Hugo Ball
* * *
W maju tego roku upłynęło sto lat od udanego zamachu stanu przeprowadzonego przez Józefa Piłsudskiego i jego towarzyszy. Chyba już nie ma w Polsce prawdziwych piłsudczyków, bo gdyby byli, to zorganizowaliby piękne uroczyste obchody setnej rocznicy uratowania Polski przed „siłami rozkładu społecznego i politycznego”. W mediach toczyły się na ten temat polemiki o niezbyt wysokiej temperaturze emocjonalnej; jak to zwykle bywa przy takich okazjach ten i ów zastanawiał się, co było, gdyby do zamachu nie doszło albo gdyby się nie udał.
Zawodowi, akademiccy historycy w większości niechętnie podchodzą do historii „alternatywnej”, „kontrfaktycznej”, „wirtualnej” , „niebyłej”, „gdybanej”, „przypuszczalnej”, „eksperymentalnej”, utrzymując, że nie ma z niej żadnego realnego pożytku. A jednak z jakichś powodów cieszy się ona, począwszy od lat 90. XX w. , coraz większą popularnością. Rośnie także naukowe piśmiennictwo na temat historii alternatywnych analizujące je od strony filozoficznej, teoriopoznawczej, narratologicznej, metodologicznej etc. Amerykański historyk Gavriel Rosenfeld wyodrębnił pięć kategorii historii alternatywnej a w każdej z nich wyróżnił ponadto 18 różnych typów. Rzecz jasna, wszystkie one reprezentują wyższy lub niższy poziom zależnie od intelektualnej dyscypliny autorów, przestrzegania określonych rygorów argumentacyjnych i reguł wnioskowania, zdolności do kontrolowania wyobraźni, umiejętności oceny prawdopodobieństwa, czy historia mogłaby potoczyć się inaczej niż się potoczyła.
Historykiem spełniającym te wymogi jest, znany także w Polsce, brytyjski (szkocki) historyk Niall Ferguson, który zredagował książkę zbiorową Virtual History: Alternatives and Counterfactuals (1997); zawiera ona jego dwa eseje – obszerny wstęp wyjaśniający zasady pisania historii alternatywnej i pożytki z niej płynące oraz esej The Kaiser’s European Union: What if Britain had „stood aside” in August 1914?” ( 1997), będący też konkluzją jego książki The Pity of War (1998) należącej bez wątpienia do najlepszych pozycji historii gdybanej. Ferguson wychodzi z założenia, że gdyby Wielka Brytania pozostała neutralna i nie przystąpiła do wojny po stronie Francji i Rosji, wygrałyby ją Niemcy i powstałby rodzaj Unii Europejskiej pod dobrotliwym panowaniem cesarza. Wówczas Rosji i narodom Europy Środkowo-Wschodniej oszczędzone byłyby „okropności bolszewizmu”, Adolf Hitler zakończyłby życie jako przeciętny malarz pocztówek lub skromny weteran wojenny gdzieś w Mitteleuropie a Wielka Brytania nie wyczerpałaby się finansowo przez długą wojnę i utrzymała kontrolę nad swoim imperium.
W porównaniu z Fergusonem o wiele gorzej wypada MacKinlay Kantor (1904-1977), autor książki If the South Had Won the Civil War (1961), w której „gdyba”, że po wygranej stanów południowych i uzyskaniu przez nie niepodległości, zamiast Stanów Zjednoczonych powstałyby dwa odrębne państwa. W historii realnej Stany Zjednoczone stanęły po stronie Ententy i pomogły jej wygrać wojnę, podobnie postąpiły w II wojnie światowej. U Kantora, mimo iż nie było już „zjednoczonych” Stanów Zjednoczonych – skonsolidowanego, pod wieloma względami scentralizowanego, amerykańskiego państwa narodowego wchodzącego na przełomie wieków w fazę ekspansji poza zachodnią półkulę i dysponującego odpowiednimi instytucjami finansowymi i wojskowymi – historia alternatywna przebiega dokładnie tak samo jak historia realna: oba państwa Ameryki Północnej, które znajdują się wszak w odmiennym położeniu geopolitycznym i których stosunki z innymi państwami i mocarstwami nie są identyczne, nagle zgodnie stają po stronie Ententy przeciwko państwom centralnym; ten sam schemat powtarza się w przypadku II wojny światowej; ponownie oba państwa amerykańskie wchodzą do wojny po stronie Wielkiej Brytanii i Rosji Sowieckiej wspólnie osiągają rezultat identyczny z tym, jaki USA rzeczywiście osiągnęły w 1945 r.
Ferguson różni się od MacKinlay`a Kantora tym, że zachowanie przez Wielką Brytanię neutralności a w konsekwencji wygraną państw centralnych traktuje jako przestawienie „zwrotnicy dziejów” (termin użyty przez Andrzeja Chwalbę w tytule Zwrotnice dziejów. Alternatywne historie Polski, wraz z Wojciechem Harpulą, Kraków 2019), podczas gdy amerykański autor tak istotnego wydarzenia jak podział USA na dwa odrębne państwa, za przestawienie zwrotnicy dziejów nie uważa. Podobny błąd, znacznie obniżający wartość jego historycznego scenariusza, popełnia Piotr Zychowicz – w jego Pakcie Ribbentrop-Beck mimo, że dochodzi do porozumienia polsko-niemieckiego i nie wybucha wojna polsko-niemiecka, wszystko toczy się tak, jakby wybuchła. Zarówno u MacKinlay`a Kantora, jak i u Zychowicza pociąg historii jedzie dalej tym samym torem , wszystko przebiega jak w historii realnej, tak jakby zwrotnice dziejów nie zostały przestawione, z czego płynie logiczny wniosek, że wydarzeń, o których piszą (powstanie dwóch państwa amerykańskich, wybuch wojny polsko-niemieckiej) nie uznają za istotne. Najwidoczniej nie zapoznali się z koncepcją „obiektywnej możliwości” Maxa Webera, zwolennika przeprowadzania „kontrfaktycznych eksperymentów myślowych” niezbędnych dla przeniknięcia rzeczywistych związków przyczynowo-skutkowych oraz zidentyfikowania „relewantnych” faktów i czynników, czyli takich, które określiły działania i wydarzenia mające dalekosiężny wpływ na kształt okresu następującego po nich. Jeśli te czynniki nie wystąpią istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zmieni się bieg historii. Szczerze mówiąc, nie dziwi mnie, że się nie zapoznali – swego czasu podjąłem próbę przeczytania ze zrozumieniem rozprawy Webera na ten temat zatytułowanej Objektive Möglichkeit und adäquate Verursachung in der historischen Kausalbetrachtung. Próba zakończyła się umiarkowanym sukcesem.
* * *
Historyk lub politolog powinien oczywiście bardzo ostrożnie stawiać pytanie „Co by było, gdyby?” Spoglądając jednak wstecz, widzimy, że – podobnie jak w rozgrywce szachowej – jedynym sposobem właściwej oceny po fakcie doraźnych celów i możliwych konsekwencji, plusów i minusów konkretnej decyzji jest rozważenie alternatywnych rozwiązań, dostępnych wówczas osobom podejmującym decyzję, w tym również tych, które zostały odrzucone lub zignorowane. Tak więc nie można uniknąć rozpatrywania historia eventualis. (Heinz Magenheimer, Hitler-strategia klęski 1940-1945, przeł. Sławomir Kędzierski, Warszawa 2000, str.13)
* * *
Do prekursorów badań nad historiami alternatywnymi zaliczyć można niemieckiego starożytnika i historyka kultury Alexandra Demandta autora książki Historia niebyła. Co by było, gdyby…?, (przeł. Maria Skalska, Warszawa 1999, I.wyd.niem. Göttingen 1984). Stworzył ona także alternatywną historię Niemiec: Mogłoby potoczyć się inaczej. Punkty zwrotne niemieckiej historii (Es hätte auch anders kommen können. Wendepunkte deutscher Geschichte, Berlin 2010). Wskazując na wiele pułapek i niebezpieczeństw, jakie czyhają na tworzących alternatywne scenariusze historyczne, choćby takie, że ich „prawdopodobieństwo spada wraz z oddaleniem się od chwili, w której opuściliśmy prawdziwą historię”, Demandt dowodził, że od takich – jawnie wyrażonych lub milcząco założonych – scenariuszy historii niebyłej żaden historyk nie jest w stanie uciec, że niemożliwe jest napisanie bez nich historii realnej, że uprawiający historię cały czas odwołują się do nieurzeczywistnionych możliwości, nawet wówczas, gdy deklarują niechęć do historii niebyłej: „Bowiem odpowiedzi na pytanie »co by się stało, gdyby«…” potrzebujemy dla zrozumienia sytuacji wyboru, dla oceny wagi poszczególnych czynników przyczynowych, dla uzasadnienia sądów wartościujących, a także po to, by oszacować prawdopodobieństwo różnych zdarzeń. Fakt, że w literaturze historycznej nie zawsze wyraźnie ujawnia się zakładane alternatywne rozwiązania, należy do tych drobnych nieuczciwości, bez których także rzemiosła historyka praktycznie nie da się uprawiać z zyskiem”.
Ostateczny wniosek Demandta brzmi: bez odpowiedzi na pytanie „co by się stało, gdyby…” nie jesteśmy w stanie wydać sądów wartościujących, oszacować prawdopodobieństwa realizacji różnych możliwości, zrozumieć motywów decyzji i dokonywanych wyborów, przejrzeć powiązań i zależności, dotrzeć do rzeczywistych tj. istotnych zależności przyczynowo-skutkowych. Rozpatrywanie zdarzeń, do których w historii nie doszło, jest, mimo zrozumiałych wątpliwości i trudności, możliwe i pouczające ze względu na poznanie historii realnej; zajmowanie się historią niebyłą pozwala wejrzeć w historię rzeczywistą , historia alternatywna rzuca – ta światło na historię realną, daje szerszy wgląd w sprawy historii, pogłębia nasze zrozumienie przyszłości.
* * *
Potwierdzeniem tezy Demandta, że nie ma ucieczki od historii alternatywnej, są polemiki historyków np. z Niallem Fergusonem, którzy, żeby obalić jego scenariusz, kreślą własną, „gdybaną” wersję skutków realizacji jego scenariusza. W rzeczywistości mamy więc do czynienia ze sporem dwóch historii alternatywnych, różnica polega na tym, że u Fergusona scenariusz kończy się dobrze, u jego polemistów – źle.
* * *
Pytanie, „co by się wydarzyło, gdyby to i to nie zaszło”, jest prawie jednogłośnie odrzucane, a przecież to jest właśnie pytanie kardynalne. (Fryderyk Nietzsche, Pisma pozostałe)
* * *
Historia niebyła ma zatem sens jako narzędzie poznawcze przydatne do badania i rozumienia historii realnej. Dzięki niej mogą na powierzchnię wyjść fakty znane wprawdzie, ale rzadko wspominane lub w ogóle przemilczane, gdyż nie pasują do politycznie motywowanych argumentacji, może ujawnić się to, co skryte pod powierzchnią historycznego dyskursu tworzonego na potrzeby legitymizacji państwowo-narodowej, to, co zasłonięte w całości lub częściowo przez historyczne konstrukty służące polityce Pamięci (polityce historycznej). Dzieje się tak, ponieważ twórca historii alternatywnej np. Niall Ferguson – nie tylko stara się odpowiedzieć na pytanie „co by było, gdyby”, ale, dążąc do tego, by odpowiedź była jak najbardziej prawdopodobna i po jego myśli, rewiduje przyjęte poglądy na politykę Wielkiej Brytanii, inaczej interpretuje wydarzenia i fakty z prehistorii wojny oraz stara się obalić tezy i argumenty służące obronie decyzji wejścia do wojny i mające ją post factum zracjonalizować, uzasadnić i usprawiedliwić, częstokroć za pomocą narracji o jej nieuchronności. Pełnią one wówczas funkcję obrony politycznego albo symboliczno-psychologicznego status quo, które wyłoniło się z przeszłości np. utrzymanie przekonania, że poniesione ogromne ofiary nie poszły na marne a poniesione zostały dla słusznej Sprawy (Khalil Gibran: „Kobieta zaprotestowała mówiąc: »Oczywiście, że była to słuszna wojna. Mój syn na niej poległ«”). Ich kwestionowanie jest w pewnym sensie zakwestionowaniem tego status quo. Dlatego też, mimo iż wydarzenia te i zjawiska dawno już przeminęły, ciągle stają się przedmiotem sporów o charakterze polityczno-ideologicznym, występujących w kostiumie sporów historycznych.
* * *
W Polsce ukazało się bodaj dziesięć najważniejszych prac Fergusona, powszechnie chwalonego, poważnego naukowca o imponującej karierze akademickiej (Harvard University, London School of Economics, New York University, New Jesus College, Oxford), uszlachconego w 2024 r. Jednakże opublikowane po raz pierwszy ponad 25 lat temu Pity of War oraz The Kaiser’s European Union nie zostały dotychczas wydane w Polsce. Dlaczego? Wyczuwalna jest tu pewna blokada psychopolityczna, której źródła dość łatwo zidentyfikować: w realnej historii powstała niepodległa, suwerenna Polska, w alternatywnej historii Fergusona – żylibyśmy pod dobrotliwą opieką europejskiego (niemieckiego) cesarza. Ponadto już sama rewizja prehistorii I wojny światowej przezeń dokonana jest trudna do zaakceptowania przez duże odłamy polskiej publiczności, być może dlatego, że jest zbyt życzliwa Niemcom. W tym kontekście warto wspomnieć, że Ferguson miał się zwierzyć historykowi i pisarzowi Maxowi Hastingsowi, że chciałby być A.J.P. Taylor`em naszych czasów. Tak jest, tym Taylorem, autorem „skandalizującej” książki The Origins of the Second World War (1961)! Z jakichś niewiadomych powodów nigdy nie ukazało się jej polskie wydanie, ale najprawdopodobniej uznano, że mogłaby stać się w naszym kraju intelektualnym zgorszeniem.
Nie narzekajmy jednak tyle, bo apele mają sens: już od lat, przy każdej nadarzającej się okazji zachwalam świetną pracę Rainera Zitelmanna Hitler–samoświadomość rewolucjonisty. No i wreszcie pojawiła się na półkach księgarskich pod tytułem – rozumiem, że nadanym ze względów marketingowych – Socjalizm w mundurze. Adolf Hitler i jego wizja narodowego socjalizmu (przeł. Maria Malinowska). Duże brawa dla wydawnictwa Freedom Publishing!
* * *
Z historii alternatywnej mógłby być jeszcze jeden, całkiem konkretny pożytek, gdyby, jak postulują niektórzy badacze, stała się pełnoprawną. integralną gałęzią historiografii. Wszak przed historykami, gdyby już całą historię przebadali do najdrobniejszego szczegółu, stanęłoby widmo utraty zajęcia, a tymczasem otworzyłby się przed nimi ogromny, właściwie nieskończony, obszar studiów nad dziejami, które się nie wydarzył. Powstałyby nowe placówki uniwersyteckie np. Zakład Alternatywnej Historii Polski w XIX wieku, Katedra Kontrfaktycznej Historii Niemiec 1914-1945, Instytut Niebyłej Historii Powszechnej, pisano by magisteria, doktoraty i habilitacje, organizowano konferencje i sympozja. Jeśli już nic innego, to interes własny cechu historyków powinien ich skłaniać do większej pobłażliwości względem historii alternatywnej.
* * *
Tomasz Gabiś
https://www.tomaszgabis.pl/2026/08/18/o-teorii-historii-alternatywnej-ogonie-ktory-rzekomo-macha-psem-conradzie-w-prl-u-oraz-innych-sprawach-i-osobach/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.