sobota, 11 lipca 2026

Ukraińcy grożą Polsce jeśli będzie drążyć temat Rzezi Wołyńskiej


W pierwszych dniach lipca 2026 roku polska scena polityczna zdominowana była przez debatę nad prezydenckim projektem ustawy nowelizującej przepisy o Instytucie Pamięci Narodowej oraz Kodeks karny.

Inicjatywa Karola Nawrockiego ma na celu precyzyjne zdefiniowanie zbrodni dokonanych przez członków i współpracowników Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery oraz Ukraińskiej Armii Powstańczej, a także wprowadzenie wyraźnego zakazu publicznego propagowania tej ideologii na terytorium Polski.

Projekt zrównuje ją w praktyce z ideologiami nazistowską, komunistyczną i faszystowską – za jej propagowanie ma grozić kara do trzech lat pozbawienia wolności. To odpowiedź na wieloletnią gloryfikację UPA na Ukrainie, w tym niedawne nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA.

Kilka dni później, 7 lipca, głos zabrał Kyryło Budanow, szef Biura Prezydenta Ukrainy. W wywiadzie dla ukraińskich mediów nie pozostawił wątpliwości co do stanowiska Kijowa. Oskarżył Polskę o przygotowywanie całego szeregu działań prowadzących do eskalacji w związku ze zbliżającą się datą 11 lipca – rocznicą rzezi wołyńskiej.

Ten punkt kulminacyjny na pewno nastąpi wkrótce – stwierdził. Co ważniejsze, dodał, że Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na tym świecie. Jako przykład przywołał Rosję: Ostatnio to Rosja próbowała postawić nam ultimatum – bez urazy wobec Polski, ale Rosja jest nieco potężniejsza niż Polska – a my i tak go nie przyjęliśmy. I puenta: Dlaczego więc ktoś sądzi, że przyjmiemy coś innego, z innej strony? Nie należy rozmawiać z nami za pomocą ultimatów.

Te słowa nie pozostawiają pola do interpretacji. Budanow zrównuje Polskę z Rosją w kontekście ultimatum – czyli presji na Ukrainę w sprawie pamięci historycznej i symboli. Sugeruje, że skoro nawet silniejsza Rosja nie zdołała wymusić ustępstw, to tym bardziej nie zrobi tego słabsza Polska.

Jednocześnie zapowiada reakcję na wszelkie nieprzyjazne kroki ze strony Warszawy. W kontekście trwającej debaty nad ustawą przeciw banderyzmowi brzmi to jak wyraźna groźba: jeśli Polska ośmieli się chronić pamięć swoich ofiar i zakazać gloryfikacji formacji odpowiedzialnych za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, Ukraina odpowie eskalacją napięć w relacjach dwustronnych.
[Nie bójmy nic, Ameryka nas obroni! – admin]

Nie chodzi tu o abstrakcyjną retorykę. Budanow mówi wprost o szeregu działań prowadzących do eskalacji, które – według jego informacji – przygotowuje strona polska. W praktyce oznacza to, że uchwalenie ustawy chroniącej polską tożsamość historyczną zostanie potraktowane jako akt wrogi. Konsekwencje mogą być różne: od dalszego blokowania ekshumacji ofiar wołyńskich, przez ograniczenie współpracy wojskowej i gospodarczej, po nasilenie antypolskiej narracji w ukraińskich mediach i instytucjach. To nie jest język partnerstwa strategicznego, lecz język szantażu.

Historia tych napięć sięga znacznie głębiej. Od lat Janusz Korwin-Mikke konsekwentnie ostrzegał, że dla Polski większym zagrożeniem niż Rosja może okazać się Ukraina z silnymi elementami banderowskimi i neonazistowskimi w strukturach władzy oraz społeczeństwie. Podkreślał, że Rosja – mimo wszystkich swoich grzechów – nie zgłasza obecnie pretensji terytorialnych do Polski i nie ma w swojej oficjalnej ideologii kultu morderców Polaków. Ukraina natomiast, gloryfikując UPA i Stepana Banderę, pielęgnuje ideologię, która historycznie obejmowała roszczenia do polskich ziem na wschodzie – Chełma, Przemyśla, Rzeszowa czy Tarnowa.

Korwin-Mikke wielokrotnie zwracał uwagę, że silna, zrewanżystowska Ukraina, zbudowana na nienawiści do Lachów, może w przyszłości stanowić realne zagrożenie dla polskiej suwerenności i integralności terytorialnej – zwłaszcza jeśli jej elity będą widzieć w Polsce przeszkodę w budowaniu wielkiej Ukrainy. [Zwłąszcza, jeśli polskie elity będą nadal wylizywać dupę banderowskim oprychom – admin]

Dziś te ostrzeżenia zaczynają się sprawdzać w sposób dramatyczny. Zamiast wdzięczności za wielomiliardową pomoc militarną, humanitarną i polityczną, Polska otrzymuje od ukraińskich urzędników państwowych porównania do Rosji i groźby eskalacji za próbę ochrony własnej historii. Nadawanie imion morderców Polaków ukraińskiej armii, odmowa uznania rzezi wołyńskiej za ludobójstwo, blokada ekshumacji – to nie są marginalne incydenty. To elementy konsekwentnej polityki budowania ukraińskiej tożsamości na antypolskim fundamencie. Reakcja Budanowa na polski projekt ustawy jest logicznym przedłużeniem tej linii.

Polska stoi przed fundamentalnym wyborem. Albo będzie dalej finansować i wspierać państwo, które w swojej oficjalnej narracji czci ludobójców Polaków i traktuje polskie apele o prawdę historyczną jako ultimatum, albo zacznie konsekwentnie bronić swoich interesów i pamięci. Ustawa przeciw banderyzmowi jest minimalnym wyrazem tej obrony – symbolicznym, ale niezbędnym sygnałem, że Polska nie zgadza się na relatywizację zbrodni popełnionych na jej obywatelach.

Słowa Budanowa pokazują, że Kijów traktuje taką postawę jako wrogość. To dowód na to, jak bardzo mylili się ci, którzy przez lata powtarzali, że Ukraina to bratni naród, a wszelkie ostrzeżenia przed banderyzmem to ruska propaganda. Korwin-Mikke miał rację już wiele lat temu – Ukraina z neonazistowskimi i banderowskimi elementami u władzy i w kulturze politycznej jest dla Polski realnym zagrożeniem, większym w dłuższej perspektywie niż Rosja.

Dziś, gdy te słowa zaczynają się materializować w postaci konkretnych gróźb ze strony ukraińskiego urzędnika państwowego, nie można już tego ignorować. Polska musi odzyskać trzeźwość w relacjach z Ukrainą, zanim koszty tej iluzji staną się zbyt wysokie.

Źródła:
https://www.rp.pl/prawo-karne/art42912651-zakaz-banderyzm

https://www.radiomaryja.pl/informacje/stop-banderyzmowi-p

https://oko.press/banderyzm-wedlug-nawrockiego-czyli-ogol

https://wiadomosci.radiozet.pl/polityka/oboz-prezydenta-c

https://www.rmf24.pl/fakty/polityka/news-banderyzm-i-zbro


https://zmianynaziemi.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.