Żywot i myśli Zygmunta Podfilipskiego to bestseler wydawniczy i jedna z najgłośniejszych książek tamtej epoki. Jej odbiór świadczył jednak nie najlepiej o możliwościach ówczesnej krytyki. Podjęto dosyć nierozsądny spór, czy autor stworzył pamflet, czy też apologię swego bohatera. Z równie dobrym skutkiem moglibyśmy stawiać pytanie, czy Proust lubi opisywanych przez siebie arystokratów, czy raczej ich potępia.
Misterna konstrukcja narracyjna Podfilipskiego zadziwić może nawet współczesnego czytelnika, przyzwyczajonego do wszelkich ekstrawagancji prozy XX wieku. Oto pomiędzy autorem a bohaterem pojawia się postać fikcyjna: Jacek Ligęza tworzący dzieło o swym niedawno zmarłym przyjacielu.
Powstający na oczach czytelnika szkic do portretu cynicznego arystokraty nie jest ani pełny, ani jednoznaczny. Decyduje o tym postawa Ligęzy, który w swym widzeniu Podfilipskiego łączy fascynację z lekkim sprzeciwem. Niekiedy opowiadający wykazuje zdumiewającą naiwność, innym razem wręcz świadomie podsuwa fałszywy trop. Jednym słowem - nie zawsze wydaje się sojusznikiem czytelnika liczącego na ujawnienie całej prawdy o bohaterze.
Trochę podobna relacja łączy Adriana i Serenusa w Doktorze Faustusie Tomasza Manna.
Historia Podfilipskiego pisana jest jak gdyby od końca, ale tym chwytem posługiwali się ostatecznie autorzy wcześniejszych powieści przyjmujących formę pośmiertnego wspomnienia. Jednak Weyssenhoff idzie znacznie dalej.
Burzy układ chronologiczny i tradycyjny sposób budowania napięcia. Podaje informację o śmierci brata Zygmunta, Tomasza, jeszcze zanim postać ta otrzyma swoje miejsce w układzie fabularnym. Bez przesady powiedzieć możemy, że to już koncept w stylu Milana Kundery! Sposób gospodarowania powieściowym czasem, daleki od dziewiętnastowiecznego dążenia do równowagi, skrupulatna analiza błahych z pozoru epizodów i kompletny demontaż akcji również nadają powieści charakter prekursorski. Mimo wysiłków Ligęzy Podfilipski pozostaje osobowością wymykającą się próbom analizy. Jego kosmopolityzm, cynizm, pogarda nabierają pod piórem przyjaciela wymowy mniej jednoznacznej. Podfilipski (tak jak bohaterowie piszącego już w tym okresie Prousta) podniósł próżniactwo do rangi wyrafinowanej filozofii życia. Z wdziękiem paryskiego dandysa unikając zaangażowania w politykę, rewolucję, działalność społeczną, miłość, małżeństwo, spędził życie nader przyjemnie. Nie stworzył wprawdzie żadnych trwałych dzieł, ale pozostawił po sobie nieśmiertelne przesłanie - wzór postawy, w której hedonistyczny egoizm miesza się z tak istotną w XX wieku obroną autonomii jednostki.
Debiutancka powieść pozostała jedynym arcydziełem Weyssenhoffa, który w swoich kolejnych książkach coraz bardziej rozmijał się ze współczesnością, podejmując nawet próby odnowienia powieści tendencyjnej. Sprawa Dołęgi (1901) i Puszcza (1915) to utwory napisane przez sprawnego rzemieślnika. W pierwszym z nich krytyce poddana została arystokracja, bohaterem pozytywnym okazuje się natomiast - jak w powieściach wczesnej Orzeszkowej - inżynier. W Puszczy bohaterką pozytywną jest przedsiębiorcza dziewczyna, która nie tylko odnosi zwycięstwo nad młodopolską „kobietą fatalną”, ale zdobywając serce ukochanego przyczynia się również do obrony polskości na kresach.
Podnoszona przez Weyssenhoffa tendencja stłumiła znacznie bardziej atrakcyjny wątek baśniowo-magiczny, wywodzący się z kresowego folkloru.
Najciekawszym utworem Weyssenhoffa związanym z tematyką kresową jest powieść Soból i panna (1911), w której autorowi udało się uniknąć zarówno ciężaru pozytywnej tendencji, jak i fabularnych schematów. Romans dziewczyny z ludu, Warszulki i panicza Michała Rajeckiego kończy się źle, ale ani do uwiedzenia, ani do tragedii nie dochodzi. Panna wychodzi za mąż, a nieszczęśliwy adorator znajduje pociechę w sztuce myśliwskiej. Zasługuje na wzmiankę bezpruderyjna, chociaż subtelna analiza dziewczęcego erotyzmu.
Trudno też przeoczyć fakt, że tajniki psychoanalizy Freuda wykłada tutaj… ksiądz. Ukrytym bohaterem Sobola i panny jest przyroda, konstrukcję powieści wyznacza osobliwy kalendarz („rok myśliwego”). Między innymi z tych powodów zestawiano uroczą, chociaż nieco staroświecką powieść Weyssenhoffa z Panem Tadeuszem.
Jan Tomkowski
Młoda Polska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.