prostu totemicznych. Są tam, aby coś powiedzieć.

Mamy jeden lub dwa ostatnie Superczaty. Ktoś powiedział:

„Czy ty i Woes znowu jesteście kumplami? Jakieś plany na Millenniule? Wielka Brytania potrzebuje prawicowej solidarności bardziej niż kiedykolwiek”.

Jeśli mnie zaprosi, przyjmę zaproszenie. Jeśli tego nie zrobi, nie będę przez to miał zakłóconego snu. Życzę mu wszystkiego najlepszego we wszystkim czegokolwiek się podejmie. W ogóle nie mam problemu z facetem.

Natty: Na zakończenie powiem, że bardzo polecam tę książkę. To fundamentalna praca dla każdego członka dysydenckiej prawicy, kto chce zrozumieć, dlaczego jesteśmy w sytuacji w jakiej jesteśmy.

Wiem, że powiedziałem to o kilku książkach, o których rozmawialiśmy, ale to absolutna prawda w przypadku Culture of Critique! Zamierzam przeczytać pozostałe dwie części trylogii. Z pewnością książka numer dwa została mi gorąco polecona, kiedy dałam znać jednemu z moich przyjaciół, że czytam „Kulturę krytyki”. Więc będę to czytać.

Co za przyjemność rozmawiać również z Kevinem MacDonaldem. Świetny facet!

Chcę przeczytać, ponieważ Sally nie mogła tego zrobić, po prostu przeczytam jej komentarze tutaj, nie będzie miała nic przeciwko.

„Jaka szkoda, że ​​nie mogę uczestniczyć. Myślę, że ta książka była najważniejsza ze wszystkich książek, które dotychczas omawialiśmy, i polecam wszystkim, aby ją przeczytali. Ona naprawdę otworzyła mi oczy i odpowiedziała na wiele pytań, które zawsze miałam w głowie na temat tego, co działo z naszym społeczeństwem przez całe moje życie”.

Mark Collett: Cóż, podzielę się moimi przemyśleniami na temat książki, zanim Kevin będzie miał ostatnie słowo.

I to jest to, co mam do powiedzenia.

Oczywiście bardzo kocham Kevina MacDonalda. Darzę go najwyższym szacunkiem! Zawsze uwielbiam z nim pracować, kiedy tylko jest okazja i sposobność. Jest jednym z największych erudytów, jednym z najbardziej rozważnych, spośród żyjących białych nacjonalistów! Jest skarbem dla naszej sprawy. A ta książka jest bardzo ważna. I odpowiada na pytania, które myślę, że każdy ma, ale nie każdy potrafił na nie odpowiedzieć.

Zadawano mi już te pytania. Jak to się stało, dlaczego świat doszł do tego co mamy teraz? A Kevin MacDonald odpowiada na te pytania w tej książce. To fundamentalny tekst! Z pewnością mówimy "fundamentalny tekst" o wielu książkach, ale ta książka naprawdę, naprawdę! zasługuje na tą ocenę bardziej niż cokolwiek innego, co omawialiśmy w klubie książki.

I myślę, że praca, jaką dr Kevin MacDonald wykonał nad tą książką i którą wykonał dla naszej sprawy, jest prawie bezkonkurencyjna! A jego dziedzictwo jako człowieka, który ujawnił, co dzieje się z ludźmi pochodzenia europejskiego z rąk tej innej grupy etnicznej, jest po prostu fenomenalne!

Więc chcę tylko powiedzieć, że całkowicie polecam tę książkę. Istnieje wiele miejsc, w których można ją nabyć w Internecie. Ale jeśli jesteś w Ameryce lub możesz kupić ją bezpośrednio od Kevina, zrób to, aby on z tego skorzystał, ponieważ z pewnością zasługuje na dewidendy za swoją przełomową pracę. Więc dziękuję, że jesteś z nami, Kevin. Jeśli chcesz mieć ostatnie słowo, zapraszam do zamknięcia dyskusji.

Kevin MacDonald: Cóż, dziękuję za miłe słowa. Audycja mi się podobała, udało się poruszyć wiele tematów, prawie wszystko zostało omówienie w jasny i przejrzysty sposób i rzeczywiście doceniam możność udziału w niej. Dziękuję bardzo.