Zakochany jest jak człowiek w lesie - zapatrzony w jedno drzewo.
Dzięki szatańskiej pysze jednych nie słucham, drugich nie słyszę.
Nie zbudzę się pewnego ranka, ot, spodziewana niespodzianka.
Ma własne zdanie na zawołanie.
Czasami od siebie sami odwracamy się plecami.
Niejednego karła własna małość zżarła.
Jestem taki, jak mnie Pan Bóg stworzył.
No - trochę świństwa od siebie dołożył.
Bóg mowę nam wymyślił dla ukrywania myśli.
Niejeden by nie zaczynał, gdyby mógł przewidzieć finał.
Doskonały, gdy się grzechy nie udały.
Ujrzeli dwaj starcy Zuzannę w kąpieli...
Chcieli postraszyć, ale czym - nie mieli.
Dawniej udawałem cnotę, dzisiaj udaję ochotę.
Dni mnie oszukały, znienacka w lata się zmieniały.
Śmierci nie ma - jest tylko przed nią trema.
Jej drabina do kariery, ma cztery litery.
Prawda w oczy kole, a więc kłamstwo wolę.
Skarżysz się na chmurę pyłu - to dlaczego idziesz z tyłu?
Szczęśliwi łysi, nic im nie stoi, nic im nie wisi.
Cnota z okazją razem noc przespały,
cnoty nie było, kiedy rano wstały.
To nietakt duży pokrzywom mówić o róży.
Mimo najszybszych samolotów, do wczoraj nie ma już powrotu...
Dla tej pani bliźni - to tylko mężczyźni.
On był stały - tylko one się zmieniały.
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Lustro ma zgagę, wszystko mu się odbija.
Zakaz to najlepsza propaganda.
Nic tak serca nie studzi, jak poznawanie ludzi.
"Traktuje ją jak powietrze" - lecz bez powietrza żyć nie można.
Postaw świnię przy korycie, a rozpłynie się w zachwycie.
Czasami najwięcej rzucają cienia własne wyjaśnienia.
Najgłośniejsze hurra w orła nie zmieni knura...
Nie zawsze trzeba mieć za drania tego, co jest innego zdania.
Musiała mu przypomnieć, że miał się z nią zapomnieć.
Kochać ludzi, wszystkich ludzi? O, jak to trudzi!
Nim język puścisz w taniec, załóż na mordę... kaganiec!
Oto para idealna,
on Amor, ona amoralna.
Powodzenia połowa - wierzyć we własne słowa.
Szczęścia szuka w pornografii, kto inaczej nie potrafi.
Ludzie mali nie cierpią swojej skali.
Nic tak nie potrafi gryźć jak cudzy laurowy liść.
Najbardziej zawsze nadęci, kastraci i impotenci.
Była wierna jak skała, lecz czasami kruszała.
Rzekła lilia do motyla:
- Nikt nie patrzy, niech pan zapyla!
Była piękna, dobra, święta, do dziś płacę alimenta.
Doświadczenie - to dar nieba. Masz, gdy go ci już nie trzeba.
Do rządu, nierządu i pogody ma zaufanie tylko młody.
Piekło na człowieka w jego sercu czeka.
Prawda kole w aureolę.
Nie każdy jest taki mądry, by żonę woleć od flądry.
Minęła młodość i uroda, została reszta - szkoda!
Modli się pod figurą - a diabła ma za skórą.
Modli się pod figurą, wszystko mu jedno pod którą.
Często trwalszy ślad na piasku niźli życie pełne blasku.
Ludzkość - to brzmi butnie, i zawodzi okrutnie.
Mogił i łez kraina w sercu się kończy i zaczyna.
Niech skórę łoją, byle nie moją.
Daruj minutom, dniom, godzinom - miną...
Do żłobu każdy trafi, choć nie zna geografii.
Nie zna imienia pana, a już randka rozbierana.
Sól i uczucia chronią nas od zepsucia.
Cnota to kopalnia złota.
Dziewczęcym udkiem bronię się przed smutkiem.
Fortuna toczy się kołem, pod kołem to pojąłem.
Rzekł ktoś rzucając chudą żonę: - Kości zostały rzucone!
Dureń z miłości się zabija, a mądry wzgardzi i omija.
Brak okazji, odwagi, ochoty - powody niejednej cnoty.
Przyjrzałem się tej Ewie - niech jabłko wisi na drzewie!
A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki.
Każdy ma całą śmierć, choćby miał życia tylko ćwierć.
Rwie się wątła nitka cnoty w labiryntach ochoty.
Szumi las, ma czas.
Niektórzy wysoko lecą nie dzięki skrzydłom, lecz plecom!
Innych nie sądzę, sam też lecę na pieniądze.
Jak ocalić takie jagnię, które samo wilka pragnie.
Największa krzywda, jaką znają dzieje,
gdy krzywdy chcącej krzywda się nie dzieje.
Czas ludzi łudzi.
Bardziej potrafi nam popsuć krew pchła niźli lew.
Pomału się zakochiwałem, odkochiwałem cwałem!
W pogoni za ideałem, wszystkie świństwa popełniałem.
A może tylko zmieniamy ramy, gdy umieramy.
Postępek męski - uśmiechem witać klęski.
Chcesz być szczery? A masz wariackie papiery?!
Styk - i ostygł!
To pieści zuchwały, co kocha nieśmiały.
Alimenta - to niespodziana rozkoszy płęta.
Jak atutowy as zabija wszystko czas.
Tym wściekłość losów na siebie kruszę,
że zawsze wolę to - co muszę.
Najlepsza w świecie emerytura, to pod ziemię dać nura.
Nie pojmie głodnego syty, bo ich różnią apetyty.
Dzięki długoletniej wprawie sam siebie trawię.
Czasem, gdy runie piedestał, widać, że nikt na nim nie stał.
Wygłaszaj wzniosłe zasady, łatwiej wtedy popełniać zdrady.
Mówię. Krzyczę. Piszę. Czy warto było mącić ciszę?
Cierpliwość trzeba mieć anielską, ażeby znosić własne cielsko.
Pokrywa całus albo kwiat intencje najpodlejszych zdrad.
Pamięć niech będzie przeklęta. Wciąż robi remanenta!
Żona mi odpowiada, bo mi nie odpowiada.
Ja byłem zwierzę. Ona święta. Ale szeptała: - Lubię zwierzęta!
Aby się oprzeć o ideały, trzeba, by one się opierały.
Mądry nawet tej nie wierzy, z którą aktualnie leży.
Co robimy od stuleci? Dzieci...
Nie ma mistrzów. U Amora każdy za terminatora.
Głos przyrodzenia zagłusza głos sumienia.
Łajno dla łajna to fajna ferajna.
Nie narzucaj światu swojego formatu.
Nie zaglądaj w spraw kulisy, siedzą tam zawsze świnie i lisy...
Była w sam raz na jeden raz.
Na żadne zbytki nie mam ochoty, a zwłaszcza już na zbytek cnoty.
Milczenie jest złotem... Potem.
Aby kobiety gubić, trzeba kobiety lubić.
Kocham bliźnich jak braci - gdy szczodrzy i bogaci.
Myjcie się, dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny.
Nie da ci ojciec, nie da się matka tego, co może dać ci sąsiadka.
Nigdy żadnemu z nas nie powiedziała pas.
Gdzież takie ziarna co chwalą żarna?
Na miłości zęby zjadłem, każdy z innym czupiradłem.
Cierpienie, gniotąc nas, człowieka zmienia w głaz.
Niech żywi nadziei nie tracą. Nadziei? Ale na co?
Kto ojcem dziecka? Pomoc sąsiedzka.
Jak świat światem bat źle współżyje z grzbietem.
Modelowała go natura z młodego orła - na starego knura.
Obdziela i obdziera nas czas.
Cóż pozostało cioci, jak być aniołem dobroci.
Tylko dzięki bladze z prawdą sobie radzę.
Ssać umieją z wszystkich cycy - gdy z nich dobrzy politycy.
Alimenty - tarapaty taty.
Zaloty - polowanie na panie.
Dopiero syty ma apetyty.
Cóż pozostało cioci, jak być aniołem dobroci.
Tylko dzięki bladze z prawdą sobie radzę.
Ssać umieją z wszystkich cycy - gdy z nich dobrzy politycy.
Alimenty - tarapaty taty.
Zaloty - polowanie na panie.
Dopiero syty ma apetyty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.