Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz z Nyssy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz z Nyssy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

Ludzie, dlaczego błądzicie w życiu? Dlaczego kochacie marność …?


Skoro więc wśród bytów rozróżniamy to, co naprawdę jest, oraz marność, trzeba poznać, czym jest marność, byśmy przez przeciwstawienie poznali naturę prawdziwych bytów. Tak czynią wszyscy święci, sprowadzając na dobrą drogę tych, którzy zeszli na manowce i pobłądzili, i zeszli z prawidłowej drogi, i wołają ich z daleka: uciekaj z drogi, po której idziesz, bo jest ona pełna złodziei, zbójów i zabójców; aby podróżnik, poznawszy niebezpieczeństwa, oddalił się z drogi zagłady, bo oddalenie od niej oznacza kroczenie drogą zbawienia. Tak samo wielki Eklezjastes woła z wysoka do ludzkiej natury, która, jak mówi prorok, błąka się po bezdrożach, a nie idzie drogą, jakby mówił: ludzie, dlaczego błądzicie w życiu? Dlaczego kochacie marność i miłujecie to, co nie istnieje, i przywiązujecie się do tego, co nie jest substancją? Inna jest droga prosta i zbawienna. Ją ukochajcie, dzięki miłości idźcie drogą, której na imię prawda, życie, światło, niezniszczalność i inne. Natomiast ta droga, którą teraz kroczycie, jest godna nienawiści i odrzucenia, bo jest mroczna i zakryta ciemnością, prowadzi ku urwiskom i przepaściom, do miejsc zamieszkałych przez dzikie bestie i do zasadzek zbójców.


(Z pominięciem przypisów)

Za: Grzegorz z Nyssy, Homilie do Eklezjastesa, wstęp, tłumaczenie, przypisy: Marta Przyszychowska, seria: Źródła Myśli Teologicznej 51, Wydawnictwo WAM, Kraków 2009 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Czym jest zatem ze swej natury umysł


Czym jest zatem ze swej natury umysł, który dzieli się na sprawności zmysłowe i za ich pomocą odpowiednio otrzymuje poznanie rzeczywistości? Sądzę, że nikt rozumny nie wątpi, iż jest on czymś innym od zmysłów. Gdyby bowiem był tym samym co zmysły, z pewnością wykazywałby po­dobieństwo z działaniami zmysłów, ale że jest niezłożony, nie można znaleźć w nim różnorodności. Zmysły są złożone i czym innym jest dotyk, czym innym powonienie i tak samo pozostałe są oddzielne i niezmieszane ze sobą nawzajem, a [umysł] jest obecny odpowiednio w każdym z nich, należy zatem założyć, że ma on naturę zupełnie inną od zmysłowej, bo nie można przypisywać umysłowi jakiejś różnorodności.

Któż poznał zamysł Pana? -pyta Apostoł. A ja pytam ponadto: któż poznał własny umysł? Niech powiedzą ci, którzy twierdzą, że dzięki własnemu rozumowaniu poznali naturę Boga, czy poznali samych siebie! [Grzegorz czyni tu aluzję do anomejczyków, którzy twierdzili, że natura Boża jest pojmowalna dla ludzi. Ich pogląd bazował na przekonaniu, że nazwa wyraża istotę rzeczy, którą określa, jeśli zatem znamy określenia Boga, znamy Jego naturę.] Czy poznali naturę swojego umysłu? Jest czymś złożonym z wielu części [- powiedzą]. Jakże byt duchowy może być złożony? W jaki sposób można zmieszać rzeczy odmienne? [Umysł] jest prosty i niezłożony. Jak zatem rozprasza się na różne zmysły? W jaki sposób różnorodność [może istnieć] w jedności, a jedność w różnorodności?

Poznałem rozwiązanie trudności, bo oparłem się na słowie samego Boga, który mówi: Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo. Obraz jest rzeczywiście obrazem, dopóki nie brakuje mu niczego, co ogląda się we wzorze; w takiej mierze, w jakiej nie jest podobny do wzoru, nie jest już obrazem. A zatem skoro jedną z cech Boskiej natury jest niepoznawalność jej istoty, koniecznym jest, by i pod tym względem obraz był podobny do wzoru. Gdyby bowiem natura obrazu dała się pojąć, a wzór byłby niedostępny poznaniu, to istnienie cech przeciwnych dowodziłoby niedoskonałości obrazu. Natura naszego umysłu, stworzonego na obraz Stwórcy, wymyka się jednak poznaniu i dzięki temu jest doskonale podobna do wyższej natury, odwzorowując przez swą niepoznawalność jej niedostępność dla poznania.

Za: Grzegorz z Nyssy, O stworzeniu człowieka, Wstęp, tłumaczenie, przypisy: Marta Przyszychowska, Wydawnictwo WAM, (seria: źródła myśli teologicznej, t. 39). Kraków 2006

środa, 15 stycznia 2014

Droga życia




Skąd przyszedłem na światło? — Wrzucony do dołu
Jakiż znowu powstanę z martwego popiołu?
Gdzie będę? — Czy ku stałej rajskich pociech skale
Przyniosą mnie po burzach doczesności fale? —
Jakże są rozmaite życia tego ścieżki!
We wszystkim nie ma dobra bez złego przymieszki;
Co więcej, wszak te dobra są właśnie przyczyną,
Że się nam serce pęka i łzy ciągle płyną,
Bogactwo dołem zdrady, wielkość czczym mamidłem,
Ubóstwo srogi ucisk i ciężkie kajdany,
Piękność szybko przemija błyskawicy skrzydłem,
Wiek, stary jest inny niż wiek młodociany,
Zaledwo się obejrzysz, czas różnicę zetrze:
Słowa lecą niezwrotnie, sława czcze powietrze,
Małżeństwo to niewola, pomyślność grzech mnoży,
Dzieci dobre to troska, a złe to bicz boży,
Męka jest siedzieć w domu, męka los tułaczy:
Wszystko tu godne śmiechu i godne rozpaczy.
Cóż jest życie, co w ręku piorunem uchodzi?
Prąd rzeki, fala morska, widziadło, snu mara,
Puch lekki, płyn ulotny, ślad na wodach łodzi,
Rosa, co słońce zbiera, marny cień i para:
Koło w szybkim obrocie, gdzie nudną koleją
Kręcą się dnie i noce, miesiące i lata;
Gdzie płacz, śmiech, nędza, wielkość i rozpacz z nadzieją.
Choć to wszystko czcze równie, jednak się przeplata.
I zowiemy to szczęściem wpleceni w tym kole,
Gdy wartkim wirem na czas zagłuszą się bolę.
Nie chciał Bóg na tej ziemi nic stałego stworzyć,
By miłość ziemska świętej nie mogła umorzyć,
Gdyby nie przyszłość wielka, która na nas czeka,
Nic by tu biedniejszego nie było nad człeka.
Prawdę, dobro i pewność wtedy mamy w ręku,
Gdy dźwigamy krzyż Pański, gdy w płaczu i jęku
Żebrzem o światło z góry, gdy świętą nadzieją
Serca nasze w radości czystej promienieją: [. . .]
Gdy depcząc słodkie ziemi uczucia męczeństwem,
Wskrzesim w nas obraz boski żywszym podobieństwem.  […]

Poezje Grzegorza Nazjanzeńskiego
Tłumaczenie: Ignacy Hołowiński

sobota, 11 stycznia 2014

Solomon


Salomon, symbolizujący postać Chrystusa, poucza nas w trzech księgach. W Księdze Przysłów gra rolę ojca udzielającego podstawowych rad swemu synowi; w Księdze Eklezjasty uzupełnia je wyższym rodzajem nauk, przeznaczonym dla kogoś, kto zapragnął już wieść cnotliwy żywot. Najwyższą formę filozofii przekazuje nam jednak w Pieśni nad Pieśniami:

Ponad wszystko, co uchwycić daje się zmysłami, Salomon wywyższa przepojone miłością wznoszenie się naszej duszy ku niewidzialnemu pięknu. Oczyściwszy zatem serce z rzeczy zewnętrznych, Salomon posługuje się Pieśnią nad Pieśniami, by wprowadzić duszę w tajemną świątynię Bożą. Opisane jest tu co prawda małżeństwo, lecz chodzi o zmieszanie się duszy ludzkiej z Bogiem (Homilie 1,22).

Na taki proces wychowawczy składają się trzy etapy wewnętrznej przemiany. Pierwszym z nich jest rozwój moralny, który stanowi warunek wstępny właściwego odczytywania Pieśni. Potem następuje podwójne odwrócenie płci: syn z Księgi Przysłów staje się Oblubienicą z Pieśni nad Pieśniami, zaś żeńska Mądrość Boża przekształca się w męskiego Oblubieńca, Wcielony Logos. Taką zmienność i elastyczność płci możemy odnaleźć w myśli wielu mistyków. Grzegorz należał do pierwszych z tych, którzy wyczuli, że przy spotkaniu z Bogiem zwyczajne podziały męskość /żeńskość stają się płynne. Trzeci etap przemiany jest jeszcze bardziej paradoksalny: namiętny ludzki eros, który Grzegorz uważa za oznakę Upadku, przekształca się w „beznamiętną namiętność do bezcielesnych bytów". Nysseńczyk ujmuje to następująco:

Przy objaśnianiu tych nauk posłużono się w nieodgadniony sposób najintensywniejszą przyjemnością fizyczną (myślę o rozkoszy miłosnej). Zostajemy zatem pouczeni, że dusza musi sięgać ku niewidzialnemu pięknu boskiej natury i pokochać je tak mocno, jak to leży w naturze ciała, by kochać to, co z nim pokrewne i do niego podobne. Dusza musi przemienić namiętność w beznamiętność tak, aby wtedy, gdy wygasną wszelkie cielesne zapały, umysł nasz mógł zapłonąć pragnieniem samego Ducha i ogrzać się ogniem, który Pan przyszedł rzucić na ziemię (Łk 12,49) (Homilie 1,27).

Chrystus uczy więc duszę wewnętrznej czystości, używając słów, które na pozór odnoszą się do czegoś wręcz przeciwnego, zmysłowego języka ludzkiego erotyzmu. Grzegorz opiera tę niezwykłą pedagogikę na podstawach swej nauki o epektasis. Wszelkie „odczuwanie Boskości" wiąże się z paradoksalnym stanem, w którym radości i przyjemności zawsze towarzyszy jednocześnie niegasnące pragnienie dalszego doznawania Boga. To obowiązujące w życiu mistycznym prawo widać na przykładzie zarówno Oblubienicy z Pieśni, jak i Mojżesza, pierwowzoru mistyka: „Tak też jest ze wszystkimi, w których wnętrzu tkwi głęboko pragnienie Boga: nigdy nie przestają oni pragnąć, lecz każda radość, jaką daje im Pan, rozżarza w nich jeszcze gorętsze Jego pragnienie" (Homilie 1,32).

Silna współzależność między nauczaniem Grzegorza o Bożej nieskończoności a odczuwanym w sercu mistyka łaknieniu Boga świadczy o jego gruntownej i wnikliwej znajomości życia duchowego; to ona również pomaga nam zrozumieć, dlaczego ten ustępliwy brat apodyktycznego Bazylego uważany jest dziś za jednego z najwybitniejszych reprezentantów mistyki starochrześcijańskiej.

Oglądając Pieśń nad Pieśniami przez soczewki zmysłów duchowych, Grzegorz podążał za myślą Orygenesa: wszystkie obrazy Pieśni przekładają się na rozbudowane, nasycone treściami nauczanie o tym, jak wewnętrzne zmysły percepcji duszy coraz doskonalej dostrajają się do obecności Boga.

Za: Bernard McGinn, Patricka Ferris McGinn, Mistycy wczesnochrześcijańscy. Wizje Boga u Mistrzów duchowych, tytuł oryginału: Elary Christian Mystics, The Divie Visio of the Spirituals Masters, seria: MYSTERION, przekład: Ewa Elżbieta Nowakowska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2008

niedziela, 5 stycznia 2014

Mieszkaniec ziemi


    Biskup Nyssy dowodzi też, że „mieszkaniec ziemi" jest w sta­nie upodobnić się „do Ojca w niebie". Może to uczynić już w życiu doczesnym, nie musi wcale przenosić się w inny świat. Niebo bowiem nie jest odrębnym mieszkaniem Boga. Stwórca jest obecny w każdym miejscu, „na równi we wszystkim i w ten sam sposób przenika całe stworzenie" (rozdz. 27). Dlatego każdy „mieszkaniec ziemi" może być blisko Niego. Wywód ten jest zapewne polemiką z poglądami Platona, który „upodobnienie do Boga nazywa ucieczką z naszego świata". W ujęciu greckiego filozofa cnotę osiąga się przez porzucenie przenikniętej złem sfery ziemskiej. By osiągnąć doskonałość, człowiek musi wyjść poza wymiar doczesny. Odpowiedź Grzego­rza jest jasna: opuszczenie tego świata nie jest konieczne do naśladowania natury Stwórcy. Uwolnienie się od ziemskich na­miętności i nabycie cnót osiąga się przez wewnętrzną decyzję, gorliwość i współdziałanie z Bożą łaską, a nie przez „zmianę miejsca" (rozdz. 30).

Za: Św. Grzegorz z Nyssy, O naśladowaniu Boga. Pisma ascetyczne. Co znaczy być chrześcijaninem; O doskonałości; O celu życia i prawdziwej ascezie, Kraków 2001 (Wydawnictwo „M”), opracowanie i przekład: Ks. Józef Naumowicz

piątek, 27 grudnia 2013

O celu życia i prawdziwej ascezie


 Okoliczności powstania traktatu i jego zamysł Grzegorz wyja­wia w rozdziale trzecim. Pragnie odpowiedzieć na prośbę ascetów, których pytania streszcza następująco: jaki jest cel życia ascetycznego zgodnego z wolą Boga i jak ten cel osiągnąć, jaka jest rola przełożonych i jakie trudy muszą wziąć na siebie ci, którzy po­dejmują taką drogę. Pytania te są bardzo konkretne. Stąd Grzegorz podaje wiele praktycznych rad, które jako doświadczony mistrz duchowy, łączy z wielką wizją teologiczną.

 W piśmie można wyróżnić dwie główne części: najpierw mówi ono o celu życia i zasadach prawdziwej ascezy (rozdz. 1 - 56), a następnie o zasadach życia wspólnotowego (rozdz. 57-104). Punktem wyjścia rozważań jest stwierdzenie, że człowiek, stworzony na obraz Stwórcy, ma w sobie naturalne i nienasycone pragnienie Boga. Winien więc oczyszczać się z namiętności, które zaciemniają jego duszę, aby móc osiągnąć doskonałość. ( …)

 W drugiej części Nysseńczyk podaje konkretne wskazania do­tyczące życia wspólnotowego: mówi o miłości braterskiej, o roli przełożonego, znaczeniu modlitwy, pokory itd. O ile bowiem dwa pierwsze pisma są skierowane do wszystkich ochrzczonych, ten traktat zawiera kwestie dotyczące ascetów, żyjących we wspólno­cie monastycznej (w „filozoficznym chórze", jak mówi Grzegorz). Podobnie jak czynili to św. Bazyli i Pseudo-Makary, autor ten nie używa terminologii, którą dziś można by uznać za typowo mona­styczną: „mnich", „zakonnik", „klasztor".

 Zagadką jednak, jak już wyżej wspomniałem, pozostaje zwią­zek tego traktatu z pismem Pseudo-Makarego, zatytułowanym Wielki List. W obu tekstach można odnaleźć podobną budowę, ten sam plan, podobne cytaty biblijne, chociaż można wskazywać też różnice. Dzisiaj badacze są niemal zgodni co do tego, że Grze­gorz przeredagował Wielki List, w pewnych miejscach go zmienił, niektóre wątki skrócił, inne rozwinął, by w ten sposób zaadaptować traktat na użytek ascetów bazyliańskich. Pozostawił jednak pewne tematy typowe dla Makarego, jak szczególna rola modlitwy, walka przeciw złu obecnemu w sercu, mistyka „zamieszkania" Ducha Świętego i Chrystusa w człowieku. Ogólnie trzeba stwierdzić, że chociaż Grzegorz wzoruje się na Wielkim Liście, nadaje mu jednak wyższy poziom literacki i głębię filozoficzną, także zawarte w piśmie treści należą do niego. Jest to więc dzieło Grzegorza w całym tego słowa znaczeniu.

    Za: Św. Grzegorz z Nyssy, O naśladowaniu Boga. Pisma ascetyczne. Co znaczy być chrześcijaninem; O doskonałości; O celu życia i prawdziwej ascezie, Kraków 2001 (Wydawnictwo „M”), opracowanie i przekład: Ks. Józef Naumowic

Małpa z Aleksandrii i bycie chrześcijaninem


    Pismo to ma formę listu skierowanego do Harmoniosa, z któ­rym Grzegorz wcześniej często dyskutował na tematy duchowe. Teraz natomiast przebywa z dala od niego, wysyła więc długi list, by odpowiedzieć na ważne pytania. Pisze jako doświadczony kie­rownik duchowy. Jest już chyba w podeszłym wieku: Harmoniosa porównuje bowiem do plektrum (smyczka), pobudzającego struny jego „starej liry". Dokładny tytuł traktatu: Co znaczy nazwa chrześcijanin, lepiej oddaje jego treść. Podstawą rozważań jest zasada starożytnej onoma­styki, według której imię nadawane rzeczy odzwierciedla jej istotę i prawdziwą naturę. Ponieważ chrześcijanin swą nazwę otrzymuje od imienia Chrystus, jego życie winno być odbiciem znaczenia tego określenia. Nie można być chrześcijaninem jedynie z nazwy, trak­tując swój tytuł jedynie jako zewnętrzną maskę. Biskup Nyssy przytacza anegdotę o małpie z Aleksandrii. Zwierzę było wyćwiczone tak, by mogło wykonywać ruchy tanecz­ne, podobne do ludzkich. Dzięki temu zyskało powszechny po­dziw. Aplauz zamienił się jednak w śmiech, gdy jeden z widzów rzucił na scenę migdały: wtedy bowiem małpa zapomniała o wy­uczonym tańcu, zerwała maskę i pobiegła do łakoci, okazując swą prawdziwą naturę. Historyjkę tę wykorzystywał pogański autor Lukian w inwek­tywie przeciwko filozofom, którzy głosili wzniosłe nauki, a nie spełniali właściwych czynów. Grzegorz przytacza opowiadanie, by pokazać, jak łatwo może być zdemaskowany ten, kto jedynie nosi nazwę chrześcijanin, nie będąc nim w rzeczywistości.

Za: Św. Grzegorz z Nyssy, O naśladowaniu Boga. Pisma ascetyczne. Co znaczy być chrześcijaninem; O doskonałości; O celu życia i prawdziwej ascezie, Kraków 2001 (Wydawnictwo „M”), opracowanie i przekład: Ks. Józef Naumowic

środa, 25 grudnia 2013

Grzegorz z Nyssy – ojciec chrześcijańskiej mistyki


Drugie środowisko, które należy tu wziąć pod uwagę, tworzyli mesalianie (syr. ludzie modlitwy). Od połowy IV wieku działali w Mezopotamii i Syrii, ale dotarli także do Azji Mniejszej. Byli to wędrowni asceci, którzy nie mieli jednego założyciela czy przywódcy, ani jednorodnego programu. Byli potępiani na synodach końca IV i początku V wieku. Można się zgodzić, że główne oskarżenia odnosiły się do najbardziej skrajnych form tego ruchu. Z akt synodalnych wynika, że skupiali się przede wszystkim na modlitwie oraz na poszukiwaniu nadzwyczajnych doznań wewnętrznych. Pomniejszali natomiast znaczenie ludzkich czynów i sa­kramentów, odrzucali wartość pracy i posługi braciom. W ten sposób prowadzili do zachwiania równowagi między modlitwą i pracą, między rolą Bożej łaski i zasług człowieka. Ruch ten próbował reformować już św. Bazyli, który zawsze odznaczał się nie tylko umiarkowaniem i równowagą, ale przede wszystkim dobrym zmysłem teologicznym i kościelnym. Po śmie­rci biskupa Cezarei podobną rolę zdawał się odgrywać mnich Symeon, znany autor Homilii duchowych oraz Wielkiego Listu, zachowanych pod imieniem Makarego Wielkiego. Symeon działał w kręgach mesaliańskich na przełomie IV i V wieku, niekiedy głosił tezy zbliżone do tego ruchu, choć wielokrotnie przeciw­stawiał się jego krańcowym postawom. Jego pisma cieszyły się wielkim powodzeniem na całym Wschodzie. Niektóre ich frag­menty cytowano jednak przy potępianiu mesalian jako potwier­dzenie błędnych poglądów (wskutek tego sam autor musiał pójść w zapomnienie, chociaż jego dzieła przetrwały - włączone do dorobku słynnego Ojca Pustyni, Makarego Egipskiego).

    Wady i zalety tego ruchu znał Grzegorz z Nyssy. Wprawdzie krytykował niebezpieczne jego przejawy, ale niekiedy wyrażał się życzliwie o charyzmatycznych „ludziach modlitwy". Co więcej, w swym traktacie O celu życia i prawdziwej ascezie wzorował się na Wielkim Liście Symeona- Makarego. Nie wiadomo, dlaczego biskup Nyssy zdecydował się na przeróbkę tego pisma; jest to zagadka, nad którą badacze za­stanawiają się do dzisiaj. Najprawdopodobniej, usiłował on zre­formować ruch mesaliański od wewnątrz, podobnie jak wcześ­niej - w środowiskach ascetycznych w połowie IV wieku - uczynił to Bazyli Wielki. Zapewne też chciał upowszechnić (nieco poprawione) dzieło, które uznał za wartościowe, i ocalić od zapomnienia autora, którego pisma spotykały się z częściową krytyką.

    Niewątpliwie Grzegorz stykał się nie tylko z dwoma wymie­nionymi środowiskami ascetycznymi, gdyż wiele różnych osób prosiło go o porady. Zawsze jednak mniej interesowały go kwestie organizacyjne, ale raczej wielkie zagadnienia duchowe. Podawał więc wskazówki dotyczące prawdziwej ascezy, definiował pojęcia cnoty i doskonałości, przede wszystkim jednak kierował uwagę na kontemplację, mówił o drodze prowadzącej do Boga. Właśnie on jako pierwszy opisywał etapy rozwoju życia wewnętrznego, wio­dące do zjednoczenia ze Stwórcą. Stąd uważa się go za jednego z ojców chrześcijańskiej mistyki. Zgadzając się na to, wypada dodać, że nie chodzi o mistykę w znaczeniu nadzwyczajnych zjawisk, jak wizje, ekstazy czy objawienia, ale o głębokie życie duchowe: doświadczenie obecności Boga w swym wnętrzu i jedność z Nim. Do tak pojętej duchowości będzie nawiązywać cała tradycja mistyczna, zarówno na Wschodzie, jak i Zachodzie.

Za: Św. Grzegorz z Nyssy, O naśladowaniu Boga. Pisma ascetyczne. Co znaczy być chrześcijaninem; O doskonałości; O celu życia i prawdziwej ascezie, Kraków 2001 (Wydawnictwo „M”), opracowanie i przekład: Ks. Józef Naumowic