Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jastrun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jastrun. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2014

Gdybyż nie pisał wierszy!



Przyszedł do mnie Jan Berent, brat Wacława, staruszek trochę gadatliwy i dziwaczny, pół aktora, pół Towiańskiego. Wysypał przede mną różne swoje zdjęcia w różnych pozach i upozowanymi minami. Nie wiem, po co właściwie przyszedł.

Zaczął mówić o filmie o Mickiewiczu, który ma rzekomo robić Rene Clair razem z naszymi filmowcami. Zaczął mi czytać coś w rodzaju scenariusza z urywkami wierszowanymi. O ileż więcej miałbym do niego zaufania, gdyby nie te straszne wiersze. Jeszcze żyją tacy ludzie polscy — pięknej, szlachetnej formacji duchowej, ale jest w nich jakiś rys skażenia i pretensjonalności młodopolskiej. Wymawiają słowo „znicz", tak jak inni „chleb", bzdurzą językiem na wpółtowiańskim, zapowiadają zjawieniem się swym więcej, niż dać mogą.

Tak było i z tym bratem Berenta. W końcu: staruszek, może miły nawet, srogo doświadczony przez losy kraju. Poczułem do niego sympatię. Gdybyż nie pisał wierszy!


Mieczysław Jastrun, Dziennik: 1955-1981, red. Maria Rydlowa, Wydawnictwo Literackie 2002, s. 83.

piątek, 28 marca 2014

Medytacja


Nie jestem tym, za kogo mnie podają, jestem
Kimś, kto przystanął w ulicy przejęty drzewa szelestem,
Kimś, kto wzruszony słucha klaskania kół po bruku
Nade dniem, kto budzi się w nocy i podpatruje trwanie
Przedmiotów, co wyzbyły się wagi, lecz nie są w stanie
Ruszyć z miejsca, gdyż boją się własnego stuku…
Dlatego stąpam cicho, by ich nie obudzić -
A jednak mówię tylko to, co jest wśród ludzi,
To, czym żyją, nie zawsze wiedząc, z czego żyją.
Jestem tylko z tego czasu,
Chcę poznać ręce, które ludzki los mój szyją,
Nożyce, które go przetną jak kawał atlasu.

Mieczysław Jastrun

wtorek, 7 maja 2013

Oczekiwanie

Oczekujemy cudu
ale skazani na pobyt w ciasnych celach
nie mogąc wyjść z okręgu swego życia
szukający ocalenia w odkryciach i wynalazkach
skazani na pierwsze kroki i loty w zasięgu księżyca
nie widzący twarzy ludzkich w tłumie
łudząc się że jesteśmy we wszechobecności Boga
którego niewidzialność nie zmienia się ani na jotę
poszukujący śladu możliwych inwazji z innych planet
umieszczający się przed potopami i najazdem lodowych gór
nie uwierzyliby nawet dotykając żywej materii
z innej galaktyki z innymi prawami ciążenia
Ten świat nie jest stworzony dla dociekających
Tajemnicy Powtarzające się stworzenia i zagłady
Wrą ogniem w głębi i przenoszą góry

Humanitas – deptane słowo krwawiąca nadzieja
Cokolwiek tworzysz obraca się przeciw tobie
Burzliwe wody zaleją winnice krew wybuchnie
z gardła obsuwającej się przyszłości
Człowiek nie pozostawi ziemi dla człowieka.

Mieczysław Jastrun

Spotkanie w czasie


Nie opuściła mnie ciemna zgryzota.
Słowa nie leczą zbyt bolesnej rany,
Rzeczom tak obcy, wśród ludzi zbłąkany
Ciemność swą rzeźbię westchnieniem ze złota.

Raz tylko jeden spotkałem się z tobą,
W tobie, najsmutniej niedostępny z cieni.
I tak jak chłopiec złożony chorobą,
Przez okno patrzę na ogród zieleni.

Tam szumią drzewa! Tam ciepła muzyka
Świerszczy i trzepot czerwonych motyli,
Raz tylko jeden w życiu się spotyka
Ciche spojrzenie odchodzącej chwili.

By potem zawsze odchodzić - w drewnianej
Obojętności wszystkiego, za wszystkie
Przedmioty cierpieć i czuć, jak za bliskie
Drzew ściętych nagle ukazane rany.

Może pomogłoby objęcie drzewa,
Jodły pachnącej, zielonej topoli,

Może w obłoku osiki, gdy śpiewa
Lśniącym szelestem, jest to, co mnie boli.

Trudno jest nazwać cierpienie, któż zgadnie
Za co, dlaczego cierpimy wśród nocy
Ciemnych i ciężkich i pustych, w niemocy,
Jak odchłań nieba, w którą nikt nie wpadnie.

Jak chory, który poczuł powiew zdrowia
Ale nie wyznał bolesnej przyczyny
Jestem. Za oknem w szeleście listowia
Dojrzewa pierwsza czerwień jarzębiny.

Muzyki serca mego - samotności
Nie nazwę do dna, nie wytłumaczę,
Ja, ściana wątła, za którą wieczności
Wiatr czarny płacze.

Mieczysław Jastrun