W oczy rzuca się Capitulo XLII z drugiej części (wciśnięte między rozdziały o Priapie, bogu płodności, i Momusie, bogu kpiny), gdyż jako jedyny nie traktuje o tryumfach czy klęskach bogów i półbogów, lecz skupia się, jak mówi już sam tytuł De la descendencia de los Modorros, na losach tępaków („modorra” oznacza stupor, otępienie). Nim omówię ów tekst, przytoczę pełny jego przekład.
O pochodzeniu tępaków
Mówią, że Stracony Czas ożenił się z Niewiedzą. Urodził im się syn, na imię dano mu Myślałem, Że. Ten ożenił się z Młodością. Mieli następujące dzieci: Nie Wiedziałem, Nie Myślałam, Uciekło Mi i Kto By Pomyślał.
Kto By Pomyślał ożenił się z Nieuwagą, a ich dziećmi były: Tak Jest Dobrze, Zrobimy To Jutro, Czasu W Bród, Jeszcze Będzie Okazja.
Czasu W Bród ożenił się ze szlachetną Nie Myślałam. Urodziły im się dzieci: Nie Zastanawiałem Się Nad Tym, Wiem, Co Mówię, Nie Dam Się Oszukać, Nie Martw Się i Biorę To Na Siebie.
Wiem, Co Mówię wziął za żonę Próżność i urodziły im się następujące dzieci: Bierz Lub Nie, Będzie, Jak Chcę, Żądam Respektu, Niczego Nie Zabraknie.
Niczego Nie Zabraknie wyszła za mąż za Żądam Respektu. Urodziły im się dzieci: Daruj Sobie i Niepomyślność. Ten ostatni ożenił się z Małym Rozumkiem i mieli dzieci: No Pięknie, Co Go To Obchodzi, Zdaje Mi Się, To Niemożliwe, Nic Więcej Nie Mów, Kiedyś I Tak Umrzesz, Postawię Na Swoim, Przyszłość Pokaże, To Się Okaże, Z Całą Mocą, Rad Mi Nie Trzeba, Po Moim Trupie, Cokolwiek Powiedzą, Za Wszelką Cenę, Co Mnie To Obchodzi, Z Głodu Nie Pomrzemy, To Nie Koniec Świata.
Żądam Respektu został wdowcem i ożenił się ponownie, tym razem z Głupotą. Gdy roztrwoniono cały spadek, jedno rzekło do drugiego: „Trochę cierpliwości, weźmiemy pożyczkę, by przez ten rok wieść przyjemne życie, a Bóg zatroszczy się o następny”. Idąc za radą Niczego Nie Zabraknie, tak właśnie uczynili. Kiedy po upływie terminu nie mieli pieniędzy na spłacenie odsetek, Złudzenie zawiodło ich do więzienia. Wizytę złożył im Bóg Daje Przebaczenie. Bieda zaprowadziła ich do przytułku, gdzie siły opuściły wreszcie Żądam Respektu i Uciekło Mi. Pochowano ich razem z prababką Głupotą. Pozostawili po sobie wiele dzieci i wnuków, rozrzuconych po całym świecie.
Historia ta tłumaczy, skąd biorą się niedbali, tępi i bezmyślni, co nie przyjmują żadnej rady, kierują się złudzeniami i żyją z dnia na dzień, nie zważając na przyszłość i to, co przyniesie.
Moc paliatywów
W miedziorytnictwie renesansowym panowała moda, by takie przymioty, jak Piękno, Dobroć, Oszczerstwo czy Obżarstwo przedstawiać jako postacie kobiece, umieszczone zwykle na tle pejzażu pełnego atrybutów, wskazujących symbolicznie na przedstawianą cnotę bądź grzech. I tak widzimy Głupotę jako roześmianą niewiastę w ołowianym kapeluszu (odsyłającym do plumbeum ingenium, ołowianego „pomyślunku”), trzymającą młynek, symbol miałkości myśli i bezsensu czynów.
Literatura alegoryczna konfrontować zwykła rozmaite ucieleśnione abstrakcje. Klasyczny przykład to Psychomachia Prudencjusza (V wiek), gdzie grzechy i cnoty ruszają do walki. W El Criticón (1651) Baltasara Gracińna Głupota pojawia się jako siostra Złudzenia — obie są dziećmi Kłamstwa i wnuczkami Niewiedzy.
Również w tekście Juana Póreza de Moya odnajdujemy kilka co klasyczniejszych grzechów jak Próżność, Niewiedzę i Głupotę. Obok tych grzechów głównych figurują jednak powszedniejsze, złożone z rzeczowników, które negatywnej wymowy nabierają dzięki dodaniu przymiotników, jak choćby Stracony Czas czy Mały Rozumek. Ale najosobliwszą i zadziwiającą w tym tekście rzeczą jest, że po raz pierwszy poświęcono uwagę paliatywom jako zwrotom pustym i wymijającym, krótko mówiąc — niewolnym od blagi niezręcznym wymówkom. W swej genealogii głupoty autor stara się zanalizować złożoną strukturę tej odrębnej klasy wypowiedzi.
Słowo staje się ciałem
W owej genealogii możemy więc na wstępie rozróżnić trzy poziomy. Pierwszym jest rekombinacja tekstowa. Paliatywy wydobyte zostały z pierwotnego i umieszczone w nowym kontekście. Jedna wypowiedź trafia w głąb innej. Mogłoby to prowadzić do niecodziennych konstrukcji typu: „«Wiem, co mówię» powiedział Wiem Co Mówię”. Z tego autor nie korzysta, ale już sam fakt, że teksty występują jako samodzielne składniki innych tekstów, otwiera przyprawiającą o zawrót głowy perspektywę.
Ponadto alegoryczna genealogia narzuca logiczny związek niezależnych frazeologizmów. Struktura przyczyny i skutku jest zresztą bardziej skomplikowana, niżby się na pierwszy rzut oka wydawało.
Na koniec paliatywy ujawniają się w kontekście moralnym jako symbole odpychającej mentalności. Oklepane frazesy personifkują różnorodne aspekty bezmyślnego niedbalstwa.
Na uwagę zasługuje fakt, że oddzielenie paliatywów od ich naturalnego otoczenia nie wyrządza im większej szkody. Są to najczęściej zdania krótkie a węzłowate, zdecydowane. W nowym kontekście ulegają wprawdzie przekształceniu w postaci, lecz alegoria nie narusza właściwego im sensu. Także wyodrębniony paliatyw wyraża potępianą mentalność. Wykręty zawsze żyją własnym życiem. Pojawienie się ich oznacza zwykle tyleż początek, co koniec rozmowy. Są apodyktyczne, unikają dialogu, nie pozostawiają miejsca wątpliwości czy sprzeciwom, są głuche na innych i oszu- kują same siebie.
Ich śliski charakter uwydatniają przy tym kazirodcze najczęściej związki. Taki chów wsobny wiedzie do dalszej degeneracji. Im bardziej paliatywy hamują rozwój umysłowy, tym bardziej sprzyjają rozkwitowi głupoty. Prokreacja prowadzi do rosnącego zidiocenia, a w efekcie do ogólnoświatowej diaspory tępaków.
Tryumf wykrętów
Jaka mentalność analizowana jest na materiale paliatywów: Nie chodzi o jawne, heroiczne, prowokacyjne grzechy przeciw ładowi i moralności, ale o skryte, codzienne, zamaskowane przywary. Paliatywy skrywają i ucieleśniają postawę podstępną. Jej sedna nie stanowi incydentalny grzech śmiertelny, lecz strukturalne zaniedbanie — czyste sumienie niebaczne na zło i samo mydłące sobie OCZY.
Oczywiście i te powszednie przywary sprowadzić można do uniwersalnych grzechów głównych jak Lenistwo, Rozrzutność czy Próżność, ale ich zdradliwa moc kryje się właśnie w nieskończonej różnorodności. To suma niepozornych osobistych przywar, które prowadzą w końcu do podminowania moralności jako takiej.
Wielka siła przywołanego tekstu kryje się w prezentacji fatalności tego procesu. Nie mamy tu do czynienia z sensacyjną relacją o dramatycznych wyczynach, lecz z nader rzeczowym wyliczeniem codziennych zdarzeń, jak małżeństwo i rozmnażanie. Do śmiechu pobudza ich kumulacja. Stała powtarzalność tych wypadków, podkreślona dodatkowo przez administracyjny wyciąg z rejestru małżeństw, zyskuje niemal biblijny charakter.
Nie Gnuśność (Desidia) czy Pycha (Superbia), lecz pęd do rozmnażania (konserwatywna forma Luxurii) decyduje o ostatecznym tryumfie wykrętów. Paliatywy potrafią to, co nie udaje się lub udaje z najwyższym trudem bohaterom i bogom. Śpiąc i spółkując, podbijają świat. Pod przykrywką paliatywów głupstwom udaje się owładnąć naszą egzystencją. Właśnie ich codzienne zajęcia okazują się nieuchronnie celowe. Owa mistyczna moc tkwi nie w ich jakości, lecz w ilości. Ludzka głupota i monogamia sięgają dalej niż boska przebiegłość i rozwiązłość. Deprawujące paliatywy zyskały tu wreszcie prawowite miejsce w mitologii. Nareszcie rozpoznana została decydująca rola tej lekceważonej grupy.
Na koniec autor nieco dłużej omawia losy Żądam Respektu.
Po przedwczesnej śmierci jego pierwszej żony (i siostry) Niczego Nie Zabraknie ożenił się on z Głupotą. Zgubne okazało się dla nich Nieumiarkowanie (Gula). Czy autor nie popełnił aby błędów Żądam Respektu okazuje się nagle mężem Uciekło Mi, dalekiego przodka, podczas gdy jego druga żona, Głupota, nazwana jest oto jego prababką. A jak to możliwe, że Niczego Nie Zabraknie zdaje się naraz powstawać z martwych, by doradzać nowożeńcom przy obracaniu kapitałem?
Ważniejsze jest jednak nagłe pojawienie się kluczowej postaci baroku: zza kulis, aby przypieczętować ich los, występuje Złudzenie. Złudzenie (engańo, iluzja, samozałganie, nabieranie) ma za klasycznego kontrpartnera Otrzeźwienie (desengafo, przytomność, oświecenie, zbawienne rozczarowanie). To owa para najczęściej dominuje moralność. W teatrze paliatywów scena należy jednak bez reszty do Złudzenia. Stracony Czas i Niewiedza wstępują ochoczo w związek małżeński. Mariaż ten nie prowadzi do wiedzy czy samowiedzy, lecz do duchowej rozlazłości, pychy, niejasnych domysłów i narodzin paliatywu.
Ostatni akt stanowi nic innego, jak nieodzowny numer, w którym moralność może raz jeszcze na chwilę wstąpić na scenę i oznajmić, że krótkowzroczność i nieuwaga prowadzą do pewnej zguby. Wieść ta nie może jednak ukryć faktu, że moralność i rozsądek są bezsilne. Śmierć Żądam Respektu oznacza koniec genealogii — nie dlatego, że Głupota uległa pogrzebaniu wraz z nim, lecz dlatego, iż nie sposób ogarnąć już wzrokiem nieskończonego, błyskawicznego rozrostu jej drzewa genealogicznego. Moralność straciła panowanie nad życiem i grozi jej zalew potomstwa Głupoty.
MATTHIJS VAN BOXSEL
ENCYKLOPEDIA GŁUPOTY
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.