Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konwicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konwicki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2014

Piękne momenty depresji


"Jeszcze muszę coś dodać na temat śpieszenia się. Ja też śpieszyłem się całe życie, wspominałem o tym. Pan wie przecież z oczytania, jak pięknymi momentami, okresami życia artysty jest depresja: jest to coś patetycznego, jakby inny wymiar, jakieś głębie się w człowieku otwierają. Ja, nieszczęsny, mogłem dwie, trzy godziny pogrążać się w depresji i zaraz mnie nudziła, i leciałem gdzieś dalej. Tak że musi pan patrzeć na mnie sceptycznie - jeśli nie potrafiłem wgłębiać się, wchodzić w jakieś wyższe stany świadomości, to trzeba na mnie patrzeć bardzo krytycznie”.

Konwicki

czwartek, 9 stycznia 2014

Groza Konwickiego


"Im więcej za mną napisanych stron, tym częściej spotykam w książkach dawnych, niedawnych i dzisiejszych moje spostrzeżenia, moje ryzykowne hipotezy, moje porównania i moje oryginalne cechy mojej oryginalnej mentalności.

Groza. Lękam się tych odkryć bardziej niż nieszczęść, niż strasznej samotności, niż nocnych duchów, co lubią mnie gnębić. Jestem taki sam jak miliardowy pochód za mną i jak miliardowy pochód przede mną. Nie różnię się od swego standardowego modelu psychologicznego ani o centymetr, ani o odcień, ani o odruch. Powtarzam doświadczenia i odkrycia setek tysięcy ludzi, doświadczenia i odkrycia zapisane, a jeśli nie zapisane, to po wielokroć odczute i przeżyte i przez tę intensywność odczuć oraz przeżyć skamieniałe na zawsze jak gigantyczne pomniki albo jak Himalaje, których nie trzeba i nie warto zapisywać czy opisywać".


Tadeusz Konwicki, "Kalendarz i klepsydra", Czytelnik, Warszawa 1982, s. 346.