Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietrwałość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietrwałość. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie według Chrystusa ...


Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie według Chrystusa, muszą z konieczności znosić pogardę, koniecznie muszą być lekceważeni przez tych, którzy nie chcą żyć pobożnie, a których całe szczęście jest ziemskie. Wyśmiewani są ci, którzy szczęściem nazywają to, czego oczami nie mogą zobaczyć, i powiadają: W co ty głupcze, wierzysz? Czy widzisz to, w co wierzysz? Powrócił ktoś z piekła i opowiadał ci, co się tam dzieje? Popatrz, ja kocham to, co widzę i korzystam z tego. Jesteś pogardzany, bo spodziewasz się tego, czego nie widzisz. Gardzi tobą ten, kto niejako trzyma to, co widzi. Zwróć uwagę, czy aby on trzyma. Nie pozwól się zbałamucić. Popatrz, czy on to trzyma, i niech z ciebie nie szydzi, żebyś sądząc iż jest on obecnie szczęśliwy, nie utracił prawdziwego szczęścia przyszłego. Nie pozwól się zbałamucić. Zwróć uwagę, czy on to trzyma. Odpadnie od niego to, co trzyma, al­bo on sam od tego, co ma. Jest rzeczą konieczną, aby przeminął albo on poprzez swoje rzeczy, albo jego rzeczy przez niego. Przez kogo przechodzą jego rzeczy? Kto żyjąc podupadnie. Kto przemija przez rzeczy własne? Kto w bogactwie umiera. Kiedy bowiem umrze, nie zabierze ich razem ze sobą do piekła. Mam własny dom, chełpi się. Zapytasz: Jaki dom? Jaki zostawił mi ojciec. A skąd on miał ten swój dom? Nasz dziadek mu go zostawił. Cofnij się do pradziadka, i dalej o pradziadka i dalej nie umiesz nawet nazwać. Czy raczej nie napawa cię lękiem to, że tak wielu przeszło przez ten dom, a nikt z nich nie zabrał go ze sobą do domu wiekuistego? Twój ojciec go tu zostawił. Przeszedł przez niego. Tak i ty przejdziesz. Jeżeli więc macie przej­ścia przez wasz dom, to jest to hotel dla podróżnych, a nie mieszkanie.

 Św. Augustyn, Objaśnienia psalmów, Ps 122

Gdy Kserkses, ów najpotężniejszy król ...


Gdy Kserkses, ów najpotężniejszy król, który wywracał góry i przerzucał mosty przez morza, widział z wyniosłego miejsca nieskończone mnóstwo ludzi i niezliczone wojska, miał się rozpłakać na myśl, że po upływie stu lat żadnego z tych, na których wówczas pa­trzył, nie będzie przy życiu. O, gdybyśmy mogli na taką wejść straż­nicę, z której moglibyśmy całą ziemię zobaczyć pod naszymi nogami! Wtedy bym ci pokazał ruiny całego świata, narody, które się starły w walkach z narodami, królestwa zniszczone w walkach z królestwa­mi; jak jedni są dręczeni, drudzy zabijani, inni pochłonięci przez fale, inni wleczeni w niewolę; tu gody małżeńskie, tam żałoba; ci się ro­dzą, tamci umierają; jedni opływają w dostatki, drudzy żebrzą; i nie tylko wojsk Kserksesa, ale ludzi całego świata, którzy teraz żyją, wkrótce nie będzie. Wielkość tematu nie da się wyrazić słowami i wszystko, co mówię, jest zbyt małe. 

Św. Hieronim, List 60

wtorek, 25 marca 2014

Nietrwały dar młodości


Nowego uczucia doznaje człowiek, mający mało nad lat dwadzieścia pięć, kiedy, jakby naraz, uczuje, że jego towarzysze uważają go za wiele starszego od siebie. Zastanowiwszy się spostrzega, że jest w istocie na świecie pewna ilość ludzi młodszych od niego, od niego, który przywykł uważać się za stojącego bezsprzecznie na najwyższym stopniu młodości. A jeśli się nawet uważał za niższego w każdej innej rzeczy, wierzy, że nikt go nie prześcignął w młodości; albowiem młodsi od niego, mało co więcej niż dzieci, a rzadko jego towarzysze, nie byli, żeby tak rzec, częścią świata. A teraz zaczyna czuć, że dar młodości, który uważał prawie jakby za właściwość swojej natury i istoty, tak dalece, iż zaledwie byłby w stanie wyobrazić sobie siebie bez tego daru, jest jedynie czasowy; i zaczyna się troskać o tak przedstawiającą się wartość młodości, tyle w swojej sprawie, ile względem opinii drugiego.

Z pewnością o nikim, co przekroczył lat dwadzieścia pięć, po którym to czasie zaczyna ginąć kwiat młodości, nie można powiedzieć zgodnie z prawdą, chyba że jest głupcem, iż nie zaznał nieszczęść. Bo jeśli nawet los był dla kogo pomyślny we wszystkim, to jednakże skoro minie rzeczony czas, będzie on świadom nieszczęścia szczególniej ciężkiego i gorzkiego i może cięższego i bardziej gorzkiego dla tego, co skądinąd był mniej nieszczęśliwy: mianowicie upadku lub końca swojej drogiej młodości.

Leopardi, Myśli
tłumaczenie: Józef Ruffer

wtorek, 18 lutego 2014

Wszelkie dobra śmiertelników są też śmiertelne


Wybornie tedy, moim zdaniem, wyraził się Metrodor w liście swoim, w którym siostrę po stracie wielce obiecującego syna pociesza tak: «Wszelkie dobra śmiertelników są też śmiertelne». Mówi zaś o tych dobrach, o które pospolicie się zabiega. Jako że tamto prawdziwe dobro, mądrość i cnota, wcale nie umiera, jest pewne i wieczno-trwałe. Tylko ono dostaje się śmiertelnikom jako nieśmiertelne. Ale ludzie są tak występni i tak łatwo zapominają, dokąd idą, dokąd ich zbliża każdy dzień, że dziwią się, gdy cokolwiek tracą, choć czeka ich utrata w jednym dniu wszystkiego naraz. Co tylko jest takiego, czego panem cię nazywają, znajduje się wprawdzie u ciebie, ale do ciebie nie należy: słaby nie może rozporządzać niczym mocnym, znikomy nie może mieć nic wiecznego i niespożytego. Zginąć jest taką samą nieuchronną koniecznością, jak coś stracić; i to właśnie, jeśli je uznajemy, stanowi pocieszenie dla nas. Ponoś stratę spokojnie: i tak przyjdzie ci z życia odejść. Jakiż więc środek znajdujemy na te straty?

Ten, byśmy rzeczy utracone zachowali w pamięci i nie dopuścili, by wraz z nimi uszedł nam i pożytek, jakiśmy z nich osiągnęli. To, co mamy, może być nam odjęte, ale okoliczność, żeśmy je mieli, nie podlega rabunkowi nigdy. Ostatnim niewdzięcznikiem jest ten, kto utraciwszy coś nie poczuwa się do żadnego długu z tytułu otrzymania owej rzeczy. Samą rzecz przypadek nam odbiera, lecz korzyść, jaką odnieśliśmy z niej, pozostawia; my wszelako tracimy także i ją przez nadmierny żal po samej rzeczy. Mów sobie, że wśród tego, co wydaje się takie straszne, nie ma nic niepokonalnego.

Zwycięstwa nad różnymi postrachami odniosło już wielu ludzi. Tak tedy Mucjusz zniósł ogień, Regulus — krzyż, Sokrates — truciznę, Rutyliusz — wygnanie, Kato — śmierć zadaną żelazem. Trzebaż i nam cokolwiek zwyciężyć. To znów, co jako wspaniałe i będące przejawem szczęścia pociąga zwykły tłum, często i przez wielu było wzgardzone. Fabrycjusz jako wódz odrzucił bogactwa, a jako cenzor piętnował je. Tubero uznał ubóstwo za godne i siebie, i Kapitolu, gdy używając na uczcie publicznej glinianych naczyń dał do poznania, że człowiek powinien zadowalać się tym, czym wciąż jeszcze posługiwali się bogowie. Ojciec Sekscjusz, który urodził się do tego, by zająć się sprawami publicznymi, odrzucił zaszczytne godności i nie przyjął szerokiego purpurowego obramowania tuniki, ofiarowanego mu przez boskiego Juliusza. Rozumiał bowiem, że wszystko, co może być dane, może być też odebrane. Uczyńmyż i my coś równie śmiałego, abyśmy się znaleźli między tymi przykładami. Czemuż upadamy na duchu? Czemuż rozpaczamy? Czego można było dokazać dawniej, można i dziś. Oczyśćmy tylko dusze nasze i podążajmy za naturą, bo kto się od niej oddali, musi pożądać, bać się i zostawać w niewoli u rzeczy przypadkowych. Możemy jeszcze powrócić na prostą drogę, możemy jeszcze odzyskać dawną nieskazitelność. Odzyskajmy ją, byśmy mogli znosić wszystkie boleści niezależnie od tego, w jaki sposób opadną one nasze ciało; byśmy mogli powiedzieć losowi: «Z mężem masz do czynienia. Szukaj sobie kogoś innego, jeżeli chcesz odnieść zwycięstwo». ... Tymi oraz tym podobnymi przemowami uśmierza się ów rozjątrzony wrzód, który rad bym, na Herkulesa, uspokoić i albo zaleczyć, albo sprawić, by się nie rozszerzał i starzał się razem z nim. Lecz o niego samego się nie boję: chodzi raczej o naszą szkodę: tracimy tak niezwykłego starca. Bo on sam ma już dosyć życia i pragnie jakiegoś przedłużenia jego nie ze względu na siebie, lecz ze względu na tych, którym jest pożyteczny. Daje dowód swej szczodrobliwości przez to, że żyje. Kto inny zakończyłby już te męczarnie. Ten zaś unikanie śmierci ma za hańbę taką samą, jak i uciekanie się do niej. «Jakże więc? Czy nie ustąpi z życia, jeśli nawet będą wymagały tego okoliczności?» Dlaczegoż by nie, jeśli nikomu już nie potrafi być pożyteczny, jeśli nie będzie się zajmował niczym, tylko swym bólem? Na tym polega, mój Lucyliuszu, uczenie się filozofii w oparciu o czyjeś postępki i przysposabianie się do znoszenia rzeczywistości: przyglądanie się, ile odwagi wykazuje człowiek rozsądny wobec śmierci, gdy ta się zbliża, a ile wobec cierpienia, gdy go zadręcza. Co podówczas należy czynić, najlepiej uczyć się od czyniącego. Dotychczas przy pomocy wyrozumowanych dowodów starano się dociec, czy ktoś może się oprzeć boleści, czy bliska śmierć może ugiąć także wspaniałe dusze. Lecz na cóż przydadzą się tutaj słowa? Wniknijmy w sprawę, którą mamy właśnie przed sobą. Ani śmierć nie czyni go mężniejszym przeciw boleści, ani boleść nie dodaje odwagi przeciw śmierci. Wobec jednego i drugiego polega tylko na sobie i ani nadzieja śmierci nic czyni go cierpliwszym na ból, ani odraza do cierpienia nie dodaje ochoty do śmierci: po prostu boleść znosi, a na śmierć czeka.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza
Tłumaczenie: Wiktor Kornatowski

poniedziałek, 18 listopada 2013

Zmienność

Jesteśmy niby chmury, które cichą nocą
Kryją księżyc i lśniące wciąż płyną i płyną
Smużąc mrok, by za chwilę wśród gwiazd, co migocą,
Rozpłynąć się i zgasnąć północną godziną.

Albo jak struny lutni dawno zapomnianej,
W której każdy wiew wiatru inne budzi dźwięki,
Niepodobne do dawnych, nigdy nie słyszane
I nie wtórzące echom przebrzmiałej piosenki.

Spoczywamy... lecz we śnie senna straszy mara,
Wstajemy - i myśl błędna dnia mąci przejrzystość...
Śmiech, łzy, rozum czy twórczość - każdy z nas się stara
Odrzucać to, co dręczy, i pić radość czystą.

Lecz wszystko jedno... bowiem czy radość, czy zmora
Zawsze gdzieś odpływają swą drogą codzienną.
Jutro nigdy w minionym nie ozwie się wczoraj -
Wszystko w świecie przemija - pozostaje zmienność.

Percy Bysshe Shelley
przełożył Włodzimierz Lewik

niedziela, 17 listopada 2013

Jak wam się podoba Akt II Scena VII (fragment)

Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
Którzy kolejno wchodzą i znikają.
Każdy tam aktor niejedną gra rolę,
Bo siedem wieków dramat życia składa.
W pierwszym więc akcie słabe niemowlątko
Na piersiach mamki ślini się i kwili;
Następnie student z teką, zapłakany,
Z rumianą twarzą jak poranne niebo,
Ślimaczym krokiem wlecze się do szkoły;
Potem kochanek jak miech wzdychający
Pisze sonety do brwi swej kochanki;
Z kolei żołnierz, dziwnych przekleństw pełny,
Z brodą jak kozioł, drażliwym honorem,
Żywy, gwałtowny, do sporów pochopny
Leci w gardzieli armat szukać sławy,
Tej pustej bańki; następnie więc sędzia
Z okrągłym brzuchem, na kapłonach spasły,
Z surowym okiem, podstrzyżoną brodą,
Zdań mądrych pełny i nowych przykładów,
Gra swoją rolę; później, w szóstym wieku,
Chudy pantalon w pantoflach się zjawia,
Nos w okulary ujął, a u boku
Sakwy zawiesił; w przestronnych pończochach,
Które zachował od lat swej młodości
Gubią się drżące, pokurczone łydki,
Głos męski wrócił do dziecka dyszkantu,
Cienki, świszczący jak piszczałki tony;
Aż i na koniec przychodzi akt siódmy,
Koniec historii zdarzeń dziwnych pełnej
Pamięć zagasła w drugim niemowlęctwie,
Bez zębów, oczu, smaku, bez wszystkiego.

William Szekspir
tłum. Leon Ulrich

sobota, 20 kwietnia 2013

Gospodarz Anathapindika i nietrwałość


Gospodarz Anathapindika był słynnym darczyńcą. Nie mniej był również ariya – szlachetnym, z wglądem w nietrwałość, cierpienie i nie-ja. Jest w Kanonie bardzo interesująca Sutta, która opisuje dyskusję wędrowców z innych sekt z gospodarzem Anathapindiką. Uczeń Zrealizowanego poradził sobie w niej bardzo dobrze i został za to pochwalony przez samego Buddę. Być może lektura tej Sutty przyczyni się do pogłębienia u czytelnika zrozumienia wglądu w nietrwałość, a trzeba przyznać, że koncepcja nietrwałości jest notorycznie błędnie rozumiana i objaśniana przez współczesnych buddystów. W takim wypadku dobrze jest sięgnąć do źródeł. AN X, 93

piątek, 25 stycznia 2013

Tadeusz Borowski - Ja wiem



Ja wiem, że w wiecznym kole przemian
zapadnie wszystko jakby w morze,
że minie czas i minie ziemia,
i to, com kochał i com tworzył.

Próżno bym, pełen wielkich tęsknot,
jak ślad na piasku wieczność tropił,
bo ludzki trud i ludzkie piękno
jest jak na wiatr rzucony popiół.

Więc dobrze okruch szczęścia dostać,
umiejąc fałsz od prawdy dzielić.
I życie szczere mieć i proste
jak uścisk dłoni przyjaciela.

Tadeusz Borowski

Co się rodzi, ginie w końcu...

Paul Cezanne


Co się rodzi, ginie w końcu...

Co się rodzi, ginie w końcu
W czasie, który naprzód żenie.
Nic nie żyje trwale w słońcu,
Mija słodycz i cierpienie,

Nikną słowa i myślenie,
Jak i przodków pokolenie,
W słońcu cienie, w wietrze dymy.
Ludźmi byliśmy też i my,

Radzi, smętni jak wy sami;
Dziś jesteśmy popiołami;
Próżni życia, martwi w słońcu,
Co się rodzi, ginie w końcu.

Oczy światła blask wesoły
Dawną nam rozjaśniał dobą;
Dziś z nich straszne oczodoły.
Oto co czas niesie z sobą.

Michał Anioł Buonarroti
przełożył Leopold Staff 


Żyję dla grzechu, przeżywam swe zgony...

Żyję dla grzechu, przeżywam swe zgony,
Życie mrze we mnie, a wina ma żywa.
Dobro me z nieba, zło ze mnie wypływa,
Z woli mej, której władztwa-m pozbawiony

Niewoląc wolność jak bóstwu, pokłony
Składam ziemskości! Dolo nieszczęśliwa!
Dla jakiejż nędzy na świat się przybywa!

Michał Anioł Buonarroti
przełożył Leopold Staff

piątek, 7 września 2012

Percepcja nietrwałości a la Szestow

Nie wolno nam walczyć o skończone szczęście (…) ponieważ wszystko to, co skończone, przemija, jest to podstawowa zasada bytu. Nie wiemy, dlaczego, kiedy lub kto ustanowił to prawo, lecz jest ono odwieczne i niezmienne. Wszystko to, co jest skończone właśnie dlatego, że jest skończone, ma swój początek, a wszystko co ma swój początek, musi mieć swój koniec. Takie, powtarzam, jest niezmienne prawo bytu i chociaż nie wiemy, kiedy i gdzie i dlaczego powstało, nasz rozum wie z całą pewnością, że nigdy nie przeminie.  (Szestow, Kierkegaard i filozofia egzystencjalna)