czwartek, 27 marca 2025

Sztuka niebycia rządzonym: etyka polityczna od Sokratesa po Mozarta

 Wziąłem znowu do ręki piękną książkę, która wyszła dwa lata temu w Niemczech, napisaną przez starego przyjaciela. Nosi ona tytuł Die Kunst, nicht regiert zu werden: ethische Politik von Sokrates bis Mozart [Sztuka niebycia rządzonym: etyka polityczna od Sokratesa po Mozarta].

Autor, Ekkehart Krippendorff, przez lata wykładał w Bolonii, zanim wrócił na uniwersytet w Berlinie. Wysuwa on fascynującą tezę, że polityka w swojej najszlachetniejszej postaci bierze się z bycia ponad zemstą i że najgłębsze korzenie kultury europejskiej można odnaleźć w niektórych mitach o Kainie czy o Eryniach – mitach, które miały przypominać ludziom o konieczności przerwania zaklętego kręgu zemsty, aby cywilizacja mogła się rozwijać. Kain zabija brata, ale Bóg zakazuje ludziom mszczenia się za Abla i po naznaczeniu Kaina – znak jest też ochroną – skazuje go na wygnanie, gdzie założy on pierwsze miasto (Według afgańskiej legendy tym miastem jest Kabul). Zemsta nie jest ludzką sprawą, należy do Boga.

Według Krippendorffa teatr, od Ajschylosa po Szekspira, miał decydujące znaczenie w formowaniu człowieka Zachodu, ponieważ dzięki pokazaniu na scenie wszystkich uczestników konfliktu, z których każdy miał własny punkt widzenia, przemyślenia i wybory, zmuszał do refleksji nad sensem namiętności i daremnością przemocy, która nigdy nie osiąga celu.

Dziś, niestety, na scenie świata my, ludzie Zachodu, jesteśmy jedynymi bohaterami i jedynymi widzami, tak więc w naszych telewizorach i gazetach widzimy jedynie nasze racje, czujemy jedynie nasz ból. Świat innych nigdy nie jest pokazywany.

Tiziano Terzani

Listy przeciwko wojnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.