Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blandiana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blandiana. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

Rodzice


Rodzice zawsze robią dla nas wszystko -
Wydają na świat, wychowują na większych niż oni.
Potem dyskretnie pozostają w cieniu.
Starają się nas nie niepokoić.

Wstyd im, że są zbyt starzy i zbyt schorowani,
Zbył skromni dla nas rodzice, zbyt prości.
W poczuciu winy za czas utracony
Potulnie przyglądają się nam w cichości.

A potem wzrok ku gwiazdom przenoszą,
Gdy znika promień pod nieba brzemieniem
I utrudzeni, bez szemrania,
Opoką kładą się dla nas w ziemi.

Ana Blandiana
przełożył Zbigniew Szuperski

Kwarantanna


Cierpienie nie jest zaraźliwe,
Nie udziela się, możecie być pewni.
Spazm, co targa ciałem mojego bliźniego
Mnie o najmniejsze drżenie nie przyprawia.

Cierpienie nie jest zaraźliwe, cierpienie
Odgradza straszliwiej aniżeli mury,
Żadna kwarantanna nie izoluje skuteczniej.
To banalne, co mówię - tym bardziej prawdziwe.

Mój Boże, ileż to w nas literatury!
Uczucia - pamiętacie - uczyliśmy się tego jeszcze w szkole.

Przy łożu umierającego oni płaczą
Lecz nie zaraża się śmiercią ni jeden.

Bądźcie spokojni, altruiści, czuwajcie przy chorych,
Nie bójcie się, ich krzyża żaden z was nie weźmie.
Umarł. Czy chciałby ktoś mu towarzyszyć?
Tylko lamenty, zgodnie z obyczajem.

Ana Blandiana
przełożył Zbigniew Szuperski

niedziela, 28 kwietnia 2013

Północ

Oszukujemy nie z nikczemności,
Tylko z braku rozeznania.
Oczadzeni, nie wiemy już,
Kim jesteśmy i dlaczego.
Za nami rzesza nieznanych rodziców,
Przed nami rzesza nieznanych synów.
Co o nich wiemy? Kogo naprawdę znamy?
Poruszamy się niepewnie:
Robimy pierwszy krok, potem drugi, trzeci
I w końcu ruszamy przed siebie,
Oglądając się tęsknie w przeciwnym kierunku...
Gdyby dano nam odpowiedź choć na to jedno pytanie:
Gdzie jest północ?
Włosy na czole powiewają nam
Na wietrze wzniecanym
Przepływem czasu.

Ana Blandiana
przekład Irena Harasimowicz-Zarzecka

W upadku

Najpierw zrzucam z siebie
Jedno po drugim
Słowa;
Zręcznie upuszczane,
Kojarzą się w upadku.
Potem zrzucam lata,
W równych odstępach,
Z subtelnym wyczuciem gradacji.
Zaczynam się potem śpieszyć,
Zrzucać jak na tonącym okręcie
Wszystko, co jest balastem,
Co mnie ciągnie na dno:
Wspomnienia, tęsknoty, namiętności,
Wreszcie samą miłość.
A gdy już nic nie zostaje
Do zrzucenia,
Żadna suknia, choćby najcieńsza,
Zrzucam zmiętą skórę
I drętwe ciało okrywające kości.
Oto wielki strip-tease,
Robię go niemal
Z własnej woli.

Ana Blandiana
przekład Irena Harasimowicz-Zarzecka

Moje oko

Moje oko jest
Zwierzęciem,
Które dawno przestało
Być wszystkożerne.
Na początku zadowalało się
Byle czym:
Parę gałązek, parę listków,
Jakiś kwiatek, jakaś łodyżka.
Potem sięgnięto po esencję
I tylko ziarna, nasiona, pestki
Budziły jego zainteresowanie
I zaspokajały potrzebę sensu.
A teraz po prostu odmawia
Przełknięcia czegokolwiek.
Przerażone powieki
Zaciska jak zęby
I niczego więcej nie dopuszcza z zewnątrz,
Krzycząc, że ma wszystko,
Czego potrzebuje,
Ogromne zapasy strawy,
Którą chciwie wchłaniało.
Świadczą o nich łzy,
Które kapią niekiedy spod zamkniętych powiek
Jak ślina cieknąca nieprzyzwoicie z ust starca...

Ana Blandiana
przekł. Irena Harasimowicz-Zarzecka

Zamknięte oko

Nie śmiem zamknąć ani na chwilkę oczu
ze strachu,
aby nie zmiażdżyć powiekami świata,
nie usłyszeć jak kruszy się z trzaskiem
rozgryzanego orzecha.
Jak długo zdołam walczyć ze snem?
Jak długo utrzymam świat przy życiu?
Wytrzeszczam oczy, zrozpaczona
i diabelnie mi żal
bezbronnego wszechświata,
co zginie w mym zamkniętym oku.

Ana Blandiana