wtorek, 24 marca 2026

Świat w krzywym zwierciadle

 

Złudzenia sensoryczne - wzrokowe, słuchowe, zapachowe, dotykowe czy też smakowe - bawią nas, ale inne już nie bardzo. Mamy niejako ambicjonalny problem, żeby pogodzić się z faktem, że złudzenia mogą istnieć również w innych obszarach. Kochany mózg zniekształca nie tylko to, jak postrzegamy i interpretujemy bodźce zmysłowe, sensoryczne. Nasz wspaniały organ zniekształca percepcję społeczną, czyli to, jak postrzegamy i interpretujemy ludzi, sytuacje i wydarzenia. Złudzenie Ponza[43] i niesprawiedliwe obarczenie winą kolegi mają to samo podłoże. To ten sam mózg dokonuje percepcji sensorycznej i społecznej. Czyż nie jest zatem logiczne, że również w tej drugiej może się pomylić? Logiczne może i jest, ale kto mówi, że jesteśmy logiczni?

Założenie, że naszymi decyzjami kierują zdrowy rozsądek, chłodny namysł i logika, jest tyleż optymistyczne, co zuchwałe. Jak to ujął Johan Huizinga[44], „nazwę gatunkową człowiek myślący otrzymaliśmy nieco na wyrost”. Tak naprawdę większość tego, co robimy, opiera się na stereotypowej i schematycznej wiedzy, z której korzystamy w sposób automatyczny. Dajemy się zwodzić w ważnych kwestiach związanych z codziennym życiem. Kto ma rację? Jak było naprawdę? Czy to mi się rzeczywiście opłaca? A decyzje podejmujemy impulsywnie i bez namysłu, nawet w doniosłych kwestiach. Każdego dnia padamy ofiarą złudzeń, w tym jednego nadrzędnego: że jesteśmy na nie odporni. Uparcie wierzymy, że może inni dają się nabierać na różne sztuczki, ale nie my. Co to, to nie. To też jest oczywiście przejaw irracjonalności i nazywa się nierealistycznym optymizmem.Irracjonalność nie oznacza, że jesteśmy niemądrzy. Ani że jesteśmy kiepsko wykształconymi ignorantami. Jest to naturalna, wpisana w ludzką naturę cecha umysłu. W sposób irracjonalny zachowują się wielcy naukowcy, charyzmatyczni mężowie stanu, poważni nauczyciele, geniusze biznesu, nie wspominając o wrażliwych artystach. Owo doborowe towarzystwo, podobnie jak reszta ludzkości, pada ofiarą pomyłek automatycznego myślenia (i to o wiele częściej niż raz dziennie). Fachowo nazywa się ono w psychologii myśleniem heurystycznym, czyli uproszczonym i automatycznym wnioskowaniem. Ludzie posługują się nim, żeby zaoszczędzić czas i energię oraz szybko podjąć decyzję. Heurystyka może, ale nie musi być błędna.

(...)

Aureola. Świetlisty krąg wokół głowy to atrybut świętych i aniołów. Natomiast w psychologicznym żargonie efekt aureoli oznacza, że przenosimy ocenę z jednej cechy na inne - najczęściej z cech fizycznych na cechy charakteru, np. mężczyźni z kwadratowymi szczękami wydają się silni i odważni, a kobiety z pełnymi ustami - namiętne. Aktor grający genialne postaci w filmach jest w naszych oczach także inteligentnym doradcą w sprawach życiowych (i dlatego występuje w reklamach). Piękna prezenterka wydaje się także mądra, dobra i wrażliwa.

„Bo” robi różnicę. Okazuje się, że siła argumentu nie ma znaczenia, wystarczy, że podasz jakikolwiek. Wykazał to naukowy eksperyment. Aktorka prosiła stojących w kolejce o przepuszczenie. Jeśli użyła prośby zawierającej słowo „bo”, jej szanse istotnie wzrastały. To, co mówiła potem, nie robiło już różnicy - działało nawet najbardziej bezsensowne uzasadnienie: „Proszę mnie przepuścić, BO chcę coś kupić”.


Nierealistyczny optymizm. Chroni nasz spokój ducha przed zamartwianiem się i pociesza ego. Święcie wierzymy, że wypadki zdarzają się innym, a my jesteśmy mądrzejsi niż reszta świata. Pomaga przetrwać trudne chwile i radzić sobie z potknięciami. Nierealistyczny optymizm dopinguje do podjęcia działań, gdyż błędnie wierzymy, że sprawa jest prosta i szybka. A potem okazuje się, że jesteśmy dopiero w połowie przeprawy przez rzekę. Nie ma rady, musimy iść dalej! Wiem coś o tym. Kiedy zaczynałem pisać Emo Sapiens, byłem stuprocentowo pewny, że wyczerpię temat na 100-120 stronach. Tymczasem książka ma ponad 400 stron, a ponieważ nie zawarłem w niej wszystkiego, planuję napisanie kolejnej (szacuję ją na maksimum 100-120 stron).

Dobór słów. Co powiesz, jeśli pokażę ci zdjęcie kraksy samochodowej i spytam, z jaką prędkością jechał kierowca? Czy wiesz, że twoja odpowiedź będzie nieco inna, jeśli użyję czasownika „roztrzaskał się”, a nie „rozbił się”? Zasugeruję ci tym samym brawurową jazdę, a ty mimowolnie ocenisz prędkość samochodu na wyższą (średnio o 12 km/h).

Pechowa trzynastka. Ta zupełnie niewinna liczba ma dziś naprawdę zły PR. Odkąd 7 wieków temu[48] doszło w piątek trzynastego do pogromu francuskich templariuszy, świat unika trzynastki jak ognia. W wieżowcach i hotelach brak 13. piętra, w pociągach i samolotach - 13. rzędu. Jest w tym podwójna irracjonalność, bo ci, którzy siedzą w 14. rzędzie, czują się bezpiecznie (a przecież faktycznie siedzą w 13.). A propos pociągów -w pewnym państwie zlecono zbadanie, która część składu kolejowego jest narażona na największe niebezpieczeństwo. Okazało się, że ostatni wagon. Reakcja była natychmiastowa: „Proszę odłączać ostatni wagon!”.

Efekt ekspozycji. Im lepiej coś znamy, tym łatwiej to akceptujemy i jesteśmy temu bardziej przychylni. W ten sposób promuje się piosenki (power play) i dlatego w nieskończoność powtarza się reklamy (więcej w: PODŚWIADOMOŚĆ). Wytrwali adoratorzy mogą w końcu zdobyć przychylność wymarzonej osoby (nie odnosi się to jednak do stalkerów

gnębiących celebrytów).

Błąd atrybucji. To tendencja do postrzegania własnych sukcesów jako rezultatu czynników wewnętrznych, czyli wspaniałych cech osobowości (talentu, determinacji, dyscypliny), a sukcesów innych jako efektu działania czynników zewnętrznych (szczęścia, zbiegu okoliczności, przypadku). Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy ponosimy porażkę. Przypisujemy ją zewnętrznym czynnikom sytuacyjnym (pech, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, przypadek). Gdy komuś innemu coś się nie udaje, przyczyn szukamy w jego wewnętrznych dyspozycjach, a raczej ich braku (brak talentu, niska motywacja, lenistwo). Uwaga: oprócz siebie wychwalamy i usprawiedliwiamy w ten sposób tylko własne dzieci i najbliższych przyjaciół.

Przekonałem cię? Jeśli nie, to bardzo dobrze. To tylko złudzenie, któremu poddaje się umysł. Mógłbym wymienić tysiąc aspektów, w których te zabójstwa się różniły. Ich związek przestałby być wtedy oczywisty. Tyle że mózg woli iluzoryczną korelację ponad racjonalne, za to nudne, argumenty. Wykorzystują to do oporu wróżki. Są inteligentne i szybko podadzą ci wiele trafnych spostrzeżeń. „Wie o mnie wszystko!”, uradujesz się. Przedwcześnie. Aby odkryć moc predyktywną wróżki (czy widzi przyszłość, czy nie), musisz jej zaaplikować analizę detekcji sygnału. Sprawdzić nie tylko liczbę trafień, ale i pomyłek, fałszywych alarmów i ominięć. Potem podstawiasz wszystko do statystycznego wzoru i masz odpowiedź - albo ona przejrzała cię na wylot, albo ty przejrzysz na oczy. Chyba że to prawdziwa wróżka z prawdziwą kryształową kulą.

Emo Sapiens. Harmonia emocji i rozumu

Rafał Ohme

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.