Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żądza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żądza. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Cuchnąca woń seksu


Pewnego razu przybył ktoś do Sketis, aby zostać mnichem. Przyniósł on ze sobą również syna, który dopiero co został odstawiony od piersi matki. Kiedy ten już stał się młodzieńcem, demony zaczęły walczyć z nim i niepokoić go. Rzekł więc do ojca: „Idę do świata, ponieważ nie mogę wytrzymać pożądliwości cielesnych”. Ojciec zaś pocieszał go. Młodzieniec rzekł jednak: „Już nie jestem w stanie wytrzymać, ojcze, pozwól mi odejść do świata. Ojciec odparł: „Usłuchaj mnie, jeszcze ten jeden raz, i przynieś czterdzieści chlebów i gałęzi palmowych na czterdzieści dni i idź w głąb pustyni i zostań tam przez czterdzieści dni, a wypełni się wola Boża”. On będąc posłuszny ojcu, wstał i udał się na pustynię. Pozostał tam w trudzie plotąc liny z suchych palm i jedząc suchy chleb. A kiedy spędził tam czterdzieści dni, zobaczył, że zbliża się do niego jakiś diabelski stwór. Zatrzymała się przed nim jak gdyby czarnoskóra kobieta o brzydkim wyglądzie i tak cuchnąca, że nie mógł znieść jej smrodu. Odpędzał ją więc od siebie, lecz ona rzekła do niego: „To ja ukazuję się w sercach ludzi jako słodka. Lecz dla twego posłuszeństwa i dla trudu, jaki znosisz, nie dozwolił mi Bóg, bym cię zwodziła, lecz ukazałam ci mój wstrętny zapach. On zaś wstał i podziękowawszy Bogu poszedł do swego ojca i rzekł doń: „Już nie chcę wracać do świata, ojcze. Zobaczyłem bowiem stwór diabelski i poczułem jego woń”. Ojciec jego również poznał był to samo i rzekł do niego: Jeśli zostałbyś przez czterdzieści dni i polecenie moje spełnił do końca, zobaczyłbyś większe dziwy.

Apoftegmaty Ojców Pustyni II

Ta historia obrazuje naturę zaangażowania zwykłego człowieka w zmysłowe przyjemności. W Dhammie i Dyscyplinie szlachetnych zmysłowe przyjemności określa się mianem „ciernie”, a ciernie jak wiadomo ranią. To oznacza, że zwykły człowiek ma wypaczoną percepcję rzeczywistości. Oto jak omawia to Budda:

Załóżmy, że jest człowiek, trędowaty z ranami i wrzodami na swym ciele, trawiony przez robaki i drapiący świerzbiące miejsca paznokciami, przypiekający swe ciało nad paleniskiem i wtedy jego przyjaciele i towarzysze, jego krewni i rodzina, przyprowadzą lekarza by mu pomógł, który przygotuje lekarstwo dzięki któremu uwolni się od trądu i wydobrzeje i będzie szczęśliwy, niezależny, sam dla siebie panem, zdolnym do udania się tam gdzie mu się spodoba i wtedy dwóch silnych mężczyzn uchwyci go za ramiona i zaciągnie go do paleniska, jak ci się wydaje, Magandija, czy człowiek ten będzie wykręcał swe ciało na różne sposoby?" "Tak mistrzu Gotama. Dlaczego tak jest? Ponieważ taki ogień jest w rzeczywistości bolesny w dotyku i powoduje wielkie oparzenia i gorączkę". "Jak ci się wydaje, Magandiya, czy ogień jest bolesny w dotyku i powoduje wielkie oparzenia i gorączkę tylko teraz czy też ogień ten był bolesny w dotyku i powodował wielkie oparzenia i gorączkę również uprzednio?" "Mistrzu Gotama ogień ten jest bolesny w dotyku i powoduje wielkie oparzenia i gorączkę teraz jak i uprzednio. Tylko, że u człowieka trędowatego przypiekającego się przy palenisku organy zmysłowe nie działały sprawnie i miał on błędną percepcję przyjemności tego co było w rzeczywistości bolesne w dotyku". "Tak też Magandija, zmysłowe przyjemności w przeszłości były bolesne w dotyku i powodowały wielkie oparzenia i gorączkę i zmysłowe przyjemności w przyszłości będą bolesne w dotyku i spowodują wielkie oparzenia i gorączkę i zmysłowe przyjemności są teraz bolesne w dotyku i powodują wielkie oparzenia i gorączkę. Magandiya, te istoty, które nie są wolne od pożądania zmysłowości, które są trawione przez pragnienie zmysłowych przyjemności i są palone gorączką zmysłowych przyjemności, ich zmysły nie działają sprawnie i mają one błędną percepcję przyjemności tego co jest w rzeczywistości bolesne w dotyku.

M 75

Co niestety trzeba podkreślić, wydostanie się z tego obszaru złudnego postrzegania jest trudne, gdyż przypomina walkę z silnym nałogiem, a jak wiadomo uwolnienie się od uzależniania jest jedną z trudniejszych rzeczy w życiu człowieka:

Załóżmy, że jest trędowaty z ranami i wrzodami na swym ciele, trawiony przez robaki i drapiący świerzbiące miejsca paznokciami, przypiekający swe ciało nad paleniskiem. Ale czym dłużej tak robi tym bardziej zepsute, gorzej pachnące i z większą ilością robaków stają się jego rany, jednak znajduje on pewną dozę satysfakcji i zadowolenia w dotykaniu swych ran, tak też Magandiya, istoty które nie są wolne od pożądania zmysłowości, które są trawione przez pragnienia zmysłowych przyjemności i są palone gorączką zmysłowych przyjemności, ciągle oddają się zmysłowym przyjemnościom, ale czym bardziej takie istoty oddają się zmysłowym przyjemnościom, tym bardziej wzrasta ich pragnienie zmysłowości i tym bardziej paląca staje się ich gorączka zmysłowych przyjemności, jednak znajdują one pewną dozę satysfakcji i zadowolenia zależną od zmysłowych przyjemności.

M 75 

wtorek, 6 maja 2014

Pożądanie i inne wady


Kiedy Kasjan pisze o concupiscentia, normalnie ro­zumie przez to „cielesne pożądania" łakomstwa i nie­czystości albo niezależnie, albo razem wzięte. Są to pierwsze dwie spośród ośmiu wad głównych w syste­mie zarówno Ewagriusza, jak i Kasjana. Łakomstwo i nieczystość są w myślach Kasjana tak blisko złączone, że czasami trudno jest określić, na ile precyzyjnie używa słowa concupiscentia. Czasem chciwość, inna wada z kategorii „pożądań", miesza się z łakomstwem i nieczystością (Rozm. 24.15.4) lub opisywana jest ja­ko „pożądanie", chociaż nie jest to wada angażująca ciało, a jej przyczyna leży poza ludzką naturą. W prze­ciwieństwie do tego, łakomstwo i nieczystość są cho­robami duszy i ciała, wyrastającymi z „naturalnych" odruchów niewłaściwie użytych (Reguły 7.3-4). Ła­komstwo jest niebezpieczne, bo zmierza do pożądli­wości: „Nikt nie byłby w stanie powstrzymać podniety palącej pożądliwości (concupiscentia), kto nie oprze się pragnieniom (desideria) żołądka". Kiedy Kasjan używa określenia „pragnienia cielesne" nawet w od­niesieniu do żołądka, nie trzeba daleko szukać impli­kacji seksualnych. Jego nauka jest typowo tradycyjna. Bazyli określa ascezę (enkrateia) jako matkę czysto­ści, Ewagriusz nazywa łakomstwo matką pożąda­nia. Później omówię założenia fizjologiczne kryjące się za połączeniem łakomstwa z nieczystością.

Ponieważ pożądanie seksualne ma naturę zarówno cielesną, jak i duchową, może posiadać charakter mieszany lub mieć swój udział w wadach, które nie są z natury fizyczne. Najbardziej znaczący jest jego zwią­zek z gniewem - pasją podobną do seksualnej w swym „ognistym" duchu: „tam, gdzie znajduje się trucizna gniewu, nieuchronnie wciska się ogień libido" (Re­guły 6.23). Gniew jest „poruszeniem duszy" (animi motus) analogicznym do seksualnego „ognia ciała". Mówiąc bardziej precyzyjnie: opanowanie gniewliwości przez łaskę ma bezpośrednie znaczenie w zapew­nieniu czystości cielesnej (Rozm. 12.6.1-6). W trójpo­dziale antropologii Kasjana gniew i pożądliwość sta­nowią najżywsze nieuporządkowanie, odpowiednio w dziedzinie skłonności do kłótni i do pożądań, i wpły­wają nawzajem na siebie. W historii, którą Kasjan opowiada w Rozmowie 12 o człowieku - wzorze cnoty czystości, żyjącym w Aleksandrii - pojawiają się jed­nocześnie: czystość serca, łagodność, cierpliwość i cno­ta czystości. Kiedy niewierzący pytali go nachalnie o jego wiarę chrześcijańską, domagając się, aby zapo­znał ich z cudami, jakie Chrystus uczynił dla niego, odpowiedział po prostu: „Niezależnie od krzywd, jakie mi wyrządzicie, będę nieporuszony i nie podejmę ata­ku" (Rozm. 12.13.3).

Pożądliwość w dziedzinie płciowości ma znaczny związek z najpoważniejszymi spośród ośmiu wad -próżnością i pychą. Pożądliwość nie może współistnieć z pychą i w istocie dumne marzenia o kapłaństwie i o dobrej opinii u innych mogą ukrócić myśli nieczyste. Jest to jednak produkt uboczny, chociaż bowiem py­cha jest ciężarem łatwiejszym do uniesienia, trudniej ją wykorzenić.

Duma stanowi o wiele bardziej niezauważalne i zło­żone niebezpieczeństwo dla tego, kto czyni postępy w opanowaniu pożądliwości. Zawierzenie wyłącznie ascezie bez uznania potrzeby łaski może zniweczyć dotychczasowe postępy. Arogancja tych, którzy nie doświadczyli pożądliwości, i osądzanie innych, którzy padli jej ofiarą, może w efekcie sprowadzić dumnych na kolana, jak w historii o starym mnichu, który zwymyślał brata, kiedy ten w pokorze przyznał się do walki z pożądliwością. Koniec starca był gorszy niż młodego mnicha (Rozm. 2.13.4-12). Równie upoko­rzony, chociaż w inny sposób, był abba Paweł, którego doprowadzona do przesady asceza i patologiczny strach przed kobietami doprowadziły do załamania i, o ironio, musiał się powierzyć opiece mniszek (Rozm. 7.26.2-4). Nawet wielki Pafnucy sądził, że jest wolny od pożądliwości do momentu, kiedy zaczęły go męczyć „poruszenia cielesne", mimo ścisłej dyscypliny i zwy­cięstw wobec pospolitych form pokus (Rozm. 15.10).

Za: Columba Stewart OSB, Kasjan Mnich, Kraków - Tyniec 2004, [źródła monastyczne t. 34, (opracowania, t. 6), przekład Teresa Lubowiecka

piątek, 2 maja 2014

Potęga pożądania


Kasjan ostrzega w Regułach, że „dzika wojna" (immane bellum) przeciw „duchowi rozpusty" jest bar­dziej przewlekła niż inne zmagania ascetyczne i rzad­ko w pełni zwycięska, trwa nadal nawet wtedy, kiedy inne wady zostaną pokonane (Reguły 6.1). Nawet u małżonków „ogień" pożądania może wyjść poza na­turalną skłonność, i jeżeli nie jest pod ścisłą kontrolą, doprowadza „zazwyczaj" do cudzołóstwa. Dla mni­chów pamięć o dawnych doświadczeniach w sferze płciowości czy pokusach stanowi przeszkodę w „kon­templowaniu czystości". Zatwardziałość grzechów lub współczucie dla innych grzeszników może w krótkim czasie doprowadzić do zgubnego upodobania, do ma­rzenia, a ostatecznie do „brudnej i bolesnej konklu­zji", przez co Kasjan zapewne rozumie masturbację (Rozm. 20.9.5). Ktoś, kto decyduje się stać nad dołem kloacznym (cloaca) lub miesza jego nieczystości, prze­strzega Kasjan, naraża się na uduszenie odorem (Rozm. 20.10).

Kasjan cytuje wszystkie teksty św. Pawła dotyczą­ce dziedziny płciowości, zwłaszcza kiedy definiuje to, o czym mówi. Wylicza trzy różne fornication - sto­suje późne słowo łacińskie wywodzące się nie, jak można by sądzić, od fornax - „piec", ale od fornix -„łuk", „sklepienie", często używane na określenie „piwnicy", a także podziemnych domów publicznych. Słowo fornicatio sugeruje niedozwolone stosunki sek­sualne (tzn. pozamałżeńskie), a więc określa każdy stosunek seksualny mnicha. Do trzech rodzajów nie­czystości (fornicatio) według Kasjana należą: stosunki płciowe (conmixtio sexus utriusque), masturbacja i noc­ne polucje, eufemistycznie określane jako „[cudzołós­two] bez dotykania kobiety", które także nazywa „nieczystością" (inmunditia, zob. Kol 3,5) i cudzoło­żeniem w sercu i umyśle (Mt 5,28).

Ćwiczenia ascetyczne, takie jak picie mniejszej ilo­ści wody, mogą doprowadzić do harmonii „prawa cia­ła" z „prawem duszy" przez połączenie przeciwieństw - „zapalenie zimnego ognia" jak w krzaku gorejącym lub podpalanie „mokrego ogniska" jak w piecu babi­lońskim (Rozm. 12.11.5). Ale tylko Bóg może tak ostudzić ogień pożądania, który uważano za „natural­ny i nie do ugaszenia", że nie wywołuje już więcej na­wet „prostych poruszeń" cielesnych (Rozm. 12.12.3). Prawo łaski zastępuje prawo, kiedy ogień Bożej miło­ści wypala ciernie pożądania i jeden płomień pożera drugi.


Za: Columba Stewart OSB, Kasjan Mnich, Kraków - Tyniec 2004, [źródła monastyczne t. 34, (opracowania, t. 6), przekład Teresa Lubowiecka

piątek, 7 lutego 2014

Włosiennice naszych ojców



Filozofia nie sądzi, aby źle użyła swoich środków, oddając rozumowi naczelne władztwo duszy i moc dzierżenia żądz na wodzy. I ci, którzy twierdzą, jako nie masz między nimi gwałtowniejszych niż te, które rodzi miłość, przytaczają na poparcie swego mniemania okoliczność, iż owe tkwią i w duszy, i w ciele. Opanowują całego człowieka do tego stopnia, iż zdrowie nawet od tego zawisło i że medycyna jest niekiedy zmuszona służyć im za rajfurkę. Ale na odwrót, można by też powiedzieć, iż przymieszka cielesna przynosi tu ulgę i osłabienie; takie pragnienia bowiem podległe są sytości i zdolne do materialnych lekarstw.

Wielu, chcąc oswobodzić duszę od nieustannych niepokojów, jakie im przynosiła ta pożądliwość, posłużyli się cięciem i zgoła usunięciem części podległych tym wzruszeniom i pożądaniom. Inni porazili ze wszystkim siłę ich i żarkość przez częste stosowanie rzeczy zimnych, jako śniegu i octu. Włosiennice naszych ojców służyły do tego celu; jest to materia utkana z końskiego włosia, z której w dawniejszych czasach jedni czynili koszule, drudzy przepaski ku utrapieniu swych lędźwi. Pewien książę powiadał mi niedawno, iż za jego młodości w dzień uroczystego święta na dworze Franciszka pierwszego, gdzie wszystko stroiło się z wielkim przepychem, przyszła mu ochota ubrać się we włosiennicę (która jeszcze znajduje się u niego) po nieboszczyku ojcu; ale mimo całej nabożności nie mógł wytrzymać ani nawet do nocy i długo stąd był chory. Dodał, iż nie sądzi, by mogła istnieć tak paląca jurność młodzieńca, której by nie umiarkowało użycie tego lekarstwa. Nie znał jej snać* wszelako ów książę w najbardziej piekącym stopniu; doświadczenie przekonywa nas, iż takowe pobudzenia utrzymują się bardzo często pod szorstką i plugawą odzieżą i że włosiennice głaskają często pod włos przyrodę tych, którzy je noszą.

Ksenokrates postępował jeszcze ostrzej; gdy uczniowie, chcący doświadczyć jego wstrzemięźliwości, wpuścili mu do łóżka Lais, piękną i sławną kurtyzanę, całkowicie nagą, przybraną jeno w powaby i nieodparte czary; ów czując, iż na przekór jego rozprawom i regułom niesforne ciało zaczyna się w nim buntować, dał sobie spalić członki skłonne użyczyć ucha takowej rebelii. Namiętności, które tkwią całkowicie w duszy, jako ambicja, chciwość i inne, dają o wiele więcej do czynienia rozumowi: tu może on szukać pomocy jeno we własnych środkach; ani też owe chuci nie są zdolne do sytości, ba, zgoła zaostrzają się i rosną przez nasycenie.

Sam jeden przykład Juliusza Cezara starczy, aby okazać nierówność tych żądz; nie było bowiem człowieka bardziej oddanego uciechom miłosnym. Pilne staranie, jakie miał o swojej osobie jest tego świadectwem; ba, aż do posługiwania się najbardziej lubieżnymi środkami, jakie było podówczas w użyciu, jako wyskubywania włosów z całego ciała i maszczenia najrzadszymi pachnidłami. Już z natury był to piękny mężczyzna, biały, o pięknej i smukłej postaci, pełnej twarzy, z okiem ciemnym i żywym, jeśli mamy dać wiarę Swetoniuszowi; posągi jego bowiem, które przechowały się w Rzymie, nie całkiem zgadzają się z tym obrazem. Poza żonami, które odmieniał cztery razy, poza miłostką swych lat dziecinnych z królem bityńskim Nikodemem, posiadł on dziewictwo owej przesławnej królowej Egiptu, Kleopatry, czego świadectwem urodzenie małego Cezarionka; takoż miał sprawę z Eunoe, królową Mauretanii, w Rzymie zaś z Postumią, żoną Serwiusza Sulpicjusza; z Lolią Gabiniuszową; z Tertullą Krassusową; ba, z Mucją nawet, małżonką wielkiego Pompejusza, co było przyczyną, powiadają historycy rzymscy, iż mąż ją odtrącił (o czym Plutarch wyznaje, iż nie wiedział). Toż Kurionowie, ojciec i syn, zarzucali później Pompejuszowi, gdy zaślubił córkę Cezara, iż zgodził cię zostać zięciem człowieka, który go uczynił rogalem i którego on sam zwykł nazywać Aegistus. Prócz całej tej mnogości, miał jeszcze za kochankę Serwilię, siostrę Katona i matkę Marka Brutusa, skąd powszechnie przypuszczają, iż pochodziło owo wielkie przywiązanie do Brutusa: czas jego urodzenia pozwala bowiem przypuszczać, iż wyszedł z lędźwi Cezara. Mam tedy rację, jak mi się zdaje, uważać go za człowieka przyrody bardzo gorącej i wysoce oddanego tej rozpuście. Wszelako skoro owa druga namiętność, ambicja, którą również w znacznym stopniu był ukąszony, wystąpiła w szranki o pierwszeństwo, natychmiast pierwsza musiała ustąpić placu.

Kiedy w tej materii przywodzę sobie na pamięć Mehameda, owego, który ujarzmił Konstantynopol i dokonał ostatecznej zagłady greckiego imienia, nie wiem, czy w kim owe dwie namiętności były podobnie zrównoważone, jak w owym po równi niestrudzonym k…wiarzu i wojowniku: ale ilekroć w jego życiu stają one do współzawodnictwa, zawżdy żarkość wojenna pokonywa żarkość miłosną. Ta ostatnia (mimo iż było to poza jej przyrodzoną porą), odzyskała wszechmocną władzę nad nim dopiero wówczas, gdy znalazł się w późnej starości niezdolnej do znoszenia trudów wojennych.

Godne uwagi jest to, co podają jako odwrotny przykład o Władysławie, królu Neapolu. Ów, będąc dobrym wodzem, dzielnym i ambitnym, jako główny cel ambicji zakładał nasycenie rozkoszy i ucieszenie się jakowąś rzadką pięknością. Śmierć jego była zgodna z życiem: przycisnąwszy w dobrze poprowadzonym oblężeniu Florencję tak skutecznie, iż mieszkańcy bliscy byli zdać się na łaskę, ustąpił im zwycięstwa, byle mu w zamian wydali jedną dziewczynę, o której wybornej piękności słyszał był z opowiadań. Trzebaż im było przyzwolić i poszczególną krzywdą ocalić powszechną klęskę. Była ta panna córką sławnego lekarza swego czasu. Ów, znalazłszy się w tak szpetnej konieczności, uciekł się do wysokiej zaiste rezolucji. Gdy kto żył stroił jego córkę i obwieszał klejnotami i ozdobami, które by ją mogły umilić świeżemu kochankowi, on również dał jej chusteczkę, wyborną zapachem i robotą, iżby jej służyła w owym pierwszym zbliżeniu: sprzęt, z którym w tych stronach kobiety nigdy się nie rozstają. Owa chusteczka, zatruta wedle wysokiego kunsztu jego sztuki, zetknąwszy się z owymi rozgrzanymi ciałami i otwartymi porami, napoiła je trucizną tak szybko, iż oboje, odmieniwszy nagle pot gorący na zimny, wyzionęli ducha we wspólnym uścisku.


*snać a snadź — widocznie, prawdopodobnie.
Montaigne, Próby
tłumaczenie: Boy Żeleński

czwartek, 24 stycznia 2013

Co pcha człowieka do grzechu?


Ardżuna mówi:

36. Lecz powiedz mi, o Warsznejo, co pcha człowieka, jakby wbrew niemu samemu, do grzechu, jakby go doń zmuszała jakaś siła fatalna, wbrew jego woli własnej.

Błogosławiony rzecze Pan:

37. Żądza Ardżuno i gniew, z Radżasu - namiętności zrodzone; wiedz, iż jest to wróg nasz na ziemi największy, co wszystko kala i wszystko pożera.

38. Jak ogień dymem, a lustro jest kurzem przyćmione, jak płód macierzystego łona okryty otoczką, tak świat ten cały przez gniew jest przyćmiony i żądzę.

39. Zaiste wszelką mądrość, o synu Kunti, przysłania ten mędrca wróg nieustanny - pożądanie, jak płomień nigdy nie syte.

40. Mówią iż zmysły, umysł i intelekt są jego mieszkaniem, poprzez nie przysłania ono mądrość i paczy widzenie człowieka.

41. więc najpierw zmysły opanuj, o najlepszy z Bharatów, a potem zniwecz tego twórcę grzechu, wroga wszelkiej mądrości i wiedzy.

42. Mówią, iż zmysły są silne, lecz myśl jest od zmysłów silniejsza, a od myśli Rozum rozpoznający; lecz i ponad Rozum wyższy jest - ON.

43. Więc poznawszy TO co ponad czysty Rozum jest wyższe, w Duchu skupiony, Duchem całą swą kieruj naturą, zniwecz, o mocno orężny, tego wroga, tak trudne do przezwyciężenia pożądanie. 

Bhagawadgita

sobota, 12 stycznia 2013

Luang Por Liem - O pożądaniu



"Wejrzałem we wszystkie mentalne stany, jakie powstały w moim umyśle, i odkryłem, że czasami kochałem pewną osobę by zaraz potem doświadczać wobec niej awersji. Młodzi, mężczyzna i kobieta mogą rzeczywiście wprawiać się wzajemnie w pomieszanie, ale tak naprawdę, to właśnie lubimy. Można dojść do punktu, że nie ma kobiety, która by nie była piękna. Wszystkie one są zbyt piękne. Patrzenie na mężczyzn nie powoduje takiej atrakcji, nie porywa serca jak to się dzieje gdy patrzymy na kobietę. Coś prawdziwie opanowuje nasze umysły. Jeżeli patrzymy na to z neutralnej i oderwanej perspektywy, nie powinno być takiego efektu. Ale ta atrakcja z pewnością się wydarza, zwłaszcza jeżeli nie kultywujemy praktyki.

Jeżeli chodzi o mnie, nie widziałem, jak mam żyć jako mnich z tego typu myślami. Martwiłem się moimi uczuciami, czym bardziej studiowałem Dhammę-Vianayę, tym bardziej zaczynałem dostrzegać własne uchybienia. Za każdym razem, gdy studiowałem życie i zachowanie się Buddy i jego szlachetnych uczniów, czułem się coraz bardziej beznadziejnym przypadkiem. Rozważałem przykład z czterema rodzajami lotosów i myślałem, że mój z pewnością musi należeć do grupy całkowicie pogrążonych w brudzie i błocie. Czułem, że jestem w stanie wielkiego zagrożenia, ale nawet gdyby udało mi się wydostać z takiej sytuacji, zastanawiałem się czy będę w stanie kiedykolwiek zakwitnąć. Czy raczej nie opadnę stając się pokarmem dla ryb i żółwi? Czułem się niepewnie.

Nie mniej, jedną rzeczą której się trzymałem, była wiara. Kiedy wspominałem życie Buddy, powstawała chęć podjęcia wysiłku praktyki. Chciałem się trenować, spróbować i samemu poznać rzeczy jakimi są, chociaż byłem świadomy, że moja postawa i cały sposób myślenia były esencjonalnie ciągle jeszcze takie jak u osoby świeckiej. Kiedykolwiek powstawały u mnie nimitty, były scenami ze świeckiego życia, a nie wizjami mnicha. I tak, tego roku czułem się zmotywowany, ale z pewnością mój umysł nie był wolny od skalań. Faktycznie nie było to złe, gdyż musiałem wykazać się jakimś specjalnym poświęceniem i rezolutnością w moich wysiłkach, ażeby pokonać przeszkody i wyzwania postawione mi przez zmysłowe pragnienia.

Z pewnością jest naturalnym dla kogoś w tym wieku, by doświadczał pragnienia zmysłowych przyjemności. I to normalne, że pojawiają się w umyśle wszystkie te fantazje i marzenia na jawie. Oczywiście, są to myśli kogoś myślącego dokładnie tak jak ludzie żyjący w świecie. Są to myśli lubienia i nielubienia. Byli ludzie, którzy nawet próbowali mnie nakłonić bym złożył szaty ...".

niedziela, 11 listopada 2012

Pożądanie seksualne i jego wstrzymanie. Celibat, seks i Dhamma

Ajahn Maha Bua


Bardzo ważnym jest rozważenie natury ciała. Większość z naszych pragnień jest z nim wiązana. Rozglądając się wokół nas, możemy zobaczyć świat pochwycony przez seksualne pragnienie i ekscytację adorowania tej ludzkiej formy. Jako medytujący, musimy się zmierzyć z wyzwaniami postawionymi nam przez naszą własną seksualność, wypływającymi z głęboko zakorzenionego pragnienia zmysłowej gratyfikacji. Podczas medytacji, te skalanie jest najbardziej znaczącą przeszkodą dla naszego progresu. Czym bardziej zagłębiamy się w kontemplację ciała, tym bardziej staje się to oczywiste. Żadna inna forma kilesa nie pociąga tak umysłu, ani nie oddziałuje z większą siłą na umysł niż skalanie zmysłowego pragnienia. Skoro to pragnienie jest zakorzenione w ludzkim ciele, rozpoznanie jego prawdziwej natury stopniowo rozluźnia siłę z jaką umysł uchwycił się ciała.

Kontemplacja ciała jest najlepszym antidotum na seksualną atrakcyjność. Krok za krokiem, mądrość demaskuje rzeczywistą naturę ciała, odcinając i niszcząc głęboko zakorzenione przywiązania. Rezultatem tego jest coraz bardziej swobodny i otwarty stan umysłu. By w pełni zrozumieć znaczenie tego, medytujący muszą doświadczyć tych rezultatów sami dla siebie. Objaśnianie i próba ich opisania zachodziłoby w sprzeczność, gdyż wiodłoby to tylko do bezowocnych spekulacji. Te rezultaty powstają wyłącznie w obrębie umysłu medytującego i są unikalne zależnie od charakteru osoby i jej temperamentu. Po prostu, zogniskujcie całą waszą uwagę na praktyce i niech rezultaty tego wysiłku pojawią się same. Gdy tak się stanie, będziecie wiedzieć o nich z niezaprzeczalną jasnością. To naturalna zasada.

Kiedy kontemplacja ciała osiąga stopień gdzie powód i rezultat stają się w pełni zintegrowane z mądrością, człowiek staje się całkowicie pochłonięty przez te dociekania zarówno w dzień jak i w nocy. To prawdziwie nadzwyczajne. Mądrość przemieszcza się po ciele z taką szybkością i zwinnością, i wykazuje taki spryt w swych technikach kontemplacyjnych, że wydaje się wirować nieprzerwanie wewnątrz i na zewnątrz i dookoła każdej części, każdego aspektu ciała, zanurzając się w każde miejsce i zakątek by odkryć prawdę. Na tym etapie praktyki, mądrość zaczyna działać automatycznie, stając się prawdziwie nawykową w manifestowaniu siebie. Ponieważ jest tak szybka i zdecydowana, może podążyć za każdym rodzajem, nawet najsubtelniejszego kilesa obezwładniając nawet najbardziej dominujące z nich. Mądrość na tym poziomie jest niezwykle śmiała i odważna. Jest jak górski potok spływający wąskim kanionem: nic nie może powstrzymać jej kursu. Mądrość wychodzi naprzeciw każdemu wyzwaniu postawionemu przez pragnienie czy lgnięcie wynikłe ze skalań. Ponieważ jej przeciwnik jest tak uciążliwy, bitwa mądrości z seksualnym pragnieniem przypomina w pełni wojnę. Z tego powodu, tylko odważna i bezkompromisowa strategia może mieć powodzenie. Jest tylko jeden odpowiedni kierunek działania – zmaganie się ze wszystkich sił; i medytujący będzie to wiedział instynktownie.

Kiedy mądrość zaczyna opanowywać ciało, będzie stale modyfikować techniki dociekania, tak by nie paść ofiarą sztuczek kiles. Wraz z tym jak osiągana jest coraz większa zręczność, nadchodzi czas gdy wszelkie przywiązanie do własnego ciała i do innych ciał, znika. Tak naprawdę, przywiązanie wciąż pozostaje; a tylko schodzi do ukrycia. Nie zostało jeszcze totalnie wyeliminowane, ale aktualnie jest niewidzialne, z uwagi na moc praktyki asubha. Zatem nie bądź zadowolony. Trwaj uzbrajając swój arsenał – uważność, mądrość i pilność – by stawić czoła wyzwaniu. Umieść mentalnie całą cielesną masę części przed sobą i zogniskuj na niej uwagę. To twoje ciało. Cóż się z nim stanie? Teraz mądrość jest tak szybka i zdecydowana, że bez chwili zwłoki, ciało rozpada się i dezintegruje przed twoimi oczami. Każdego razu, gdy ustawiasz przed sobą ciało, niezależnie czy twoje czy obce, mądrość natychmiast rozłoży je na części i zniszczy. Wraz z treningiem, to działanie staje się nawykowym.

W końcu, kiedy mądrość osiągnęła maksimum skuteczności w penetrowaniu odpychającej natury ciała, musisz umieścić całą budzącą zdegustowanie masę mięsa i krwi i kości przed sobą i spytać się siebie: „Skąd emanuje te uczucie obrzydzenia? Jakie jest rzeczywiste źródło tego odpychającego uczucia?” Skoncentruj się na odpychającym widoku przed sobą i zobacz co się stanie. Zbliżasz się teraz do prawdy o ciele. Na tym kluczowym etapie kontemplacji asubha, nie możesz zezwolić mądrości na niszczenie ciała i jego rozkładanie. Zogniskuj się na odpychającym widoku wyraźnie w twoim umyśle i obserwuj bacznie by odkryć jakiekolwiek poruszenie w odpychającym uczuciu. Pojawiło się to odpychające uczucie: Skąd się wzięło? Skąd przychodzi? Kto czy co zakłada, że to mięso, krew i kości są obrzydliwe? Są takie jakie są, istnieją w swym naturalnym stanie. Kto wyczarowuje uczucie obrzydzenia na ich widok? Zogniskuj na tym uwagę. Gdzie ta odpychająca natura odchodzi? Gdzie się przemieszcza, bądź przygotowany podążać za jej śladem.

Decydująca faza kontemplacji ciała zostaje tu osiągnięta. To punkt gdzie korzeń seksualnego pragnienia zostaje wyrwany raz na zawsze. Gdy ogniskujesz uwagę wyłącznie na odpychającym aspekcie wywołanym przez kontemplację asubha, twoje obrzydzenie tym obrazem będzie z wolna, stopniowo się zmniejszać, aż zniknie w umyśle, powracając do swego źródła powstania. To decydujący moment w praktyce kontemplacji ciała, moment w którym ostateczny werdykt jest osiągany o relacji pomiędzy kilesa seksualnego pragnienia i jego głównym obiektem, fizycznym ciałem. Kiedy wiedząca obecność umysłu w pełni zaabsorbuje ten odpychający aspekt, internalizując uczucie obrzydzenia, nagle pojawia się głęboka realizacja: Umysł sam z siebie wytwarza uczucie obrzydzenia, umysł sam z siebie wytwarza uczucie atrakcyjności; sam umysł tworzy brzydotę i umysł tworzy piękno. Te cechy w rzeczywistości nie istnieją w zewnętrznym fizycznym świecie. Umysł zaledwie rzutuje te atrybuty na obiekty które postrzega i dalej zwodzi się wierzeniem, że są one piękne czy brzydkie. Prawda jet taka, że umysł maluje wyszukane obrazy cały czas – obrazy siebie samego i obrazy zewnętrznego świata. I wtedy wpada w swą własną mentalną imaginację, wierząc że jest rzeczywista.

W tym punkcie medytujący rozumie prawdę z absolutną pewnością: Umysł sam z siebie generuje odpychanie i atrakcyjność. Uprzednie zogniskowanie dociekań – zestaw mięsa, ciała i kości – nie ma w sobie jakiejkolwiek inherentnej obrzydliwości. Esencjonalnie, ludzkie ciało nie jest ani obrzydliwe ani budzące przyjemność. To umysł wyczarowuje te uczucia i dalej projektuje je na przejawiające się przed nami wizerunki. Gdy raz mądrość spenetruje to złudzenie z absolutną jasnością, umysł natychmiast uwalnia się od wszystkich zewnętrznych percepcji piękna i brzydoty i zwraca swą koncentrację na źródło tych pojęć. Sam umysł jest winowajcą i ofiarą tych złudzeń; zwodzicielem i zwodzonym. Tylko umysł, i nic innego, maluje obrazy piękna i brzydoty. I tak, wizerunki asubha na których medytujący ogniskował swą uwagę, jak na zewnętrzne obiekty, są absorbowane przez umysł gdzie łączą się z obrzydzeniem stworzonym przez umysł. Obydwie te rzeczy, faktycznie są tym samym. Kiedy ta realizacja ma miejsce, umysł puszcza zewnętrzne wizerunki, puszcza zewnętrzne formy i czyniąc tak puszcza atrakcję seksualną.

Seksualna atrakcja jest zakorzeniona w percepcjach ludzkiego ciała. Kiedy ukazuje się rzeczywiste splamienie tych percepcji, to całkowicie podważa ich ważność; i nasze przywiązanie znika samo z siebie. Kalający wpływ seksualnej atrakcji – ciemiężący umysł od niepamiętnych czasów, zwabiający umysł by pochwycił się narodzin – i tak doświadczał też śmierci - stale przez eony; to usidlające pragnienie jest teraz bezsilne. Umysł przeszedł ponad jego wpływem. Jest teraz wolny.

***
Mnisi, nauczę was ekspozycji Dhammy o połączeniu i oderwaniu. A co jest tą ekspozycją Dhammy o zjednoczeniu i oderwaniu?

Mnisi, kobieta skierowuje uwagę wewnętrznie na jej kobiece cechy, jej kobiece części, jej kobiecy wizerunek, jej kobiecy aspekt, jej kobiece pragnienie i jej kobiecy głos, jej kobiece ozdoby. Staje się nimi podekscytowana, rozmiłowuje się w nich. Podekscytowana przez nie, rozmiłowana w nich, skierowuje uwagę zewnętrznie na cechy [mężczyzny], jego męskie części, jego męski wizerunek, jego męski aspekt, jego męskie pragnienie i jego męski głos, jego męskie ozdoby. Staje się nimi podekscytowana, rozmiłowuje się w nich. Podekscytowana przez nie, rozmiłowana w nich, pożąda zewnętrznego połączenia, jak również pożąda przyjemności i radości które powstają z takiego połączenia. Istoty które rozmiłowują się w ich kobiecości wchodzą w połączenie z mężczyzną. To w ten sposób ta kobieta nie przekracza swej kobiecości.

Mnisi, mężczyzna skierowuje uwagę wewnętrznie na jego męskie cechy, jego męskie części, jego męski wizerunek, jego męski aspekt, jego męskie pragnienie i jego męski głos, jego męskie ozdoby. Staje się nimi podekscytowany, rozmiłowuje się w nich. Podekscytowany przez nie, rozmiłowany w nich, skierowuje uwagę zewnętrznie na cechy [kobiety], jej kobiece części, jej kobiecy wizerunek, jej kobiecy aspekt, jej kobiece pragnienie i jej kobiecy głos, jej kobiece ozdoby. Staje się nimi podekscytowany, rozmiłowuje się w nich. Podekscytowany przez nie, rozmiłowany w nich, pożąda zewnętrznego połączenia, jak również pożąda przyjemności i radości które powstają z takiego połączenia. Istoty które rozmiłowują się w ich męskości wchodzą w połączenie z kobietą. To w ten sposób ten mężczyzna nie przekracza swej męskości.

Oto jak dochodzi do połączenia. A jak dochodzi do oderwania?

Mnisi, kobieta nie skierowuje uwagi wewnętrznie na jej kobiece cechy, jej kobiece części, jej kobiecy wizerunek, jej kobiecy aspekt, jej kobiece pragnienie i jej kobiecy głos, jej kobiece ozdoby. Nie staje się nimi podekscytowana, nie rozmiłowuje się w nich. Nie podekscytowana przez nie, nie rozmiłowana w nich, nie skierowuje uwagi zewnętrznie na cechy [mężczyzny], jego męskie części, jego męski wizerunek, jego męski aspekt, jego męskie pragnienie i jego męski głos, jego męskie ozdoby. Nie staje się nimi podekscytowana, nie rozmiłowuje się w nich. Nie podekscytowana przez nie, nie rozmiłowana w nich, nie pożąda zewnętrznego połączenia , ani też nie pożąda przyjemności i radości które powstają z takiego połączenia. Istoty które nie rozmiłowują się w ich kobiecości stają się oderwane od mężczyzny. To w ten sposób ta kobieta przekracza swą kobiecość.

Mnisi, mężczyzna skierowuje uwagę wewnętrznie na jego męskie cechy, jego męskie części, jego męski wizerunek, jego męski aspekt, jego męskie pragnienie i jego męski głos, jego męskie ozdoby. Nie staje się nimi podekscytowany, nie rozmiłowuje się w nich. Nie podekscytowany przez nie, nie rozmiłowany w nich, nie skierowuje uwagi zewnętrznie na cechy [kobiety], jej kobiece części, jej kobiecy wizerunek, jej kobiecy aspekt, jej kobiece pragnienie i jej kobiecy głos, jej kobiece ozdoby. Nie staje się nimi podekscytowany, nie rozmiłowuje się w nich. Nie podekscytowany przez nie, nie rozmiłowany w nich, nie pożąda zewnętrznego połączenia, jak również nie pożąda przyjemności i radości które powstają z takiego połączenia. Istoty które nie rozmiłowują się w ich męskości stają się oderwane od kobiety. To w ten sposób ten mężczyzna przekracza swą męskość.

Oto jak dochodzi do oderwania.

To, mnisi, jest rozprawa Dhammy o połączeniu i oderwaniu.
AN VII, 51

***
Przy pewnej okazji Zrealizowany mieszkał w Savatthi w Gaju Jeta w Parku Anathapindiki. Przy tej okazji matka i syn, będąc odpowiednio mniszką i mnichem, rozpoczęli sezon deszczowy w Savatthi. Często chcieli się widzieć, matka często chciała widzieć swego syna, a syn swoją matkę. Ponieważ często widywali jeden drugiego, uformowała się więź, z powodu uformowania więzi, powstała intymność, z uwagi na tą intymności, pożądanie znalazło drogę. Z umysłami pochwyconymi przez pożądanie, bez rezygnacji z treningu i zdeklarowania swojej słabości, zaangażowali się w stosunek seksualny. Wtedy liczni mnisi podeszli do Zrealizowanego i zdali mu sprawę z tego co się stało.

Mnisi, czy ten głupi człowiek myśli: 'Matka nie zakocha się w synu, czy syn w matce?' Mnisi, nie widzę żadnej innej formy, tak prowokującej pożądanie, zmysłowej, oszałamiającej, zniewalającej, wywołującej miłość i tak wielkiej przeszkody w osiągnięciu najwyższego bezpieczeństwa od niewoli, jak materialna forma kobiety. Istoty pożądające tej formy – głodne i przywiązane do niej, rozkochane i ślepo nią zaabsorbowane – smucą się przez długi czas pod kontrolą kobiecej formy.

Nie widzę żadnego innego dźwięku, tak prowokującego pożądanie, zmysłowego, oszałamiającego, zniewalającego, wywołującego miłość i tak wielkiej przeszkody w osiągnięciu najwyższego bezpieczeństwa od niewoli, jak dźwięk kobiety. Istoty pożądające tego dźwięku – głodne i przywiązane do niego, rozkochane i ślepo nim zaabsorbowane – smucą się przez długi czas pod kontrolą kobiecego dźwięku.

Nie widzę żadnego innego zapachu, tak prowokującego pożądanie, zmysłowego, oszałamiającego, zniewalającego, wywołującego miłość i tak wielkiej przeszkody w osiągnięciu najwyższego bezpieczeństwa od niewoli, jak zapach kobiety. Istoty pożądające tego zapachu – głodne i przywiązane do niego, rozkochane i ślepo nim zaabsorbowane – smucą się przez długi czas pod kontrolą kobiecego zapachu.

Nie widzę żadnego innego smaku, tak prowokującego pożądanie, zmysłowego, oszałamiającego, zniewalającego, wywołującego miłość i tak wielkiej przeszkody w osiągnięciu najwyższego bezpieczeństwa od niewoli, jak smak kobiety. Istoty pożądające tego smaku – głodne i przywiązane do niego, rozkochane i ślepo nim zaabsorbowane – smucą się przez długi czas pod kontrolą kobiecego smaku.

Nie widzę żadnego innego dotyku, tak prowokującego pożądanie, zmysłowego, oszałamiającego, zniewalającego, wywołującego miłość i tak wielkiej przeszkody w osiągnięciu najwyższego bezpieczeństwa od niewoli, jak dotyk kobiety. Istoty pożądające tego dotyku – głodne i przywiązane do niego, rozkochane i ślepo nim zaabsorbowane – smucą się przez długi czas pod kontrolą kobiecego dotyku.

Mnisi, gdy chodzi, kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny; gdy stoi, kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny; gdy siedzi, kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny; gdy leży, kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny; gdy się śmieje, kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny; gdy spuchnięta, wtedy również kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny. Nawet gdy martwa kobieta wprawia w obsesję umysł mężczyzny. Jeżeli, mnisi można by słusznie powiedzieć o czymkolwiek: „Totalna pułapka Mary”, to dokładnie o kobiecie można by to powiedzieć.

Można by rozmawiać z wrogim mordercą,
można by rozmawiać ze złym duchem,
można by nawet podejść do żmii
której ukąszenie oznacza pewną śmierć;
ale z kobietą sam na sam,
nigdy nie powinno się rozmawiać.

Wiążą one tego kogo umysł jest pomieszany
spojrzeniem i uśmiechem,
ich ubraniem w nieładzie,
i łagodną mową.
Nie jest bezpiecznie zbliżyć się do takiej osoby
choćby była spuchnięta i martwa.

Te pięć obiektów zmysłowej przyjemności
widziane są w kobiecym ciele:
materialne formy, dźwięki, i zapachy
i również rozkoszne dotyki.

Ci co unoszeni przez powódź zmysłowości,
którzy w pełni nie rozumieją zmysłowych przyjemności
są pogrążeni głęboko w samsarze, czasie,
destynacji, i kolejnych egzystencjach.

Ale ci, którzy w pełni rozumieją zmysłowe przyjemności,
żyją bez gorączki z żadnej strony.
Osiągnąwszy wyczerpanie skaz,
podczas gdy w świecie, wyszli poza.

 AN V, 55

sobota, 27 października 2012

Seneka o kamatanha

 
Jakiż wróg przysporzył komuś tyle złego, ile niektórym ludziom wyrządzają własne chuci? Ich brak panowania nad sobą tudzież szaloną rozwiązłość możesz wybaczyć już z tego jednego powodu, iż znoszą to, co wszak sami spowodowali. I całkiem słusznie dręczy ich ten szał. Żądza bowiem, która wyszła poza naturalne granice, musi nieuniknienie przybrać olbrzymie rozmiary. Natura ma bowiem
swój kres, natomiast czcze i zrodzone z chuci zapędy nie znają żadnych ograniczeń. Miarą rzeczy potrzebnych jest pożytek, lecz czym odmierzysz rzeczy nie- potrzebne? Wielu tedy zatapia się w rozkoszach, a gdy przemienia je w przyzwyczajenia, nie mogą się bez nich obejść. Zasługują oni na najwyższe politowanie, ponieważ doszli do tego, że to, co było im niegdyś zbyteczne, stało się teraz potrzebne. Nie korzystają więc z rozkoszy, lecz jej służą i miłują swoje przywary, co spośród wszystkich przywar jest przecież najgorszą. Owóż nieszczęście dopełnia się wtedy, gdy ohyda nie
tylko bawi, lecz także się podoba; i nie ma możności zastosowania lekarstwa tam, gdzie to, co było występkiem, staje się obyczajem.

Listy moralne do Lucyliusza

Tłumaczenie: Wiktor Kornatowski